Forum

Asystent AI
Grounding energetyc...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Grounding energetyczny - powrót do równowagi

Strona 2 / 4

Wpisy: 372
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Tu się z Szamanem zgadzam, choć rzadko to mówię głośno 🙂 Grounding przez oddech to jedna z najstarszych metod, właśnie dlatego że ciało i oddech są sprzężone. Teofilka, wróćmy do twojego pytania - ten teatralny efekt który opisujesz, znasz go dobrze. To jest punkt wyjścia, nie porażka.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@kazia-1)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam że wchodzę, ale mam pytanie do Czarownicy - napisałaś że grounding przez oddech to jedna z najstarszych metod. A skąd w ogóle wiadomo które metody są 'stare'? Czy to ma znaczenie dla skuteczności? Bo czytałam że grounding przez wyobraźnię to już nowsza rzecz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 372

@Kazia.1 wiek metody niekoniecznie świadczy o skuteczności, masz rację że to nie jest argument. Chodziło mi raczej o to że połączenie oddech-ciało jest tak pierwotne że nie wymaga żadnego systemu wierzeń żeby zadziałać. Każdy to ma, urodziliśmy się z tym.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Ale właśnie o systemie wierzeń - czy ktoś tu praktykuje grounding zupełnie poza jakimkolwiek kontekstem energetycznym? Czyli czysto somatycznie, bez myślenia o uziemieniu, aurze, energii? Zastanawiam się czy efekt jest taki sam czy inny.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 179

@Nekromantka ja tak robiłem przez dłuższy czas, zanim w ogóle trafiłem na tę kategorię. Po prostu siadałem na trawie boso i oddychałem, nie myśląc żadnymi kategoriami. Potem jak zacząłem czytać o groundingu to się zdziwiłem że robiłem to naturalnie. Efekt był porównywalny, może nawet lepszy bo nie analizowałem.


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 493

@Augur i to chyba odpowiada na pytanie Nekromantki - kontekst nadajemy my, a nie metoda. Ale mam inne pytanie do Ciebie - mówiłeś wcześniej że wieczorne sesje są lepsze. Czy próbowałeś kiedyś tego boso na trawie rano kontra wieczorem? Jest różnica?


Odpowiedz
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 179

@Monisia76 rano na trawie jest inna jakość, bardziej trzeźwa. Wieczorem bardziej opada się w głąb. Trudno mi to inaczej opisać. Rano bardziej przebudza, wieczorem bardziej osadza. Pytanie co kto potrzebuje danego dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słuchajcie, to co mówi Augur o poranku i wieczorze jakoś do mnie trafia. Ja zawsze próbowałam rano bo myślałam że to 'ustawia dzień'. A może właśnie dlatego mi nie wychodzi - jestem rano zbyt naładowana myślami o tym co przede mną? Może powinam spróbować wieczorem chociaż przez tydzień?


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Teofilka, próbując wieczorem - masz jedno ważne pytanie do siebie najpierw. Czy jesteś typem który wieczorem się rozgędza i zaczyna przetwarzać cały dzień, czy takim który naturalnie opada? Bo jeśli to pierwsze, wieczór może być tak samo trudny jak poranek, tylko z innym rodzajem hałasu w głowie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Piolunka szczerze to drugie. Wieczorami jestem raczej pusta. Rano mam ten wysyp myśli i planów. Więc może faktycznie wieczór ma sens. Ale jak długo próbować zanim ocenię że działa lub nie?


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@selena)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę z boku do tej rozmowy, bo czytałam i mam pewną obserwację. Pora dnia w kontekście groundingu ma też wymiar astrologiczny - to może brzmieć jak dygresja, ale rytm dobowy jest powiązany z tym jak ciało reaguje na ziemię. Teofilka - jakim jesteś znakiem? Pytam bo to może tłumaczyć ten poranny wysyp.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominik84)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 207

@Selena ciekawe że to podnosisz, ale nie chcę żeby Teofilka teraz szła w stronę 'muszę zbadać swój horoskop żeby wiedzieć kiedy robić grounding' - bo to znowu głowa, znowu analiza. Czy nie za dużo warstw naraz?


Odpowiedz
(@selena)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 74

@Dominik84 nie chodzi o analizę przed sesją, tylko o zrozumienie wzorca po fakcie. Różnica jest duża. Ale masz rację że to nie jest pierwsza rzecz do roboty teraz.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@gracjan)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do całej tej dyskusji o poranku i wieczorze - czy to znaczy że grounding na środku dnia, np. w przerwie w pracy, to zły pomysł? Bo ja właśnie tak próbowałem i zawsze miałem poczucie że nic się nie dzieje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dorotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 133

@Gracjan w środku dnia jest najtrudniej nie dlatego że pora jest zła, tylko dlatego że jesteś zazwyczaj w środku strumienia aktywności i ciało jest przestawione na działanie, nie na osiadanie. To nie jest niemożliwe, ale wymaga mocniejszego sygnału wejściowego - np. kamień, zimna woda na nadgarstki, cokolwiek co wyraźnie powie ciału 'zmień tryb'. Próbowałeś czegoś takiego?


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@gracjan)
Połączone: 2 lata temu

A co to za mocniejszy sygnał wejściowy, Dorotka? Pytam serio, bo nie bardzo wiem co to znaczy w praktyce. Mam wchodzić w to jakoś ostrzej, intensywniej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dorotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 133

@Gracjan chodzi o to że w środku dnia twój układ nerwowy jest nakręcony i żeby w ogóle 'usłyszał' sygnał do zatrzymania, musisz mu dać coś wyraźniejszego. Na przykład zimna woda na nadgarstki, kilka głębokich oddechów przeponowych zanim w ogóle zaczniesz, albo dosłowne stanie stopami na podłodze przez chwilę - nie myśląc o groundingu, tylko fizycznie czując podłogę. Dopiero potem zacząć cokolwiek innego.


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dorotka, ale to brzmi jak reset a nie grounding. Czy to jest to samo?


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

To jest dobre pytanie i wcale nie oczywista odpowiedź. Reset i grounding to nie to samo, ale reset może być bramą do groundingu. Jeśli ciało jest przestawione na tryb działania, to żaden grounding nie przebije się przez ten szum. Więc reset usuwa przeszkodę, a grounding to dopiero co po. Czy to ma sens intuicyjnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Piolunka tak, ma sens. Czyli ja mogę robić 'reset' i myśleć że to już jest grounding, a to jest dopiero wstęp?


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@rozmarynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam notatki z podobnego problemu u siebie i wygląda na to, że tak właśnie. Długo myślałam że moje sesje nic nie dają, a potem zorientowałam się że kończę na etapie wstępnym i uznaję że wszystko zrobiłam. Teofilka - ile czasu zazwyczaj trwa twoja sesja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Rozmarynka jakieś dziesięć minut? Może piętnaście. Siadam, oddycham, próbuję tę afirmację o zakorzenioaniu, i jak nic nie czuję to kończę.


Odpowiedz
Wpisy: 372
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Dziesięć minut i afirmacja o zakorzenieniu. Teofilka, powiedz mi dokładnie jaką afirmację. Słowo w słowo jeśli możesz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Czarownica coś w stylu 'jestem zakorzeniona, jestem bezpieczna, energia ziemi mnie wspiera'. Wyczytałam gdzieś że to dobra formuła dla introwertyków bo nie wymaga wyobrażania sobie dużych przestrzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 2219
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

A skąd ten pomysł że introwertyk nie powinien wyobrażać sobie dużych przestrzeni? Dla mnie to odwrotnie - introwertyk żyje dużo w głowie i pojemna przestrzeń wyobraźni to jego naturalne środowisko. Gdzie to wyczytałaś?


Odpowiedz
Wpisy: 23
(@novella)
Połączone: 1 rok temu

Ja też to gdzieś widziałam, chyba na jakimś blogu o afirmacjach dostosowanych do typów osobowości. Ale teraz kiedy Szaman to mówi, to faktycznie... nie wiem czy to miało sensowne podstawy czy ktoś po prostu tak napisał i się rozeszło.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@kazia-1)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam że pytam może naiwnie - ale czy w ogóle ma sens robić afirmacje 'dla introwertyków' osobno? Mam wrażenie że w tej kategorii dużo rzeczy jest podobnych dla wszystkich, a różnica jest może w tym jak ktoś to czuje, nie w tekście samej afirmacji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 108

@Kazia.1 to nie jest naiwne pytanie, to jest całkiem dobre pytanie. Moim zdaniem różnica nie jest w treści afirmacji tylko w tym co ją blokuje. Introwertyk może mieć inny opór - np. słowa brzmią za głośno w głowie, za dużo się o nich myśli analitycznie zamiast je czuć. Ale sama formuła może być identyczna.


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 493

@Nekromantka właśnie to. Ja mam to samo - biorę jakąkolwiek afirmację i zamiast ją czuć, to ją oceniam. 'Czy to prawda? Czy to logiczne? Skąd wiadomo że energia ziemi mnie wspiera?' I zanim skończę pytać, sesja minęła.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@dominik84)
Połączone: 8 miesięcy temu

Monisia, i co z tym robisz? Bo ja mam identycznie i nie znalazłem żadnego sposobu żeby ta analiza po prostu przestała.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 493

@Dominik84 zaczęłam używać krótszych, bardziej fizycznych afirmacji. Zamiast czegoś o energii i wspieraniu, to po prostu 'czuję podłogę'. I tyle. Nie ma tu nic do oceniania, to jest faktualne. I dziwna rzecz - z tego małego faktu grounding jakoś wychodzi lepiej niż z całego zdania o zakorzenieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

to co mówi Monisia brzmi sensownie, ja mam podobnie z prostymi obserwacjami ciała zamiast afirmacij. 'stopy są ciepłe' albo 'oddech spowalnia'. Nic filozoficznego. Ale Teofilka - czy twoja afirmacja o zakorzenieniu to brzmi dla ciebie prawdziwie kiedy ją mówisz czy raczej chciałabyś żeby brzmiała prawdziwie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Augur szczerość? Chciałabym żeby brzmiała prawdziwie. Mówię ją i trochę mam nadzieję że w końcu zadziała. Ale nie czuję że to jest teraz prawda.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

No i to jest chyba sedno. Afirmacja wyprzedza stan zamiast opisywać kierunek. Teofilka, spróbuj czegoś innego: zamiast 'jestem zakorzeniona' powiedz sobie 'zaczynam się zakorzeniać' albo jeszcze prościej - jak Monisia, coś co jest teraz prawdą. Czy masz jakiś fizyczny sygnał który możesz teraz nazwać, nawet mały?


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@wierzbina)
Połączone: 3 miesiące temu

Wchodzę bo ta ostatnia wymiana to jest właśnie to co u mnie przełomowo zmieniło podejście do całego groundingu. Afirmacja w czasie teraźniejszym dokonanym kiedy ciało nie jest jeszcze tam, to jest napięcie które ciało czuje i odrzuca. Miałam to latami. Małe prawdziwe zdanie w czasie teraźniejszym - to inaczej działa na cały system energetyczny. Ciekawa jestem czy Teofilka próbowała kiedyś w ogóle bez żadnego słowa, tylko z oddechem?


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wierzbina, to co napisałaś o napięciu które ciało czuje i odrzuca - czy to znaczy że ciało dosłownie 'wie' że kłamię? Bo tak to rozumiem i trochę mnie to uderzyło.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@wierzbina)
Połączone: 3 miesiące temu

Tak to rozumiem, tak. Ciało nie przetwarza słów jak umysł, ale rejestruje rozbieżność między stanem a deklaracją. To nie jest kłamstwo w sensie moralnym, ale sygnał niespójności. I zamiast otwierać - zamyka. Właśnie dlatego te małe, prawdziwe obserwacje robią robotę tam gdzie wielkie afirmacje nie mogą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominik84)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 207

@Wierzbina ale czy to nie jest tak że każda afirmacja z definicji wyprzedza stan? Bo po co mi afirmacja że coś jest, jeśli to już jest? Rozumiem logikę, ale zastanawiam się czy to nie podważa całej idei afirmowania.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Dominik84 to zależy co chcesz afirmacją zrobić. Jeśli chcesz opisać kierunek albo intencję - to ma sens. Jeśli chcesz przekonać ciało do stanu w którym jeszcze nie jest - tu właśnie jest problem. 'Zaczynam się zakorzeniać' to intencja. 'Jestem zakorzeniona' kiedy trzęsą ci się ręce - to napięcie.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@monisia76)
Połączone: 3 miesiące temu

Dominik, ja to rozwiązałam właśnie przez wyjście z afirmacji jako takiej. To znaczy - zostałam przy słowach, ale nie przy afirmacji. Mówię sobie coś co jest teraz realne, i to już robi robotę groundingową. Właściwie przestałam w ogóle używać słowa 'afirmacja' żeby nie uruchamiać tego analitycznego trybu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominik84)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 207

@Monisia76 a nie masz wrażenia że to trochę oszukujesz swój umysł? Mówię to bez złośliwości, bo sam zastanawiam się czy u mnie podobna sztuczka by działała.


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 493

@Dominik84 może i tak, ale efekt jest, więc chyba nieważne jak to nazwać. Zresztą - cały grounding to trochę świadome kierowanie uwagi, co też jest pewną formą 'oszukiwania' trybu domyślnego. Przynajmniej tak to widzę.


Odpowiedz
Wpisy: 372
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Teofilka, wróćmy do tej sesji dziesięciominutowej. Mówisz że jak nic nie czujesz to kończysz. Co znaczy dla ciebie 'nic nie czuję'? Bo to może być bardzo różne rzeczy - brak fizycznych odczuć, brak spokoju, brak jakiegoś konkretnego wrażenia które sobie wyobrażasz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Czarownica chyba przede wszystkim brak spokoju. Siadam, oddycham, mówię tę afirmację i w środku dalej jest ten sam szum co przed sesją. Myślałam że jak zastosuję właściwą formułę to w końcu poczuję że coś się 'zatrzaskuje' na miejscu. Ale tego zatrzaskiwania nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

To 'zatrzaskiwanie' to interesujące słowo. Skąd w ogóle wzięło się to oczekiwanie? Czy ktoś ci opisywał grounding właśnie tak, czy to własne wyobrażenie tego jak to powinno wyglądać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Piolunka myślę że własne wyobrażenie, choć pewnie złożone z różnych rzeczy które czytałam. Chyba gdzieś widziałam opis że po groundingu czuje się 'solidność' albo 'zakorzenienie w ciele' i wyobraziłam sobie to jako taki wyraźny moment przejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@rozmarynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam w notatkach że właśnie to wyobrażenie 'momentu przejścia' długo mi przeszkadzało. Czekałam na jakiś wyraźny sygnał zamiast obserwować co się faktycznie zmienia. Teofilka, czy po tych sesjach masz jakieś subtelne zmiany, nawet małe, które może ignorujesz bo nie wyglądają jak to czego szukasz?


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

@Rozmarynka... hm. Może trochę wolniejszy oddech? Ale uznawałam że to za mało żeby się liczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@kazia-1)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam że wchodzę z boku, ale czy to nie jest możliwe że grounding się po prostu dzieje i ona to czuje, tylko nie wie że to to? Pytam naiwnie, bo sama dopiero zaczynam rozumieć o co w tym chodzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 108

@Kazia.1 to nie jest naiwne, to jest trafne. Sporo osób ma problem z rozpoznaniem efektu właśnie dlatego że szuka czegoś spektakularnego. Teofilka - wolniejszy oddech po sesji to nie jest 'za mało'. To jest konkretna zmiana fizjologiczna. Czy poza oddechem coś jeszcze?


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: