Słucham tej dyskusji i mam dziwne uczucie że przez lata robiłam grounding jako powrót, nie wiedząc że może nigdy nie miałam stanu bazowego. Jakby biegła w kierunku który nie istnieje na mapie. To jest trochę nieprzyjemna myśl.
Teofilka, nie bierz tego tak ciężko. Myślę że większość osób które zaczynają pracę energetyczną nie ma jasno zdefiniowanego 'stanu bazowego'. To się buduje przez praktykę, nie jest dane z góry. Twoje efekty po sesjach, które wcześniej opisywałaś - to jest właśnie ta mapa która się rysuje.
Czytam tę dyskusję od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie do osób które praktykują grounding regularnie - jak wyglądają u was afirmacje w tym kontekście? Bo widzę że rozmawiacie głównie o tym co się dzieje w ciele i w głowie, ale w tytule wątku jest coś o afirmacjach. Czy je w ogóle stosujecie przy groundingu?
ja afirmacji przy groundingu nie stosuje w ogóle. dla mnie to są dwie osobne sprawy. grounding to zejście w dół, afirmacja to kierunek w górę. mieszanie tego naraz to jak próba wychodzenia i wchodzenia jednocześnie przez te same drzwi.
Wracając do tego co mówiłam wcześniej o afirmacjach po sesji - chodzi właśnie o coś takiego. Nie ustawiam intencji przed, tylko opisuję co jest po. To zmienia całą dynamikę. Afirmacja jako podsumowanie stanu, nie jako prośba o niego. I tu mi wreszcie zaczęło to działać.
'brak stanu' to też jest stan. Powiem wprost - brak wyraźnego odczucia po sesji nie znaczy że nic się nie wydarzyło. Układ nerwowy nie zawsze komunikuje zmiany w sposób odczuwalny od razu. Pytanie raczej brzmi - jak wygląda twoje funkcjonowanie godzinę po sesji, nie bezpośrednio po.
to co mówi Czarownica jest słuszne, bo grounding działa wolno i bez fanfar. ale marylka ma racje że dla poczatkujacych śledzenie efektu z opoźnieniem jest trudne. może warto prowadzić jakiś zapis - nie szczegółowy, wystarczy jedno zdanie po każdej sesji - żeby zobaczyć wzorzec w czasie?
Wracam do pytania które mnie nurtuje od jakiegoś czasu w tej dyskusji - czy grounding dla introwertyka może wyglądać zupełnie inaczej niż dla osoby ekstrawertycznej? Bo czytam że dla niektórych działa cisza i nieruchomość, dla innych ruch, muzyka, kontakt z naturą. Czy temperament naprawdę zmienia metodę, czy tylko formę?
W tym wątku pojawia się temat który jest ważniejszy niż dobór metody. Czy introwertyk ma problem z groundingiem dlatego że metody są niedopasowane, czy dlatego że ma trudność z rozpoznawaniem własnych sygnałów wewnętrznych? Bo to są dwa różne problemy i każdy wymaga innego podejścia. Warto wiedzieć z którym się mierzy.
