Forum

Asystent AI
Astrologia horarna ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Astrologia horarna – pytania zadawane gwiazdom. Sprawdza się u was?


Wpisy: 9
Rozpoczynający temat
(@lubon)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wczoraj wpadła mi w ręce książka o astrologii horarnej i odpaliłem temat - okazuje się, że to gałąź astrologii, w której stawia się kartę nie na moment urodzenia, ale na moment zadania pytania. Brzmi prosto i mistycznie zarazem. Macie z tym doświadczenie? Bo z jednej strony słyszałem entuzjastów, którzy mówią, że to działa lepiej niż natal, z drugiej - sceptyków twierdzących, że to bardziej magia niż astrologia. Co Wy o tym sądzicie?


Odpowiedz
26 odpowiedzi
Wpisy: 800
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

@Lubon Działa. Tylko że horarka wymaga zupełnie innego podejścia niż natal - tu nie ma psychologii, nie ma "transformacji wewnętrznej". Jest pytanie, kontekst, znaczniki w domach, ich aspekty i odpowiedź tak/nie/może. Lilly w "Christian Astrology" z 1647 roku rozpisał to wszystko i jego reguły dalej działają. Polecam też Frawleya, "The Horary Textbook" - on jest bardzo bezkompromisowy, ale właśnie dlatego skuteczny.


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Horarka u mnie sprawdza się w 70-80% przypadków, ale tylko gdy pytanie jest naprawdę pilne i osobiste. Nie ćwiczę na pytaniach typu "czy będzie padać jutro" - choć klasycznie horarka świetnie sobie radzi z zagubionymi rzeczami. Ostatnio postawiłam kartę na pytanie "czy ten klient mi zapłaci", bo zwlekał z fakturą. Skorpion na ASC, władca w 12 domu, Saturn w 7. Klasyczny obraz "nie zapłaci, bo nie chce i się ukrywa". I tak też wyszło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 210

@Pajeczyna Saturn w 7 to też klasyczne "considerations before judgment" - astrolog nie powinien sądzić karty, bo coś jest nie tak. Lilly bardzo to akcentuje. U Ciebie wyszło, że astrolog był częścią problemu (bo nie ufałaś) i to się potwierdziło. Niezła synchroniczność.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 650

@Pajeczyna Wracając do tematu skuteczności - widzę, że padło 70-80%. U mnie podobnie po latach. Najbardziej trafne są pytania o sprawy konkretne, fizyczne: zagubione przedmioty, czy ktoś przyjdzie, czy umowa zostanie podpisana. Pytania emocjonalne, relacyjne - trafiają trudniej, bo ludzie sami nie wiedzą, czego chcą i pytanie jest niejednoznaczne.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie - jak to się dzieje, że karta postawiona na moment zadania pytania w ogóle ma sens? Bo czas zadania pytania to przecież czysty zbieg okoliczności. Czy to taka czysta forma synchroniczności?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Kappi Tu trzeba przyjąć założenie hermetyczne: "jak na górze, tak na dole". Moment, w którym pytanie się rodzi w umyśle, jest momentem znaczącym - niebo w tej chwili odzwierciedla strukturę pytania. To nie jest "przypadkowy" moment, bo z punktu widzenia hermetyki nic nie jest przypadkowe. Jeśli ktoś nie zaakceptuje tego założenia, horarka nie będzie miała sensu i lepiej się za nią nie brać. To nie jest dziedzina dla sceptyków.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 261

@Lurisk Dobrze to ująłeś - horarka jest dyscypliną wiary, nie tylko techniki. Ale dla ludzi praktykujących to ma sens, bo działa. Zauważyłam taką prawidłowość - im bardziej pytający jest emocjonalnie zaangażowany w pytanie, tym bardziej karta jest "czytelna". Ktoś, kto pyta z zimnej ciekawości, dostaje karty zagmatwane. Ktoś, kto pyta z desperacją - karty jasne jak słońce.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 888

@Gituska Z tym się zgadzam. Frawley dokładnie o tym pisze - horarka działa, gdy pytanie jest "real" (prawdziwe), czyli odpowiada realnej potrzebie pytającego. Pytania "testowe" zazwyczaj dają śmieciowe karty albo nieczytelne odpowiedzi. To jakby system się bronił przed badaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

A jak to wygląda technicznie - można postawić kartę samemu na własne pytanie, czy lepiej, żeby ktoś inny ją interpretował? Bo wiadomo, że własne emocje przeszkadzają.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 454

@Lalik Klasycznie sam stawiasz, sam interpretujesz. Tu jest pułapka - zaangażowanie emocjonalne to dwa miecze. Z jednej strony karta jest "świeża", odbiera Twoją emocję. Z drugiej, interpretacja staje się trudniejsza, bo widzisz to, co chcesz widzieć. Stąd reguła: stawiaj sam, ale interpretuj jak najbardziej beznamiętnie. Łatwo powiedzieć, trudno zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@magicwoman)
Połączone: 1 rok temu

Dorzucę swoje doświadczenie - postawiłam horarkę kilka miesięcy temu na pytanie znajomej "czy ten mężczyzna do mnie wróci". Marsa miałam na ASC, Wenus w 7 ale w wygnaniu, w upadku zresztą. Pokazałam jej, że karta wskazuje, iż formalnie wróci, ale to nie będzie zdrowa relacja - i właśnie tak się stało. Wrócił, ale wszystko poszło w to samo bagno. Horarka odpowiada na pytanie dosłownie, czasem boleśnie dosłownie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 609

@Magicwoman To jeden z powodów, dla których horarka klasyczna jest dziedziną etyczną. Lilly pisał, że astrolog horarny ma obowiązek mówić prawdę, nawet jeśli jest niewygodna. Ale ma też prawo - i obowiązek - nie odpowiadać na pytania niegodne, np. pytania o czyjąś śmierć w celu spadku. Współcześnie tych reguł nie wszyscy przestrzegają.


Odpowiedz
Wpisy: 770
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Czytam Was z opóźnieniem, ale temat mnie zaciekawił. Czy "considerations before judgment" Lilly'ego to są takie sztywne reguły, że jeśli któraś z nich zachodzi, to po prostu nie stawiamy karty?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 404

@Whisper Sztywne, ale interpretowane elastycznie. To raczej ostrzeżenia - jeśli widzisz Saturn w 7, ASC w pierwszych 3 stopniach albo Księżyc Void of Course, masz sygnał "uważaj, coś jest nie tak". Czasem to oznacza, że karta nie jest do sądzenia. Czasem - że odpowiedź jest oczywista i nie potrzebujesz karty. Wymaga praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 770
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wstałem, czytam i wczoraj wieczorem narobiło się tu sporo. Mam pytanie - jeśli postawimy horarkę i Księżyc jest VOC, to po prostu sprawa "umrze" i nic z niej nie wyjdzie? Czy zawsze tak jest?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 510

@Whisper Z tego co rozumiem - tak. Księżyc VOC oznacza, że Księżyc nie zawrze żadnego aspektu zanim opuści znak. Czyli niczego nie połączy, nie przenosi światła. Sprawa stoi w miejscu. Klasyk.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Whisper @Faddi Trochę uzupełnię - Lilly notował też wyjątki. Księżyc w Raku, Byku, Strzelcu i Rybach mimo VOC może "działać", bo to znaki, w których Księżyc jest dobrze postawiony (władca, wywyższenie, "twardy"). W innych znakach VOC raczej oznacza koniec sprawy. Ale to wyjątek, nie reguła.


Odpowiedz
Wpisy: 800
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Skoro już dotykamy detali - kluczowe są też trzy mechanizmy: prohibition, frustration i refranation. Prohibition: aplikujący aspekt zostaje przerwany, bo wcześniej dochodzi do innego aspektu, który "zabiera" planetę. Frustration: planeta robi aspekt do innej, ale ta druga zmienia znak zanim doczeka aspektu. Refranation: planeta zaczyna się cofać tuż przed exaktem aspektu. Wszystkie trzy oznaczają, że sprawa się nie sfinalizuje, mimo że wygląda obiecująco.


Odpowiedz
Wpisy: 9
Rozpoczynający temat
(@lubon)
Połączone: 2 tygodnie temu

Po przeczytaniu Waszych komentarzy spróbowałem postawić kartę na pytanie "czy dostanę awans, o który się staram". ASC w Bliźniętach, Merkury (władca ASC) w 11 domu w Lwie. Władca 10 (Jowisz) w 6 w Wodniku retrogradacja. Aspektu między Merkurym a Jowiszem nie widzę żadnego aplikującego. Księżyc też w 6, separujący trygon do Jowisza. Co Wy z tego wyczytujecie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 502

@Lubon Pierwsza myśl - nie. Brak aplikującego aspektu między Twoim sygnifikatorem (Merkury) a sygnifikatorem awansu (Jowisz) to klasyczne "nic z tego". Księżyc w trygonie separującym do Jowisza - sprawa już była, była okazja, ale przeszła. Czyli możliwe, że awans już został komuś przyznany albo Twoja szansa już minęła, choć formalnie jeszcze trwa proces. Ale to tylko z tego, co podałeś - bez całej karty nie wyrokuję ostatecznie.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 888

@Lubon Plus sprawdź recepcję - jaki znak ma Jowisz, jaki Merkury? Jowisz w Wodniku - Wodnik rządzony przez Saturna (klasycznie). Czyli Jowisz nie jest mile widziany u Merkurego. Merkury w Lwie - rządzony przez Słońce. Też brak recepcji od Jowisza. Bez recepcji aspekt (gdyby był) nie byłby silny. To wzmacnia interpretację "nie wyjdzie z tego nic dobrego".


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 800

@Lubon Jowisz retro w 6 to ciężki obraz. Sygnifikator awansu jest "uwięziony" w domu pracy podporządkowanej (6 dom to nie 10!) i się cofa. Jeśli masz jeszcze Marsa w 12, to byłby klasyczny obraz "ukrytego przeciwnika" - ktoś za plecami pracuje. Czekamy na potwierdzenie z życia, dla nauki to bezcenne.


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Pytanie z innej beczki - czy horarka działa na pytania o zwierzęta? Bo mam koleżankę, której znikał ostatnio kot, i myślałam, żeby zastosować. Tylko nie wiem, który dom byłby właściwy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 249

@Lalik Małe zwierzęta domowe - 6 dom klasycznie. Duże (konie, krowy) - 12. Władca 6 i jego kondycja powie Ci, gdzie zwierzę jest i czy wróci. Plus Księżyc jako kosygnifikator - jego pozycja może wskazać kierunek.


Odpowiedz
Wpisy: 333
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Skoro już rozmawiamy o praktyce - Skyscript Deborah Houlding to skarbnica wiedzy o horarce. Ma tam przykłady kart krok po kroku, niektóre bardzo szczegółowe. Polecam każdemu, kto zaczyna - lepiej zacząć od zrozumienia, jak inni interpretują, niż od własnych prób od zera.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 381

@Cohen Ja zaczynałem od Anthony Louisa "Horary Astrology Plain and Simple". Trochę uproszczona wersja, ale dobry start. Potem Frawley dla rygoru. Lilly do dziś nie skończyłem czytać do końca - ta książka to bardziej referencja, do której się wraca, niż lektura ciągła.


Odpowiedz
Udostępnij: