To czekanie zaraz mnie wykończy, nachodzą mnie wątpliwości czy to rzeczywiście zadziała.
No to dzisiaj ten dzień, jestem ciekawa co zdecydowała. Próbuję się czymś zająć ale ręce mam jak z waty. Czuje się jak przed jakimś ważnym egzaminem.
Ja leżę na kanapie i gapię się w sufit. Wczoraj obejrzałam parę odcinków jakiegoś serialu Tak mija mi czas.
Dojechałam do rodziców. Dobrze że tu jestem, przynajmniej nie siedzę sama z myślami. No i dobre domowe jedzenie, to jest to 🙂
Dziewczyny jesteśmy razem. Naprawdę. Powiedziała że przez ten czas zrozumiała ile dla niej znaczę i że chce żebyśmy spróbowały na poważnie. Nie wierzę że to się dzieje.
Hej. Kto z Was miał rytuał lustra? Po jakim czasie mieliście pierwsze efekty? U mnie dzisiaj dopiero 8 dzień wykonywania rytuału ale już się niecierpliwię. Na początku przez pierwsze dni byłam mega senna i bolała mnie głowa. Teraz ciągle myślę o tej osobie ale mam też takie momenty, że czuje jakby mi już na nim nie zależało😞 czy to normalne?
U nas wczoraj też było cudownie. Spędziliśmy razem prawie cały dzień. No i najważniejsze, bez żadnych napięć. Niech to tak trwa. Oczywiście liczę na więcej.
Weekend u rodziców zleciał szybko. Wieczorem wracam do siebie. Trochę się boję tej ciszy w mieszkaniu, ale dwa dni odpoczynku zrobiły swoje.
Dzisiaj cały dzień razem, dopiero co wróciłam. Głupio mi tu tyle pisać o swoim szczęściu jak wy jeszcze czekacie. Ale trzymam za was mocno i wierzę że niedługo i wy tu napiszecie coś dobrego.
Powrót do biurka. Szczerze to nawet się cieszę, bo przynajmniej mam co robić. Weekendy są dla mnie teraz najtrudniejsze, za dużo wolnego czasu i za dużo myślenia.
Piszę z nim ciągle, dzisiaj rano wysłał mi zdjęcie kawy z podpisem że mu mnie brakuje przy śniadaniu. Takie drobiazgi a tak cieszą. Powoli odbudowujemy to wszystko.
Wróciłam wczoraj do siebie i faktycznie cisza w mieszkaniu dała popalić. Ale jakoś przespałam noc i dzisiaj już lepiej. Biorę dzień po dniu, nic więcej mi chyba nie zostaje.
Wczoraj wieczorem złapałam się na tym, że układam sobie w głowie całą rozmowę z nim. Co powiem, co on odpowie, jak to się potoczy. A potem człowiek wraca na ziemię i zostaje tylko ten telefon, który milczy. Ktoś jeszcze tak ma czy tylko ja świruję?
A u mnie dzisiaj mały test silnej woli. Koleżanka z pracy podsunęła mi jego profil i pyta co u nas. Nie wie o całej sytuacji że nie jesteśmy razem. Miałam ochotę przewinąć wszystko od góry do dołu. Nie zrobiłam tego. Wyłączyłam telefon i poszłam zrobić sobie herbatę. Drobiazg, a czuję się jakbym górę zdobyła.
Umówiliśmy się na kolację w czwartek, mamy wyjście na miasto. Szykuje się randka 🙂
Jak Was czytam to z jednej strony serce rośnie, a z drugiej trochę zazdroszczę. Nie po złości, normalnie, po ludzku. Tak bym chciała mieć już ten swój moment, o którym mogłabym tu napisać.
Środa, jakoś tak w połowie tygodnia człowiek łapie oddech. Dzisiaj wyjątkowo nie zerkałam w telefon co pięć minut, byłam zajęta papierami w robocie. Wieczorem dopiero zobaczę czy świat się nie zawalił bez mojego patrzenia 🙂 Tylko to forum ciągle chodzi mi po głowie.
Nie mogę doczekać się jutrzejszej kolacji, o niczym innym nie myślę 🙂
@Filomena Bardzo dobre pytanie. Ta woda, w której tonę, jest ciemna, prawie czarna, nie widać dna. Rzeka, w której płynę, jest raczej zielonkawa, spokojna. A ten brzeg i przeprawa - tam woda jest szara, zamglona, jakby o świcie. Każdy sen ma jakby inne "nastrojenie".
Trzymam dzisiaj kciuki za @Wiktoris i jej kolację, żeby wszystko poszło jak z płatka. A poza tym u mnie spokojny czwartek, nic specjalnego się nie dzieje. Chyba przyzwyczajam się powoli do tego rytmu czekania, choć nie powiem żeby był przyjemny.
Przepraszam, że wejdę z boku, ale mam szczere pytanie - skąd pewność, że sny mają jakiekolwiek znaczenie duchowe, a nie są po prostu tym, że ktoś jest zestresowany albo za dużo zjadł przed snem? Pytam serio, bo każdy mi tu mówi "emocje, podświadomość, planety", a może to po prostu biologia?
