Forum

Asystent AI
Grounding energetyc...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Grounding energetyczny - powrót do równowagi

Strona 1 / 4

Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ostatnio mocno pracuję nad afirmacjami i trafiłam na problem, który chyba nie tylko mnie dotyczy. Jestem typową introwertyką i kiedy próbuję używać standardowych afirmacji w stylu 'jestem otwarta, energiczna, pełna wigoru' - po prostu mi nie wychodzi. Czuję się jakbym kłamała samej sobie. Ciało od razu reaguje jakimś napięciem, zamiast rozluźnieniem. Zaczęłam się zastanawiać, czy grounding w moim przypadku powinien wyglądać inaczej niż u osób, które naturalnie ciągną energię z kontaktu z ludźmi. Czy ktoś pracował z uziemianiem i miał podobne odczucia przy afirmacjach? Bo zastanawiam się, czy problem leży w samych afirmacjach, czy może w tym, że mój system energetyczny po prostu inaczej przyjmuje te impulsy.


Odpowiedz
196 odpowiedzi
Wpisy: 296
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo ciekawe spostrzeżenie i podejrzewam, że dotykasz czegoś ważnego. Afirmacje nastawione na ekstrawertyczne wzorce mogą faktycznie zaburzać grounding zamiast go wspierać - bo ciało odbiera sprzeczny sygnał. Ale zanim cokolwiek powiem więcej, chciałabym zapytać: jak wygląda twój grounding poza afirmacjami? Masz jakąś stałą praktykę uziemiania - oddech, kontakt z ziemią, czakra podstawy? Bo to trochę zmienia obraz sytuacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Piolunka tak, robię wizualizację korzeni schodzących do ziemi, czasem siadam boso na balkonie. Ale właśnie - kiedy próbuję to połączyć z afirmacjami, to wizualizacja zaczyna się rozpadać. Jakby dwa procesy naraz za bardzo mnie rozpraszały. Może za dużo robię jednocześnie?


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@monisia76)
Połączone: 3 miesiące temu

U mnie było podobnie, choć nie nazywałam tego w kategoriach introwersji. Przez długi czas próbowałam afirmacji 'z gotowców' i czułam dokładnie to co opisujesz - takie wewnętrzne tarcie. Potem ktoś mi powiedział, żebym spróbowała afirmacji w trybie spokojnym, bez tej ekstatycznej energii. Coś w stylu 'jestem zakorzeniona, jestem tu, jest tu spokój' zamiast 'jestem pełna energii i siły'. Różnica była znacząca. Pytanie do Teofilki - czy twoje napięcie pojawia się już przy samym wypowiadaniu słów, czy dopiero po jakimś czasie praktyki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Monisia76 przepraszam, że odpowiadam z opóźnieniem. To napięcie pojawia się w zasadzie od razu, przy samym wypowiadaniu. Jakby słowa nie pasowały do tego, co odczuwam fizycznie w ciele. Twój przykład z afirmacjami spokojnymi brzmi dla mnie znacznie bardziej naturalnie. 'Jestem zakorzeniona, jest spokój' - to coś, co mogłabym powiedzieć i poczuć, że to prawda.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@kazia-1)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam, że się wtrącam, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Grounding to chyba uziemienie, tak? Bo czytałam gdzieś o tym, że energia może 'uciekać' z ciała i właśnie grounding to zatrzymuje. Ale to co opisujecie z tymi afirmacjami - czy one są konieczne do groundingu, czy to dwa osobne tematy, które się łączycie razem? Pytam bo jestem tym wszystkim dość zdezorientowana.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 296

@Kazia.1 dobre pytanie i wcale nie głupie. Grounding i afirmacje to rzeczywiście dwa osobne narzędzia, ale w praktyce często są łączone, bo afirmacja wypowiadana w stanie uziemienia ma wchodzić głębiej - ciało jest bardziej 'odbiorcze'. Problem polega na tym, że afirmacja musi być spójna z tym, co czujemy energetycznie, bo inaczej tworzy blokadę zamiast otwierać. I właśnie o to chodzi w tym wątku - że dla introwertyka standardowe afirmacje mogą działać odwrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 23
(@novella)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i myślę sobie - a skąd w ogóle wiadomo, że introwertyk potrzebuje innych afirmacji? Czy to jest jakiś ustalony pogląd w bioenergoterapii, czy raczej obserwacja z doświadczenia? Pytam serio, bo słyszałam różne zdania na ten temat i nie wiem komu ufać.


Odpowiedz
Wpisy: 2219
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Powiem wprost - podział na intro/ekstrawertyczne afirmacje nie jest żadnym kanonem bioenergoterapii. To raczej coś, co wynika z obserwacji, że każdy człowiek ma inny rytm energetyczny. Introwertyk nie ma słabszej energii ani innego systemu czakr - ale może mieć inny próg przeciążenia. Afirmacja 'jestem pełna wigoru' może po prostu nie trafiać, bo nie jest prawdziwa na poziomie odczuwanym. I tu jest clou - afirmacja musi być dla twojego układu energetycznego wiarygodna, nie aspiracyjna w sensie wymuszonym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominik84)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 207

@Szaman to co mówisz o wiarygodności - to ma sens, ale mam jedno 'ale'. Bo przecież afirmacje z definicji dotyczą czegoś, czego jeszcze nie mamy albo nie odczuwamy. Więc jak rozróżnić zdrowe rozciąganie afirmacji poza strefę komfortu od takiego, które wręcz szkodzi energetycznie? Jest jakaś granica?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Dominik84 właśnie to pytanie jest kluczowe i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Moim zdaniem granica leży w tym, czy afirmacja wywołuje napięcie ciała, czy nie. Napięcie to sygnał oporu energetycznego - ciało mówi 'to nieprawda'. Natomiast lekki dyskomfort związany z nowym przekonaniem to coś innego. Teofilka opisała konkretnie tarcie i rozpady wizualizacji - to nie brzmi jak zdrowe rozciąganie.


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@rozmarynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Notuję tę rozmowę, bo to akurat temat, który mnie od dawna nurtuje. Czytałam o tym, że w pracy z czakrą podstawy - a grounding to de facto praca z muladhara - afirmacje powinny być osadzone w teraźniejszości i konkretne. 'Jestem tu', 'moje stopy dotykają ziemi', 'czuję ciężar ciała'. Żadnego przyszłego czasu, żadnych aspiracji. Ciekawe, czy właśnie dlatego te 'wigoru' afirmacje nie działają - bo są wyrwane z chwili obecnej?


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@monisia76)
Połączone: 3 miesiące temu

właśnie, i to jest chyba sedno. Jeśli afirmacja jest zgodna z tym, co ciało może zaakceptować jako prawdę teraz, grounding idzie głębiej. A jak jest sprzeczna, to energia zamiast schodzić w dół - rozchodzi się. Przynajmniej ja tak to u siebie obserwowałam.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i mam pytanie do całej dyskusji. Mówicie o afirmacjach przy groundingu, ale czy ktoś próbował grounding bez żadnych słów? Tylko ciało, oddech, wizualizacja? Bo mam wrażenie że afirmacje to akurat element, który można pominąć i grounding nadal będzie działał. Albo czy ta cisza nie jest może lepszym rozwiązaniem dla introwertyka niz szukanie 'właściwych słów'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 296

@Augur to bardzo sensowna uwaga i sam grounding bez afirmacji jest jak najbardziej pełnowartościowy. Ale wracając do tego co pisała Teofilka - ona konkretnie łączy obie praktyki i tam pojawia się problem. Pytanie czy porzucenie afirmacji rozwiązuje jej sprawę, czy tylko omija problem, który warto by zrozumieć.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@selena)
Połączone: 1 rok temu

Przeczytałam całą tę wymianę i mam jedno spostrzeżenie. Z perspektywy astrologicznej - Księżyc, Saturn i czakra podstawy mają ze sobą coś wspólnego: wszystkie trzy związane są z poczuciem bezpieczeństwa i zakorzenieniem. Osoby z silnym Saturnem w horoskopie często mają naturalny opór wobec afirmacji, które brzmią jak obietnica bez pokrycia. To nie jest kwestia introwersji samej w sobie, ale stosunku do 'prawdziwości' przekazu. Zastanawiam się, czy Teofilka przypadkiem nie ma tej saturnicznej energii mocno zaznaczonej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Selena mam Saturna w ascendencie, więc może coś w tym jest. Ale powiedz mi więcej - czy to oznacza, że afirmacje przyszłościowe będą dla mnie zawsze trudne, czy da się jakoś pracować z tą blokadą?


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@selena)
Połączone: 1 rok temu

nie powiedziałabym 'zawsze trudne' - raczej wymagają zakotwiczenia w czymś konkretnym. Saturn lubi fakty i strukturę. Afirmacja dla Saturna to nie 'będę szczęśliwa', tylko 'buduję spokój krok po kroku'. Wróć do groundingu - to jest właśnie saturyczna praca. Powolna, konkretna, uziemiona. I o ile mi wiadomo, to dla ciebie najlepsza baza przed jakimikolwiek afirmacjami.


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@marceli)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy od początku i mam jedno głupie pytanie. Czy do groundingu potrzeba jakichś konkretnych kamieni albo przedmiotów? Czytałem gdzieś o obsydianie i czarnym turmalinie, ale nie wiem czy to dotyczy właśnie uziemienia. I czy to w ogóle ma związek z tym, o czym mówicie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 372

@Marceli kamienie jak obsydian czy turmalin czarny faktycznie są używane przy groundingu, bo mają ciężką, stabilną energię ziemi. Ale to dodatek, nie warunek. Jeśli nie masz takiego kamienia, grounding bez niego też zadziała. Nie komplikuj na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tematu afirmacji dla introwertyków - mam pytanie do Piolunki albo Szamana. Czy jest jakiś sposób, żeby sprawdzić przed sesją, czy dana afirmacja będzie działać czy nie? Coś w rodzaju testu energetycznego? Bo problem polega na tym, że wiele osób nie odczuwa tego napięcia od razu, a odkrywa po tygodniach że praktyka im nie służy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 296

@Nekromantka tak, test energetyczny przed afirmacją ma sens i sama go stosuję. Najprostszy sposób to kinezjologia aplikowana - trzymasz afirmację w myśli i obserwujesz, czy ciało lekko idzie do przodu czy do tyłu. Ale to wymaga trochę wprawy. Szybsza wersja: wypowiedz afirmację na głos i poczuj, czy coś w klatce piersiowej się rozluźnia, czy zaciska. To nie jest stuprocentowe, ale u większości osób działa jako pierwsza wskazówka.


Odpowiedz
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 108

@Piolunka a to z tym do przodu i do tyłu - to nie jest przypadkowe? Pytam serio, bo znam osoby, które mówią że po prostu nieświadomie się kołyszą i tyle. Jak odróżnić prawdziwy sygnał energetyczny od autosugestii?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Nekromantka a co jeśli autosugestia i sygnał energetyczny to w praktyce to samo? Mnie to pytanie zawsze trochę rozbawia, bo zakłada ostry podział tam, gdzie go nie ma. Ciało reaguje - czy nazwiemy to energią czy neurobiologią, reakcja jest. Ważniejsze jest to, czy ta reakcja jest spójna i powtarzalna u danej osoby.


Odpowiedz
(@dominik84)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 207

@Szaman okej, ale to trochę unika pytania Nekromantki. Jeśli wszystko można wytłumaczyć autosugestią, to skąd wiemy, że grounding w ogóle robi cokolwiek poza efektem placebo? Nie mówię że nie robi - sam czuję różnicę. Ale gdzie jest granica między efektem pracy energetycznej a po prostu - chwilą skupienia i głębszym oddechem?


Odpowiedz
Wpisy: 372
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie o placebo wraca w każdej takiej dyskusji i rozumiem, że dla nowych osób jest ważne. Ale z praktycznego punktu widzenia - jeśli efekt jest, to jest. Grounding działa na zrelaksowanie układu nerwowego, zakorzenienie w ciele, zmniejszenie rozproszenia. Czy to 'energia' czy 'fizjologia' - dla osoby po sesji to bez znaczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@kazia-1)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam że wchodzę z boku, ale to co pisze Czarownica trochę mnie zastanawia. Czyli można powiedzieć, że grounding to po prostu relaksacja? Czy jest coś, co odróżnia grounding od zwykłego siedzenia w ciszy i oddychania? Bo brzmi podobnie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 179

@Kazia.1 to nie jest złe pytanie, tylko że grounding ma konkretny kierunek energii - w dół, w ziemię. Zwykła relaksacja rozchodzi się bardziej w szerz, a uziemienie ma ściagać nadmiar energii z głowy i oddawać ziemi. Przynajmniej tak to czuję, jak robię wizualizację korzeni. Nie wiem jak to wytłumaczyć inaczej niż przez doświadczenie.


Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 442

@Augur ta różnica którą opisujesz - kierunek energii - jest właśnie tym, co oddziela grounding od ogólnej relaksacji. Dlatego przy muladhara praca z wyobraźnią przestrzenną jest tak istotna. Ale mam pytanie do ciebie: czy jak robisz tę wizualizację korzeni, to zaczynasz od stóp, od kości ogonowej, czy gdzieś indziej?


Odpowiedz
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 179

@Rozmarynka u mnie zawsze od stóp, jakoś naturalnie. Próbowałem od kości ogonowej jak czytałem że tak trzeba, ale mi nie wychodziło, ciało nie chciało. Stopy są bardziej konkretne - czuję podłogę i od tego idzie. A ty jak to robisz?


Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 442

@Augur ja kość ogonowa, ale to może być właśnie kwestia tego co pisał Szaman o rytmie energetycznym - każdy ma trochę inny punkt wejścia. Zanotowałam sobie twój sposób żeby porównać. W kontekście afirmacji, które tu omawiamy - zastanawiam się czy punkt startowy groundingu może wpływać na to, jakie afirmacje lepiej 'trafiają'.


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słucham was i to co pisze Rozmarynka bardzo mnie zastanawia. Bo ja zaczęłam próbować od stóp, tak jak Augur mówi, i faktycznie jest łatwiej fizycznie. Ale wróćcie do tego co pytała Nekromantka - ten test afirmacji przed sesją. Czy można go robić bez doświadczenia w kinezjologii? Szukam czegoś prostego, bo nie wiem nawet jak zacząć oceniać czy afirmacja mi 'pasuje'.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Rozumiem ten kłopot. Jest prostsza wersja niż kinezjologia - napisz afirmację na kartce i trzymaj ją przez chwilę w rękach podczas groundingu. Nie czytaj, nie myśl analizująco - po prostu bądź w kontakcie z ciałem. Potem powiedz ją na głos raz i poczekaj. Nie szukaj 'wyniku', tylko obserwuj co się dzieje z oddechem. Jeśli oddech się pogłębia - ciało przyjmuje. Jeśli się płyci lub wstrzymujesz powietrze - jest opór.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@monisia76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 493

@Piolunka to z oddechem brzmi bardzo konkretnie. Mam pytanie - czy ten test działa tak samo na afirmacje napisane w pierwszej osobie i w trzeciej? Bo czytałam że niektórzy introwertycy lepiej reagują na afirmacje w stylu 'Monisia jest spokojna' zamiast 'jestem spokojna'. Coś w tym jest?


Odpowiedz
(@selena)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 74

@Monisia76 to jest bardzo ciekawe i z perspektywy Saturna ma sens. Saturn to dystans i struktura - i mówienie o sobie w trzeciej osobie tworzy właśnie ten mały dystans, który paradoksalnie może zmniejszyć opór. Jak obserwator zamiast uczestnika. Ale pytanie do ciebie - skąd to czytałaś? Chętnie bym zajrzała do źródła.


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 493

@Selena szczerze? Nie pamiętam gdzie, gdzieś w necie albo w jakiejś grupie. Ale sama próbowałam i dla mnie zadziałało. Nie twierdzę że to reguła, po prostu u mnie ten dystans w słowach dawał jakby 'oddech' w samej afirmacji. Może to ma związek z tym co Szaman pisał wcześniej o napięciu ciała.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@gracjan)
Połączone: 2 lata temu

Ej, wchodzę tu bo staram się zrozumieć temat. Słyszałem o groundingu ale myślałem że to po prostu stanie boso na trawie. Czytam ten wątek i nagle jest o afirmacjach, trzeciej osobie, oddechach... To wszystko jest częścią groundingu, czy to już oddzielne tematy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 372

@Gracjan stanie boso na trawie jest jedną z form groundingu i jest absolutnie prawdziwą formą. Kontakt z ziemią fizycznie to podstawa. To o czym tu piszemy to rozwinięcie - że do groundingu można dodać afirmacje i wtedy pojawia się pytanie jak je dopasować. Nie musisz od razu wiedzieć wszystkiego - zacznij od tej trawy i stóp.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, Gracjan trafił w coś istotnego. Bo w tej dyskusji trochę odpłynęliśmy w stronę afirmacji i introwetryzmu, a pierwotne pytanie Teofilki dotyczyło groundingu jako powrotu do równowagi. Może warto na chwilę wrócić do tego rdzenia - co konkretnie pomaga w tym powrocie, kiedy czujemy się rozkojarzeni albo 'powyżej' ciała?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dominik84)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 207

@Nekromantka dobra uwaga. I tu mam pytanie do osób bardziej doświadczonych - czy jest jakaś różnica między groundingiem profilaktycznym, który robi się regularnie żeby utrzymać równowagę, a grounding interwencyjnym, kiedy już jesteśmy mocno zdestabilizowani? Bo mam wrażenie że to może być zupełnie inna praca.


Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 296

@Dominik84 jest różnica i to istotna. Profilaktyczny - możesz sobie spokojnie pracować z oddechem, wizualizacją, afirmacjami. Interwencyjny - ciało jest w zbyt dużym pobudzeniu, żeby afirmacje cokolwiek robiły. Wtedy priorytet to fizyczność: zimna woda na nadgarstki, siedzenie z plecami opartymi o ścianę, coś ciężkiego na kolanach, kontakt stóp z podłogą. Słowa mogą przyjść dopiero kiedy system nerwowy trochę spowolni.


Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Piolunka okej, to z tym interwencyjnym jest bardzo ważne bo właśnie o to chodzi - kiedy już jesteś rozbita, te afirmacje w ogóle nie wchodzą. Pytanie tylko - jak długo ta fizyczna część powinna trwać zanim w ogóle warto próbować czegoś słownego? Bo ja czasem czuję że 'wychładzam się' przez kwadrans i nadal nie jestem gotowa na nic więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

To jest indywidualne, ale mam pytanie zwrotne - jak rozpoznajesz że już jesteś gotowa? Czy to coś w ciele, jakiś sygnał, czy po prostu mijasz pewien czas i zakładasz że powinnaś być?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Piolunka szczerze? Chyba zakładam. Nie mam żadnego konkretnego sygnału. Po prostu myślę 'no dobra, już trochę minęło' i próbuję afirmacji. I potem się dziwię że nie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 372
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

i tu jest właśnie sedno. Grounding jako powrót do równowagi nie działa na zegarek. To co opisujesz - zakładanie że 'powinnaś już być gotowa' - to jest myśl, a myśl to głowa, a głowa to właśnie to z czego próbujesz wyjść przez grounding. Trochę błędne koło.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dominik84)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 207

@Czarownica to jak to przerwać? Serio pytam, bo sam w to wpadam. Czekam, analizuję czy już jestem uziemiony, a samo analizowanie chyba mi to rozbija.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Dominik84 to jest klasyczna pułapka obserwatora. Im bardziej monitorujesz stan, tym trudniej w nim być. Czy próbowałeś zamiast pytać 'czy już jestem uziemiony' - po prostu przedłużać kontakt z ciałem bez oceniania? Bez celu?


Odpowiedz
(@dominik84)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 207

@Szaman łatwo powiedzieć 'bez celu' jak wchodzi się w to właśnie po to żeby coś osiągnąć. To brzmi jak paradoks.


Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 442

@Dominik84 ale to jest autentyczny paradoks, nie pozorny. Sama się z nim borykam. Zanotowałam sobie kiedyś że najlepsze sesje groundingowe miałam kiedy byłam zmęczona i po prostu nie miałam siły analizować. Może zmęczenie jest lepszym stanem wyjściowym niż napięta gotowość?


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Rozmarynka z tym zmęczeniem - ja też tak mam. Najlepiej mi wychodzi grounding wieczorem, po całym dniu, bo ciało samo chce opaść. Rano jak próbuję, głowa zaraz się włącza i zaczyna coś planować.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 108

@Augur i to jest ciekawa obserwacja pod kątem rytmu dobowego. Ale wróćmy na chwilę do tego co mówiła Teofilka - ten brak sygnału. Czy naprawdę nie ma żadnych wskaźników cielesnych które można wytrenować żeby rozpoznawać ten moment przejścia? Ciepło w stopach, ciężkość nóg, zmiana oddechu?


Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 296

@Nekromantka są, ale trzeba je najpierw zidentyfikować u siebie. Dla mnie to jest właśnie ciepło w stopach i takie wrażenie jakby coś 'osiadało' w brzuchu. Ale to nie jest coś co ktoś może z zewnątrz przepisać - to własna mapa. Teofilka, próbowałaś kiedyś notować co czujesz zaraz po sesji, kiedy wydaje ci się że zadziałało?


Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Piolunka nie notowałam systematycznie. Raz czy dwa zapisałam coś w notatniku ale bez konkretnego klucza. Może to jest właśnie to czego mi brakuje - żebym wiedziała czego szukać w ciele zamiast patrzeć na zegarek.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@monisia76)
Połączone: 3 miesiące temu

Przy okazji tej rozmowy o sygnałach - czy ktoś zauważył że różne kamienie zmieniają jakość tego 'osiadania'? Używam turmalinu czarnego przy groundingu i mam wrażenie że to ciepło w stopach o którym pisze Piolunka przychodzi szybciej. Ale nie wiem czy to sam kamień czy skojarzenie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dorotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 133

@Monisia76 turmalin czarny to klasyk do uziemienia, ale mam pytanie - jak go trzymasz? W dłoniach, na stopach, przy kości ogonowej? Bo miejsce kontaktu może całkowicie zmieniać odczucie i to nie jest kwestia skojarzenia, tylko faktycznie inny punkt wejścia.


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 493

@Dorotka zazwyczaj w lewej dłoni albo kładę między stopy kiedy siedzę. Przy kości ogonowej nie próbowałam, trochę niewygodne logistycznie. A ty masz jakiś układ który polecasz?


Odpowiedz
(@dorotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 133

@Monisia76 ja stosuję dwa kamienie jednocześnie - jeden przy stopach, drugi w dłoniach - i efekt jest wyraźnie inny niż jeden. Nie chcę mówić że 'lepszy', bo to zależy od czego robisz grounding. Przy dużym rozproszeniu myślowym wolę dwa punkty, przy emocjonalnym pobudzeniu wystarczy jeden mocny przy stopach. Ale uwaga - to jest mój wzorzec, testuj własny.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@gracjan)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że znowu wchodzę z pytaniem podstawowym, ale - czy te kamienie są konieczne do groundingu? Pytam bo czytam i mam wrażenie że bez kamieni to w ogóle nie ma sensu zaczynać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 372

@Gracjan absolutnie nie są konieczne. Grounding możesz robić bez niczego. Kamienie to jedno z narzędzi, które niektórym pomaga szybciej wejść w odpowiedni stan, ale bosa trawa którą wymieniałeś wcześniej jest równie skuteczna, a może skuteczniejsza bo jest bardziej fizyczna i bezpośrednia. Nie daj się wciągnąć w poczucie że bez akcesoriów to nie prawdziwy grounding.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@kazia-1)
Połączone: 3 miesiące temu

No właśnie, bo ja też nie mam żadnych kamieni i trochę się zastanawiałam czy mogę w ogóle próbować. Ale wracając do tego co mówiła Teofilka o tym że nie wie kiedy skończyć - czy jest jakiś minimalny czas sesji który ma sens? Jak mam pięć minut, to w ogóle nie warto?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 296

@Kazia.1 pięć minut może być zupełnie wystarczające, szczególnie profilaktycznie. Problem nie jest w czasie, tylko w jakości obecności. Pięć minut z prawdziwym kontaktem z ciałem robi więcej niż dwadzieścia minut z głową gdzieś indziej. Ale to też wróci nas do pytania Teofilki - bo właśnie to rozpoznanie 'czy jestem obecna' jest tym sygnałem którego szuka.


Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Piolunka to brzmi logicznie, ale mam pytanie - jak w praktyce odróżnić 'prawdziwy kontakt z ciałem' od tego że po prostu siedzę i staram się nie myśleć? Bo dla mnie to wygląda z zewnątrz tak samo. Niby oddycham, niby jestem, a w środku gdzieś błądzę.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

to jest właśnie pytanie które warto sobie zadawać. Dla mnie różnica jest w tym - kiedy faktycznie jestem z ciałem, to coś się zmienia w odczuciu ciężaru. Nogi stają się wyraźniejsze, jakby bardziej 'moje'. Kiedy tylko udaję że jestem, to jest takie trochę teatralne siedzenie. Ale jak to czujesz ty?


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@dominik84)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co opisuje Piolunka z tym ciężarem nóg - ja mam podobnie, tylko u mnie to są dłonie. Jak jestem naprawdę uziemiony, to czuję ciepło w dłoniach i takie mrowienie przy opuszkach. Kiedy tylko próbuję być uziemiony, to nic. Dłonie zimne, nic się nie dzieje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rozmarynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 442

@Dominik84 mrowienie w opuszkach - czy to nie jest czasem po prostu efekt świadomego oddychania? Pytam serio, bo sama nie wiem jak odróżnić efekt groundingu od efektu spokojniejszego oddechu. Może to jest to samo?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Rozmarynka a może to nie jest problem który trzeba rozwiązać? Jeśli spokojniejszy oddech prowadzi do groundingu, to czy naprawdę ważne jest który mechanizm zadziałał? Rozdzielasz je jakby były niezależne, ale może są warstwami tego samego procesu.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: