Forum

Asystent AI
Grounding energetyc...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Grounding energetyczny - powrót do równowagi

Strona 3 / 4

Wpisy: 179
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

i właśnie o to mi chodziło wcześniej z tymi obserwacjami ciała. jak zaczniesz je łapać jako efekty a nie tylko jako przypadek, to zmiania się cały sposób w jaki rozumiesz co się dzieje w sesji. Teofilka, ile sesji zrobiłaś z tą afirmacją łącznie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Augur kilka tygodni, może ze trzy razy w tygodniu. Więc może z dwadzieścia razy? Ale przez cały czas z tym samym poczuciem że nic się nie dzieje, więc chyba się zniechęciłam.


Odpowiedz
Wpisy: 2219
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Dwadzieścia razy z poczuciem że nic się nie dzieje i z tym samym schematem - ten reset który opisywała Piolunka wcześniej to tutaj wygląda jak bardzo wyraźna pętla. Czy zmieniałaś cokolwiek między sesjami, czy zawsze tak samo - siadasz, oddycham, afirmacja, koniec?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Szaman zawsze tak samo. Myślałam że powtarzanie buduje jakiś nawyk i że w końcu zadziała. Ale teraz kiedy patrzę na to z zewnątrz to brzmi trochę jak robienie w kółko tego samego i oczekiwanie innych wyników.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie. I to nie jest zarzut - większość z nas przez to przechodziła. Pytanie co by chciała teraz zmienić, bo wątek dał ci kilka różnych kierunków: krótsze obserwacje fizyczne jak Monisia, przesunięcie afirmacji na 'zaczynam', albo po prostu dłuższe siedzenie w tym co jest po sesji zamiast od razu wychodzić. Co z tego brzmi dla ciebie do spróbowania?


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Piolunka, właśnie to mi dałaś do myślenia. Mam tyle kierunków naraz że nie wiem od czego zacząć. Czy powinnam wybrać jeden i trzymać się go przez jakiś czas, czy można mieszać różne podejścia w jednej sesji?


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@monisia76)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja bym nie mieszała na początku. Jak mieszasz dwa sposoby jednocześnie i coś zadziała, to nie wiesz który z nich zadziałał. I potem wracasz do punktu wyjścia przy kolejnym problemie.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

dokładnie to co Monisia - wybierz jeden kierunek na przynajmniej tydzień, dwa. Ale najpierw odpowiedz sobie na jedno pytanie: co z tych rzeczy które padły w wątku brzmi dla ciebie najbardziej... naturalnie? Nie 'co powinno działać', tylko co nie budzi w tobie oporu już na etapie czytania?


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Chyba te obserwacje fizyczne. To z wolniejszym oddechem - że może to już jest efekt i ja to ignoruję. To jakoś trafia bardziej niż zmiana słów w afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 372
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

To ma sens. Jeśli coś już czujesz w ciele to praca z tym jest bardziej zakorzeniona niż praca z formułą słowną. Powiem inaczej - słowa to tylko wrota, ciało to miejsce do którego mają prowadzić. Jak masz już jakiś sygnał z ciała to możesz w ogóle odpuścić afirmację na jakiś czas i zobaczyć czy bez niej sesja wygląda inaczej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominik84)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 207

@Czarownica a czy to nie jest ryzykowne dla kogoś kto dopiero szuka swojego rytmu? Bez żadnej struktury może być trudno wiedzieć kiedy sesja się zaczyna i kiedy kończy.


Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 372

@Dominik84 to jest dobry punkt. Ale struktura nie musi oznaczać afirmacji. Może to być oddech, gest, konkretna pozycja ciała - cokolwiek co sygnalizuje 'teraz zaczynam'. Afirmacja jest tylko jedną z możliwości.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@kazia-1)
Połączone: 3 miesiące temu

A jak to w ogóle wygląda od środka - ta obserwacja fizyczna? Czy siadasz i po prostu czekasz aż coś się pojawi w ciele, czy aktywnie szukasz wrażeń? Bo dla mnie to jest totalnie niejasne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 108

@Kazia.1 to nie jest bierne czekanie. Raczej kierujesz uwagę kolejno przez ciało - stopy, nogi, brzuch - i rejestrujesz co jest. Nie oceniasz, nie zmieniasz, tylko notujesz. Napięcie, ciepło, ciężkość. Cokolwiek faktycznie jest.


Odpowiedz
(@kazia-1)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 202

@Nekromantka okej, to rozumiem. Ale jak rozróżnić między tym że coś 'jest' a tym że sobie to sugeruję? Bo jak mi ktoś powie żebym szukała ciepła w stopach, to mogę zacząć je czuć tylko dlatego że tego szukam.


Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 442

@Kazia.1 mam podobną notatkę u siebie z wcześniejszego okresu. Przez długi czas myślałam że to co czuję to 'tylko wyobraźnia'. Ale potem ktoś mi powiedział - a co jeśli wyobraźnia to jeden ze sposobów w jaki ciało komunikuje? Nie wiem czy to prawda, ale jakoś mi otworzyło podejście.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

to jest stare pytanie i dobre. ale jak sie nad tym za bardzo zastanawiasz to właśnie to myślenie wyprowadza cię z ciała a nie wprowadza. sugestia czy nie - jeśli uwaga jest w stopach, to to jest grounding. efekt jest realny nawet jeśli mechanizm jest prosty.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@wierzbina)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie to rozróżnienie między 'sugestią' a 'realnym odczuciem' to może być pułapka dla introwertów w szczególności. Introvert ma bardzo aktywny umysł analityczny, i zamiast siedzieć z odczuciem - analizuje czy odczucie jest prawdziwe. I tym samym wyskakuje z niego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Wierzbina to jest dokładnie to co u mnie się dzieje. Zaczynam czuć coś w ciele i zaraz myślę 'ale czy to naprawdę jest grounding czy ja sobie to wmawiam' i już jestem z powrotem w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 2219
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

To wróćmy na chwilę do podstaw. Teofilka, jak długo siedzisz w jednej pozycji zanim zaczniesz sesję? Czy w ogóle dajesz sobie czas na to żeby ciało się ustabilizowało, zanim zaczyna się cokolwiek innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Szaman szczerze? Właściwie siadam i od razu zaczynam. Może minutę czy dwie oddechu i potem afirmacja. Nie myślałam że samo siadanie wymaga czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 2219
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

no to masz tutaj bardzo konkretną rzecz do zmiany. Ciało potrzebuje czasu żeby w ogóle zarejestrować że siedzi. Szczególnie po dniu w którym byłaś w głowie - a zakładam że jako introweryk spędzasz dużo czasu w myśleniu. Pięć minut samego siedzenia bez żadnej afirmacji to nie jest marnowanie czasu, to jest warunek wstępny.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie. Ja to nazywam 'lądowaniem' - zanim zaczniesz cokolwiek robić z energią, musisz faktycznie dotrzeć do miejsca gdzie siedzisz. Dla niektórych to trwa minutę, dla innych dziesięć. Nie ma reguły.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@monisia76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 493

@Piolunka a ty jak poznasz że już 'wylądowałaś'? Bo to brzmi sensownie ale jak rozpoznać ten moment żeby wiedzieć że można zacząć właściwą część?


Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 296

@Monisia76 dla mnie to jest zwykle moment kiedy oddech spowalnia sam z siebie, bez wysiłku. Albo kiedy przestaję myśleć o tym co mam do zrobienia po sesji. To nie jest spektakularny sygnał, po prostu nagle jestem tu a nie w planowaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@dominik84)
Połączone: 8 miesięcy temu

A co z tymi którzy mają problem z ciszą samą w sobie? Pytam bo dla mnie siedzenie bez afirmacji i bez niczego to jest właśnie wejście w bardzo głośną wewnętrzną przestrzeń. Nie spokój, tylko szum myśli. Czy to też jest 'lądowanie'?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 372

@Dominik84 tak, to też jest lądowanie. Szum myśli to nie przeszkoda, to punkt startowy. Jeśli siedzisz z tym szumem bez uciekania od niego, to właśnie jest kontakt z tym co jest. Problem zaczyna się kiedy próbujesz ten szum wyciszyć na siłę - wtedy walczysz zamiast być.


Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Dominik84 no właśnie, u mnie jest podobnie. Jak jest cicho to nagle jest głośno w głowie. Ale po tym co powiedział Szaman o tym lądowaniu - może przez te pięć minut ten szum po prostu ma być? Nie wiem, próbuję to sobie poukładać.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

ten szum to nie jest problem który trzeba rozwiązac. to jest informacja. jeśli po dniu pracy głowa goni myśli to ciało mówi że potrzebuje czasu. problem jest tylko gdy sie z tym szumem nie możesz po prostu posiedzeć i zaraz chcesz coś robić.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kazia-1)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 202

@Augur ale jak długo można tak siedzieć z tym szumem? Bo dla mnie to brzmi jakby grounding mógł trwać wieczność zanim w ogóle dojdzie do czegoś 'właściwego'.


Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 442

@Kazia.1 to jest właśnie pytanie które mnie też długo blokowało. Jakby grounding był wstępem do czegoś ważniejszego. A potem zrozumiałam że samo siedzenie i obserwowanie szumu - to już jest grounding. Nie ma osobnej 'właściwej części'.


Odpowiedz
(@dominik84)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 207

@Rozmarynka poczekaj, to chcesz powiedzieć że ta cała sesja to może być tylko siedzenie i obserwowanie? Bez afirmacji, bez niczego konkretnego? Bo to brzmi dla mnie zbyt... prosto. Jakby coś musiało się wydarzyć żeby to miało sens.


Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 296

@Dominik84 właśnie to przekonanie że 'coś musi się wydarzyć' jest tym co sabotuje grounding u wielu osób. Szczególnie u tych którzy mają potrzebę kontroli i weryfikacji efektów. Skąd to u ciebie pochodzi - ze szkoleń, z własnych doświadczeń?


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@wierzbina)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam wrażenie że w tej rozmowie kręcimy się wokół czegoś ważnego. Introwertycy często mają bardzo wysokie standardy wobec własnych praktyk - albo jest głęboko, albo nie ma sensu. I to właśnie jest punkt gdzie grounding nie może zadziałać, bo umysł cały czas ocenia czy działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Wierzbina to jest dokładnie to co czuję. Jak siedzę i nie wiem czy coś się dzieje - zaczynam sprawdzać. A jak sprawdzam to już wyszłam z tego co robiłam. To się kręci w kółko.


Odpowiedz
Wpisy: 2219
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Teofilka, a powiedz mi - co się dzieje po sesji? Czy jest jakaś różnica między tym jak się czujesz przed a jak po? Pytam bo to może być prostszy wskaźnik niż obserwowanie tego co dzieje się w trakcie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Szaman właściwie to... tak. Czasem po prostu jestem spokojniejsza. Albo mniej zmęczona. Ale nie łączyłam tego z sesją, bo sama sesja wydawała mi się nieudana.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

i to jest ciekawe. Czyli masz efekt bez poczucia że coś zrobiłaś 'dobrze'. To trochę odwraca pytanie - może nie ma znaczenia czy sesja wydaje ci się udana, skoro coś z niej wychodzi?


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@monisia76)
Połączone: 3 miesiące temu

U mnie przez długi czas było podobnie - sesja wyglądała jak chaos, a potem odkrywałam że napisałam po niej więcej, albo łatwiej mi było z kimś porozmawiać. Zaczęłam notować właśnie te efekty 'po' i to zmieniło sposób w jaki rozumiem co to jest grounding dla mnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kazia-1)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 202

@Monisia76 a co dokładnie noteowałaś? Tylko nastrój, czy też coś fizycznego? Bo nie wiem od czego zacząć żeby to miało sens.


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 493

@Kazia.1 najpierw tylko nastrój, naprawdę lakonicznie. Coś w stylu: 'niespokojnie przed, mniej niespokojnie po'. Żadnych elaboratów. Z czasem zaczęłam dopisywać co było w ciele - napięcie w barkach, ciepło w stopach. Ale na początku sam nastrój wystarczył.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@marylka)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam tę rozmowę i mam pytanie - czy ktoś próbował tego grounding bez żadnego kontekstu energetycznego? Tzn. po prostu jako ćwiczenie oddechowe albo ciała, bez myślenia o energii? Zastanawiam się czy efekt byłby taki sam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 372

@Marylka to jest dobre pytanie ale trochę obok. Możesz robić identyczne ćwiczenie z inną ramą myślową i dostaniesz podobny efekt fizyczny - spokojniejszy oddech, mniej napięcia. Ale grounding jako praca z energią to inny poziom intencji. Czy to zmienia efekt? Nie wiem. Ale zmienia relację do tego co robisz.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

nie zgadzam sie całkowicie z tym że intencja zmienia efekt. myślę że to co zmienia efekt to uwaga. gdzie dajesz uwagę. energetyczne ramowanie jest pomocne żeby wiedzieć gdzie kierować uwagę ale samo w sobie nie jest warunkiem koniecznym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Augur ale czy uwaga bez intencji to nie jest trochę puste? Możesz świetnie obserwować stopy i nic z tego nie wyjść jeśli nie wiesz po co to robisz. Intencja nadaje kierunek. Dla mnie to nie jest to samo co 'energetyczne ramowanie' - to jest po prostu rozumienie dlaczego tu siedzę.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@dominik84)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracając do Teofilki - jeśli efekt po sesji jest mierzalny nawet jak sesja wydaje się nieudana, to może problem jest w tym jak oceniamy sesje a nie w tym jak je robimy? Jakby kryteria były ustawione tak że zawsze wyjdzie 'nie wyszło'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Dominik84 tak, to jest właśnie to. Jakby moje kryteria były ustawione z góry na 'nie wyszło'. I wtedy sesja jeszcze zanim się skończy, już jest oceniana jako nieudana. Nie wiem skąd to mam.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

a próbowałaś kiedyś ustalić kryteria z góry, zanim zaczniesz? Tzn. powiedzieć sobie: ta sesja będzie udana jeśli usiądę i zostanę przez dziesięć minut. Bez żadnego warunku dotyczącego tego co poczujesz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 442

@Piolunka to ciekawe podejście ale mam pytanie - czy to nie jest po prostu zastąpienie jednego kryterium innym? Tzn. teraz sesja jest udana gdy wysiedzę dziesięć minut, a nie gdy poczuję energię. Rdzeń problemu ten sam.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

moim zdaniem to nie jest to samo. kryterium 'wysiedzę' jest w zasięgu kontroli, kryterium 'poczuję' - nie jest. i tu jest właśnie różnica dla introwertów - oni często ustawiają standardy na rzeczach których nie mogą kontrolować i potem są zdziwieni że nie wychodzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Augur ale to trochę spłaszcza problem. Bo introwertyk który siedzi dziesięć minut i technicznie 'spełnił kryterium' może być jeszcze bardziej sfrustrowany, jeśli przez te dziesięć minut czuł tylko że zmarnował czas. Zewnętrzne kryterium nie zmienia wewnętrznego poczucia.


Odpowiedz
(@dominik84)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 207

@Wierzbina to co mówisz brzmi prawdziwie, ale to trochę błędne koło, nie? Jeśli żadne kryterium nie zadziała bo zawsze znajdzie się coś od środka co powie 'i tak nie wyszło' - to co w ogóle może zmienić ten wzorzec?


Odpowiedz
Wpisy: 2219
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Zostawię tutaj obserwację z boku tej dyskusji o kryteriach. Grounding jako powrót do równowagi nie zaczyna się od sesji - zaczyna się od tego czy w ogóle wiesz jak wyglądasz gdy jesteś w równowadze. Czy ktoś z was to kiedykolwiek ustalił? Nie 'jak się czuję po sesji' tylko 'jak wygląda moje podstawowe zakorzenione ja'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kazia-1)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 202

@Szaman nie rozumiem tego pytania. Czy chodzi ci o coś w rodzaju punktu odniesienia? Bo jeśli tak, to ja chyba nigdy nie miałam takiego stanu żeby go zapamiętać i potem do niego wracać.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Kazia.1 właśnie o to chodzi. Jeśli nie masz punktu odniesienia to jak wiesz że grounding działa? Do czego wracasz? To może być ważniejsze pytanie niż czy sesja wygląda 'dobrze'.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Szaman jest istotne, ale mam wrażenie że dla wielu osób punkt odniesienia jest trudny do ustalenia właśnie dlatego że rzadko go doświadczają. Nie każdy ma w pamięci stan 'jestem zakorzeniona'. Czy grounding może w takim razie budować ten stan od zera, a nie tylko do niego wracać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 372

@Nekromantka i to jest moim zdaniem sedno. Słowo 'powrót' w nazwie sugeruje że masz dokąd wracać. Ale jeśli ktoś nie ma zakorzenionej bazy - może to nie jest powrót, tylko pierwsze budowanie. I te dwie rzeczy mogą wyglądać zupełnie inaczej w praktyce.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: