Mam pytanie do bardziej doświadczonych — próbowałam ostatnio pracować z dwiema różdżkami L jednocześnie i miałam wrażenie, że każda z nich jakby 'czuje' trochę co innego. Czy to ma sens, że jedna różdżka może dawać inny sygnał niż druga trzymana w tym samym momencie? I czy w ogóle różdżka podwójna, czyli obie jednocześnie, ma jakiś sens, czy to raczej podwójne zamieszanie niż podwójny efekt?
To zależy od kilku rzeczy. Dwie różdżki L jednocześnie to klasyczna technika biolokacyjna i one akurat powinny działać symetrycznie — kiedy wykrywasz żyłę wodną lub strefę, obie powinny się zbiec albo obie rozejść, zależnie od tego jak masz ustawioną 'odpowiedź'. Jeśli jedna szła ci w lewo, a druga stała, to może być kwestia uchwytu albo napięcia w nadgarstkach. Masz je trzymane luźno, czy trochę zaciśnięte?
Ja bym powiedziała, że sens jest, ale nie w 'podwajaniu efektu' jak w tytule. Dwie różdżki L dają ci informację o kierunku — kiedy się zbiegają wskazują punkt, a jedna różdżka tego nie zrobi tak precyzyjnie. To bardziej jak triangulacja niż wzmocnienie sygnału. Jedna różdżka powie ci 'coś tu jest', dwie pokażą ci gdzie dokładnie.
Przepraszam, że wchodzę z boku bo bardziej od gwiazd niż od różdżek, ale zaciekawił mnie ten wątek. Ta 'triangulacja' o której pisze Jarzebina — to znaczy, że dwie różdżki to po prostu lepsza precyzja, nie silniejszy odbiór? Bo z tego co rozumiem, to radiesteta sam jest tym 'odbiornikiem', a różdżka tylko pokazuje co on już czuje. Czy źle to rozumiem?
Ale chwila, bo mnie to trochę myli. Jak dwie różdżki to precyzja a nie wzmocnienie, to skąd Romcia86 miała dwa różne sygnały jednocześnie? Jeśli to ona sama jest odbiornikiem to dlaczego jej ciało wysyłało dwa różne sygnały do dwóch rużdżek naraz? To chyba oznacza coś innego niż tylko luźne trzymanie?
To jest wątek, który naprawdę warto podrążyć. Słyszałam od kilku radiestetów, że ręka dominująca i niedominująca mogą reagować inaczej i niektórzy to wykorzystują świadomie — jedna ręka do 'szukania', druga do 'potwierdzania'. Ale to wymaga sporej praktyki żeby odróżnić co jest informacją a co jest po prostu asymetrią napięcia mięśniowego. Romcia86, którą ręką zazwyczaj pracujesz z wahadłem?
Jest jeszcze jedna rzecz, o której nikt tu nie wspomniał, a która bardzo mocno wpływa na odpowiedzi i przy różdżce i przy wahadle — stan emocjonalny w chwili pracy. Jeśli ktoś jest zdenerwowany, niecierpliwy albo bardzo chce uzyskać konkretną odpowiedź, ciało to oddaje i sposób za tym idzie. Romcia86, byłaś spokojna podczas tej próby, czy raczej skupiona na tym żeby 'coś poczuć'?
Przepraszam że się wtracam bo naprawdę nic o tym nie wiem, ale to pytanie Romci mnie zaciekawiło. Czy to znaczy, że żeby radiestezja działała trzeba być jakby obojętnym na wynik? Ale to chyba trudne, bo po co szukać wody albo sprawdzać strefę jeśli wynik jest nam obojętny. Jak to wogóle pogodzić?
Konwalka84 trafiła w sedno pytaniem, choć z zewnątrz. To samo pytanie pojawia się przy tarcie — jak czytasz dla siebie w sprawie, na której ci zależy, wyniki są zawsze bardziej... życzeniowe. W radiestezji chodzi chyba o coś podobnego: chcieć efektu, ale nie przywiązywać się do konkretnej odpowiedzi. Łatwiej powiedzieć niż zrobić, fakt.
Technik jest kilka i każdy radiestetycznie pracujący dobiera swoje. Najczęściej polecane to kilka głębokich oddechów przed pracą, dosłowne wypowiedzenie na głos lub w myślach intencji w trybie pytającym a nie twierdzącym — 'pokaż mi gdzie jest żyła' zamiast 'tu jest żyła'. Są też tacy, którzy przed pomiarem robią krótką kalibrację różdżki, czyli świadomie wykonują kilka ruchów żeby 'uziemić' ręce i wyjść z trybu oczekiwania. Hilary74, czy pytasz o neutralność do pracy z różdżką, wahadłem, czy obydwoma?
A wracając do samej różdżki podwójnej — czy ktoś próbował pracować dwiema różdzkami z których jedna jest L a druga widełkowa? Albo to bez sensu bo to zupełnie inne techniki? Zastanawiam się czy można je mieszać czy muszą być jednakowe.
Ja próbowałem widełkową z gałęzi leszczynowej którą wyciąłem sam i skończyło sie na tym ze mi pękła w połowie 🙂 ale przez te chwilę kiedy działałem czułem wyraźne 'ciągnienie' w dół w jednym miejscu w ogrodzie. Czy to mogło być coś realnego czy tylko moje mięśnie się spięły?
A wracajac do tego ciągnienia w dół — to było na tyle wyraziste że wróciłem w to samo miejsce nazajutrz z nową różdżką, tym razem metalową L którą pożyczyłem od kolegi. I znowu coś tam było. Może to żyła wodna, może zbieg kilku rzeczy, nie wiem. Ale teraz mam pytanie do tych co wiedzą więcej: czy miejsce przy ziemi może 'wciągać' różdżkę mocniej niż coś głębiej? Jak to działa z głębokością?
Tak, głębokość ma znaczenie — im płycej żyła, tym silniejszy i ostrzejszy sygnał. Głębsze cieki dają reakcję łagodniejszą, bardziej rozłożoną. Ale to nie jest tak że wciąga mocniej, raczej że strefa nad płytką żyłą jest węższa i bardziej skupiona. Talizman, co masz na myśli mówiąc 'wciągało'? Różdżka szła w dół, czy po prostu obracała się w tym miejscu?
To co opisujesz — koniec w dół — to klasyczna reakcja różdżki widełkowej nad ciekiem wodnym. Jeśli sygnał był wyraźny i ostry, rzeczywiście sugeruje małą głębokość. Ale żeby cokolwiek powiedzieć o tym miejscu, warto by było sprawdzić też szerokość strefy reakcji. Jak szerokie było to 'ciągnienie'? Kilka kroków czy wąski pas?
Słucham tej rozmowy o żyłach i zaczynam się zastanawiać — wróćmy na chwilę do mojego oryginalnego problemu z dwiema różdżkami L. Skoro jedna ręka mogła czuć żyłę a druga jej nie czuła bo jest mniej wytrenowana — czy to w ogóle ma sens pracy dwiema na raz na początku? Może po prostu za wcześnie dla mnie na tę technikę?
Myślę że postawiłaś dobrze diagnozę. Dwie różdżki jednocześnie to nie jest technika na start. Najpierw trzeba mieć pewność w reakcji jednej ręki, żeby w ogóle móc porównać co robi druga. Inaczej nie wiadomo który sygnał jest prawdziwy, a który to szum.
To dużo zmienia. W ruchu dwie różdżki L faktycznie mają sens — kiedy obie w tym samym momencie zwrócą się do siebie, wskazują punkt przecięcia, czyli środek strefy. Ale jeśli tylko jedna zareagowała, to albo trafiłaś w krawędź żyły i tylko jedna ręka weszła w strefę, albo jak mówiłaś wcześniej — lewa ręka po prostu nie złapała sygnału. Czy wróciłaś przez to samo miejsce?
To jest swietna obserwacja z tą krawędzią — sama bym na to nie wpadła. Ale mam inne pytanie które mnie gryzie od początku tego wątku: skoro Romcia miała ciągły powtarzalny sygnał w tym samym miejscu, to chyba kwestia emocji i 'chcenia żeby zadziałało' odpada? Efekt był powtarzalny, a to chyba wyklucza przypadkowy ruch?
Ja właśnie chciałam to samo powiedzieć! Jeśli to samo powtarza się kilka razy w tym samym miejscu to chyba jest na rzeczy. Ale kompletnie nie rozumiem tej krawędzi — żyła wodna ma krawędź? Myślałam że to jest jakiś punkt a nie obszar.
Czyli to trochę jak pomiar natężenia pola? Przez środek jest najsilniej, a przy krawędziach słabnie? Przepraszam za analogię z fizyki ale tak mi to łatwiej ogarnąć. I w takim razie Romcia wchodziła w strefę krawędziową gdzie sygnał był ledwo wyczuwalny dla słabszej ręki?
Szczerze? Nikt tego nie ogarnia od razu, to przychodzi z kolejnymi sesjami. Najlepiej zacząć od jednej różdżki, jednej ręki, jednego pytania i jednego spaceru. Wszystko inne to już kolejne etapy. A co do tych dwóch różdżek jednocześnie — wróćmy do tytułu — myślę że teraz widać wyraźnie, że nie podwajają efektu, ale mogą dawać dodatkową informację przestrzenną której jedna nie da. I to jest ich prawdziwa wartość.
Ja z tej całej rozmowy zapamiętam głównie tę krawędź i triangulację — to naprawdę zmieniło moje rozumienie po co w ogóle dwie różdżki. Myślałem że chodzi o jakieś wzmocnienie energii ale to bardziej precyzja geometryczna, tak? Czy ktoś próbował w ten sposób mapować całe pomieszczenie i czy to daje się potem nanieść na rysunek?
Meble nie są problemem przy mapowaniu, sama to robiłam w zastawionym pokoju. Chodzi o to żebyś mógł przejść kilka równoległych linii przez pomieszczenie, nawet jeśli musisz omijać krzesła. Ważne żeby ścieżki były mniej więcej równoległe i żebyś zaznaczał punkty reakcji na podłodze taśmą albo kartkami. Czy przy tych Twoich ścianach jest w ogóle miejsce na dwie przejścia w poprzek pokoju?
To jest temat który mnie bardziej dotyczy niż myślałam! Mój salon jest raczej nieduży i teraz zastanawiam się czy wyniki mapowania mają sens jeśli chodzi tylko o parę kroków w jedną stronę. Czy przy takiej małej przestrzeni w ogóle można powiedzieć że wychodzi żyła a nie tylko coś przy ścianie?
dobre pytanie. Przy małych przestrzeniach główna trudność jest taka że nie masz dużo miejsca na błąd i na powtórzenie przejścia. Ale jeśli sygnał pojawia się konsekwentnie w tym samym miejscu niezależnie od kierunku przejścia — z północy na południe i ze wschodu na zachód — to już coś znaczy. Jeden kierunek to za mało żeby stwierdzić żyłę.
Przepraszam że się wtrącam ale zupełnie nie rozumiem tej triangulacji z dwóch kierunków. Czyli chodzi o to że raz się chodzi wzdłuż pokoju a raz w poprzek i patrzy się czy reakcja wychodzi w tym samym miejscu? I to wtedy dopiero potwierdza że tam coś jest?
