A wracając do tytułu wątku - czyli odpowiedź na pytanie czy dwie różdżki podwajają efekt jest właściwie: nie podwajają, ale dają inny rodzaj informacji? Coś jak dwa czujniki zamiast jednego mocniejszego czujnika? Bo na początku i ja myślałam o tym tak jak Romcia - że dwie to dwa razy lepiej.
No właśnie o to mi chodziło na początku! Myślałam że jak wezmę dwie to będę czuć dwa razy silniej. A tu się okazuje że to bardziej jak pomiar z dwóch stron jednocześnie. Trochę mnie to zaskoczyło ale ma sens. Mam teraz inne pytanie - jak się w ogóle zachowuje neutralność emocjonalna przy takim chodzeniu z dwiema? Jak jedna ręka zareaguje to od razu zaczynam myśleć o tej drugiej i pewnie tracę skupienie.
To jest serce całej sprawy i bardzo dobrze że o to pytasz. Neutralność to nie jest brak myślenia - to raczej brak oczekiwania na konkretny wynik. Kiedy idziesz i jedna różdżka reaguje, ten moment koncentracji na drugiej to już wychodzenie z neutralności. Ćwiczy się to żeby nie analizować w trakcie, tylko notować po.
To brzmi naprawde trudno - nie analizować w trakcie kiedy coś się dzieje. Jak to w ogole wytrenować? Medytacja przed sesją czy coś innego? Bo ja jak tylko różdżka drga to od razu zaczynam myśleć 'o jest, tutaj coś jest' i pewnie mi to psuje resztę.
Śledzę ten wątek od dłuższego czasu i to pytanie o neutralność mnie też dotyczy, choć z innej strony. Robiłam kiedyś próby z wahadłem i miałam dokładnie ten problem - jak zaczęłam się cieszyć z odpowiedzi to nagle kolejne odpowiedzi były kompletnie chaotyczne. Czyli emocje po sygnale też psują dalszą sesję?
Kilka spokojnych oddechów powinno wystarczyć - nie chodzi o długą medytację tylko o zresetowanie napięcia w rękach i skupienia. Sama robiłam tak że po silnym sygnale zatrzymywałam się, opuszczałam ręce wzdłuż ciała na chwilę i dopiero potem brałam różdżki z powrotem. Ten gest fizyczny - opuszczenie rąk - jakoś pomaga wyzerować ciało.
A skąd w ogóle wiadomo że wyzerowanie zadziałało i można iść dalej? Czy jest jakiś sposób to sprawdzić czy po prostu się czuje że jest się gotowym?
Ja właśnie o to chciałam zapytać! Bo myślę że u mnie ten problem z neutralnością był cały czas i dlatego ta lewa ręka może nie reagowała - może byłam za bardzo skupiona na prawej po jej pierwszej reakcji i to zniszczyło resztę. Gdybym robiła te pauzy to może obie by w końcu zareagowały?
to możliwe, ale nie przesądzałabym. Może i tak chodziłaś po krawędzi - wtedy lewa by nie zareagowała bez względu na Twój stan. Najlepiej teraz spróbować ponownie z tymi pauzami i porównać. Jeśli tym razem obie zareagują w tym samym miejscu - to emocje były problemem. Jeśli znowu tylko prawa - to krawędź. Masz jeszcze te różdżki przy sobie?
Okej, to teraz mam pytanie które mnie gnębi od kilku postów - jeśli ta pauza i wyzerowanie jest takie ważne, to czy robicie to samo przy pracy z dwiema różdżkami jednocześnie? Bo przy jednej różdżce mogę opuścić ręce i zresetować, ale przy dwóch trzymam przecież oba pręty naraz. Czy w ogóle da się to zrobić?
Tak samo - opuszczasz obie ręce, obie różdżki zwisają swobodnie wzdłuż nóg. Chwila, kilka oddechów i ponowne uniesienie do pozycji roboczej. To nie jest skomplikowane, ale faktycznie przy dwóch prętach łatwiej o ten moment poczucia że już gotowe kiedy tak naprawdę nie jesteś.
Mam pytanie które mi nie daje spokoju od kilku postów - czy przy tej pracy dwiema różdżkami jednocześnie w ogóle możliwe jest utrzymanie tej samej neutralności co przy jednej? Mam wrażenie że musiałabym się jakby rozdwoić uwagą i to chyba automatycznie psuje stan skupienia?
To jest naprawdę dobre pytanie i szczerze mówiąc opinie są podzielone. Niektórzy mówią że dwie różdżki właśnie pomagają zachować neutralność - bo uwaga jest rozproszona między dwa punkty i nie skupiasz się obsesyjnie na jednym. Inni twierdzą odwrotnie. Myślę że to bardzo indywidualne i jedyne co możesz zrobić to sprawdzić na sobie.
Ale chwilę, bo ja się pogubiłem trochę. Czyli różdżka i wahadło to zupełnie inne tryby pracy i nie można ich mieszać ani porównywać? Bo przez cały czas myślałem że to ta sama zasada tylko inny przedmiot. Bardzo dziękuję że to rozjaśniacie bo to naprawdę zmienia moje myślenie o całej radiestezji!
Ja też tak myślałam że to jedno i to samo, tylko inna forma. Ale teraz jak Pajeczyna to opisała to zaczynam rozumieć że to bardziej jak dwa różne tryby odbioru - jeden aktywny z pytaniem, drugi pasywny z otwarciem. Czy to uczciwe porównanie czy znowu upraszczam?
O to nie wiedziałam! Czyli to ma sens żeby mieć oba? Bo u mnie jest tylko wahadło i jak próbowałam nim badać przestrzeń to wydawało mi się dziwne i nieskuteczne. Teraz rozumiem czemu - próbowałam robić coś niezgodnie z charakterem tego narzędzia... znaczy przedmiotu.
A można wahadłem w ogóle skanować przestrzeń czy to nie ma sensu? Bo próbowałam ostatnio chodzić z wahadłem po salonie i nic konkretnego mi nie wychodziło - ani tak, ani nie, tylko jakieś kółka połowiczne. Myślałam że to mój błąd ale może to po prostu zły przyrząd do tego zadania?
można wahadłem skanować, ale technika jest inna. Trzymasz je nieruchomo w jednym miejscu i powoli obracasz się albo przesuwasz rękę - czekasz na zmianę ruchu. Ale to wymaga dużo cierpliwości i dla większości osób różdżka L daje po prostu bardziej czytelne reakcje przy mapowaniu. Kółka połowiczne mogą być właśnie sygnałem że wahadło szuka odpowiedzi której nie ma jak dać.
Przepraszam ale mam może głupie pytanie - jak rozróżnić że wahadło 'szuka odpowiedzi której nie ma jak dać' od sytuacji gdy po prostu nic tam nie ma? Bo dla laika to chyba wygląda tak samo?
No właśnie ten ruch neutralny - to trzeba go ustalić z góry? Bo ja nie wiedziałem że wahadło można skalibrować na tak/nie i że trzeba to robić przed sesją. Myslałem że ono samo decyduje jak się rusza. Jak w ogóle wygląda takie kalibrowanie?
Wracając do tych dwóch różdżek bo trochę odpłynęliśmy - mam teraz konkretne pytanie do osób które tego próbowały. Jak długo zajęło wam zanim praca dwiema różdżkami jednocześnie zaczęła dawać wyniki które wyglądały na spójne? Boje się że na początku będę miała taki bałagan że się zniechęcę.
Mnie zajęło kilka sesji zanim poczułam że naprawdę prowadzę obie a nie tylko jedną i gapię się na drugą. Ale szczerze polecam zacząć od jednej L i ćwiczyć aż reakcje są naprawdę powtarzalne, dopiero potem brać obie. Bo jeśli jedna nie daje stabilnych wyników to dwie dadzą tylko podwójny chaos.
To teraz mam kolejną wątpliwość - czy obie różdżki muszą być identyczne, ten sam materiał, ta sama długość? Bo widziałam zestawy gdzie jedna jest miedziana a druga mosiężna i zastanawiam się czy to nie powoduje że odbierają inaczej i wynik jest po prostu niespójny.
to jest naprawdę ważne pytanie i niewielu zaczyna od niego. Część radiestetów celowo używa różnych materiałów właśnie po to żeby zobaczyć czy strefy reagują na obie czy tylko na jedną - to ma dać dodatkową informację o charakterze energii. Ale jeśli dopiero zaczynasz z dwiema, to zdecydowanie lepiej mieć identyczne. Różnica w materiale komplikuje interpretację zanim w ogóle wiesz co interpretujesz.
A skąd wiadomo że to nie jest po prostu że jedna ręka jest silniejsza od drugiej i dlatego jedna rózdzka reaguje bardziej? Pytam serio bo mam prawą rękę dominującą i zawsze myślałem że to może zaburzać wyniki.
Ja przez długi czas pracowałam tylko prawą i dopiero przypadkiem raz wzięłam różdżkę w lewą i byłam zaskoczona że reakcja była wcześniejsza, jakby czulsza. Nie wiem czy to jest zasada czy tylko u mnie tak wyszło, ale od tamtej pory sprawdzam obie ręce na nowym terenie.
Wracając do dwóch różdżek jednocześnie - czy przy symetrii reakcji, to znaczy kiedy obie odchylają się tak samo i w tym samym momencie, to jest potwierdzenie że strefa jest mocna? A co jak jedna odchyla wcześniej albo bardziej?
