Mam pytanie do praktykujących, bo od jakiegoś czasu chodzę z myślą o biometrze i nie mogę się zdecydować. Pracuję z wahadłem przy pomiarach skali Bovisa i zawsze robiłam to ręcznie — rysuję biometr na papierze, składam go, i tak dalej. Ale widzę, że są dostępne biometry cyfrowe, takie aplikacje albo gotowe wydrukowane tarcze laminowane. I tu moje pytanie: czy to w ogóle ma znaczenie, jakiego biometru używamy? Czy to tylko nośnik dla naszej intencji, czy jednak materiał i forma mają wpływ na odczyt? Szczególnie interesuje mnie pomiar energii miejsc, bo właśnie zaczynam mapować swoje mieszkanie i chcę mieć pewność, że wyniki są miarodajne.
Sama się z tym borykałam. Dla mnie kluczowe okazało się to, że biometr analogowy — narysowany własnoręcznie albo wydrukowany na papierze — jakoś bardziej 'żyje' w kontakcie z wahadłem. Ale czy to efekt materiału, czy tego, że więcej uwagi w niego włożyłam podczas robienia? Szczerze nie wiem. Pytanie do bardziej doświadczonych: czy ktoś robił porównania tych samych miejsc na obu typach i miał wyraźnie różne wyniki?
Porównania robiłam kilka razy i szczerze — przy dobrze skalibrowanym wahadle różnica wychodzi minimalna. Ale jest jeden warunek: musisz wahadłu 'powiedzieć', czego szukasz, zanim zaczniesz. Intencja ustawiana przed pomiarem wyrównuje różnice między nośnikami. Biometr cyfrowy na ekranie działa gorzej tylko wtedy, gdy ekran jest za mały albo gdy pracujesz w miejscu z silnym promieniowaniem od sprzętu elektronicznego — wtedy to zakłóca odczyt, nie sam format biometru.
Ale chwila — czy biometr cyfrowy na ekranie smartfona to nie jest przypadkiem problem sam w sobie? Smartfon emituje, sieć komórkowa, bluetooth, wifi. Jeśli mamy mierzyć energie miejsca, a sami przykładamy do biometru urządzenie generujące pole elektromagnetyczne, to co tak naprawdę mierzymy? Mnie to zawsze blokowało przed przejściem na cyfrowe wersje.
Mam wrażenie, że dyskusja trochę mija się z tym, co dla mnie było kluczowe na początku nauki. W tytule mowa o tym, który biometr 'bardziej odpowiada energię miejsca' — ale zanim w ogóle dojdziemy do biometru, to wahadło musi być poznane przez operatora. Ktoś w dodatkowym kontekście wątku zapytał, co znaczy 'poznać wahadło'. I tu bym zaczęła, bo bez tego krok biometr-cyfra-analog to dyskusja w próżni.
A skąd wiadomo, że wahadło odpowiada 'tak' to ruch okrężny, a nie na przykład wahadłowy? Czytałam różne opisy i jedni piszą, że ruch okrężny to 'tak', inni że ruch w linii to 'tak'. Czy to jest indywidualne dla każdego operatora, czy też jest jakaś zasada ogólna?
Przepraszam, że wchodzę z głupim pytaniem, ale jeśli różne wahadła reagują inaczej na tego samego operatora, to czy to znaczy, że każde wahadło ma jakby swój 'charakter'? I czy wtedy biometr powinien być też dobrany do tego konkretnego wahadła, czy biometr jest uniwersalny?
Wracając do analogowy versus cyfrowy — czy ktoś używał biometrów wydrukowanych na różnych papierach? Bo słyszałem, że papier kredowy albo błyszczący ma dawać inne odczyty niż matowy. Brzmi jak miejska legenda, ale nie spotkałem nikogo, kto by to sprawdził.
Pracuję z biometrem od wielu lat i powiem wprost: papier kredowy to mit. Istotne jest to, czy wydruk jest wyraźny, proporcjonalny i czy skala jest narysowana poprawnie — czyli czy podziałka odpowiada oryginalnemu biometrowi Bovisa. Widziałam wydrukowane biometry z błędami w podziałce i to jest realne źródło niepoprawnych odczytów, nie rodzaj papieru. Biometr cyfrowy na dużym ekranie, wyłączonym sprzęcie wokół, działa równie dobrze jak analogowy, jeśli skala jest zachowana. Ale w praktyce przy pomiarze miejsc wolę papier — łatwiej się z nim poruszać po pomieszczeniach.
Sprawdzenie jest proste: neutralny poziom dla człowieka to okolice 6500 jednostek Bovisa. Jeśli mierzysz siebie w dobrym samopoczuciu i wahadło wskazuje wyraźnie poniżej lub powyżej tej wartości, to albo biometr ma złą skalę, albo wahadło nie jest skalibrowane. Nie polecam konkretnych źródeł, bo to się zmienia, ale szukaj biometrów opisanych jako 'Antoine Bovis oryginalny' i porównuj podziałki między sobą. Jeśli kilka różnych źródeł daje ten sam układ — masz dobrą bazę.
Ale czy przypadkiem nie jest tak, że poziom 6500 dla zdrowego człowieka to już sam w sobie dość umowna liczba? Skoro różni autorzy podają różne wartości neutralne, to jak biometr może być obiektywnym sposóbm pomiaru?
To ciekawe, bo właśnie wróciłem do pytania o biometr analogowy versus cyfrowy z tej perspektywy. Jeśli spójność operatora jest ważniejsza niż sam nośnik, to cyfrowy czy analogowy nie robi różnicy — ale chwila, czy ktoś sprawdzał, czy ten sam operator dostaje te same wyniki tym samym wahadłem na dwóch różnych biometrach tego samego miejsca?
Mediana to świetny pomysł, nie wpadłam na to. Sama robię zwykle dwa pomiary i jak się różnią, to robię trzeci — ale nie patrzyłam na to jako na statystykę, bardziej jako na weryfikację. Wychodzi na to samo, ale mediana brzmi solidniej.
Przepraszam, że wtrącę, bo dopiero śledzę tę rozmowę — ta skala Bovisa, to jest coś, czego uczy się na kursach radiestezji? Czy to każdy wymyśla sobie sam jak używać? Bo z tego co czytam, różne osoby robią to trochę inaczej.
A co to znaczy, że plastikowe są przekłamane? Podziałka jest po prostu źle narysowana, czy chodzi o coś innego z samym materiałem?
To trochę niepokojące, bo jeśli kupujesz gotowy biometr zakładając, że jest poprawny, a on jest przekłamany, to wszystkie twoje pomiary z ostatnich lat mogą być przesunięte o stałą wartość. I nigdy nie wiedziałaś o tym przesunięciu.
To jest mocny argument za analogowym biometrem własnoręcznie narysowanym, o ile ktoś ma dostęp do sprawdzonego wzoru. Bo wydruk z internetu może być tak samo przekłamany jak plastikowy, jeśli strona podała złe proporcje.
No właśnie — i tu wracamy do sedna pytania z tytułu. Cyfrowy biometr na ekranie przynajmniej możesz przybliżyć, oddalić, sprawdzić proporcje linijką ekranową. Z papierowym jak już wydrukowałaś, to masz co masz. Chyba że drukujesz ze sprawdzonego PDF-a w skali 1:1.
Ale przy biometrze na ekranie nadal masz problem z tym, że ekran sam emituje. Rozumiem, że laptop to nie smartfon, ale pole elektromagnetyczne jest. Czy ktoś kiedyś robił pomiar na ekranie e-ink, na przykład na czytniku? To byłoby pośrednie rozwiązanie — cyfrowy wzór, brak emisji.
Moim zdaniem cały ten wątek o emisji ekranu jest trochę przesadzony. Jeśli nasze ciało emituje energię, która odpycha bioenergię szkodliwych miejsc, to pole elektromagnetyczne laptopa nie powinno zakłócać pomiaru radiestezyjnego bardziej niż własne zegarki czy biżuteria operatora. A biżuterię przy pomiarach zdejmuje się z przyzwyczajenia, ale nie każdy.
Wracając do pytania o emisję ekranu — myślę, że kluczowe jest nie to, czy laptop emituje, tylko jak daleko to pole sięga. Jeśli trzymasz wahadło 40 centymetrów od ekranu, to jesteś w zasadzie w jego polu. Ale jeśli biometr leży na stole, a ty stoisz pół metra dalej — to jest inna sprawa. Czy ktoś w ogóle sprawdzał, w jakiej odległości pracuje z wahadłem nad biometrem?
Ale jak to rozróżnić w praktyce? Jeśli mierzę pokój i dostaję 5000 Bovisa, a następnego dnia 5800, to czy to pokój się zmienił, czy ja się zmieniłam? Nie mam jak tego rozdzielić bez pomiaru referencyjnego, a żeby mieć pomiar referencyjny, muszę założyć, że pokój jest stały. To jest trochę błędne koło.
Wróćmy na chwilę do wątku biometru — bo trochę odpłynęliśmy. Skoro ustaliliśmy, że operator jest główną zmienną, to czy wybór analogowy versus cyfrowy ma w ogóle znaczenie poza kwestią ergonomii i wygody? Może cały tytuł wątku to pytanie o coś, co nie ma jednoznacznej odpowiedzi?
Sama zadałam to pytanie i teraz myślę, że odpowiedź jest bardziej złożona niż się spodziewałam. Wychodzi na to, że biometr analogowy ma przewagę ergonomiczną przy pracy w terenie, cyfrowy przy pomiarach w domu, ale żaden nie jest 'dokładniejszy' — są tylko różne warunki użycia. Choć nadal mnie nęka ta kwestia emisji ekranu, bo nie jest ona zero-jedynkowa.
Przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem — ale co to znaczy dokładnie, że wahadło 'trzeba poznać'? Bo widziałam to w opisie wątku i nie rozumiem, czy chodzi o czas pracy, czy o jakiś konkretny rytuał, czy coś innego?
A jak wygląda taki test kalibracyjny? Pytacie wahadło o coś konkretnego, co na pewno jest prawdą? Na przykład swoje imię?
Właśnie to jest dla mnie najtrudniejsze w całej radiestezji — to, że dokładność pomiaru zależy tak bardzo od wewnętrznego stanu i precyzji pytania. Kupisz cyfrowy biometr z wydrukowaną skalą i myślisz, że masz instrument, a okazuje się, że instrumentem jesteś ty. Mnie to trochę fascynuje, ale trochę też przeraża, bo gdzie są granice błędu?
