Mam pytanie do bardziej doświadczonych, bo ostatnio zacząłem się poważniej interesować wahadłem Karnak i nie do końca wiem, czy dobrze je stosuję. Chodzi mi konkretnie o to, że mam sporą działkę — kilkanaście arów — i chciałbym ją systematycznie zbadać pod kątem energetycznym. Żyły wodne, ewentualne strefy geopatyczne, węzły sieci. Ale przy okazji mam wątpliwość bazową: czy Karnak w ogóle nadaje się do takich terenowych pomiarów, czy to bardziej wahadło 'gabinetowe', przeznaczone do konkretnych celów? Bo czytałem różne opinie i jedni mówią, że świetnie wykrywa wodę, inni że to wahadło do skali Bovisa, a jeszcze inni że do badania promieniowania. Ktoś to weryfikował praktycznie?
To zależy jak na to patrzysz. Karnak jest wahadłem wielozadaniowym, ale ma pewne cechy, które sprawiają, że część badaczy preferuje go właśnie do pracy z energią ziemi, a nie do badań nad mapą. Ciężar i kształt powodują, że jest stabilniejszy niż np. Izydis i daje wyraźniejsze reakcje na silne promieniowanie. Przy żyłach wodnych to działa bardzo dobrze. Ale jedno pytanie mam do ciebie: jak duży teren konkretnie, bo to zmienia całą strategię pracy.
Siatka co dwa metry na piętnastu arach to kilkaset punktów pomiarowych. Czy masz tyle cierpliwości i czasu? Serio pytam, bo wiele osób zaczyna entuzjastycznie, po godzinie jest zmęczony i zaczyna 'pomagać' wahadłu, co psuje całe badanie. Może lepiej zacząć od wstępnego przejścia po obwodzie działki i zorientowania się, gdzie wahadło w ogóle reaguje, a dopiero potem robić siatkę w tych konkretnych strefach?
Zgadzam się z Latawicą co do zmęczenia — to naprawdę bardzo realny problem przy terenie. Ja robiłem coś podobnego na mniejszej działce i po jakimś czasie przestaję odróżniać czy to wahadło reaguje, czy to moje ręce drżą z wysiłku. Ale mam pytanie do Teodora: czy ty w ogóle już kalibrałeś Karnak pod siebie, mam na myśli ustalenie swojej osobistej odpowiedzi 'tak/nie/pytam', zanim wyjdziesz w teren?
Rozjeżdża się, owszem. Wiatr to największy wróg precyzji przy wahadle Karnak, bo ma większą masę niż np. kryształowe wahadełka i dłuższy sznurek, więc każdy podmuch robi swoje. Część osób pracuje wtedy z krótszym zawieszeniem niż zwykle, żeby zmniejszyć ten efekt. Ale wróćmy do twojej działki — wspomniałeś o lesie. Granica las-teren otwarty to klasyczne miejsce, gdzie żyły i promieniowanie mogą się skupiać. Czy masz tam jakieś naturalne zagłębienie terenu, podmokłe miejsca?
Przepraszam że wchodzę, ale chciałam zapytać — czy to wahadło Karnak to jest to z takim charakterystycznym walcowatym kształtem i rowkami? Bo widziałam kilka różnych na stronie i nie wiem które jest które. I jeszcze jedno: czy różne materiały (drewno, mosiądz, miedź) dają naprawdę inne wyniki przy tej samej pracy, czy to tylko kwestia estetyki?
A jak to jest z tą wagą? Bo gdzieś czyałam że cięższe wahadło lepiej do wody a lżejsze do energii? To prawda czy mit? I czy Karnak w miedzy jest cięższy niż mosiądz bo te metale chyba inaczej ważą
To wracając do mojej działki i pytania o siatkę — Latawica sugerowała żeby najpierw przejść obwód. Ale jak to technicznie wygląda? Czy chodzę i trzymam wahadło cały czas w ruchu obrotowym, czy czekam aż samo zareaguje? Bo mam wrażenie, że różne źródła mówią różne rzeczy i nie wiem który sposób jest poprawny przy Karnaku.
Nie ma jednego poprawnego sposobu, ale przy Karnaku popularne jest utrzymanie lekkiego kołowania — takie spokojne okrążanie — i obserwowanie, czy zmienia się na elipsę, zatrzymuje, lub zaczyna kołować szybciej albo wolniej. To są sygnały. Przy silnej żyle wodnej wiele osób opisuje nagłe zatrzymanie i ruch poprzeczny — mniej więcej prostopadły do kierunku marszu. Czy przy kalibracji domowej miałeś podobne reakcje, czy u ciebie wahadło raczej skręca do elipsy?
Przepraszam że się wtrącę z boku, ale jeśli wahadło reaguje inaczej w zależności od tego kto je trzyma — to jak można mieć pewność, że wyniki z działki będą czymś więcej niż projekcją własnych oczekiwań? Pytam szczerze, bo nie chcę podważać, ale sam mam Karnak od jakiegoś czasu i nie jestem pewien czy 'widzę' energię czy tylko interpretuję drgania. To jak to rozróżnić?
Czytam ten wątek od początku i właśnie to pytanie Czarodzieja najbardziej mnie zastanawia. Bo też mam ten problem. Jak wyłączyć to 'chcę żeby tu była żyła' przy badaniu własnej działki, skoro zależy nam na wyniku?
To akurat ciekawy pomysł. Znam jedną osobę, która pracuje z różdżką L, moglibyśmy spróbować porównać wyniki. Ale wracając do Karnaka — czy ktoś wie, czy to wahadło dobrze reaguje też na sieci Hartmanna i Curry'ego, czy raczej specjalizuje się bardziej przy wodzie? Bo jeśli chcę zmapować działkę kompleksowo, to muszę wiedzieć, czy jednym wahadłem zrobię wszystko.
Sieci Hartmanna i Curry'ego to zdecydowanie tak, Karnak daje radę. Różnica jest taka, że linie sieci są cieńsze energetycznie niż mocna żyła wodna, więc wymagają trochę więcej skupienia i wolniejszego tempa chodzenia. Przy sieci kroczy się naprawdę spokojnie, krok po kroku, bo linie są co kilkadziesiąt centymetrów do kilku metrów i łatwo je przeoczyć przy zbyt szybkim marszu. Przy wodzie możesz iść szybciej, bo reakcja jest mocniejsza.
A ile w ogóle trwa zbadanie takiej działki jak opisuje Teodor? Pytam bo sama mam podobny plan i zastanawiam się czy to kwestia jednego popołudnia czy kilku sesji.
Godzinne sesje z przerwami to dobry punkt wyjścia, ale powiem ci jedno — przy dużej działce i tak warto podzielić ją na sektory, bo inaczej tracisz orientację co do tego, w którym miejscu byłeś skoncentrowany, a w którym już odpływałeś myślami. Ja przy większych terenach rysuję sobie najpierw szkic z lotu ptaka, nawet niedokładny, i zaznaczam, co i kiedy badałam. Bez tego mapowanie to trochę błądzenie.
A jak dokładnie robisz ten podział na sektory? Chodzi mi o to, czy wyznaczasz go z góry na papierze, czy raczej intuicyjnie chodzisz i potem nanosisz na mapę to co zastałeś?
To podejście z siatką bardzo mi się podoba. Ale powiedz — jak dużą siatkę robić dla, powiedzmy, 2000 metrów kwadratowych? Co 2 metry, co 5? Bo rozumiem, że za rzadka siatka może coś przeoczyć, ale za gęsta to kilka dni chodzenia.
Przy sieci Hartmanna odległości między liniami to mniej więcej 2 do 2,5 metra, więc jeśli chcesz je wychwycić, musisz chodzić pasami nie rzadziej niż co metr. Przy Curry'ego jest trochę inaczej, bo biegnie pod kątem. Przy żyłach wodnych możesz sobie pozwolić na rzadszą siatkę, bo żyły są wyraźniejsze i łatwiej je namierzyć z większej odległości. Dlatego wiele osób robi to dwuetapowo — najpierw grubsza siatka do ogólnego mapowania, potem zagęszczasz tam, gdzie było coś wyraźnego.
Zaraz, zaraz — to znaczy że wyniki mogą się różnić w zależności od pogody? To jak wtedy traktować cokolwiek jako pewnik? Szczerze pytam, bo staram się to zrozumieć, a nie podważać.
To trochę tak jak ze zdjęciem aury — też zależy od chwili, nastroju, dnia. Ale rozumiem punkt Czarodzieja, bo jak masz mapę działki i za rok coś się zmieniło, to musisz mapować od nowa?
Właśnie o studnię mi też chodzi. Mam działkę z możliwością wykopania własnej studni i chciałbym wiedzieć gdzie ma największy sens. Czy Karnak jest do tego wystarczający, czy tu jednak różdżka L sprawdzi się lepiej?
Do poszukiwania wody pod studnię klasycznie używa się różdżki widełkowej albo właśnie prętów L, bo jest to detekcja bardziej kierunkowa — możesz precyzyjniej namierzyć przebieg ciek. Karnak da ci sygnał, że 'coś tu jest', ale do wyznaczenia konkretnego punktu wiercenia jednak te pręty są wygodniejsze. Chyba że masz dużo praktyki z Karnakiem i dobrze czujesz różnicę między intensywnymi a słabszymi sygnałami.
O, właśnie sobie uświadomiłam że nie wiem czym się różni różdżka widełkowa od prętów L. To są dwie różne rzeczy? Przepraszam za podstawowe pytanie, ale chcę to zrozumieć zanim sama zacznę cokolwiek próbować 🙂
A wracając do tej studni — czy można zapytać wahadło o głębokość? Tzn. czy jest jakaś technika żeby wahadło powiedzało ci na ilu metrach jest woda? Czy to już teleradiestezja?
To mnie ciekawi ta technika liczenia. Jak to konkretnie działa? Pytasz 'czy woda jest na 5 metrach' i czekasz na tak/nie, czy jest jakaś inna metoda?
Są dwie metody. Pierwsza to pytanie seryjne — 'czy woda jest na 5 metrach, na 10, na 15...' i czekasz na wyraźne tak. Ale to żmudne. Druga, którą wolę, to praca ze skalą liczbową narysowaną na kartce. Wahadło zaczyna kręcić się poszukująco, a ty przesuwasz palec po skali — w pewnym miejscu sygnał się zmienia. Karnak dobrze się do tego nadaje, bo jest czuły na takie subtelne zmiany odpowiedzi.
A jak narysowana powinna być ta skala? Tzn. czy to jest jakiś gotowy wzór do druku czy rysuesz ją własnoręcznie? Pytam bo czytałam że intencja autora ma znaczenei.
