Właśnie o to mi chodziło wcześniej. Chodzenie przez takie miejsce raz dziennie to chyba co innego niż spanie w nim przez osiem godzin. Czas ekspozycji musi mieć znaczenie, prawda?
a co z biurkiem? jak ktos siedzi przy biurku 8 godzin dziennie to chyba tez jest narazone tak samo jak przy lozku? nigdy o tym nie myslalem
Nie wiem nic o radiestezji, ale skoro pytacie — słyszałam że leżąca pozycja przy spaniu sprawia że całe ciało ma kontakt z tą strefą, a siedząc jednak część ciała jest jakby poza zasięgiem. Ale to tylko coś co gdzieś przeczytałam, nie mam pojęcia czy to prawda.
Wracając do pytania Ziemowita — myślę, że stopień zagrożenia zależy od kombinacji kilku rzeczy: rodzaj krzyżowania, czas ekspozycji, i bodajże indywidualna wrażliwość osoby. Nie każdy reaguje tak samo na te same strefy.
To znaczy że jedna osoba śpiąca w tym samym miejscu może mieć problemy, a inna nie? Jak to możliwe, skoro strefa jest ta sama?
Może to kwestia tego, jak ktoś jest ogólnie wrażliwy energetycznie? Sama zauważam, że niektóre miejsca działają na mnie inaczej niż na innych ludzi w tym samym pokoju. Jedna osoba nic nie czuje, a mnie od razu robi się ciężko.
Ale skąd wiadomo, że to strefa geopatyczna, a nie po prostu nastrój, zły dzień albo duszne powietrze? Nie próbuję podważać, naprawdę pytam — jak to odróżnić? Bo sama bym nie umiała.
A czy ktoś próbował to zweryfikować skalą Bovisa przed neutralizacją i po? Żeby sprawdzić, czy faktycznie punkt krzyżowania ma niższą wartość, a po korekcie ułożenia mebli wzrasta? To by był jakiś konkretny punkt odniesienia.
Chciałem właśnie zapytać o to samo co Pankracy. Skala Bovisa jako punkt odniesienia wydaje mi się sensowna — bo wtedy masz liczby, nie tylko subiektywne odczucia. Mirtowa, a ty próbowałaś kiedyś robić takie pomiary przed i po przestawieniu mebli?
Szczerze? Nie, bo nie mam jeszcze dość wprawy z wahadłem żeby ufać swoim pomiarom Bovisa. Kalibracja mi jeszcze nie wychodzi tak jak powinna. Ale właśnie dlatego pytam — może ktoś z większym doświadczeniem robił coś takiego systematycznie?
Próbowałem raz porównać wartości w różnych punktach sypialni i faktycznie wyszły różnice. Przy narożniku gdzie łóżko stało wcześniej wskazania były wyraźnie niższe niż przy oknie. Ale szczerze mówiąc nie wiem na ile to była moja sugestia, a na ile rzeczywisty odczyt. Dlatego wolałbym usłyszeć o kimś, kto robił to systematycznie przez dłuższy czas.
No właśnie, to mnie też zastanawia. Czy można mierzyć bez wiedzenia gdzie są linie — tak na ślepo? Żeby ktoś drugi zaznaczył punkty na podłodze i ty mierzysz nie wiedząc co jest gdzie?
Ale czy w ogóle takie ślepy test ma sens jeśli radiestezja działa na zasadzie wyczuwania, a nie mierzenia przyrządem? Rozumiem ideę, ale zastanawiam się czy samo nastawienie psychiczne w trakcie pomiaru nie jest częścią tej praktyki.
Mnie bardziej interesuje wróćmy do tego co mówił Ziemowit — czy każde krzyżowanie jest groźne. Bo słucham tej rozmowy i trochę się gubię. Wychodzi że w każdym mieszkaniu są krzyżowania, każdy przez nie chodzi, ale nie każdy choruje. Gdzie jest ta granica?
To jest kluczowe pytanie. Czytałem że punkty podwójne, czyli przecięcie obu siatek naraz, są uznawane za szczególnie obciążające. Ale ile w tym prawdy z praktyki — nie wiem. Ktoś badał swoje mieszkanie pod tym kątem i szukał właśnie takich podwójnych punktów?
Właśnie to mnie interesuje najbardziej. Bo jak rozumiem — Hartmann tworzy jedną siatkę, Curry drugą, i te siatki mogą się przecinać w jednym punkcie. Czy to znaczy że możemy trafić na punkt gdzie krzyżują się cztery linie naraz? Czy to w ogóle możliwe?
Nie znam się na tym, ale to brzmi jakbyś pytał czy coś może mieć więcej niż jedną warstwę oddziaływania w tym samym punkcie. Jak gdzieś czytałam o czakrach — jeden punkt może być przecięciem kilku kanałów energetycznych jednocześnie. Może tu działa podobna zasada?
Wracając do pytania Ziemowita o te cztery linie — mnie bardziej zastanawia co praktycznie zrobić jak się znajdzie taki punkt. Przenieść łóżko to jedno, ale jeśli ten punkt jest np. na środku pokoju gdzie stoi stół, to co wtedy? Nie da się przecież zrezygnować ze stołu.
a co jeśli ten pun krzyżowania jest w przedpokoju albo korytarzu? tam sie tylko przechodzi, wiec czy to w ogóle ma znaczenie czy moze obciazenie jest małe?
To jest właściwie pytanie czy oddziaływanie kumuluje się czy działa tylko przy ciągłym kontakcie. Bo jeśli się kumuluje, to te kilka sekund w korytarzu dziesięć razy dziennie przez lata może jednak coś dawać. A jeśli nie — to faktycznie tylko stałe miejsca pobytu mają znaczenie.
Nigdy tak o tym nie myślałam, ta kumulacja to coś o czym warto chyba zapytać kogoś z prawdziwym doświadczeniem w badaniu domów. Edmund, ty chyba najwięcej czytałeś — spotkałeś się z czymś na ten temat?
Dobra, to spróbuję zebrać co wiemy. Mamy siatkę Hartmanna — linie biegnące mniej więcej co 2 metry w kierunku północ-południe i wschód-zachód. Mamy siatkę Curry — ukośną, co jakieś 3,5 metra. Każda z nich ma własne krzyżowania. I jeśli te dwie siatki nałożą się na siebie w jednym punkcie, to mamy podwójne krzyżowanie. Ale zastanawiam się — czy te siatki są stałe i niezmienne, czy mogą się przesuwać? Bo jeśli się przesuwają, to podwójny punkt z tego roku może nie być podwójnym punktem za pięć lat.
To jest pytanie które też mi chodzi po głowie. Czytałem że siatki mogą nieznacznie się przemieszczać pod wpływem zmian geologicznych albo nawet aktywności słonecznej. Ale nie wiem na ile to jest potwierdzone w praktyce radiestezyjnej. Czy ktoś z większym doświadczeniem mierzył ten sam punkt w różnych porach roku i zauważył przesunięcie?
Ale czekajcie, wróćmy do pytania Ziemowita o te cztery linie w jednym punkcie. Bo jeśli krzyżuje się linia Hartmanna z linią Curry, to z definicji masz już dwie linie. Ale Hartmann ma też swoje węzły wewnątrz siatki, i Curry ma swoje. Więc teoretycznie może się trafić punkt gdzie masz węzeł Hartmanna i węzeł Curry jednocześnie? To już byłyby chyba cztery linie — dwie z każdej siatki?
To by znaczyło że takie punkty są rzadkie, skoro siatki mają inne wymiary i kąty. Ale rzadkie nie znaczy niemożliwe. Matematycznie chyba gdzieś muszą się trafić takie zbiegi okoliczności. I mam wrażenie że jak już się trafią, to powinny być wyraźnie odczuwalne nawet przez mniej doświadczone osoby.
a czy ktos keidykolwiek natrafiil na taki punkt i go zmierzył wahadełkiem? jak on sie w ogóle zachowuje inne niż zwykłe krzyzowanie? bo sie zastanawiam czy wahadle reaguje mocniej czy inaczej
Mnie zastanawia coś innego w tym co mówiła Krysia. Jeśli węzły Hartmanna i Curry mogą się nakładać, to czy jest jeszcze coś trzeciego? Czytałam że jest też sieć Benker czy coś takiego — czy to kolejna warstwa którą można dołożyć do tego zestawu?
