A czy ktoś próbował chodzić z wahadłem po pokoju z zamkniętymi oczami? Nie wiem czy to głupie pytanie, ale zastanawiam się czy to nie eliminuje tej sugestii od patrzenia na wahadło...
Wróćmy może do tego co Edmund pisał o fazie księżyca. Zaczęłam sprawdzać mój kalendarz i faktycznie kilka najbardziej niespokojnych nocy miałam w okolicy pełni. Ale nie wiem jak to oddzielić od innych czynników, bo przy pełni i stres bywa większy, i sen płytszy nawet u zdrowych osób.
a czy ksiezyc wpływa tez na to gdzie przebiegaja linie, nie tylko na ich sile? bo jesli linia moze sie troche przemieszczac to czy krzyzowanie tez sie przesuwa?
Właśnie, bo to by zmieniało wszystko jeśli chodzi o ocenę, czy łóżko stoi w złym miejscu. Jeśli linia się lekko przesuwa, to może być tak, że przez część nocy krzyżowanie jest pod głową, a przez część już nie. I wtedy człowiek nie wie co właściwie oceniać.
Ale chyba nikt tu nie mówi, że linie to są precyzyjne centymetrowe pasy? Rozumiem, że mówimy o strefach oddziaływania, które mogą mieć parę metrów szerokości. Więc nawet jeśli jest jakiś ruch, to łóżko albo jest w strefie albo nie.
Dobra pytanie. Ile właściwie wynosi ta szerokość linii Hartmanna? Bo jeśli to jest parę metrów, to mała sypialnia może być w zasadzie cała w jednej strefie i nie ma sensu przestawiać łóżka w granicach jednego pokoju.
Linie Hartmanna są opisywane jako stosunkowo wąskie — podobno kilkanaście do kilkudziesięciu centymetrów szerokości, nie metry. Metry to jest bardziej opis odległości między liniami w siatce. Więc można mieć sypialnię, w której łóżko spokojnie da się ustawić między liniami. To nie jest beznadziejna sytuacja.
To brzmi trochę bardziej optymistycznie. Bo myślałam, że skoro siatka pokrywa cały obszar, to gdziekolwiek nie postawię łóżka, będę leżeć na jakiejś linii. A tu wychodzi, że są bezpieczne pasy między nimi?
A co z krzyżowaniami, bo chyba to był oryginalny temat? Krzyżowanie to jest punkt gdzie dwie linie się przecinają, czyli matematycznie punkt, nie strefa, nie? Albo bardzo mały obszar. Dlaczego akurat krzyżowania są uznawane za bardziej niebezpieczne niż sama linia?
Ciekawa ta analogia z falami, ale czy ktokolwiek faktycznie to zmierzył? Skala Bovisa przy krzyżowaniu kontra przy samej linii? Chciałbym wiedzieć czy to jest opis obserwacji czy tylko logiczne założenie.
Ciekawe co Edmund napisał o turbulencji energetycznej, ale właśnie — czy ktoś faktycznie robił pomiary skalą Bovisa w takim miejscu? Bo jeśli to tylko analogia do fizyki, to nie wiem czy cokolwiek nam to wyjaśnia o samym krzyżowaniu.
Ja robiłam kiedyś takie pomiary w sypialni, ale nie miałam świadomości że mierzę właśnie krzyżowanie. Teraz jak to czytam, to zaczynam się zastanawiać czy ten jeden punkt gdzie wahadło robiło się wyjątkowo ospałe to nie było właśnie takie miejsce. Czy ospałość wahadła przy pomiarze Bovisa to w ogóle coś charakterystycznego dla strefy geopatycznej?
Czyli to może być wskazówka że strefa jest energetycznie wyczerpująca nawet dla wahadła? To brzmi dziwnie, ale też jakoś logicznie — skoro miejsce jest obciążone, to wszystko w nim działa z oporem?
Wracając do pytania o krzyżowania bo trochę od niego odpłynęliśmy — piszecie o spadkach Bovisa i turbulencji. Ale czy to znaczy, że krzyżowanie jest zawsze niebezpieczne? Czy może są takie krzyżowania, które akurat wypadają korzystnie, bo to zależy od rodzaju sieci?
To ważne rozróżnienie. Bo sieć Hartmanna i sieć Curry'ego to dwie różne siatki i ich krzyżowania to różne punkty. Podobno niektóre krzyżowania sieci Curry'ego mogą być neutralne lub nawet korzystne, a te problemowe to przede wszystkim tzw. podwójne krzyżowania, gdzie linia Hartmanna przecina się jednocześnie z linią Curry'ego. Czy ktoś miał doświadczenie z mapowaniem obu sieci jednocześnie?
Nawet nie wiedziałam, że te dwie sieci mogą się nakładać. Myślałam, że to jest jedno i to samo. Czyli w jednym miejscu mogą być trzy linie naraz — z Hartmanna i dwie z Curry'ego na przykład?
a da sie w ogóle odroznic te sieci podczas pomiaru, bo nie wiem jak rozrozniac ktore linie sa hartmanna a ktore curry jak chodzi sie z wahadłem?
Mnie zastanawia jedno — jeśli krzyżowanie Hartmanna z Curry'ego jest tym najgroźniejszym, to jak często takie miejsca w ogóle się trafiają w przeciętnym mieszkaniu? Czy to jest coś rzadkiego, czy statystycznie każde mieszkanie ma takie miejsce?
Czytałem gdzieś, że Hartmann ma rozstaw około 2,5 metra w jednym kierunku i 2 metry w drugim, a Curry idzie pod kątem 45 stopni do stron świata, z odstępami bodajże co 6-7 metrów. Jeśli to prawda, to podwójnych krzyżowań w typowym mieszkaniu może być kilka. Ale nie ręczę za te liczby.
Może chodzi o to żeby unikać spania bezpośrednio w punkcie krzyżowania, a reszta jest do przyjęcia? Skoro linie mają kilkanaście centymetrów szerokości, to samo krzyżowanie też jest małą strefą, nie całym pokojem. I można tak ustawić łóżko, żeby żaden punkt krzyżowania nie wypadał tam gdzie śpimy.
To by miało sens, ale teraz mam pytanie praktyczne — czy podczas mapowania można z góry powiedzieć wahadłu żeby szukało tylko krzyżowań, nie samych linii? Czy to wymaga dwóch osobnych przejść po pokoju?
Ja robiłam zawsze dwa przejścia, raz wzdłuż i raz w poprzek, i zaznaczałam gdzie linie przebiegają, a potem szukałam punktów przecięcia na rysunku. Nie wiem czy to jest właściwa metoda, ale wydawało mi się logiczne. Tylko że nigdy nie sprawdzałam potem wahadłem czy w tych narysowanych punktach rzeczywiście coś czuć.
To jest ciekawy pomysł — najpierw mapa, potem weryfikacja punktów. Ale czy narysowane przecięcia na papierze faktycznie będą pokrywać się z tym, co wahadło pokaże w terenie? Bo linie mogą nie być idealnie proste.
Właśnie to jest trudność. Linie sieci teoretycznie biegną prosto, ale w praktyce mogą się uginać wokół przeszkód budowlanych, rur, zbrojenia betonu. Więc mapa bazująca na założeniu prostych linii może się rozmijać z tym co rzeczywiście jest w konkretnym pokoju. Stąd chyba to mapowanie krok po kroku, metr po metrze, ma więcej sensu niż geometria na papierze.
Ale skoro linie mogą się uginać wokół zbrojenia czy rur, to właściwie mapa na nic — bo nigdy nie wiesz z góry gdzie są rury. Chyba że masz dokumentację techniczną budynku, co raczej mało kto ma.
Ja nawet nie wiedziałam że zbrojenie betonu może wpływać na przebieg linii. Myślałam, że te sieci są jak... niezależne od tego co człowiek zbudował. Czy to znaczy, że w każdym budynku siatka wygląda inaczej?
Wróćmy może na chwilę do sedna — czy krzyżowanie jest zawsze groźne, czy tylko wtedy, gdy śpimy bezpośrednio w tym punkcie? Bo z całej tej dyskusji wynika, że krzyżowań w mieszkaniu jest kilka, ale chyba nie wszystkie wyrządzają tę samą szkodę?
