Chodzi mi o coś konkretnego - mam działkę na obrzeżach miasta, spory kawałek ziemi z niewielkim laskiem i strumieniem w pobliżu. Kilka razy czułam tam coś dziwnego, jakby powietrze było inne, trudno to opisać. Znajoma powiedziała mi, że to może być miejsce mocy. Jak właściwie odróżnić takie miejsce od zwykłego ładnego zakątka? Czy radiestezja może to potwierdzić? Nie mam dużego doświadczenia z wahadłem, ale próbowałam trochę w domu.
To co opisujesz brzmi znajomo. Ten 'inny' nastrój powietrza, poczucie że czas jakby zwalnia - to klasyczne odczucia towarzyszące miejscom o wysokiej energii. Sama mam takie miejsce w lesie niedaleko domu i wahadło reaguje tam zupełnie inaczej niż w zwykłym terenie. Ale zanim pobiegnie się z wahadłem - czy masz jakieś powtarzalne odczucia w tym samym punkcie działki? Bo miejsca mocy to nie są duże obszary, to często bardzo konkretne punkty.
Duży kamień i stare drzewa to niemal pewnik - takie miejsca były rozpoznawane przez naszych przodków od tysięcy lat. Słowianie doskonale wiedzieli gdzie składać ofiary i gdzie budować. Wahadło tylko to potwierdza, ale ciało czuje to samo samo. Ja bym tam od razu zrobił pomiar skalą Bovisa, zakładam że wynik będzie powyżej 9000, może nawet więcej.
Gustlik, skala Bovisa wymaga kalibracji przed pomiarem w terenie, nie można zakładać wyników z góry. A kamień i drzewa mogą być zarówno miejscem o wysokiej energii, jak i węzłem sieci Hartmanna, co niekoniecznie jest korzystne. Zanim się cokolwiek ogłosi, trzeba sprawdzić.
A jak w ogóle działa ta skala Bovisa w praktyce? Słyszałem nazwę, ale nie do końca rozumiem co mierzę i czym. Hematytka, czy ty używałaś już czegoś takiego na tej działce?
To chyba naturalne że się boisz pomyłki, ja mam tak samo z każdą nową techniką. Ale mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy w ogóle warto iść na takie miejsce z wahadłem jeśli się jest na początku? Czy nie lepiej najpierw ćwiczyć w domu?
Czytam ten wątek z uwagą. Mam podobne miejsce na działce teściowej, stara grusza i kawałek łąki, ale nigdy nie wiedziałam jak to sprawdzić. Czy różdżka L jest lepsza do znajdowania takich punktów niż wahadło, czy to tylko kwestia przyzwyczajenia?
Do szukania punktów w terenie różdżki L są wygodniejsze, bo chodzisz i obserwujesz ruch bez konieczności skupiania się na podtrzymaniu wahadła. Ale wahadło da ci więcej informacji po znalezieniu punktu - kierunek obrotu, amplituda, czas reakcji. Jedno sposób do lokalizacji, drugie do diagnozy, tak to rozumiem po latach praktyki. Dziewiecsil, ta grusza jest stara? Bo wiek drzewa często koreluje z historią energetyczną miejsca.
Drzewa są akumulatorami energii ziemskiej, nie tylko znacznikami miejsca. Szczególnie te z rozbudowanym systemem korzeni. Ja przy pracy rytualnej zawsze szukam wsparcia w konkretnym drzewie, ale to trochę inny temat. Wracając do Hematytki - czy ten kamień jest jeden większy czy tam jest ich więcej? Czasem układy kamieni to ślad po dawnej celowej interwencji ludzkiej, nie tylko geologia.
Właśnie o tym chciałam zapytać - jak odróżnić miejsce, które jest naturalnie mocne energetycznie od takiego, które zostało celowo przez kogoś 'aktywowane'? Czy te dwa typy działają tak samo?
Kamienie mnie tak ciągną do myślenia - Alusia83 wspomniałaś o 'teksturze' energetycznej. Jak to rozumieć w praktyce? Wahadło kręci się inaczej, mówisz - ale jak konkretnie? Szybciej, wolniej, zmienia kierunek w połowie?
Przy miejscach naturalnych mam zazwyczaj równomierne, spokojne koło - wahadło idzie miarowo, bez szarpnięć. Przy miejscach aktywowanych przez człowieka często jest takie... nierówne, jak gdyby wahadło szukało właściwego toru. Trudno to opisać słowami, łatwiej poczuć po kilku porównaniach. Czy próbowałaś kiedyś pomiarów w kilku różnych punktach na tej samej działce, żeby mieć coś do porównania?
Te kamienie wokół większego - to brzmi jak możliwy pierścień kamienisty, nasze tereny mają ich niemało, po prostu mało udokumentowanych. Słowiańskie miejsca ofiarnicze często były właśnie tak rozmieszczone. Hematytka, czy ten układ wygląda jak przypadkowy czy jednak jakiś regularny?
Właśnie - mnie bardziej ciekawi to co mówiła Alusia o 'aktywowaniu'. Jeśli ktoś w przeszłości celowo wzmocnił jakieś miejsce, to czy ta energia zostaje na zawsze, czy zanika z czasem gdy nikt się nim nie zajmuje?
Wróćmy do tej gruszy na chwilę, bo mnie to nadal zastanawia. Saturnella mówiła wcześniej że różdżki L są wygodniejsze do szukania punktów w terenie - czy przy drzewie też tak samo chodzę wokół czy podchodzę bezpośrednio do pnia?
Chciałem zapytać - ta sieć Hartmanna, o której była wcześniej mowa. Czy miejsce mocy leży zawsze na skrzyżowaniu tej sieci? Bo czytałem różne rzeczy i nie mogę tego poukładać.
Hematytka, wracam do twojego kamienia - napisałaś że 'coś cię tam ciągnie'. Czy to uczucie zmieniało się zależnie od pogody, pory roku albo pory dnia? Miejsca mocy mają często swoje 'okna', kiedy są bardziej wyczuwalne, i to jest dobry punkt wyjścia zanim się jeszcze weźmie wahadło.
Świt i przesilenia - to nie przypadek. Wiosna i jesień to czas kiedy energia ziemska jest najbardziej ruchliwa, jakby oddychała. Że czujesz to właśnie wtedy, a nie losowo, to już jest informacja. Polecam następnym razem wziąć tam wahadło o wschodzie słońca.
Dodam do tego co Celeste mówi - ja przy miejscach które uznaję za faktycznie mocne zawsze sprawdzam skalę Bovisa. Przy zwykłym węźle odczyt jest neutralny albo nieznacznie podwyższony. Przy prawdziwym miejscu mocy wartości są wyraźnie wyższe, często powyżej 9000 jednostek. To nie jest jedyna metoda, ale daje mi jakiś punkt odniesienia zamiast polegać tylko na odczuciu.
Słuchajcie, zrobiłam wcześniej coś o czym tu mówiliście - wyszłam do tego kamienia przed świtem. Wzięłam wahadło i stałam tam dosłownie kwadrans. Nie wiem jak to opisać, ale wahadło od razu zaczęło się kręcić - nie bujać, właśnie kręcić. Szerokie kółko. I nie zatrzymało się przez cały czas kiedy stałam w pewnym miejscu, może metr, może półtora od samego głazu. Co to może znaczyć?
To brzmi jak wyraźna reakcja na strefę energetyczną, nie na sam punkt. To że koło było szerokie i stabilne - nie chaotyczne - to jest właśnie ten spokojny sygnał który różni się od interferencji. Jak daleko od kamienia zaczęło i jak daleko się kończyło? Próbowałaś wyjść poza ten krąg i sprawdzić co wahadło robi wtedy?
Trzy, cztery kroki od kamienia to już jest coś. Jeśli strefa jest tak wyraźnie ograniczona i wahadło reaguje inaczej wewnątrz niż na zewnątrz, to masz już praktycznie zarys miejsca. Hematytka, a pod spodem - próbowałaś pytać wahadłem o żyłę wodną? Bo takie koliste strefy przy kamieniach często siedzą właśnie nad przecięciem cieków.
Dokładnie tak. I właściwie dla nas jako radiestetów pytanie o geologię jest drugorzędne. Hematytka ma konkretną reakcję wahadła, stabilną, z wyraźną granicą. To jest coś do zbadania niezależnie od historii kamienia. Polecałabym następny krok: mapowanie. Wejść z różdżkami L i obejść cały obszar, nie tylko okolice głazu, i zobaczyć czy są jeszcze inne strefy w pobliżu.
Przepraszam że wchodzę z czymś innym, ale mam pytanie które chodzi mi po głowie od początku tej dyskusji - czy miejsca mocy można samemu 'zepsuć' przez nieumiejętne działanie? Gdzieś przeczytałem że nieświadoma ingerencja może zaburzyć coś co tam jest. Trochę się boję że jak Hematytka zacznie tam coś robić bez doświadczenia to narobi szkody.
Piolunka ma rację. Badanie i obserwacja to zupełnie co innego niż aktywna praca energetyczna w miejscu. Hematytka powinna na razie tylko mierzyć, mapować, obserwować - to jest bezpieczne i potrzebne zanim się wyciągnie jakiekolwiek wnioski. Robienie czegokolwiek 'celowego' z takim miejscem to osobna decyzja i osobna wiedza.
Dzięki że to mówicie, bo szczerze trochę się obawiałam podobnie co Lelum. Nie zamierzam tam robić żadnych rytuałów ani nic, chcę po prostu zrozumieć co to jest. Ale mam jeszcze jedno pytanie - kiedy wahadło reaguje na miejscu, to czy powinienem pytać je wprost: 'czy to jest miejsce mocy'? Czy to za proste?
Za proste to nie jest, ale pytania binarne mają swoje ograniczenia. Lepiej pytać etapami: najpierw 'czy to miejsce ma podwyższoną energię względem otoczenia', potem 'czy ta energia ma charakter korzystny', potem 'czy jest tu punkt centralny' i tak dalej. Zbierasz obraz kawałek po kawałku. Jedno ogólne pytanie może dać ci odpowiedź 'tak' i nie powiedzieć nic o tym jaka to energia i skąd pochodzi.
