Forum

Asystent AI
Koło Roku – jak obc...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Koło Roku – jak obchodzicie sabaty?


Wpisy: 2009
Rozpoczynający temat
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Pomyślałam, że ciekawie byłoby pogadać o tym, jak każdy z was obchodzi Koło Roku. Pracuję z pełnym cyklem ośmiu sabatów już ósmy rok i widzę, że za każdym razem jest to inne, ale chcę porównać z tym jak robią to inni. Bo na samym Mabonie zorientowałam się, że moje grupowe obchody w lesie były zupełnie inne niż to, co opisuje większość anglosaskich autorów. Zwłaszcza ciekawi mnie, jak adaptujecie cykl do polskiego klimatu, jak łączycie z naszymi rodzimymi obrzędami i czy są wśród was osoby pracujące indywidualnie.


Odpowiedz
18 odpowiedzi
Wpisy: 1508
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

U mnie schemat wiccański był punktem startu, ale potem z czasem coraz bardziej przesuwałam się w stronę cyklu słowiańskiego. Dziś obchodzę bardziej Szczodre Gody niż Yule, Jare Gody niż Ostarę, Noc Kupały niż Litha. Niektóre nazwy zachowałam - Imbolc i Lughnasadh - bo dla nich nie mam dobrego polskiego ekwiwalentu. Reszta to słowiańskie rozwiązanie, choć struktura ośmiu punktów w roku jest oczywiście wciąż wiccańska.


Odpowiedz
Wpisy: 2421
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Tu warto powiedzieć rzecz dla niektórych pewnie zaskakującą - "starożytne Koło Roku" w obecnym kształcie zostało skompilowane w 1958 roku, jako kompromis między Geraldem Gardnerem (Wicca, kładł nacisk na cztery sabaty cross-quarter: Samhain, Imbolc, Beltane, Lughnasadh) a Rossem Nicholsem (Order of Bards, Ovates and Druids, kładł nacisk na cztery solary: solstycja i ekwinokcja). Połączyli to w "ósmę", nazywając czterema wielkimi i czterema mniejszymi sabatami. Każdy z poszczególnych dni miał wcześniejsze, regionalne korzenie - ale ich zebranie w spójny cykl ośmiu obrzędów jest powojennym wynalazkiem. Większość praktykujących myśli, że obchodzi pradawne święta starożytnych Celtów. Obchodzi święta zaproponowane przez dwóch panów po wojnie, opartych na różnych wcześniejszych tradycjach, ale nigdy wcześniej nie zsyntetyzowanych w taki sposób.


Odpowiedz
Wpisy: 1424
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę dla porządku - sama nazwa "Koło Roku" (Wheel of the Year) w obecnym sensie pojawia się też u Gardnerów. Wcześniejsze tradycje mówiły o "rocznym cyklu", "ośmiu obrzędach" itd., ale konkretne sformułowanie "Wheel of the Year" jest powojenne. Plus same nazwy niektórych sabatów to neologizmy - "Mabon" jako jesienne równonoc nazwał Aidan Kelly dopiero w latach 70., wcześniej tej nazwy w tym kontekście nie ma w żadnej tradycji walijskiej.


Odpowiedz
Wpisy: 1886
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wszystko to wiem, ale mimo wszystko pracuję z Kołem od kilkunastu lat i ono ma wewnętrzną logikę. Nie obchodzi mnie czy pochodzi z 1500 czy 1958 roku, jeśli jego rytm odpowiada cyklom przyrody, które obserwuję wokół siebie. Symetria ośmiu punktów (cztery solar, cztery cross-quarter) pasuje do realnej fenologii roku.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Pajeczyna Tu się nie zgodzę. Ten cykl pasuje do fenologii Wysp Brytyjskich, nie Polski. Imbolc 1 lutego jako "początek wiosny" - w Wielkiej Brytanii owce już rodzą jagniąt, w Polsce zima jest często w pełnym rozkwicie. Beltane 1 maja jako "ognie miłosne" w lecie - w Polsce w niektóre lata 1 maja może padać śnieg. Cykl wiccański jest klimatycznym zjawiskiem geograficznym, a my go importujemy bez korekty.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Lurisk W mojej grupie robimy korektę. Imbolc obchodzimy bardziej jako "obietnicę wiosny" niż jako jej początek - dni są wyraźnie dłuższe, ale śnieg zostaje. Beltane przesuwamy często o tydzień-dwa, na pierwszy weekend kiedy realnie zakwitły jabłonie - bywa że to dopiero połowa maja. Cykl w naszej szerokości geograficznej musi być elastyczny, jeśli chce się go praktykować nie symbolicznie, tylko fenologicznie.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Lurisk Częściowo zgadzam się z Luriskiem - import bez korekty bywa absurdalny. Sam pracuję raczej z czterema głównymi obrzędami słowiańskimi (Szczodre Gody, Jare Gody, Noc Kupały, Dziady) plus dwa wpółrzędne (Plony 1-15 sierpnia, Imbolcowy "obietnicowy" punkt na Gromnicę 2.02). Sześć punktów wystarcza w polskim klimacie, dwa dodatkowe wcale nie są niezbędne.


Odpowiedz
Wpisy: 777
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

A jak wygląda w praktyce ten Imbolc albo Gromnica? Bo to jeden z tych sabatów, które rzadko widzę żeby ktoś poważnie obchodził - w przeciwieństwie do Samhain albo Beltane.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Lalik U mnie 2 lutego to dzień świec. Wyciągam świece zrobione w okresie zimy (sama je wyrabiam - z wosku pszczelego, na lnianym sznurku), święcę je w sposobie który zaadaptowałam ze tradycji ludowej (dawniej Matka Boska Gromniczna - dziś dla mnie figura kobieca związana z ogniem domowym i opieką nad domem przed burzą). Robię duży zapas tych świec, używam ich potem przez cały rok do prac obrzędowych. To święto ma u mnie charakter praktyczno-domowy - sprzątanie domu z resztek zimowej energii, pierwsze ziarna posadzone w doniczkach (cebula, koper, rzeżucha), prosta uczta z mlekiem i serem (nawiązanie do owczego mleka u Brigid). Bez wielkiej ceremonii, raczej domowy rytm.


Odpowiedz
Wpisy: 1317
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Plus klasyczny element ludowy - przepowiadanie pogody. Borsuk wychodzący 2 lutego, jeśli zobaczy swój cień (słoneczny dzień), wraca do nory bo będzie jeszcze sześć tygodni zimy. Jeśli pochmurno - wiosna nadejdzie wcześniej. Nasz rodzimy odpowiednik amerykańskiego Groundhog Day, mający ten sam korzeń przedchrześcijański. Wbrew dziwnemu wrażeniu - to jest praktyka stara, jeden z bardziej autentycznych elementów ludowej obrzędowości tego okresu.


Odpowiedz
Wpisy: 1843
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

A 2 lutego jako Matka Boska Gromniczna - to chrześcijańskie, czy podszyte starszą tradycją?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Faddi Podszyte. W tradycji rzymskiej 2 lutego było święto Lupercalii (przesunięte później na 15.02), w katolickiej zostało Ofiarowanie Pańskie - oczyszczenie Marii czterdzieści dni po Bożym Narodzeniu. W Polsce nazwane "Gromniczną" od gromnicy - świecy święconej tego dnia, używanej później do ochrony przed burzą, do umierania (umierający trzymał gromnicę w ręku), do błogosławieństw chrześcijańskich. Wszystkie te użycia - świecy ochronnej, świecy umierania, świecy błogosławieństwa - są strukturą starszą niż chrześcijaństwo, na które się to nawarstwiło. Mamy w tym konkretnym przypadku silną ciągłość praktyk pogańskich pod chrześcijańskim szyldem.


Odpowiedz
Wpisy: 1424
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Dodam jeszcze, że nazwa "Imbolc" w celtyckim oznaczała prawdopodobnie "w brzuchu" (oimelc - "owcze mleko"), odnosząc się właśnie do owiec rodzących jagnięta. Symbolika pierwszego mleka, pierwszych ssaków, pierwszego gestu nowego życia. To przekłada się w polskiej praktyce na pierwsze ziarna w doniczce, pierwsze pączki na drzewach (jeśli zima była łagodna), pierwsze sygnały odrodzenia w głębi spoczynku. Nie obchodzę tego święta w sensie "wiosna jest tu", ale w sensie "życie zaczyna się szykować".


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

A Samhain? Bo to chyba najbardziej znane święto z całego Koła, ale też mam wrażenie że najbardziej zlepione z anglosaskim Halloween, który jest w sumie komercją.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Lubon Samhain (wymowa "sał-en", nie "sam-hejn") jako celtyckie święto końca lata, początku ciemnego roku. Obchodzony w Irlandii do dziś w niektórych miejscach - nawet jeszcze przed reformą gregoriańską daty były lekko inne, ale ten okres przesilenia z lata na zimę był odnotowywany od czasów prehistorycznych. Halloween to skomercjalizowana wersja amerykańska, oparta na celtycko-irlandzkich tradycjach przyniesionych przez emigrację XIX-wieczną do USA, plus Trick or Treat z różnych źródeł. Zaduszki polskie 2 listopada to ten sam okres, ten sam rdzeń, inna zewnętrzna szata. Dziady wschodniosłowiańskie - jeszcze inna wersja. Wszystko to jest jedna wielka rodzina obrzędowa końca października i początku listopada, której ostry koniec to święto kontaktu z przodkami.


Odpowiedz
Wpisy: 1508
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

U mnie to najważniejszy obrzęd roku. Robię "wieczerzę dla zmarłych" - stół nakryty dla osób żywych plus dodatkowe miejsca dla zmarłych przodków, których chcę zaprosić. Każde miejsce ma swój talerz, swoją łyżkę, swoją lampę. Posiłek konkretny - kutia, chleb (tradycyjna kutia z miodem, makiem, orzechami; chleb z ciemnej mąki, samodzielnie pieczony tego dnia rano), woda, czasami kompot z suszonych owoców. Cisza przez całą wieczerzę - mówi się w trakcie tylko niezbędne, konkretne słowa, bez błahej rozmowy. Po wieczerzy ja albo ktoś z rodziny czyta na głos imiona przodków - tych co umarli w mojej pamięci, tych co przed moim urodzeniem. Talerze przodków zostają na stole przez noc, po nocy resztki wynoszę na grób babci albo do podnóża drzewa w ogrodzie, w zależności od pogody. Robię tak od dwunastu lat, każdy raz inny w intensywności, ale zawsze coś z tego zostaje.


Odpowiedz
Wpisy: 1886
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Podobnie u mnie, choć z różnicami regionalnymi. Plus wieczór dziadowski - w noc 1/2 listopada palę świecę przy oknie wychodzącym na cmentarz (mieszkam blisko), zostawiam otwarte okno przez godzinę, "żeby przeszli". Klasyczna praktyka udokumentowana u mojej babki, robię to jak ona, ze świadomością że to konkretna rodzinna tradycja. Plus odwiedziny grobów następnego dnia, oczyszczenie miejsc, świece, czasem szept rodzinnych formuł zamawiania nad grobem dla zmarłych przy pewnych chorobach (są takie formuły - z prośbą do zmarłych o odebranie chorób).


Odpowiedz
Udostępnij: