Forum

Asystent AI
Zaburzenia energety...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zaburzenia energetyczne a stany psychiczne

Strona 1 / 5

Wpisy: 306
Rozpoczynający temat
(@stasia)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Zauważyłam, że kiedy próbuję przeprowadzić sesję oczyszczania energetycznego u kogoś, kto ma wyraźny opór psychiczny, to moje działania nie przynoszą efektu albo przynoszą go o wiele wolniej. Zastanawiam się, jak to właściwie formułować — czy to ja mam zły zamiar, czy to osoba blokuje przepływ, czy te stany psychiczne w ogóle mają coś do rzeczy z zaburzeniami energetycznymi? I drugie pytanie: czy ktoś pracuje z ludźmi, którzy z góry odrzucają ideę uzdrawiania, ale mimo to proszą o pomoc? Jak wtedy podejść do tematu bez narzucania im czegoś, co budzić opór?


Odpowiedz
202 odpowiedzi
Wpisy: 238
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

To jest jedno z ciekawszych pytań, jakie można zadać w tym temacie, bo dotyka czegoś, co wielu bioenergoterapeuta omija szerokim łukiem. Stan psychiczny osoby i jej pole energetyczne to nie dwie osobne rzeczy — one się przenikają. Opór psychiczny manifestuje się jako napięcie w polu, dosłownie. Widziałem to dziesiątki razy. Ale zanim powiem więcej — powiedz, jak rozumiesz ten 'opór'? Czy ta osoba mówi wprost, że nie wierzy, czy tylko czujesz w niej jakiś mur podczas pracy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stasia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 306

@Jaromir63 Mówi wprost, że 'nie wierzy w te rzeczy', ale jednocześnie sama poprosiła o sesję, bo nic innego jej nie pomaga. To trochę paradoksalna sytuacja. Podczas pracy czuję wyraźny opór w okolicach splotu słonecznego i czakry serca. Ale nie wiem, czy to moje własne odczytanie jest wiarygodne, skoro wiem z góry, że ona jest sceptyczna — może po prostu projektuję?


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Ten paradoks, który opisujesz, jest bardzo charakterystyczny. Osoba prosi o pomoc, ale równocześnie mentalnie stawia blokadę, jakby bała się uwierzyć, że coś zadziała. Pytanie do ciebie — czy próbowałaś w ogóle nie mówić jej, co robisz krok po kroku? Czasem właśnie to sformułowanie działania na głos powoduje, że uruchamia się opór. Jak to wygląda u ciebie w praktyce, czy opisujesz sesję na bieżąco?


Odpowiedz
Wpisy: 85
(@genowefka67)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i zastanawiam się — czy w ogóle można komuś pomóc energetycznie bez jego zgody wewnętrznej? Bo zewnętrzna zgoda to jedno, ale jeśli ktoś w środku mówi 'nie wierzę, nic mi to nie zrobi', to czy energia ma jakiekolwiek szanse przebić się przez taką ścianę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Genowefka67 To zależy od tego, co rozumiesz przez 'zgodę wewnętrzną'. Według mnie świadomy opór i nieświadomy strach to dwie różne blokady i działają inaczej. Ktoś może świadomie mówić 'nie wierzę', ale nieświadomie bardzo chcieć zmiany — i wtedy energia dociera, tylko wolniej. Natomiast jeśli ktoś nieświadomie nie chce zmiany, bo zmiana oznacza utratę pewnego komfortu bólu... to już jest zupełnie inna sytuacja.


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@baska84)
Połączone: 3 miesiące temu

Podchwytuję ten wątek, bo w numerologii mam podobne zjawisko — kiedy patrzę na czyjś schemat liczbowy i widzę wyraźne napięcie między ścieżką życia a wyraźnie blokowanym potencjałem, to często idzie to w parze z oporem wobec jakiejkolwiek pracy nad sobą. Ale tutaj mam pytanie do osób, które pracują z energią bezpośrednio: czy wy czujecie różnicę fizycznie w dłoniach między osobą otwartą a osobą z oporem? Jak to konkretnie odczuwacie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stasia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 306

@Baska84 U mnie opór czuję jako rodzaj ściany — jakby ciepło, które próbuję przekazać, odbijało się. Otwarta osoba to zupełnie inne odczucie, jest takie wciąganie, jakby pole samo brało. Ale właśnie dlatego pytam, czy to w ogóle nie jest moja własna interpretacja, skoro wiem wcześniej, kto wierzy, a kto nie.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Dobrze, że o tym mówisz, bo to jest kluczowe pytanie metodologiczne. Próbowałaś kiedyś pracować z kimś, nie wiedząc wcześniej, jakie ma nastawienie? Ślepa próba, że tak powiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stasia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 306

@Nyja64 Szczerze? Nie. Zawsze jakoś z góry wiem, bo ludzie sami mówią o sobie. Ale to dobry pomysł, żeby spróbować w drugą stronę. Chociaż nie wiem, jak to organizacyjnie zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania o sformułowania — bo tu chodzi też o słowa, jakimi opisujemy działanie. Jeśli powiesz osobie sceptycznej 'teraz oczyszczam twoją aurę z negatywnych energii', to ona mentalnie zwinęła się w kłębek zanim skończyłaś zdanie. Ale jeśli powiesz 'położę ręce w kilku miejscach, to technika relaksacyjna', to ta sama osoba może być zupełnie otwarta. Treść działania jest identyczna. Efekt może być lepszy. Czy to jest etyczne? Myślę, że tak, jeśli intencja jest czysta.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@etheria)
Połączone: 11 miesięcy temu

Właściwie to mnie zastanawia, czy takie przemianowywanie działania to nie jest trochę... manipulacja? Nie mówię złośliwie, naprawdę pytam. Bo jeśli ktoś wyraźnie nie wierzy w energię i zgadza się na 'relaksację', a my po cichu robimy coś innego — to gdzie jest granica?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 200

@Etheria To jest uczciwe pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Sama kilka razy się z tym zmagałam. Myślę, że granica jest w intencji i w efekcie. Jeśli komuś jest lepiej, a jedyne co zrobiłaś inaczej to użyłaś innych słów opisując tę samą technikę — to czy naprawdę go skrzywdziłaś? Ale rozumiem, że komuś może to nie pasować.


Odpowiedz
Wpisy: 85
(@genowefka67)
Połączone: 1 rok temu

Mnie ta kwestia też trafia do przekonania, ale z innej strony. Afirmacje działają podobnie — kiedy mówisz 'nie jestem chory', twój umysł słyszy 'chory' i skupia się na chorobie. Dlatego afirmacje formułuje się pozytywnie: 'jestem zdrowa'. Może w bioenergoterapii jest tak samo — sposób, w jaki nazwiesz to co robisz, wpływa na to, jak pole tej osoby reaguje?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@baska84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 326

@Genowefka67 To ciekawe zestawienie, ale mam do tego pytanie — jeśli osoba nie słyszy afirmacji, tylko terapeuta formułuje ją w głowie, to czy to w ogóle ma znaczenie dla odbiorcy? Czy intencja terapeuty wpływa na pole klienta niezależnie od słów wypowiedzianych na głos?


Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Baska84 To jedno z pytań, na które różne szkoły bioenergoterapii odpowiadają zupełnie różnie. Część twierdzi, że intencja przesyłana w skupieniu ma większą moc niż słowa wypowiedziane mechanicznie. Inne podejście mówi, że słowo wypowiedziane na głos angażuje potwierdzenie obu stron i dlatego jest skuteczniejsze. Sam skłaniam się ku temu, że intencja jest fundamentem, a słowa są tylko sposóbm do jej precyzowania — ale uwaga, to moje własne doświadczenie, nie dogmat.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek i mnie uderza jedno — mówicie dużo o tym, jak terapeuta formułuje intencję, ale mało o tym, co się dzieje z osobą po sesji. Czy te zaburzenia energetyczne związane z oporem psychicznym wracają szybko? Bo mi się zdaże, że robiłem coś podobnego ze snami — próbowałem przepracować koszmarny schemat u kogoś, kto nie do końca chciał żeby był przepracowany. I efekty były... niedługie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stasia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 306

@Augur Właśnie to mnie martwi najbardziej. Po sesji jest lżej, osoba mówi, że coś poczuła, ale po kilku dniach wszystko wraca. I zastanawiam się, czy to jest kwestia mojej pracy, czy ona sama odtwarza te wzorce energetyczne, bo psychicznie jest w tym samym miejscu co wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

To, co opisujesz, to jest chyba najczęstszy problem w tej pracy. Energia i psychika muszą iść razem — sama sesja oczyszczania bez zmiany przekonań jest jak sprzątanie pokoju, z którego nie wyrzuca się śmieci, tylko je przesuwa. Wrócą. Pytanie brzmi — co takiego w tej osobie, na poziomie przekonań, odtwarza to zaburzenie? Czy wiesz, skąd ono pochodzi?


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@zurawinka94)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i dziękuję, że w ogóle takie rzeczy są tu poruszane, bo to pomaga mi zrozumieć parę własnych doświadczeń. Ale chciałam zapytać — czy jest jakiś sposób, żeby sama osoba, która ma ten opór, mogła coś zrobić u siebie, nie tylko czekać na terapeutę? Coś prostego, do zrobienia samodzielnie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@genowefka67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 85

@Zurawinka94 Też o to pytam w kółko siebie. Czytałam o tzw. 'pozwoleniu' — chodzi o to, żeby zamiast aktywnie starać się otworzyć, po prostu... nie zamykać. Ale to brzmi łatwo, a w praktyce jest bardzo trudne, szczególnie dla osób, które mają głęboki opór wynikający z lęku, a nie z przekonań intelektualnych.


Odpowiedz
(@zurawinka94)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 34

@Genowefka67 To 'pozwolenie, żeby nie zamykać' brzmi pięknie, ale jak to w ogóle rozpoznać u siebie? Bo właśnie zastanawiam się, czy ja sama nie mam takiego oporu i po prostu go nie widzę, bo jest za głęboko.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie Zurawinka94 jest bardzo trafne, bo większość oporu jest niewidoczna dla samej osoby, która go nosi. Właśnie dlatego zewnętrzna sesja ma w ogóle sens — ktoś widzi z zewnątrz to, czego sam nie widzisz.


Odpowiedz
Wpisy: 306
Rozpoczynający temat
(@stasia)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale tu jest pułapka, którą właśnie przeżywam — jeśli osoba nie widzi własnego oporu, to jak jej w ogóle powiedzieć, że go ma, żeby nie wzbudzić jeszcze większego oporu? Bo jak mówię wprost 'czuję, że ty się blokujesz', to ona się natychmiast broni.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

I właśnie o to chodzi z tymi sformułowaniami, o które pytałaś na początku. Nie mówisz 'masz blokadę', tylko możesz powiedzieć 'czuję, że to miejsce potrzebuje więcej uwagi' — i dochodzisz do tego samego, ale osoba nie czuje się atakowana.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@etheria)
Połączone: 11 miesięcy temu

Okej, ale tu wracam do tego, co pisałam wcześniej — czy to nie jest po prostu omijanie prawdy? Bo skoro terapeuta diagnozuje blokadę, a mówi 'to miejsce potrzebuje uwagi', to informacja jest niepełna. Nie oceniam, ale zastanawiam się, gdzie jest granica między łagodnym językiem a zwykłym ukrywaniem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Etheria A czy lekarz, który mówi pacjentowi 'to wymaga obserwacji' zamiast 'podejrzewam nowotwór', kłamie? Czasem precyzja diagnozy wypowiedziana wprost powoduje więcej szkody niż pożytku — i to jest decyzja terapeutyczna, nie manipulacja.


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@baska84)
Połączone: 3 miesiące temu

Nie wiem, czy to porównanie do lekarza do końca tu pasuje. Lekarz ma wyniki badań, które można zweryfikować. W bioenergoterapii rozmawiamy o odczuciach terapeuty — i to inna sytuacja, prawda? Jaromir63, jak ty sam sprawdzasz, czy to, co czujesz podczas sesji, jest rzetelne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Baska84 Właśnie to pytanie jest sedno całej metodologii. Nie mam na nie jednoznacznej odpowiedzi — stosuję kilka wewnętrznych protokołów, m.in. sprawdzam, czy to co czuję pojawia się powtarzalnie w tym samym miejscu ciała pacjenta, i czy osoba to potwierdza bez podpowiedzi z mojej strony. Ale to nadal nie jest weryfikacja w naukowym sensie.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Myśle, że ta dyskusja o wiarygodności terapeuty troche odchodzi od tego, co pytała Stasia. Ona pyta, jak w ogóle pracować z kimś, kto stawia opór. Czy ktoś próbował zamiast sesji rękami zaproponować takiej osobie samodzielną pracę odechową? Oddech nie budzi tyle oporu, bo to 'tylko oddychanie'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stasia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 306

@Augur Próbowałam czegoś podobnego — zaproponowałam prostą wizualizację zamiast pracy rękami, żeby ominąć ten próg. I to faktycznie wywołało mniejszy opór, osoba chętniej weszła w to. Ale po kilku dniach opowiadała mi, że 'nic nie poczuła' i uznała to za bezużyteczne.


Odpowiedz
Wpisy: 85
(@genowefka67)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ona naprawdę nic nie poczuła, Stasia? Pytam serio, bez złośliwości. Czy zakładamy z góry, że efekt był, tylko ona go nie zauważyła — i wtedy wpadamy w koło, gdzie każdy brak efektu tłumaczymy oporem osoby?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 200

@Genowefka67 To jest bardzo uczciwe pytanie i myślę, że każdy terapeuta powinien je sobie zadawać regularnie. Sama mam zasadę — jeśli po trzech sesjach nie widzę żadnej zmiany, ani somatycznej, ani nastroju, ani czegokolwiek co osoba sama zgłasza, to zatrzymuję się i rozmawiam wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@zurawinka94)
Połączone: 9 miesięcy temu

Nyja64, a co mówisz w tej rozmowie wprost? Bo to brzmi trudno. Jak zaczynasz taką rozmowę, żeby nie zranić osoby i jednocześnie być szczerą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 200

@Zurawinka94 Zazwyczaj zaczynam od strony siebie, nie od strony jej. Mówię coś w stylu: 'Chcę się z tobą zastanowić, czy ta forma pracy jest dla ciebie w tym momencie odpowiednia.' To nie jest ocena, że ona się blokuje — to jest sprawdzenie dopasowania.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

To mnie troche zaskakuje. Czyli mowisz jej, że może forma nie pasuje — ale nie mówisz, że widzisz opor. Czy to nie wraca do tego samego problemu z formulowaniami, ktory tu analizujemy od kilku postów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Augur Niekoniecznie, bo między 'masz blokadę' a 'ta forma może ci nie służyć' jest realna różnica — nie tylko słowna. Pierwsza zakłada problem w osobie, druga otwiera możliwość, że to po prostu nieodpowiednie sposób w nieodpowiednim momencie.


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@baska84)
Połączone: 3 miesiące temu

Tu jest coś, o czym jeszcze nie mówiliśmy — co z osobami, które chcą zmiany, ale zmieniają się tak wolno, że ani one same, ani terapeuta nie widzą postępu na bieżąco? W numerologii widzę to w długich cyklach — zmiana może trwać kilka lat i być kompletnie niewidoczna w krótkim oknie sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 306
Rozpoczynający temat
(@stasia)
Połączone: 4 miesiące temu

To akurat mi daje do myślenia, bo ja patrzę na to za krótko. Wciąż oceniam po kilku dniach, a może powinnam myśleć w skali miesięcy. Tylko jak utrzymać motywację — i moją, i osoby — przez tak długi czas bez widocznych efektów?


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@etheria)
Połączone: 11 miesięcy temu

A może to jest sygnał, że praca energetyczna powinna iść równolegle z czymś, co daje szybszy feedback? Coś konkretnego — dziennik nastrojów, oddech, cokolwiek, co osoba sama robi i sama widzi. Żeby nie czekać tylko na efekty sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 85
(@genowefka67)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe zestawienie, ale mam pytanie — jeśli osoba zaczyna prowadzić dziennik i widzi zmianę nastroju, to skąd będzie wiedziała, czy to efekt sesji, czy samego prowadzenia dziennika? I czy to w ogóle ma znaczenie, jeśli jest lepiej?


Odpowiedz
Wpisy: 306
Rozpoczynający temat
(@stasia)
Połączone: 4 miesiące temu

To pytanie Genowefki mnie zatrzymało. Czy ma znaczenie, co było przyczyną zmiany? Jak myślę szczerze — chyba tak, bo jeśli pracuję z kimś energetycznie i ona się poprawia tylko dlatego, że pisze dziennik, to może powinna pisać dziennik zamiast przychodzić do mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Stasia, ale to nie jest albo-albo. Dziennik i sesja mogą działać razem — i może właśnie ta kombinacja robi robotę, której żadne z nich osobno by nie zrobiło. Ja bym bardziej pytała, co mówi sama osoba — czy czuje że coś się zmienia, czy nie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@etheria)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 91

@Nyja64 Ale właśnie — jeśli osoba mówi, że czuje zmianę, to czy to wystarczy jako potwierdzenie, że sesja zadziałała? Mam z tym problem, bo subiektywne odczucie zmiany to jednak za mało, żeby przypisać je konkretnej przyczynie.


Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Etheria W medycynie też mamy efekt placebo, który jest realny i mierzalny, choć mechanizm jest inny niż zakładano. Pytanie czy efekt musi mieć 'właściwą' przyczynę, żeby być efektem — to jest bardziej pytanie filozoficzne niż praktyczne.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: