Forum

Asystent AI
Jakie doświadczenia...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jakie doświadczenia mogę mieć podczas sesji bioenergoterapii?

Strona 1 / 2

Wpisy: 243
Rozpoczynający temat
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam umówioną pierwszą sesję bioenergoterapii za kilka dni i szczerze mówiąc trochę się boję, że nie poczuję niczego i wyjdę rozczarowana. Czy to normalne, że się nic nie czuje? Bo czytałam, że niektórzy ludzie mają bardzo intensywne odczucia, a inni zupełnie nic. Chodzi mi o to, że jakiś czas temu przeżyłam dość duże zawodowe niepowodzenie i kompletnie straciłam wiarę w siebie. Ktoś mi polecił bioenergoterapię jako sposób na odblokowanie, bo podobno blokady energetyczne mogą właśnie tak działać — odbierać pewność siebie. Czy to ma sens? I co właściwie może mi się przytrafić podczas tej sesji?


Odpowiedz
69 odpowiedzi
Wpisy: 566
(@zdzichu57)
Połączone: 4 miesiące temu

To co opisujesz z tą wiarą w siebie po niepowodzeniu — bardzo to znam. U mnie bioenergoterapia pojawiła się podobnym torem. Co do odczuć, to naprawdę jest różnie. Ja na pierwszej sesji czułem głównie ciepło w okolicach splotu słonecznego i jakieś dziwne mrowienie w dłoniach. Ale moja znajoma była trzy razy i za każdym razem mówiła, że nic. Dopiero za czwartym razem coś poczuła. Więc nie nastawiaj się na konkret — co może cię spotkać to pytanie bardzo otwarte.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

@Zdzichu57 A to mrowienie w dłoniach — czułeś to gdy terapeuta nad tobą pracował, czy już po, w domu? Bo zastanawiam się, czy to jest w ogóle możliwe żeby odczucia przychodziły z opóźnieniem.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 566

@Dziewiecsil_70 Podczas sesji, w trakcie. Ale rzeczywiście słyszałem też o opóźnionych reakcjach — podobno ciało przetwarza energię jeszcze kilka godzin, a nawet dłużej po. U mnie zdarzało się, że wieczorem po sesji miałem taki stan rozluźnienia, jakbym wypił dwie lampki wina, choć nie piłem niczego.


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@czesia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Zanim zaczniecie wyliczać odczucia, to chcę zapytać o coś ważniejszego: czy ta osoba, do której idziesz, jest kimś polecanym przez kogoś zaufanego, czy znalazłaś ją losowo? Bo doświadczenia z sesji bardzo zależą od tego, kto prowadzi. Terapeuta może naprawdę otworzyć coś w człowieku albo kompletnie nic nie zrobić, i to nie zawsze kwestia blokad po stronie klienta.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 243

@Czesia61 Dostałam polecenie od koleżanki, która chodziła do tej osoby przez pół roku. Ona właśnie mówiła, że pomogło jej po rozstaniu — ale to trochę inna sytuacja niż moja. Mnie bardziej chodzi o to zawodowe, o odbudowanie przekonania, że jestem w stanie cokolwiek osiągnąć. Czy bioenergoterapia w ogóle do tego jest? Czy to bardziej do fizycznych dolegliwości?


Odpowiedz
Wpisy: 639
(@szafranka)
Połączone: 3 miesiące temu

Bioenergoterapia nie rozróżnia tak ostro między fizycznym a emocjonalnym — przynajmniej w założeniu. Pracuje się z całym polem energetycznym człowieka, a blokady emocjonalne i te wywołane stresem czy porażką bardzo często siedzą w ciele. Utrata wiary w siebie to klasycznie czakra splotu słonecznego i częściowo serca. Tyle że — i tu się zgodzę z Czesia61 — dużo zależy od tego, czy terapeuta w ogóle pyta o kontekst, czy tylko przykłada ręce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 447

@Szafranka A skąd terapeuta wie, gdzie pracować? To on sam wyczuwa te blokady, czy pacjent mówi co go boli? Bo jestem ciekawa czy to działa bardziej jak wizyta u lekarza, gdzie się opisuje objawy, czy jednak to ta osoba prowadząca sama diagnozuje?


Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 639

@Kasia_W Zależy od podejścia. Doświadczeni bioenergoterapeuci robią skanowanie aury przed sesją — przesuwa się ręce kilkanaście centymetrów nad ciałem i wyczuwa różnice w przepływie. Ale dobry terapeuta i tak pyta o kontekst, bo samo wyczuwanie może być mylące bez wiedzy, co przeżywa człowiek. Przynajmniej tak to widzę po tym, czego się uczyłam.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania o konkretne odczucia podczas sesji — ja na pierwszej swojej czułam płacz, który przyszedł znikąd. Serio, leżę, terapeuta nic nie mówi, i nagle mam łzy. Żadnego smutku, żadnej myśli, po prostu łzy. Dopiero po tym poczułam się lżej. Czy ktoś miał podobnie? Bo się zastanawiam, czy to typowe dla pracy z czakrą serca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 243

@Ewuniaa O matko, to by mnie chyba wyprowadziło z równowagi. A terapeuta jakoś reagował na ten płacz? Pytam, bo gdyby mi się to zdarzyło, to pewnie bym się zawstydziła i jeszcze bardziej się zamknęła.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

Nie, właśnie nie reagował w żaden szczególny sposób — powiedział tylko spokojnie żebym nie hamowała, że to ciało puszcza napięcie. I dziwnie to podziałało dobrze, bo nie skupiałam się na tym że płaczę, tylko po prostu płakałam. Ale rozumiem, że to dla każdego inaczej. Przy tej utracie wiary w siebie którą opisujesz — to może być właśnie taki moment kiedy coś puści.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@otolia_e)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie do wszystkich, bo zbieram różne doświadczenia: czy były u was jakieś odczucia nieprzyjemne podczas sesji? Nie chodzi mi o ból, ale o coś w stylu lęku, kłopotu z oddechem, zimna? Pytam, bo znajoma miała coś takiego i skończyła sesję wcześniej, i do tej pory nie wie czy zrobiła dobrze czy źle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 566

@Otolia_E Miałem raz zimno, bardzo silne, w okolicach klatki piersiowej mimo że w pokoju było ciepło. Terapeuta wyjaśnił mi wtedy, że zimno może oznaczać miejsce, gdzie energia jest bardziej zablokowana albo uboga. Nie było to nieprzyjemne jakoś drastycznie, ale dziwne — tak jakby ktoś przyłożył lód od środka. Minęło po kilku minutach.


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@czesia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Znajoma Otolii zrobiła dobrze, że przerwała — jeśli cokolwiek wydaje się nie do wytrzymania, to zawsze należy powiedzieć. Dobry terapeuta nie powinien nikogo zmuszać do kontynuowania. Sama jestem ostrożna wobec osób, które mówią, że 'trzeba przez to przejść' przy silnym dyskomforcie. To nie jest zasada bez wyjątków.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@fiolek69)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek i mam takie swoje: byłam raz na sesji i terapeuta powiedział mi, że ma trudny dostęp do mojego pola energetycznego, bo jestem 'zbyt zamknięta'. I teraz sama nie wiem, czy to znaczy, że jestem zablokowana tak bardzo, że mi nie pomoże, czy raczej że byłam tego dnia po prostu napięta. Czy ktoś słyszał o czymś takim?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 639

@Fiolek69 Słyszałam to kilka razy od różnych osób i szczerze — trochę mnie taki komunikat niepokoi. Bo to jest sformułowanie, które można rozumieć na wiele sposobów, i część terapeutów używa go, żeby uzasadnić brak efektów. Prawdziwe zamknięcie energetyczne nie jest przeszkodą — praca z taką osobą jest po prostu inna. A napięcie przed sesją to norma, zwłaszcza gdy ktoś idzie pierwszy raz.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@kazia_85)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja nic nie powiem o bioenergoterapii, bo nie miałam, ale to co Fiolek opisuje brzmi trochę jak zrzucenie odpowiedzialności na osobę, która przyszła po pomoc. Może się mylę.


Odpowiedz
Wpisy: 243
Rozpoczynający temat
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ta rozmowa trochę mnie uspokaja, bo widzę że różne rzeczy się zdarzają i nie ma jednego wzorca. Ale mam jeszcze jedno pytanie — czy ktoś miał konkretne doświadczenie z odbudowywaniem wiary w siebie po niepowodzeniu właśnie przez bioenergoterapię? Nie pytam o ogólne dobre samopoczucie, ale o to, czy po sesjach zaczęliście inaczej patrzeć na swoje możliwości.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@ewelinka71)
Połączone: 1 rok temu

Nie chodziłam konkretnie z tym zamiarem, ale po serii czterech sesji zauważyłam, że zaczęłam inaczej mówić o sobie. Dosłownie — słyszałam siebie w rozmowach i myślałam, że brzmię pewniej. Nie wiem czy to zasługa sesji, czy po prostu czas i inne rzeczy, ale zbieżność była dla mnie wyraźna. Nie potrafię tego udowodnić, ale tak to czułam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

@Ewelinka71 To ciekawe, że mówisz o samym sposobie mówienia o sobie. Czy terapeuta coś na ten temat sugerował, czy to przyszło samoczynnie? Bo zastanawiam się, czy to jest efekt pracy energetycznej, czy może te sesje po prostu dały ci przestrzeń do przetworzenia czegoś, co i tak czekało.


Odpowiedz
(@ewelinka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 144

@Dziewiecsil_70 To przyszło samoczynnie, terapeuta nic nie sugerował w kwestii mówienia. Ale zastanawiałam się nad tym co piszesz — może to faktycznie była głównie przestrzeń, a nie sama energia? Nie wiem jak to odróżnić. Zauważyłam efekt, ale nie jestem w stanie powiedzieć skąd dokładnie.


Odpowiedz
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

@Ewelinka71 No właśnie, to jest dla mnie klucz w tym wszystkim. Czy da się w ogóle rozróżnić co dała energia, a co dał po prostu spokój i czas? Pytam serio, bo może to ważne dla Wery zanim pójdzie na pierwszą sesję — żeby nie oczekiwać za dużo od samej 'energii', a docenić też resztę.


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@czesia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Szczerze? Nie wiem czy to rozróżnienie ma aż takie znaczenie praktyczne. Jeśli efekt jest, to jest. Ale rozumiem po co pytasz — bo jeśli ktoś idzie z konkretną potrzebą, jak Wera z tą wiarą w siebie, to może liczyć tylko na jedno, a zadziała drugie albo trzecia rzecz której się nie spodziewała.


Odpowiedz
Wpisy: 243
Rozpoczynający temat
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właśnie, to mnie zatrzymało przy tym co napisała Ewelinka. Nie wiem czy powinnam wchodzić w to z nastawieniem na konkretny efekt, czy lepiej pójść bez oczekiwań. Ale jak mam iść bez oczekiwań, skoro idę z konkretnym problemem? Trochę sprzeczne.


Odpowiedz
Wpisy: 639
(@szafranka)
Połączone: 3 miesiące temu

To nie jest sprzeczność, tylko rozróżnienie. Możesz wiedzieć po co idziesz i mieć intencję, ale nie przyklejać się do konkretnego scenariusza jak to ma wyglądać. To jest różnica między intencją a oczekiwaniem. Czy terapeuta, do którego idziesz, przed sesją pyta o intencję?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 243

@Szafranka Nie wiem, jeszcze nie rozmawiałam z nim o tym jak wygląda sesja od środka. Rozmawiałam tylko z koleżanką. Czy powinnam zapytać go o to przed?


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 566

@Szafranka Chciałem zapytać o to rozróżnienie między intencją a oczekiwaniem, bo samemu też z tym się mierzyłem. Ale jak ty to praktycznie stosujesz? Bo w głowie to brzmi sensownie, a potem człowiek leży na macie i i tak zaczyna sprawdzać czy coś czuje.


Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 639

@Zdzichu57 No i właśnie to sprawdzanie to jest to oczekiwanie w akcji. 🙂 Intencja to bardziej: powiedz sobie na początku sesji dlaczego tu jesteś, i puść to. Łatwiej powiedzieć niż zrobić, zwłaszcza dla kogoś kto jest analityczny z natury. Ty masz taką tendencję, sądząc po tym jak piszesz?


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 566

@Szafranka No tak, mam. I każda sesja to było trochę takie wewnętrzne negocjacje między 'po prostu leż' a 'ale coś powinno się dziać'. Z czasem trochę mi to odpuściło, ale nie całkiem.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@otolia_e)
Połączone: 1 rok temu

Robię sobie notatki z tej rozmowy i mam pytanie do Zdzicha i Ewelinkii — czy wy przed każdą sesją mówiliście terapeucie na czym chcecie się skupić, czy zostawialiście to jemu? Bo ciekawi mnie czy te sesje gdzie mówiliście więcej różniły się czymś od tych gdzie milczeliście.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ewelinka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 144

@Otolia_E U mnie było różnie. Na pierwszych sesjach mówiłam dużo, bo czułam potrzebę tłumaczenia się. Potem nauczyłam się mówić krócej — jedno zdanie, dwie sprawy i tyle. I paradoksalnie te późniejsze sesje czułam bardziej. Ale nie wiem czy to przez skrócenie rozmowy, czy po prostu już wiedziałam czego się spodziewać.


Odpowiedz
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 447

@Ewelinka71 A czy czułaś, że on faktycznie pracuje z tym co powiedziałaś, czy i tak robił swoje? Bo zastanawiam się jak to wygląda — czy ta rozmowa przed sesją realnie zmienia coś w tym co terapeuta robi, czy jest bardziej dla ciebie, żebyś miała poczucie że on wie?


Odpowiedz
(@ewelinka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 144

@Kasia_W Dobre pytanie i szczerze — nie wiem. Nie mogłam zobaczyć tego od jego strony. Ale raz zapytałam wprost po sesji czy pracował z tym co mówiłam, i potwierdził. Czy to prawda czy mi po prostu powiedział co chciałam usłyszeć, tego nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@fiolek69)
Połączone: 1 rok temu

To co Ewelinka pisze trochę mnie niepokoi, bo właśnie ta niepewność 'czy mówił mi to co chciałam usłyszeć' — jak można to w ogóle ocenić? Szczególnie że dla mnie tamta sesja zakończyła się tym komentarzem o moim 'zamknięciu'. Teraz czytam tę rozmowę i nie wiem co sądzić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czesia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 360

@Fiolek69 Czy po tamtej sesji próbowałaś iść do kogoś innego, czy ta jedna cię zniechęciła? Pytam, bo jeden komentarz od jednej osoby to naprawdę za mało żeby oceniać całą metodę, ale rozumiem że może zostawić nieprzyjemny osad.


Odpowiedz
(@fiolek69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 60

@Czesia61 Nie, nie próbowałam. Trochę ze strachu, trochę że może mają rację i po prostu jestem zbyt zamknięta żeby to działało. Co jest głupie jak to teraz piszę, bo to brzmi jakbym uwierzyła że mam jakiś defekt.


Odpowiedz
(@kazia_85)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 46

@Fiolek69 Właśnie to chciałam powiedzieć — to nie brzmi jak twój defekt, to brzmi jak kiepski komentarz tej osoby. Nie wiem nic o bioenergoterapii, ale to że ktoś przyszedł po pomoc i wyszedł myśląc że ma defekt, to już niezależnie od metody jest chyba nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 243
Rozpoczynający temat
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham Fiolek i trochę się zastanawiam czy sama nie zrobiłabym tak samo — uwierzyła w ten komentarz. Bo jak ktoś jest ekspertem i mówi coś o tobie, to naturalnie bierzesz to do siebie. Szczególnie jak już przyszłaś z obniżoną wiarą w siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 639
(@szafranka)
Połączone: 3 miesiące temu

I to jest właśnie coś, na co warto zwrócić uwagę idąc na sesję w takim stanie jak Wera opisuje. Osoba po niepowodzeniu jest bardziej podatna na przyjmowanie cudzych ocen jako prawdy o sobie. Dobry terapeuta powinien o tym wiedzieć i uważać z językiem. Fiolek — ten ktoś to był ktoś z polecenia czy z ogłoszenia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fiolek69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 60

@Szafranka Z ogłoszenia w internecie. I teraz jak piszesz o tej podatności, to po raz pierwszy od tamtej sesji mam poczucie, że może to nie był problem ze mną. Że może po prostu trafiłam na kogoś niezbyt uważnego. Trochę dziwne że jedno zdanie na forum robi więcej niż cała tamta sesja.


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 360

@Fiolek69 To co teraz napisałaś jest ważne — że jeden komentarz na forum robi więcej niż tamta sesja. Nie mówię że my mamy rację a tamten terapeuta nie, ale myślę że to nie był problem z tobą. I dobrze że to czujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 243
Rozpoczynający temat
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ta rozmowa o Fiolek i tym komentarzu o 'zamknięciu' trochę mnie przestraszyła, ale jednocześnie dobrze że to wybrzmiało, bo teraz mam inne pytanie do siebie. Czy ja idę na tę sesję po to żeby coś poczuć, czy po to żeby ktoś mi powiedział że jest ze mną okej? Bo może to są dwie różne potrzeby i jedna sesja nie zaspokoi obu.


Odpowiedz
Wpisy: 639
(@szafranka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wera, to jest bardzo dobre pytanie i rzadko kto je sobie zadaje przed sesją. Skąd ta potrzeba żeby ktoś powiedział że jest z tobą okej — czy to wynika z tej konkretnej sytuacji, tego niepowodzenia, o którym pisałaś na początku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 243

@Szafranka Tak, chyba tak. Bo to niepowodzenie było zawodowe i od tamtej pory mam takie poczucie że zawiodłam. I szukam chyba czegoś, co to zmyje. Ale jak to tak piszę, to brzmi jakbym chciała żeby ktoś mnie odgrzeszył a nie żeby coś we mnie zmieniło.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@ewelinka71)
Połączone: 1 rok temu

Wera, ten 'odgrzeszył' to bardzo trafne słowo. Sama tak miałam. I powiem ci — bioenergoterapia nie działa jak absolucja. To nie jest tak że wychodzisz i czujesz się rozgrzeszona. Ale czasem wychodzisz i czujesz że ta ciężkość jest mniejsza. Czy to samo nie byłoby dla ciebie czymś?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zdzichu57)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 566

@Ewelinka71 Ta ciężkość mniejsza — jak to fizycznie odczuwałaś? Pytam bo sam miewałem coś takiego po sesjach, ale zawsze zastanawiam się czy to praca energetyczna czy po prostu że przez godzinę leżałem bez telefonu i nikt mnie nic nie pytał.


Odpowiedz
(@ewelinka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 144

@Zdzichu57 Ha, dobre pytanie i szczere. Trudno mi to rozdzielić. Ale miewałam sesje gdzie ta ciężkość wracała po kilku godzinach i sesje gdzie nie wracała przez dłuższy czas. I te drugie nie były jakoś szczególnie dłuższe ani cichsze. Coś tam chyba było inne.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@otolia_e)
Połączone: 1 rok temu

Zdzichu, to co piszesz o leżeniu bez telefonu — ja też tak miałam przez pierwsze dwie sesje. I dlatego zaczęłam notować jak się czuję przed i po, nie tylko zaraz po ale też rano następnego dnia. Czy ktoś to robił i czy to w ogóle coś pokazało?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zdzichu57)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 566

@Otolia_E Próbowałem ale mi nie wychodziło z konsekwencją. Zazwyczaj po sesji byłem zbyt rozlazły żeby cokolwiek pisać. Ale powiedz — u ciebie te notatki coś pokazały? Jakieś wzorce?


Odpowiedz
(@otolia_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 43

@Zdzichu57 U mnie tak. Okazało się że bezpośrednio po sesji często nic szczególnego nie czułam, ale rano następnego dnia miałam jakąś większą ochotę do działania. Nie zawsze, ale częściej niż losowo. Trudno powiedzieć co za tym stoi, ale wzorzec był.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@fiolek69)
Połączone: 1 rok temu

Słucham o tych notatkach i myślę że gdybym po tamtej mojej sesji to zrobiła, może inaczej by to wyglądało. Skupiłam się tylko na tym komentarzu i na tym jak ze szłam, a nie sprawdziłam co było kilka dni później. Chociaż chyba i tak tamto by zostało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kazia_85)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 46

@Fiolek69 A czy w ogóle mówiłaś komuś bliższemu o tym co się stało na tej sesji? Bo czasem jak trzymamy coś tylko w głowie, to urasta. Jak się komuś powie, to bywa że to trochę opada.


Odpowiedz
(@fiolek69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 60

@Kazia_85 Nikomu. Bo jak miałam to powiedzieć — że byłam u energoterapeuty i mi powiedział że jestem zamknięta? Brzmi absurdalnie. I bałam się oceny. Może dlatego to tak długo we mnie siedziało.


Odpowiedz
Wpisy: 243
Rozpoczynający temat
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Fiolek, to brzmi bardzo znajomo — ta obawa przed oceną. Ja nawet tu się wahałam czy napisać, bo myślałam że moje pytania brzmią naiwnie. A teraz widzę że to całkiem złożona sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam pytanie, które może być głupie, ale nie umiem go nie zadać. Czy te doświadczenia które opisujecie — ta ciężkość, rozluźnienie, poczucie lekkości — to jest to samo co się zdarza podczas sesji, czy dopiero po? Bo miałam jedną sesję i w trakcie nic nie czułam, a potem byłam jakaś inna przez kilka dni i nie wiedziałam z czym to łączyć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szafranka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 639

@Dziewiecsil_70 To nie jest głupie pytanie, to wręcz jedno z ważniejszych w tej rozmowie. I co przez tę 'jakąś inność' rozumiałaś? Nastrój, energia fizyczna, myśli?


Odpowiedz
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

@Szafranka Trudno mi to określić dokładnie. Byłam spokojniejsza, ale nie tak że 'nic mnie nie rusza'. Raczej jakbym miała trochę więcej miejsca w środku. Mniej natrętnych myśli o tym co mi nie wyszło. Tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@czesia61)
Połączone: 4 miesiące temu

To 'więcej miejsca w środku' — znam to uczucie i sama nie wiem jak je inaczej nazwać. Wera, właśnie to jest coś co może się zdarzyć i czego chyba szukasz, chociaż może jeszcze tak tego nie nazywasz.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: