Jaromir63, ale to porównanie do placebo trochę obraca dyskusję - jeśli efekt sesji jest efektem placebo, to czy terapeuta powinien o tym wiedzieć? I co wtedy z klientem?
Mam wrazenie, że odpłynęliśmy od pytania Stasi. Ona pyta jak pracowac z kimś kto ma opór - i czy taka osoba w ogóle jest gotowa na sesję. To chyba jest wazniejsze niż pytanie skąd pochodzi efekt.
Wracam do tego co mnie najbardziej pali, bo to jest mój konkretny problem. Mam osobę, która deklaruje chęć zmiany, ale przy każdej propozycji działania pojawia się powód, żeby tego nie robić. Jak wy to czytacie - to opór czy po prostu ona naprawdę nie może albo nie chce?
Stasia, to jest bardzo dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ja bym zapytała siebie: czy ta osoba sama mówi, że chce zmiany, czy ja zakładam, że powinna chcieć? Bo to są dwie zupełnie różne sytuacje.
A co jeśli osoba odpowie 'tak, chcę' - bo jak ma odpowiedzieć inaczej, skoro już przyszła po pomoc? To trochę zamknięte pytanie z góry.
To co mówi Augur jest bliskie temu, co w numerologii widzę przy analizie roku osobistego - kiedy ktoś jest w cyklu zastoju, to naprawdę nie jest moment na duże zmiany i żadna technika tego nie przeskoczy. Stasia, czy wiesz mniej więcej w jakim ona jest momencie życiowym?
To mnie zastanawia - czy w bioenergoterapii jest w ogóle coś takiego jak 'zły moment na sesję'? Bo jeśli tak, to jak terapeuta ma to rozpoznać, zanim zacznie pracować?
Do tego, co Nyja64 mówi o 'teraz' - ja zawsze sprawdzam też, czy osoba ma zasoby, żeby przetrzymać ewentualny kryzys po sesji. Bo praca energetyczna może wrzucić kogoś w intensywny proces, i jeśli nie ma czym tego unieść, to 'zły moment' może skończyć się problemem.
Nie myślałam o tym - że sesja może kogoś wrzucić w kryzys. Jaromir63, jak ty to oceniasz przed sesją? Bo to brzmi na coś, co wymaga sporego doświadczenia, żeby wychwycić.
Stasia, rozmawiam z osobą zanim zacznę cokolwiek robić - i słucham nie tylko co mówi, ale jak mówi. Ktoś kto jest bardzo rozchwiany emocjonalnie, płacze w trakcie rozmowy wstępnej, skacze między tematami - to sygnał, żeby zaczynać bardzo powoli albo w ogóle najpierw porozmawiać, a sesję zostawić na następny raz.
Jaromir63, to co piszesz o rozchwianiu emocjonalnym jako sygnale - rozumiem to intuicyjnie, ale jak ty to komunikujesz tej osobie? Bo jeśli ktoś przychodzi po pomoc i mówisz mu, że teraz nie, to jak to odebrać? Że jest za bardzo chora, żeby dostać pomoc?
To jest dobre pytanie i sam je sobie zadawałem wielokrotnie. Nie mówię 'nie teraz' - mówię raczej 'zacznijmy inaczej niż planowałem'. Zamiast pełnej sesji energetycznej proponuję coś łagodniejszego - oddychanie, uziemienie, coś co nie wprawia systemu w duże ruchy. I obserwuję, co się dzieje. Decyzję o głębszej pracy podejmuję dopiero po tym.
Stasia, wracam do twojego pierwotnego pytania o tę osobę z oporem. Masz wrażenie, że ona sama jest sfrustrowana tym że nie może ruszyć z miejsca, czy raczej jest z tym spokojna? Bo to by dużo mówiło o tym, czy opór jest jej, czy twój.
To co opisujesz Stasiu - 'wiem ale nie mogę' - to w pracy z energią jest dla mnie sygnał, że blokada nie siedzi w głowie, tylko gdzieś głębiej. Umysł już wie, ciało jeszcze nie. I tu właśnie sesja energetyczna może coś zrobić, ale tylko jeśli ona sama ma choć trochę zaufania do procesu.
To mnie zastanawia - ile razy zdarza się, że ktoś przychodzi do bioenergoterapeuty zamiast do psychologa, bo wydaje mu się, że to jest coś 'łatwiejszego'? Stasia, czy ta twoja osoba była albo jest pod opieką kogoś z zewnątrz, psycholog, lekarz?
Była u psychologa, ale zrezygnowała po kilku wizytach, bo mówiła, że to tylko gadanie i nic z tego nie wychodzi. I wtedy właśnie trafiła do mnie. Nie wiem, jak to oceniać - czy to dla mnie dobry znak, że jest otwarta na inne ścieżki, czy raczej niepokojący.
Stasia, to jest jeden z trudniejszych scenariuszy. Osoba, która zrezygnowała z psychologa po kilku wizytach, może mieć opór wobec procesu jako takiego - niekoniecznie wobec konkretnej metody. Pytanie, czy odeszła bo 'gadanie nie działa', czy bo coś w tym gadaniu było za trudne. To dwie różne rzeczy.
A teraz pytanie do tych co pracują - czy kiedykolwiek odmówiliście sesji komuś, kto bardzo chciał? I jak ta osoba to przyjęła? Bo w teorii brzmi rozsądnie, ale w praktyce wyobrażam sobie, że to jest bardzo niezręczna sytuacja.
Słuchając tego wszystkiego zaczynam się zastanawiać, czy to co Stasia opisuje jako 'opór' mogłoby być językowo inaczej nazwane dla tej osoby. Może właśnie to jest jej pytanie z wątku - jak sformułować coś, żeby nie wywoływało oporu. Czy ktoś ma doświadczenie z tym, jak samo słowo 'blokada' na kogoś działa?
Genowefka67, właśnie to mnie najbardziej pali. Jak jej mówię, że może ma jakąś blokadę, to ona się zamyka. A jak mówię 'może twój system potrzebuje czasu' - to kiwa głową. Więc chyba to nie jest kwestia samej rzeczy, ale jak to ująć.
To jest bardzo ważna obserwacja Stasiu. Słowo 'blokada' dla wielu osób brzmi jak wyrok - jakby były zepsute albo złe. 'System potrzebuje czasu' brzmi jak coś naturalnego, bez winy. I ta różnica działa na poziomie, który już wpływa na to, jak ciało przyjmuje pracę.
Ale czy zmiana słowa to nie jest tylko kosmetyka? Jeśli coś jest blokadą, to jest blokadą - niezależnie jak to nazwiemy. Mam wrażenie, że trochę owijamy w bawełnę, żeby osoba się nie zraziła, zamiast powiedzieć wprost co obserwujemy.
Ale Etheria, czy naprawdę uważasz, że słowo 'blokada' jest bardziej prawdziwe niż 'system potrzebuje czasu'? Oba opisują to samo zjawisko z innej perspektywy. Jedno akcentuje problem, drugie akcentuje proces. Żadne nie kłamie.
Właśnie to chciałam powiedzieć, ale nie umiałam. Czy zmiana sformułowania to manipulacja, czy po prostu dostosowanie języka do osoby? Bo jeśli to drugie, to chyba robi tak każdy dobry psycholog, lekarz, każdy kto z ludźmi pracuje?
Eteria, ale chyba nie mówi o tym żeby ją przekonać do czegoś wbrew niej. Mówi tylko o tym żeby komunikacja była możliwa w ogóle. Jak ktoś słyszy słowo i od razu muruje się - to nie masz z kim pracować, jakby nie nazwać tego co robisz.
To co mówi Zurawinka jest bardzo konkretne. Stasiu - czy ta twoja osoba reaguje podobnie na inne słowa, czy tylko na 'blokadę'? Zastanawiam się, czy to jest ogólna wrażliwość na język, czy właśnie to jedno konkretne słowo coś w niej uruchamia.
Genowefka67, chyba nie tylko 'blokada' - podobnie działa 'opór', 'problem', nawet 'praca nad sobą' jakoś ją napina. Natomiast jak mówię 'przyjrzyj się', 'posłuchaj ciała', 'sprawdź co czujesz' - jest zupełnie inna. Jakby jedno zapraszało, a drugie stawiało przed faktem dokonanym.
