Trochę się gubię w tej dyskusji. Czy wrócimy do pytania które Aurorka zadała — jak to trenować? Bo o ile filozofia jest ciekawa, to ja wolałbym wiedzieć co konkretnie zrobić jeśli chcę zacząć pracować z blokami finansowymi u siebie, nie tylko u klientów.
Myślę że kolejność ma znaczenie, ale nie jako twarda zasada. U mnie było tak że zaczęłam pracować z innymi zanim przepracowałam własne przekonania finansowe — i byłam skuteczna w pewnym zakresie, ale miałam wyraźną 'ścianę'. Dopiero kiedy zaczęłam własną pracę, zobaczyłam że wcześniej omijałam pewne obszary u klientów. Intuicyjnie. Jakby mnie tam nie puszczało.
i co to znaczy 'nie puszczało'? Czułaś opór w ciele, miałaś myśl żeby nie iść w ten temat, czy coś innego? Bo to jest dla mnie ważne — jak odróżnić własny blok od sygnału że klient nie jest gotowy?
To co Cebulka opisuje jest bardzo podobne do tego co w numerologii widać jako konflikt między własną ścieżką życia a uwarunkowanymi wzorcami. Jeśli terapeuta ma silne programowanie że 'pieniądze się nie należą', to ono będzie działać nawet kiedy świadomie chce pomagać w tym obszarze. Ale wracając do intuicji — czy to znaczy że własna praca jest właśnie po to, żeby intuicja nie była zabarwiona naszym własnym lękiem?
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, może naiwne — czy jest jakiś sposób w praktyce, żeby w trakcie sesji sprawdzić czy to co czuję pochodzi ode mnie czy od klienta? Pytam bo to się wydaje kluczowe a nikt tego wprost nie powiedział.
I znowu — to jest metoda która ma sens zarówno w modelu energetycznym jak i czysto psychologicznym. Co mnie trochę frustruje, bo chciałbym wiedzieć czy jest coś co jest specyficzne tylko dla jednego z tych modeli. Ale może to jest po prostu niemożliwe do rozdzielenia i trzeba z tym żyć.
Ferdek, myślę że masz rację że to niemożliwe do rozdzielenia — ale zastanawiam się czy to jest problem. Jeśli metoda działa niezależnie od tego jak ją nazwiemy, to może ważniejsze jest żeby ją opisać precyzyjnie niż żeby ustalić czy jest 'energetyczna' czy 'psychologiczna'. Choć rozumiem frustrację.
OK ale czy możemy wrócić do tego co Aurorka i Cebulka mówiły? Bo ta filozofia jest OK ale ja chcę wiedzieć — jeśli czuję że mam jakieś własne napięcie wokół pieniędzy, to od czego zaczynam? Medytacja, praca z czakrami, coś innego? Serio, prosta odpowiedź.
Rozumiem niecierpliwość ale nie ma jednej prostej odpowiedzi — i mówię to jako ktoś kto też jej szukała. U mnie punkt wejścia był przez ciało: zauważenie gdzie w ciele pojawia się napięcie kiedy myślę o pieniądzach. To było bardziej konkretne niż siedzenie i 'pracy z energią' abstrakcyjnie. Czy ty w ogóle wiesz gdzie czujesz ten temat?
chyba w klatce piersiowej? Takie ściśnięcie jak myślę o tym że mam za mało albo że proszę o więcej. Ale co z tym dalej zrobić?
A nie można po prostu zrobić afirmacje? Słyszałam że codzienne powtarzanie 'zasługuję na dobrobyt' przez miesiąc potrafi zmienić przekonania. Pytam serio bo to wydaje się prostsze niż szukanie bloków w ciele.
Przepraszam że wchodzę — ale czy nie odpłynęliśmy od tematu który brzmiał 'intuicja vs wiedza'? Teraz rozmawiamy o afirmacjach i numerologii. Nie mówię że to nieciekawe, ale pytanie Cebulki na początku było o czymś innym. Jak intuicja wchodzi w pracę z własnymi blokami?
Właśnie, miałam to samo pytanie. Bo chciałam się dowiedzieć jak odróżnić intuicję od projekcji kiedy pracuję z czymś co mnie samą dotyczy. To chyba trudniejsze niż kiedy pracujesz z klientem?
czyli sugerujesz że żeby przepracować własne przekonania finansowe to warto mieć kogoś do pracy? Nie można tego zrobić samemu w ogóle? Bo nie każdy ma dostęp do terapeuty energetycznego.
Można samemu, ale wymaga dużo większej uważności na własne mechanizmy obronne. Ja robiłam to głównie przez pisanie — codzienny zapis skojarzeń z hasłem 'pieniądze', bez cenzurowania. Po tygodniu zaczęłam widzieć wzorce których wcześniej nie byłam świadoma. To nie wymaga terapeuty.
To jest chyba miejsce gdzie intuicja wraca do dyskusji. Jeśli robimy coś — pisanie, oddech, pracę z ciałem — z intencją dotarcia do przekonania a nie tylko z technicznym wykonaniem, to może właśnie ta intencja jest tym co różni podejście energetyczne od czysto poznawczego. Ale to znowu coś czego nie da się zweryfikować z zewnątrz.
I tu wracamy do pytania Gabrysi. Bo jeśli intencja jest kluczowa, to jak wiedzieć że twoja intencja jest czysta kiedy pracujesz na własnym materiale? Mnie się wydaje że to jest moment gdzie intuicja jest najmniej wiarygodna — bo jest zbyt zaangażowana.
Czytałam wszystko i mam pytnaie może głupie — jak w ogóle poznajecie że 'blok finansowy' zaczął się ruszać? Tzn. że praca coś robi? Czy to jest jakieś fizyczne uczucie, zmiana myśli, coś innego? Bo siedzę z tym tematem i nie wiem jak mierzyć czy idę do przodu.
czyli to brzmi jak takie stopniowe rozluźnianie? Nie że nagle rano wstajesz i wszystko inne, tylko po prostu rzeczy które były napiete zaczynają być... mniej? Czy to naprawdę tak subtelne że można to przegapić?
Dokładnie tak subtelne. I przegapić można bardzo łatwo bo szukamy dużych sygnałów a to idzie małymi krokami. Ja swój moment przełomowy zobaczyłam dopiero z perspektywy — nie w momencie kiedy się działo.
To co Cebulka opisuje jest bardzo zgodne z tym jak w ogóle działa praca z głębszymi wzorcami — nie jako jednorazowy wgląd tylko jako seria małych przesunięć. Ale mam pytanie do wszystkich: czy w tej pracy z przekonaniami finansowymi ktoś z was świadomie używał intuicji jako wskaźnika? Tzn. nie analizował co czuje tylko po prostu słuchał pierwszego impulsu?
To jest dokładnie to o co chciałam zapytać wcześniej. Bo sama nie umiem tego rozróżnić kiedy chodzi o mnie. Przy kliencie jakoś łatwiej — czuję coś i to nie jest 'moje'. Ale przy sobie ta granica znika.
Słyszałam o technice gdzie wyobrażasz sobie że patrzysz na siebie z zewnątrz, jakbyś była obserwatorem własnej sesji. Trochę jak wyjście z ciała ale kontrolowane. Nie próbowałam tego z przekonaniami finansowymi ale podobno pomaga uzyskać dystans.
Kalinowa ma tu ważny punkt. Nie da się całkowicie wyjść z własnego systemu przez samą wyobraźnię. Stąd właśnie Cebulka wcześniej mówiła o pracy z kimś innym — drugi człowiek nie ma twoich przekonań i może zobaczyć coś czego ty nie jesteś w stanie.
Ale wtedy wracamy do problemu dostepności. Nie każdy ma kogoś takiego w zasięgu. Czy jest jakaś technika pracy z własną intuicją w tym temacie, która nie wymaga drugiej osoby? Serio pytam bo mi raczej nikt nie pomże.
Och to ciekwe. Czyli dajesz sobie czas żeby zobaczyc czy to wraca? A ile czekasz zazwyczaj? Bo jak mnie coś uderzy to chce od razu wiedzieć czy to coś znaczy 🙂
A czy to nie sprawia że za dużo myślisz zamiast czuć? Tzn. to czekanie i analizowanie — czy to nie zabija intuicję zamiast jej pomagać?
