Dziewczyny, chłopaki, potrzebuję porady. Podpisałam umowę najmu na małe mieszkanie w nowym bloku – świetna lokalizacja, niskie czynsze, wszystko idealnie do mojego budżetu. Tyle że numer to 13. I już przy podpisywaniu coś mnie tknęło, ale powiedziałam sobie „daj spokój, to tylko cyfra". Tymczasem mama mi telefonuje codziennie i mówi „nie wchodź tam, dziecko, nie wchodź", a koleżanka się śmieje i mówi, że dziadek by się w grobie przewrócił, jakby usłyszał, że w trzynastkę się pcham. Ja sama jestem w numerologii na średnim poziomie, więc wiem, że 13 to redukuje się do 4 i niby spoko, ale jednocześnie wiem też, że 13 to liczba karmiczna i chodzą za nią różne klimaty. Klucze mam odebrać za tydzień. Pytanie: zerwać umowę (sporo by mnie to kosztowało, ale dam radę), czy wprowadzać się i pracować z wibracją? I jak się z czymś takim w ogóle pracuje?
Nie panikuj. 13 to nie jest sam 13 – w numerologii redukuje się do 4 i to jest twoja prawdziwa wibracja mieszkania. Saturn, czwórka, fundament, praca. Mieszkania pod czwórką są stabilne, mają strukturę, sprzyjają budowaniu długoterminowemu. To wcale nie jest zła liczba do mieszkania, wręcz przeciwnie.
