Dobra, ale wracając do Majorów i pory dnia, bo mi umknęło - Kalina76 pisała że te rozkłady bez Majorów były robione o różnych porach czy raczej o podobnych?
Różnych. Dwa były wieczorne, jeden ranny, dwa chyba popołudniowe. Właśnie to mnie zastanawia - gdyby to była kwestia pory dnia to spodziewałabym się jakiegoś wzorca. A tak to wygląda jakby pora nie miała tu nic do rzeczy.
A co ze stanem księżyca w tamtym czasie? Pytam bo kiedyś przy moich notatkach zwróciłam uwagę że w nowiu bardzo rzadko wychodzą mi Majory. Nie wiem czy to mój wzorzec czy coś szerszego, ale może warto sprawdzić.
Ja od jakiegoś czasu notuję fazę księżyca i muszę powiedzieć że u mnie wzorzec jest odwrotny - w nowiu wychodzą mi ciekawsze rozkłady, bardziej wewnętrzne. Ale to może kwestia tego że jestem nocnym markiem i nów lepiej pasuje do mojego rytmu. Więc chyba nie ma jednego wzorca dla wszystkich, każdy ma swój.
Sceptycznie podchodzę do całej tej rozmowy o księżycu ale właśnie dlatego to pytanie Dominisi jest dla mnie kluczowe. Bo to jest jednak spora różnica. Jeśli księżyc zmienia tylko mój nastrój który potem zmienia moją interpretację, to cała 'magia' jest tak naprawdę psychologią.
Właśnie chciałam dopytać o to co Nocnica napisała wcześniej, bo post się urwał - zaczęłaś wracać do wyjściowego pytania o porę dnia i Majory u Kaliny. Co miałaś na myśli?
To ciekawe że pytasz, bo jak próbuję sobie teraz przypomnieć te wieczory i poranki to nie pamiętam żebym była w jakimś szczególnym stanie. Chyba właśnie neutralnym? Ani specjalnie skupiona, ani rozbita. Takie rutynowe siadanie do kart.
I to może być właśnie odpowiedź. Rutyna. Jak siadasz do rozkładu 'bo tak' albo 'żeby zobaczyć co wyjdzie', bez napięcia pytania, bez emocjonalnego zaangażowania - wtedy możesz dostawać rozkłady odzwierciedlające właśnie ten stan. Spokojny, dzienny, bez przełomów. Majory pojawiają się według wielu tradycji właśnie kiedy jesteś w jakimś napięciu, na progu czegoś. Neutralność może po prostu daje neutralny wynik.
To znaczy że są takie momenty kiedy w ogóle nie warto siadać do kart? Bo nie ma w nas wystarczająco dużo napięcia żeby cokolwiek sensownego wyszło?
Właśnie to mi trochę zmienia perspektywę. Bo chyba podchodziłam do tych pięciu rozkładów z takim założeniem że 'skoro nie ma Majorów to pewnie nic ważnego'. A może to był komunikat sam w sobie - patrz na to co masz teraz, na konkretne sytuacje, nie szukaj wielkich sił.
Ale Kalina, to nie jest trochę tak że każdemu rozkładowi możemy nadać sens? Że zawsze znajdziemy interpretację która będzie pasować? Bo jak brak Majorów znaczy 'patrz na codzienność' to co znaczy ich obecność - 'nie patrz na codzienność'? Trochę mi to wygląda na zamknięty krąg.
hej, a mozna sie spytac czesto sie wam zdarza rozklaad bez zadnego Majora? bo wydawalo mi sie ze to rzadkie i ze jak sie losuje 10 kart to statystycznie powinien sie trafic przynajmniej jeden
Trzy do pięciu kart. Jeden był Celtic Cross, ale to ten gdzie trafiła jedna karta z Minorów na każdej pozycji. Cztery były prostsze układy, trzy albo cztery karty. To trochę zmienia tę statystykę o której Dominisia mówi.
Przy pięciu kartach brak Majora to naprawdę zdarza się częściej niż myślimy. Pamiętam że kiedyś przez ponad dwa tygodnie miałam same Minory i bardzo się tym przejęłam, a potem w notatkach zobaczyłam że połowa rozkładów była trójkowa. Przelicz ile to procent szans i nagle to przestaje być takie wymowne.
Ale ten Celtic Cross to już chyba inna historia, bo to dziesięć pozycji. Kalina, mówisz że tam też żadnego Majora? To już brzmi jak coś nielosowego.
Tak, w Celtic Crossie też żadnego. To był ten rozkład który mnie najbardziej zastanowił i właściwie od niego zaczęłam się zastanawiać nad tą serią. Wiem że technicznie to możliwe, ale czuć to inaczej kiedy widzisz dziesięć kart i żadnej z Tarota Wielkich Arkanów.
To jest zupełnie inny kaliber niż trójkowe rozkłady. Przy dziesięciu kartach prawdopodobieństwo braku Majora jest już naprawdę małe, gdzieś poniżej trzech procent jeśli dobrze liczę. Więc ten jeden rozkład sam w sobie jest statystycznie ciekawy. A połączenie go z serią mniejszych bez Majorów - to już rozumiem czemu zwróciłaś uwagę. Czy pamiętasz kiedy mniej więcej był ten Celtic Cross w tej serii?
Celtic Cross był trzecim z tej serii. Czyli najpierw dwa prostsze rozkłady bez Majorów, potem ten duży, i znowu dwa mniejsze. Jakby ta seria otoczyła ten keltycki krzyż z obu stron.
To jest naprawdę dziwne rozłożenie. Gdyby Celtic Cross był pierwszy albo ostatni, można by powiedzieć że to incydent. Ale on w środku serii - to jakby ten wzorzec był już ustalony zanim w ogóle siadłaś do tego większego układu. Czy robiłaś te rozkłady regularnie co kilka dni, czy wszystkie w krótkim czasie?
Rozłożone w ciągu jakichś trzech tygodni. Nie robiłam ich często, raczej kiedy poczułam że chcę. Nie ma tu żadnego rytmu - raz rano, raz wieczorem, jeden bodajże późną nocą.
To trzy tygodnie to już naprawdę spójny odcinek czasu. I wracając do samego tytułu wątku - skoro miałaś rozkłady o różnych porach i wzorzec był ten sam, to chyba mamy tu odpowiedź na wyjściowe pytanie Kaliny o porę dnia. Pora nie robiła różnicy. Co ty na to, Mietowa?
Właściwie to nie jest zły pomysł. Mam notatki z kilku miesięcy i jak kiedyś przeglądałem pod kątem pory dnia to nie widziałem żadnej korelacji z obecnością Majorów. Ale widziałem korelację z tym co się działo w życiu. Kiedy coś się naprawdę ruszało, Majorowie się pojawiali bez względu na godzinę.
A można w ogóle wróżyć bez żadnego nastawienia? Bo jak czytam tę dyskusję to mam wrażenie że zawsze coś wnosimy do rozkładu - albo oczekiwanie Majorów, albo spokój, albo niepokój. Czy jest jakiś stan 'zerowy' z którego powinno się zaczynać?
Zazwyczaj po prostu tasuje. Mam jedną zasadę że staram się nie robić rozkładów kiedy jestem bardzo zdenerwowana, bo wtedy mam wrażenie że czytam wszystko przez ten filtr złości i nic mi sensownie nie wychodzi. Ale żadnego specjalnego rytuału nie mam.
To ciekawe że mówisz o złości jako filtrze. Czy próbowałaś kiedyś mimo wszystko? Bo zastanawiam się czy przypadkiem właśnie ta złość albo silna emocja nie byłaby tym co 'wyciąga' Majorów. Mam takie osobiste doświadczenie że moje rozkłady w trudnych chwilach były znacznie bardziej nasycone Starszymi Arkanami.
Raz próbowałam i wyszedł mi taki rozkład że go wymieszałam z powrotem i nie interpretowałam. Miecz za mieczem, same konflikty. Nie wiem czy to był prawdziwy przekaz czy moja zła energia. Dlatego tę zasadę przyjęłam.
Ale właśnie - jak masz zasadę żeby nie siadać przy silnych emocjach, to siłą rzeczy twoje rozkłady są zawsze z poziomu spokoju. I może dlatego ta seria bez Majorów nie jest przypadkiem tylko po prostu twój standard? Może to nie jest anomalia tylko twój zwykły efekt tej zasady?
