Ale poczekajcie, bo ja tego nie rozumiem. Jak można tasować 'z uważnością'? Tasowanie to tasowanie, mieszasz karty. Czy chodzi o to żeby wolno, czy coś myśleć przy tym, czy co?
To ciekawy wątek, ale wróćmy do kwestii pory dnia bo to mi się teraz układa inaczej. Kalina mówiła o tygodniach bez Majorów przy wróżeniu rano. Jeśli do tego dołożymy szybkie tasowanie, konkretne pytania i spięcie fizyczne - to mamy trzy zmienne naraz. Nie wiadomo która zadziałała. Może żadna, może wszystkie. Kalina, czy robiłaś kiedyś test i wróżyłaś rano ale spokojnie, bez pośpiechu?
Ale to chyba nie da żadnego wyniku, bo nawet jeśli w weekend rano wyjdą Majorowie to nie wiesz czy to przez spokój, przez inny dzień tygodnia, przez inne pytanie. Za dużo zmiennych.
Wiktor, a co ci przeszkadza że to jest wiedza o sobie, a nie o tarocie? Może o to właśnie chodzi. Ja do astrologiii podchodzę podobnie - horoskop mówi mi coś o tym jak ja reaguję na czas, nie o tym co 'obiektywnie' nastąpi.
I co w tym złego? Serio pytam. Jeśli tarot jest językiem którym rozmawiamy ze sobą, to psychologia jest jak najbardziej na miejscu. Nie rozumiem czemu te dwie rzeczy muszą być rozdzielone.
hej ale ja mam pytanie bo trochę się zgubiłam - czyli jak wróżymy rano to jakiś inny typ kart wychodzi? czy chodzi o to ze inaczej to interpretuejmy? bo to dwie rózne rzeczy chyba
Mnie ta trzecia hipoteza zawsze była intuicyjnie bliska ale nigdy nie umiałam jej dobrze uargumentować. Są tradycje które mówią o godzinach planetarnych - każda godzina dnia jest pod wpływem innej planety. To by sugerowało że pora dnia ma znaczenie nie tylko psychologiczne.
Wracając do Kaliny i jej Majorów - bo myślę że to najciekawszy konkretny przypadek w tym wątku. Kalina, czy pamiętasz może co było w tamtych tygodniach? Mam na myśli czy to był spokojny czas, czy coś ważnego się działo? Bo może kwestia braku Majorów to nie kwestia pory ani tasowania, tylko po prostu byłaś wtedy w fazie 'drobnych decyzji' i karty to odzwierciedlały.
Dominisia, to ciekawe pytanie. Teraz jak próbuję sobie przypomnieć... to był dość spokojny okres. Nic dramatycznego, żadnych przełomowych decyzji. Może właśnie to jest trop - że brak Majorów odpowiadał jakiemuś rodzajowi... zastoju? Płaski czas bez wielkich zmian.
Ale tu wchodzi pytanie metodologiczne - czy ty to teraz reinterpretujesz wstecz wiedząc już że nie było Majorów, czy rzeczywiście tamten czas odczuwałaś jako płaski zanim zaczęłaś analizować rozkłady? To dwie bardzo różne sytuacje.
Właśnie, i to jest chyba najuczciwsza odpowiedź jaką można dać. Ale to nie unieważnia obserwacji - nawet jeśli interpretacja jest retrospektywna, to wzorzec w rozkładach był obiektywny. Tylko Minory przez kilka tygodni.
Czekajcie, bo mam pytanie do tych co znają się na kartach. Czy w typowym, losowym ciągnieniu jest jakaś statystyczna szansa że przez kilka tygodni nie wyciągniesz żadnego Majora? Bo talia ma 22 Majorów na 78 kart, to jakieś 28 procent. Matematycznie jak długo musiałabyś losować żeby to było 'istotnie' rzadkie?
Głównie trzy karty, czasem pięć. Raz na jakiś czas keltyjski krzyż, ale rzadko bo nie zawsze mam czas rano na taki rozkład.
Matematykę zostawmy na bok bo nie uwzględnia jednej rzeczy - Kalina nie ciągnęła kart losowo jak w eksperymencie, ciągnęła je swoimi rękami, ze swoją energią, z konkretnym pytaniem. Nawet jeśli liczymy probabilistycznie, to jest tylko jeden z możliwych frameworków do oceny tego zjawiska.
Wracając do pory dnia, bo mi to leży na myślach od początku wątku. Próbowałam wróżyć o różnych godzinach przez jakiś czas i zauważyłam coś innego niż Kalina. U mnie Majorowie pojawiają się częściej późnym wieczorem niż rano. Ale nie wiem czy to przez porę czy przez to że wieczorem mam więcej czasu i jestem bardziej skupiona.
ale jak to działa że Księżyc wpływa na to jakie katy wychodzą? Księżyc jest daleko, a karty są na stole. przepraszam że takie pytanie ale serio nie rozumiem połączenia
Stellina dobrze to ujęła. Przynajmniej w podejściu psychologicznym do tarota chodzi o pośrednictwo przez człowieka, nie o bezpośrednie działanie ciał niebieskich na kawałki kartonu. Ale Adept, ty chyba masz na myśli coś głębszego?
I tu wracamy do oryginalnego pytania Kaliny o Majorów, bo w tej logice ich brak nie byłby anomalią losową, ale właśnie synchronicznym odzwierciedleniem pewnego etapu. Czyli nie 'czegoś nie osiągasz', tylko 'teraz jest czas Minorów, czas codzienności'. Kalina, jak to dla ciebie brzmi?
Hej, bo mam podobne doświadczenie i zastanawiam się czy to ta sama sytuacja. Przez jakiś czas wychodziły mi prawie same Minory z suit Pucharów, co do jednej. I też na początku myślałem że coś jest nie tak z tasowaniem albo że karty mi mówią jakąś złą wróżbę. A potem okazało się że po prostu byłem mocno zaangażowany emocjonalnie w jedną sytuację. Więc może to nie jest kwestia pory dnia wcale, tylko tego co w danym momencie przeżywamy?
A właśnie, bo to powtarzanie pytań to jest chyba osobny temat, ale ma związek z tym co Kalina opisywała. Jak ciągle pytasz o to samo, to de facto tworzysz taki sam kontekst emocjonalny przy każdym rozkładzie. I wtedy wyniki mogą być podobne nie dlatego że karty wiedzą lepiej, tylko dlatego że ty podchodzisz do tasowania z tym samym ładunkiem. Kalina, czy w tym czasie kiedy wychodziły same Minory pytałaś może o jedną konkretną rzecz?
Szczerze? Niekoniecznie o jedną rzecz, ale wszystkie pytania były z jednego obszaru. Praca, decyzja zawodowa, co zrobić, w którą stronę iść. Może to właśnie to.
I to by się pięknie składało z logiką Minorów. Czwórka i piątka Pentakli, Ósemka Mieczy, takie karty mówią właśnie o codziennych zmaganiach, o tym co tu i teraz, nie o wielkich archetypowych przemianach. Majory raczej pojawiają się przy pytaniach egzystencjalnych albo w momentach przełomowych. Więc może talia po prostu odpowiadała na twoje pytania dokładnie tym czym powinna?
