Talizman, to ciekawe że to właśnie ty to przypomniałeś, bo ja przez ostatnie kilkanaście postów sama zapomniałam odpowiedzieć wprost. Mój sposób na moment zatrzymania jest prosty, ale nie wiem czy działa u każdego. Tasuję dopóki nie poczuję oporu w rękach. Nie metaforycznie, fizycznie. Karty zaczynają się inaczej układać, jakby chciały zostać. I wtedy wiem.
Ja czytam ten wątek od jakiegoś czasu i nie odzywałem się, ale to pytanie Melanii mnie zatrzymało. Nie czuję fizycznego oporu, ale zdarza mi się że po prostu przestaję tasować i nie wiem czemu. Jakoś wiem że wystarczy. Nie mam na to żadnego wyjaśnienia.
Właśnie, to jest mój problem. Nie wiem czy przerywam bo 'wiem że czas' czy dlatego że chcę już zobaczyć karty. Melania opisała fizyczny sygnał, Czarodziej mówi o jakimś 'po prostu wiem', a ja mam wrażenie że u mnie to jest po prostu niecierpliwość przebrana za intuicję.
A skąd wiesz że to niecierpliwość, a nie intuicja? Pytam serio, bo może intuicja i niecierpliwość wyglądają podobnie ale z różnych powodów. Jak byś opisała różnicę między jednym a drugim u siebie?
To co opisuje Jemiolka z tą 'głośnością' bardzo mi pasuje do tego co znam z pracy z czakrami. Impulsy które idą z lęku albo pośpiechu mają inne zabarwienie niż te które idą z centrum. Nie wiem czy to się przekłada na tasowanie, ale może warto sprawdzić czy sama fizyczna pozycja ciała coś zmienia, bo jak siedzę prosto i spokojnie, to inaczej odczytuję sygnały.
To ciekawy pomysł Emiliana. Ja bym chciała wiedzieć czy ktoś kiedyś tasował dwa razy z rzędu to samo pytanie i porównał momenty zatrzymania? Zastanawiam się czy to by cokolwiek pokazało.
A może po prostu za długo tasujecie i karty się 'przestawiają' z powrotem do jakiegoś układu? Nie wiem jak to działa, ale mam wrażenie że im dłużej tasujemy tym bardziej wszystko się wyrównuje. Jak przy mieszaniu talii do brydża, ostatecznie wszystko jest losowe.
Wracając do Jemiolki, bo o niej zapomnieliśmy trochę. Mówiłaś że może szukałaś potwierdzenia, a nie odpowiedzi. Ale czy zdecydowałaś już jak chcesz podejść do tego rozkładu dla tej bliskiej osoby? Czy po tej całej dyskusji masz jakiś nowy pomysł na tasowanie?
Powiem szczerze, że ta dyskusja dała mi więcej niż myślałam. Chyba zacznę od tego co mówiła Czeremcha dużo wcześniej, czyli od jednego konkretnego zdania zanim w ogóle wezmę karty. I spróbuję tasować bez patrzenia na karty, tylko na to zdanie. I zobaczyć kiedy to zdanie przestaje się kręcić w głowie. Może to będzie mój moment.
Jemiolka, to co opisujesz z tym zdaniem które przestaje się kręcić, to chyba najbliżej temu co czuję przy losowaniu run. Kiedy przestaję aktywnie myśleć o pytaniu, to jakby naturalne miejsce na zatrzymanie. Ciekawe że obydwa systemy mogą działać podobnie.
Ok ale mam jeszcze jedno pytanie ktore mnie nurtuje od poczatku tego watku. Czy moment zatrzymania sie zmienia jezeli tasujemy rano versus wieczorem? Bo mam wrazenie ze wieczorem jestem bardziej niecierpliwy i szybciej przerywam. Czy ktos to zauwazyl?
Ok ale mam jeszcze jedno pytanie ktore mnie nurtuje od poczatku tego watku. Czy moment zatrzymania sie zmienia jezeli tasujemy rano versus wieczorem? Bo mam wrazenie ze wieczorem jestem bardziej niecierpliwy i szybciej przerywam. Czy ktos to zauwazyl?
A nie jest tak że to po prostu zmęczenie? Wieczorem jesteśmy zmęczeni, więc szybciej rezygnujemy z tasowania. Rano jesteśmy świeżsi więc tasujemy dłużej. Nie trzeba chyba czakry żeby to wyjaśnić.
Jeszcze nie próbowałam, bo chciałam najpierw dobrze sformułować to zdanie. I tu się zatrzymałam, bo nie wiem jak zamknąć w jednym zdaniu to czego szukam. Chodzi o rozkład dla kogoś bliskiego i o komunikację z tą osobą, a to jest szerokie. Ktoś miał podobny problem z formułowaniem?
Przy runach uczono mnie że zdanie ma być tak krótkie żeby dało się je powiedzieć na jednym wydechu. Jak jest za długie to znaczy że pytanie jest za szerokie i trzeba wybrać jeden wątek. Może przy tarocie działa podobnie?
Ja mam problem z tym żeby w ogóle sformułować pytanie, nie tylko przy tarocie. Zawsze mi wychodzi albo za ogólnie albo za szczegółowo. Czy ktoś ćwiczył formułowanie pytań w jakiś konkretny sposób, zanim w ogóle siadł do kart?
Słucham tego i myślę że mój problem z tasowaniem i problem z pytaniem to może jedno i to samo. Jeśli pytanie nie jest gotowe to może dlatego tasowanie nie daje mi sygnału do zatrzymania. Jakby karty czekały aż ja wiem czego szukam. Albo ja czekam.
To co napisałaś na końcu, Jemiolka, bardzo mi do czegoś pasuje. Przez lata myślałam że problem z tasowaniem to problem techniczny, czyli kiedy przestać, jak ułożyć ręce, ile razy przekładać. A teraz myślę że tasowanie to tylko zewnętrzna strona czegoś co dzieje się w środku. Jak pytanie jest niegotowe, ręce też nie wiedzą kiedy skończyć.
Wracając chwilę do samego tasowania, bo trochę odeszliśmy od tego. Jemiolka pytała konkretnie o moment przerwania, a rozmawiamy teraz o formułowaniu pytań. Czy ktoś próbował kiedyś podzielić te dwie rzeczy? Najpierw ustalić pytanie, zapisać je, a potem dopiero tasować i zobaczyć czy wtedy łatwiej poczuć ten moment zatrzymania?
Trochę jak z zasypianiem. Im bardziej starasz się zasnąć, tym gorzej to wychodzi. Ale czy to nie jest po prostu psychologia i nie ma tu nic specyficznie związanego z kartami?
Ale właśnie, jeśli to psychologia, to tak naprawdę tasujesz byle jak i wyciągasz losowe karty, tylko że w dobry nastrój. I całe to szukanie 'momentu' jest bez sensu, bo moment jest wtedy kiedy masz ochotę przestać. Nie atakuję, naprawdę chcę zrozumieć.
Przy runach słyszałam że moment zatrzymania to nie jest decyzja, tylko rozpoznanie. Tzn. nie mówisz sobie 'stop', tylko nagle jesteś w środku stopu i dopiero wtedy to zauważasz. Ciekawi mnie czy przy kartach jest podobnie i czy ktoś to rozpoznaje podobnie jak ja opisuję.
Napięcie w rękach to coś co rozumiem. Jak tasuję i nie jestem gotowa, to faktycznie czuję jakieś 'jeszcze nie' w całym ruchu, takie niedomknięcie. Ale nie wiedziałam jak to nazwać. I teraz pytanie do tych co tasują regularnie, czy ten sygnał jest zawsze tak samo wyraźny, czy czasem w ogóle go nie ma i wtedy co?
Zdarza się że sygnału nie ma. I to jest dla mnie sygnał sam w sobie. Jak tasowanie po prostu trwa i nic się nie zmienia, zazwyczaj odkładam karty i wracam kiedy indziej. Nie zmuszam rozkładu. Może to jest też odpowiedź na pytanie Jemiolki o komunikację z bliską osobą, może nie każda chwila jest dobra na rozkład w cudzej sprawie.
Mam wrażenie że Jemiolka powiedziała coś ważnego kilka postów wyżej i trochę to przemknęło. Że tasowanie i pytanie to może jedno i to samo. Że jedno blokuje drugie. Zastanawiam się, czy przy rozkładzie dla kogoś bliskiego ta blokada nie jest podwójna, bo nie tylko nie wiemy czego szukamy, ale też może trochę boimy się co znajdziemy, skoro sprawa dotyczy relacji.
To co napisała Jemiolka o strachu przed odpowiedzią jest chyba kluczem do całego problemu z tasowaniem. Bo jeśli się boisz co znajdziesz, to ręce nie wiedzą kiedy skończyć. Nie ma żadnego 'momentu', bo pytanie nigdy nie jest do końca postawione. Czy to ma sens?
A nieikt nie próbował tasowć i jednoczesnie mówić na głos co czuje? Jak w afirmacjach czy coś? Pytam bo może to pomaga wyciągnąc to napięcie na zewnątrz i rece szybciej wiedzą kidy stop
