Mam pytanie, bo ostatnio siedzę nad tym i nie mogę dojść do żadnego wniosku. Planuję większą podróż i chciałam zrobić rozkład, żeby zobaczyć co mnie czeka. Tylko zastanawiam się - czy rozkład zaprojektowany pod osobę (np. keltycki krzyż) w ogóle ma sens, kiedy pytamy o miejsce albo kraj? Czy karty będą się odnosić do mnie w tym miejscu, czy do samego miejsca? No i drugie pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu - czy zwykłe karty do gry nadają się do czegoś takiego, czy jednak bez Arcany to się sypie?
Akurat to jest temat, który mnie też zastanawiał. Robię głównie rozkłady pod osobę i zawsze mi było trudno przestawić się mentalnie na 'miejsce' jako podmiot. Bo co wtedy oznacza np. pozycja 'co mnie blokuje' albo 'jakie są moje zasoby' - czyje zasoby, moje czy tego kraju? Myślę, że intencja przy tasowaniu i układaniu robi tu robotę, ale chętnie posłucham kogoś, kto to rzeczywiście ćwiczył.
Pozycje w rozkładzie keltyjskim da się przeinterpretować pod pytanie o podróż, ale wymaga to małego przeredagowania znaczeń. 'Co mnie blokuje' może oznaczać przeszkody w dotarciu do miejsca albo bariery, jakie to miejsce mi stworzy. 'Jakie są moje zasoby' - co wnoszę jako podróżujący, jakie mam zasoby na tę wyprawę. Nie jest to wielka filozofia, tylko kwestia świadomego dostosowania klucza interpretacyjnego przed rozkładem. Co do kart do gry - to osobny temat i nie wrzucałbym tego do jednego worka z Arkaną, bo to zupełnie inny system i inne tradycje.
To jest dokładnie ten problem, który wymieniasz na końcu - interpretacja post hoc. Dlatego część tradycji zaleca, żeby zanim wyciągniesz pierwszą kartę, mieć pisemnie ustalone znaczenia pozycji dla konkretnego pytania. Nie dlatego, że inaczej 'nie zadziała', ale dlatego, że inaczej Twój umysł będzie skakał między różnymi ramami i wynik będzie niespójny. Mnie bardziej ciekawi tutaj kwestia, którą Marcysia postawiła na początku - czy pytamy o miejsce, czy o siebie w kontekście miejsca. To są dla mnie dwa zupełnie różne pytania i każde wymagałoby inaczej zbudowanego rozkładu.
A ja mam pytanko, bo troche nie rozumiem - jak sie robi rozkład 'dla miejsca' to jakie pytanie sie zadaje na poczatku? Że co, proszę kart o opis miejsca? Nigdy o tym nie myślałam i jestem ciekawa jak to wogole brzmi 🙂
O, super że ktoś poruszył temat z kartami do gry bo ja właśnie chciałam się zapytać! Kupiłam zwykłe karty i chciałam spróbować, bo nie stać mnie teraz na porządną talię tarota. Czy naprawdę jest aż taka różnica? Słyszałam że kiedyś wróżono tylko z kart do gry i tarot to późniejszy wynalazek.
W kartach do gry dziewiątka kier jest tradycyjnie traktowana jako karta spełnienia życzenia, ósemka kier jako podróż, a dziewiątka pik jako opóźnienia i przeszkody. Są całe słowniki znaczeń dla poszczególnych kart w tym systemie. Tylko że właśnie - brakuje tej archetypicznej warstwy, którą dają Wielkie Arkana. Możesz dostać odpowiedź, ale będzie ona bardziej 'co się wydarzy' niż 'jaką lekcję niesie ta sytuacja'. Dla kogoś, kto chce prostej prognozy, to może być nawet wystarczające.
Słucham tej dyskusji i mam wątpliwość, którą chcę rzucić - skąd to przekonanie, że Wielkie Arkana są 'głębsze'? To jest coś, co wszyscy powtarzają, ale czy ktoś rzeczywiście sprawdził w praktyce, że rozkład bez Wielkich Arkan daje płytsze wglądy? Moje obserwacje są takie, że głębokość interpretacji zależy głównie od osoby czytającej, a nie od talii.
Moim zdaniem do podróży najlepiej w ogóle robić specjalny rozkład w kształcie kompasu - cztery strony świata, każda pozycja to inna strefa podróży. Czytałam o tym i to podobno daje dużo lepsze wyniki niż keltycki krzyż przy pytaniach o miejsca. Keltycki krzyż jest do spraw osobowych i koniec.
Przepraszam że wchodzę, ale chciałam zapytać - wracając do początku - jak w praktyce wygląda taki rozkład pod podróż? Znaczy, siadasz, masz pytanie o konkretny kraj, i co potem? Jakiś przykład by mi bardzo pomógł zrozumieć o czym w ogóle mówicie.
I to jest dokładnie sedno problemu, który poruszyłaś na początku. Wieża 'sprzyja' - co to w ogóle znaczy? Sprzyja podróży jako doświadczeniu? Oznacza, że energia miejsca jest przełomowa? A może po prostu że tam coś buduje się i burzy? Bez jasno ustalonego przed rozkładem klucza do pozycji, każda taka karta generuje wiele równoprawnych odczytań i nie masz jak wybrać właściwego. To nie wróżba, to puzzle.
Dziękuję, dziękuję, dziękuję za ten przykład! Marcysia, to mi naprawdę dużo wyjaśniło. I właśnie ta Wieża w pozycji 'co sprzyja' - też bym się nad tym głowiła. A Strzybog masz rację, że bez ustalonego przed rozkładem znaczenia to można to wygiąć w dowolną stronę. Mam pytanie - czy to znaczy, że jak robię rozkład kartami do gry, to tym bardziej muszę mieć te znaczenia ustalone wcześniej, bo system jest mniej rozbudowany?
Ale tu mam wątpliwość - czy to nie jest wada samego systemu kartowego, czy raczej wada osoby czytającej, która nie zadała sobie trudu, żeby te znaczenia przypisać przed rozkładem? Bo jeśli ktoś naprawdę siada i ustala 'ósemka kier w pozycji pierwszej oznacza X, w pozycji trzeciej oznacza Y', to może wcale nie jest gorzej niż tarot?
to jest bardzo uczciwe pytanie i nie mam na nie gotowej odpowiedzi. Teoretycznie masz rację - dyscyplina interpretacyjna może to wyrównać. Ale w praktyce ludzie rzadko to robią. Wchodzą w karty do gry z poczuciem, że są elastyczniejsze, i potem ta elastyczność zamienia się w dowolność. Z tarota trudniej uciec w dowolność, bo znaczenia są dosłownie w każdej książce i trudno je zignorować.
Chcę wrócić do Wieży, bo to ciekawy przypadek. Marcysia, mówiłaś, że dostałaś ją w pozycji 'co sprzyja' i nie wiedziałaś co z tym zrobić. Jak brzmiało twoje pytanie dokładnie? Bo to zmienia wszystko. Jeśli pytałaś o podróż jako całość, Wieża sprzyjająca może oznaczać, że właśnie potrzebujesz czegoś, co wstrząśnie Twoją rutyną. To nie musi być straszne.
a czy przed wyciągnięciem tej karty zapisałaś, co oznacza dla Ciebie pozycja 'co sprzyja' w kontekście pytania o podróż? Bo 'co sprzyja' to jest straszliwie szeroka pozycja. Sprzyja co - przebiegowi, decyzji o wyjeździe, czemuś, co znajdziesz na miejscu? Podejrzewam, że ta pozycja była za słabo dookreślona, zanim w ogóle sięgnęłaś po karty.
Przepraszam że się wtrącam ale chciałam zapytać - bo nie rozumiem czegoś. Skoro tak dużo zależy od tego jak sie ustali znaczenia pozycji PRZED rozkładem, to po co w ogóle sa gotowe rozkłady jak keltycki krzyż? Tam już te pozycje sa ustalone z góry, nie?
Dobra, zaczynam rozumieć. Ale mam pytanie do bardziej doświadczonych - jak wy to robicie w praktyce? Dosłownie na kartce piszecie znaczenia pozycji przed rozkładem? Czy jest jakiś inny sposób?
Ja nie piszę i jakoś daję radę. Moim zdaniem jeśli ktoś naprawdę zna karty, to te znaczenia pozycji ma w głowie i nie musi ich zapisywać za każdym razem. To nie jest egzamin.
To jest naprawdę ważne pytanie, które Plejada postawiła. Jak odróżnić intuicję od racjonalizacji? Bo to nie jest tak proste jak 'zapisz wcześniej'. Można zapisać coś zbyt szerokiego i potem i tak mieć pole do naciągania. Myślę, że to jest ten punkt, od którego zależy cała praktyka - nie technika, ale samoświadomość czytającego.
I teraz nie wiem, czy to mnie pociesza, czy nie. Bo z jednej strony - okej, to kwestia samoświadomości. Z drugiej strony, jak weryfikuję tę samoświadomość? Zadaję sobie pytanie 'czy naciągam?' i odpowiadam sobie 'nie, nie naciągam' - i co to daje? Potrzebuję jakiegoś zewnętrznego punktu odniesienia.
Zewnętrznym punktem odniesienia jest właśnie ten zapis sprzed rozkładu. Nie dlatego, że zapis ma moc magiczną, ale dlatego, że po tygodniu możesz wrócić i sprawdzić: 'co napisałam przed, co wyciągnęłam, co z tego wynikło'. To jest rodzaj higieny praktyki. Nie chodzi o to, żeby interpretacja była mechaniczna, ale żebyś miała możliwość uczenia się na własnych błędach - a to wymaga śladu.
Ojej, to brzmi jakby wróżenie wymagało strasznie dużej dyscypliny. Myślałam, że to bardziej... swobodne. Trochę mi to zmieniło perspektywę, na pewno dobrą. Ale mam jeszcze pytanie, wracając do kart do gry - czy jak robię taki zapis przed rozkładem i używam kart do gry, to ta metoda jest porównywalna z tarotem? Czy jest coś, czego kartami do gry po prostu nie da się zapytać?
Czytam tę dyskusję od początku i mam pytanie trochę z boku - czy ktoś z was robił rozkład na podróż, zanim jeszcze zdecydował czy jechać? Znaczy, jako pomoc w samej decyzji, nie w przygotowaniu do podróży? Bo mam taką sytuację i nie wiem, czy to ma sens.
Apolonia, to jest dokładnie ten typ pytania, z którym ja zaczynałam ten wątek - czy rozkład przeznaczony dla osoby da radę odpowiedzieć na pytanie o miejsce albo sytuację. I doszłam do wniosku, że da, ale trzeba go trochę przeformułować. Zamiast 'czy jechać' możesz zapytać 'co niesie ze sobą ta podróż, jeśli do niej dojdzie' - i wtedy pozycje rozkładu mają sens.
A ja bym użyła i już używałam. Serio nie rozumiem tego wyznaczania granicy 'to pytanie jest za głębokie na karty do gry'. Skąd wiadomo, że pytanie jest głębokie, zanim się je zada kartom?
No właśnie, Plejada ma trochę rację - stoi za tym coś głębszego, bo ta podróż wiąże się z pewną osobą. Ale nie chciałam tego na początku pisać, bo to inny temat. Pytałam o samą technikę decyzji przez karty, nie o konkretną sytuację.
