Mam pytanie, bo zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu. Robiłem ostatnio rozkłady na to, co konkretne osoby o mnie myślą, i nagle zaczęło mnie zastanawiać, czy takie pytanie w ogóle jest właściwe dla tarota. Jedna znajoma powiedziała mi, że robiąc taki rozkład, niejako 'sięgam' po energię tych ludzi bez ich zgody. Czy to możliwe? Czy tarot może coś takiego robić? I przy okazji mam drugi problem - kilka moich kart jest uszkodzonych, rogi pozaginane, jedna ma plamę. Czy to wpływa na rozkłady? Czy powinienem wymienić talię?
Przywołanie energii bez zgody brzmi trochę groźnie, ale nie do końca wiem, czy tak to działa. Słyszałam różne opinie na ten temat. Jedni mówią, że tarot tylko odczytuje to, co już jest w polu energetycznym osoby pytającej, a inni twierdzą, że faktycznie nawiązujesz jakiś kontakt z tymi, o których pytasz. Nie jestem pewna, które podejście jest bliższe prawdy.
Kwestia zgody to naprawdę ważna sprawa i dobrze, że o tym myślisz. Moim zdaniem tarot sam w sobie nie 'przyzywa' nikogo - karty pokazują energię sytuacji widzianą z perspektywy osoby pytającej. Kiedy pytasz, co ktoś o tobie myśli, wchodzisz bardziej w swoje własne projekcje i intuicję niż w czyjąś prywatną przestrzeń. Ale to moje rozumienie, inni mogą mieć zupełnie inne podejście. Ciekawa jestem, co konkretnie ta znajoma miała na myśli mówiąc o 'przywołaniu energii'.
Przepraszam, ale to mnie trochę zastanawia. Skąd w ogóle wiadomo, że tarot odczytuje czyjekolwiek energie? Mam wrażenie, że to jest bardziej kwestia interpretacji niż czegoś namacalnego. Pytam bez złośliwości, bo sam próbowałem kilka rozkładów i nie wiem, jak ocenić czy to 'działa' w sensie dosłownym, czy to bardziej praca z podświadomością.
Z mojego doświadczenia z magią powiem tak - każde działanie skierowane na konkretną osobę niesie ze sobą odpowiedzialność. Nie twierdzę, że samo pytanie tarota jest ingerencją, ale intencja ma znaczenie. Jeśli robisz taki rozkład z obsesją, żeby kontrolować to, co ktoś myśli, albo zdobyć nad nim jakąś przewagę, to energia tego jest inna niż kiedy pytasz z ciekawości albo po to, żeby lepiej zrozumieć relację. Różnica leży w tym, po co to robisz.
Ale to znaczy, że intencja czyni całą robotę, tak? Bo ja myślałam, że samo pytanie jest neutralne. Czy jak pytasz o kogoś bliskiego, na przykład czy ta osoba ci ufa, to też jest jakaś ingerencja? Bo to wydaje mi się całkiem niewinne.
Myślę, że warto tu zachować zdrowy rozsądek. Tarot to system symboliczny - karty nie mają mocy telepatycznej ani nie wysyłają impulsów do obcej osoby. To, co opisujesz, Remigiuszu, z tym dziwnym spojrzeniem, to prawdopodobnie twoja zwiększona czujność. Kiedy zaczynamy intensywnie myśleć o kimś, zaczynamy też inaczej interpretować jego zachowanie. To psychologia, nie magia. Co do uszkodzonych kart - to zupełnie inny temat, ale chętnie się do niego odniosę, jak najpierw wyjaśnimy kwestię energii.
A te uszkodzone karty to mnie bardziej interesują, bo właśnie kupuję swoją pierwszą talię i boję się, że jak mi się zniszczy, to wszystko przepadnie. Czy w ogóle można używać takiej zniszczonej talii do wróżb? Czy wyniki będą przekłamane?
Też mam pytanie o karty, bo moja talia jest stosunkowo nowa, ale jedna karta już się trochę wygięła. Nie wiedziałam, że to może mieć jakieś znaczenie. Słyszałam, że niektórzy wierzą, że zniszczone karty mają silniejsze wibracje, bo były długo w użyciu. Czy to ma sens?
Czytam i się zastanawiam, bo robię runy, a nie tarot, ale podobne pytania mam. Chyba każdy system wróżbiarski ma ten dylemat, o kim i w jakim celu pytamy.
To brzmi zupełnie rozsądnie. Zresztą takie rozkłady robię też od czasu do czasu, żeby rozjaśnić sobie relacje. Ale wracając do kart - Remigiuszu, napisałeś, że masz uszkodzone karty. Jak bardzo uszkodzone? Bo to ważne, czy mówisz o pogięciu, czy o przetarciu obrazu.
Przepraszam, że wchodzę, ale to mnie zaintrygowało - czy uszkodzona karta może dawać zupełnie inne znaczenie? Na przykład jeśli jest plama na Słońcu, to czy karta traci swoje pozytywne znaczenie? Pytam bo nie za dobrze rozumiem jak to działa z kartami.
Ten ostatni problem brzmi najpoważniej, bo jak możesz rozpoznać kartę przy tasowaniu, to właściwie nieświadomie wiesz, kiedy się pojawi, i to może wpływać na rozkład, prawda? Albo przynajmniej na twoje podejście do niego.
Ta karta z ryskiem to Królowa Kielichów. Czyli teoretycznie przy tasowaniu mogę ją rozpoznać, zanim ją wyciągnę. Nigdy nie myślałem o tym w ten sposób, bardziej bałem się, że 'przekłamie' wynik energetycznie. A tu wychodzi, że problem jest o wiele bardziej przyziemny.
Ale zaraz, zaraz - czy to w ogóle wychodzi przy tasowaniu? Znaczy, jak normalnie tsujesz karty, to patrzysz na grzbiety, więc chyba nie widzisz tej rysy? Chyba że tsujesz inaczej.
Wracając do tych kart - plama od kawy mnie bardziej niepokoi niż rysa, bo grubość karty to realny problem przy tasowaniu. Karta będzie wypadać inaczej w rozłożeniu, bo jej waga się zmieniła. Nie ma tu nic magicznego, to zwykła fizyka. Remigiuszu, jak bardzo ta karta jest grubsza od reszty?
A mi się wydawało, że uszkodzone karty to jak uszkodzone lusterko, że coś przyciągają albo odpychają. Ale chyba z tego co czytam, to nie do końca tak działa? Przepraszam że znowu pytam o podstawy, ale naprawdę nie wiem jak odróżnić, co jest ważne energetycznie, a co to tylko fizyczne zużycie.
Ale czy to nie jest tak, że jeśli wierzysz, że uszkodzona karta ma inne znaczenie, to automatycznie inaczej ją interpretujesz? Czyli wiara zmienia odczyt, nawet jeśli karta sama w sobie nic nie 'robi'. Czy to nie jest przypadkiem działające?
Słuchajcie, ale wracajmy do sedna - Remigiusz pytał na początku o rozkłady na to, co inni myślą, i czy to przywołuje ich energie. Trochę odpłynęliśmy w stronę technicznych kwestii z kartami. Remigiuszu, czy po tej dyskusji masz jakieś poczucie, czy chcesz te rozkłady robić dalej, czy raczej szukasz jakiejś alternatywy?
Szczerze? Chcę je robić dalej, ale chciałem się upewnić, że nie robię czegoś nieetycznego albo szkodliwego dla tych osób. Bardziej mnie interesuje, czy moje intuicje co do tej kobiety z pracy mają jakieś podstawy. Tarot daje mi jakiś wgląd, nawet jeśli to tylko moja projekcja, jak mówił Celestyn.
Właśnie ta kwestia projekcji kontra rzeczywisty odczyt mnie też nurtuje przy runach. Czy ktoś tu ma doświadczenie z porównywaniem wyników rozkładu z tym, co potem naprawdę się okazało? Bo może to najlepsza odpowiedź na pytanie, czy to działa.
No dobra, ale jak sprawdzisz, co ta kobieta z pracy naprawdę myśli? Chyba że zapytasz ją wprost, ale wtedy po co był tarot. Mnie bardziej interesuje czy Remigiusz w końcu powie, której talii używa, bo może po prostu czas na nową.
Dzięki, Lebiodko, za to pytanie o intencję, bo właśnie tak myślę! Ja też robiłem afirmacje i tam podobno intencja robi całą robotę. Czy to znaczy, że jak robiłem rozkłady życzliwie, to na pewno nikomu nie szkodziłem?
O, to ważne co mówi Pentagrama. Remigiuszu, jak często robisz te rozkłady o tych osobach z pracy? Raz na jakiś czas czy regularnie o tych samych ludziach?
Cztery, pięć razy w miesiącu o tej samej osobie to już jest wzorzec, który warto zauważyć. Nie mówię, że to złe czy szkodliwe dla niej, ale pytanie: czego szukasz w tych rozkładach, skoro za każdym razem dostajesz inną odpowiedź? Może tarot mówi ci coś innego niż ci się wydaje, że pyta.
Tu wchodzi kwestia czakry splotu słonecznego - jak masz powtarzający się niepokój co do czyjejś opinii, to ta czakra jest zablokowana. Rozkłady tarota na cudzą energię to nie rozwiąże, bo problem jest w tobie, nie w tamtej osobie. Trzeba by pracować nad tym bezpośrednio.
Tak mniej więcej. Czakra splotu słonecznego odpowiada za poczucie własnej wartości i to, jak odbieramy siebie w oczach innych. Jeśli masz powtarzający się niepokój o czyjąś opinię, to sygnał, że tam jest zablokowanie. Tarot może ci powiedzieć co myśli ta osoba, ale to nie usunie blokady. Wróci ten sam niepokój, tylko z nową osobą albo nowym pytaniem.
