Melania70, nie próbowałam i właśnie tego się trochę boję. Nie chcę żeby to było jej tasowanie, tylko żeby karty odpowiedziały na moje pytanie dotyczące naszej relacji. Ale teraz jak tak piszesz, to zastanawiam się czy może właśnie to jest błąd w założeniu. Może nie ma czegoś takiego jak moje pytanie o naszą relację bez jej udziału.
A może po prostu wziąć dwie talie? Jedną tasuje Jemiolka z pytaniem swoim, drugą tamta osoba. I potem patrzycie razem co wyszło. To chyba eliminuje problem z tym czyja to energia.
Właściwie to wróćmy do tego tasowania, bo ja ciągle nie rozumiem jednej rzeczy. Jemiolka pisała że tasujesz zanim usiądziecie razem. Ale jak długo? I czy w ogóle wiesz kiedy skończyć? Mam na myśli czy jest jakaś konkretna zasada, karta spada, ręka staje, czy raczej po prostu czujesz?
Ja mam dokładnie to samo co Jemiolka opisuje, że zwalniają ręce. I też się zastanawiam czy to jest coś czy nic. Ale zauważyłam że jak tasuję pytanie które mnie prawdziwie dotyczy, to to zwolnienie jest inne niż jak tasuję na sucho. Trudno to opisać.
To co Irenka opisuje z tym ciężarem, to mi trochę kojarzy się z tym jak jest w medytacji, kiedy myśl jest ważna to zatrzymuje bardziej niż ta która przechodzi. Może podobny mechanizm? To znaczy że ciało reaguje na znaczenie zanim głowa to przetworzy?
Ja robiłam raz coś takiego przypadkowo, tasowałam długo bo nie czułam żadnego momentu i potem nagle coś jakby puściło i wiedziałam że to teraz. Ale nie wiem czy to był ten ciężar o którym Irenka mówi czy coś innego. Melania70, czy to brzmi jak coś znajomego?
A jak ktoś nigdy nie czuje żadnego z tych sygnałów? Ani ciężaru ani zwolnienia ani poczucia przejścia? Bo ja jak próbowałam tasować to po prostu tasowałam aż mi się znudziło i nie wiedziałam kiedy skończyć. Czy to znaczy że robię coś źle czy że po prostu nie mam jeszcze tej wrażliwości?
Czytałem cały ten wątek i mam takie pytanie które może być głupie, ale czy w ogóle to przerwanie tasowania musi być momentem który czujesz? Może można po prostu ustalić sobie z góry liczbę mieszań albo czas i tyle? Żeby nie szukać sygnałów które może nie są.
Ale czekajcie, bo ja dalej nie rozumiem tej granicy między tasowaniem jako przygotowaniem a tasowaniem jako już częścią rozkładu. Czy to w ogóle jest jakaś ważna granica? Bo może to jedno i to samo i tylko komplikujemy?
To co Melania70 opisuje z pytaniem które się nie rusza, przypomina mi trochę moment w medytacji kiedy przestajesz obserwować oddech a zamiast tego po prostu jesteś. Może jest jakiś podobny próg w tasowaniu, że z aktywnego układania pytania przechodzisz w jego słuchanie?
Wracając do samego pytania Jemiolki, bo trochę nam to uciekło. Ona chce wiedzieć co komunikować bliskiej osobie, nie robić rozkład dla siebie. I zastanawiam się czy tasowanie z pytaniem o relację wymaga innego podejścia niż tasowanie z pytaniem o siebie. Czy ktoś to próbował rozróżniać?
