To jest właśnie clou. Remigiusz, powiedziałeś coś istotnego - nie wiesz, czy napięcie pochodzi z rozkładu, z tematu, czy z siebie. I może warto zostać przy tym przez chwilę, zamiast szukać odpowiedzi w zewnętrznej teorii. Co cię tak bardzo interesuje w tym, co ta konkretna osoba o tobie myśli?
Okej, Celestyn, rozumiem że to ważne pytanie, ale czy nie zmierzamy teraz w stronę terapii? Remigiusz przyszedł z pytaniem o tarot, a nie o siebie. Może zostańmy przy tym, czy rozkład 'na myśli innych' jest w ogóle sensowny jako rozkład, bo to jest coś, na co można odpowiedzieć praktycznie.
Wie cie, ja kiedyś pytałam sąsiadkę czy wie o mnie złe rzeczy i ona powiedziała że nie, a ja i tak w to nie wierzyłam. I myślę, że tarot zrobiłby to samo co ona - powiedział coś, a ja bym i tak słuchała tylko tego, co już czuję. Remigiusz, czy ty w ogóle masz zaufanie do kart, że pokażą ci coś czego nie oczekujesz?
Krysia, to trafione. Szczerze to nie wiem. Chyba licząc że pokażą mi, że ta osoba myśli o mnie dobrze. Co jest chyba odpowiedzią na pytanie Celestyna, dlaczego w ogóle pytam. Trochę mi głupio to pisać.
Remigiusz, nie ma się czego wstydzić, chyba każdy to robi na początku - pyta o to, co chce usłyszeć. Ja też przy swoich pierwszych rozkładach ciągnęłam karty tak długo, aż dostałam coś pozytywnego. A pytanie do wszystkich - czy jest w ogóle sens robić rozkład na cudze myśli, jeśli wiadomo, że wynik będzie zabarwiony naszym własnym życzeniem?
Remigiusz, ja tylko chciałam powiedzieć, że to co napisałeś - że masz nadzieję usłyszeć to co chcesz usłyszeć - to jest chyba najprawdziwsza rzecz w tym całym wątku. I może właśnie to jest odpowiedź na twoje pytanie z tytułu. Nie wiem, czy rozkład cokolwiek przywołuje. Ale wiem, że pytanie, które zadajesz kartom, mówi dużo o tym, czego potrzebujesz.
Irenka, to co napisałaś na końcu urwało się i jestem ciekawa co miałaś na myśli. Czy rozkład cokolwiek przyciąga? Bo to jest chyba sedno pytania Remigiusza z tytułu, prawda?
No właśnie, Irenka, dopytam - napisałaś 'nie wiem, czy rozkład cokolwiek pr...' i ucięło. Co miałaś na myśli? Bo czuję, że byłaś blisko czegoś ważnego.
Och, przepraszam, chyba za szybko kliknęłam. Miałam napisać - nie wiem, czy rozkład cokolwiek przywołuje, ale myślę, że to co Remigiusz napisał o nadziei - to jest ważniejsze niż sama mechanika. Nie wiem jak to dobrze ująć.
Irenka dobrze to czuje, nawet jeśli nie potrafi tego do końca nazwać. Remigiusz, wróćmy do tytułu przez chwilę - pytasz o 'przywołanie energii'. Czy masz na myśli, że boisz się czegoś zrobić bez zgody tej osoby? Bo to jest inne pytanie niż to, czy rozkład działa.
A właśnie, Celestyn to powiedział coś ważnego! Remigiusz, czy ty w ogóle czułeś jakiś opór przed zrobieniem tego rozkładu? Takie 'nie wiem czy mam prawo'?
Lebiodka, tak. Dokładnie to. Nie wiedziałem jak to nazwać, ale właśnie to był mój problem - czy robię coś, na co nie mam zgody tej osoby. Stąd to pytanie o przywołanie energii. Bo jeśli przyciągam jej energię, to ona o tym nie wie i to mnie niepokoiło.
No to teraz rozumiem o co ci chodziło od początku! Bo przez dużą część wątku myślałam, że pytasz o skuteczność rozkładu, a ty pytasz o etykę. To jest zupełnie inne zagadnienie, nie?
Ale energetycznie jest różnica między myśleniem a intencjonalnym skupieniem z kartami. Podczas rozkładu twoja czakra trzeciego oka jest aktywna i to jest już świadome działanie, nie przypadkowe myślenie. Więc Remigiusz miał rację, że to nie to samo.
Okej, ale wracając do Remigiusza - jeśli boisz się, że robisz coś bez zgody, to co z tym zrobisz? Czy to znaczy, że w ogóle nie zrobisz tego rozkładu? Bo trochę kręcimy się w kółko i nie wiem co z tego wynika praktycznie.
Mirek, a właśnie. Zapomniałem, że o to też pytałem na początku. Mam kilka kart z zagięciami i jedną z przetartym rogiem. Ktoś mi mówił, że uszkodzone karty mają silniejszą energię bo są 'przepracowane', ale ktoś inny że trzeba talię wymienić. Nie wiem komu wierzyć.
O, to jest coś o czym sama chciałam zapytać! Ja dopiero kupiłam talię i bardzo pilnuję żeby jej nie zniszczyć, ale teraz się zastanawiam - czy jak karta się uszkodzi przypadkowo, to znaczy że coś w niej 'zostało'? Czy to jest w ogóle jakoś interpretowane?
Przy uszkodzonych kartach jest kilka podejść i nie ma jednej odpowiedzi. Jedni uważają, że karta z przetartym rogiem to karta, która 'chce być widziana' - często sama wyskakuje z talii. Drudzy mówią, że zniszczenie to sygnał, żeby tę kartę wyłączyć i przemyśleć jej znaczenie w kontekście swojej drogi. Remigiusz, które karty są uszkodzone? To może być istotne.
Ametystia, zagięcia to mam na Wieży i na jednej z Mieczy, nie pamiętam której dokładnie. A przetarty róg to Księżyc. Nie wiem czy to przypadek czy nie.
Agatka, chwila - czy nie wpadamy teraz w myślenie życzeniowe? To że Księżyc się przetarł akurat na rogu to może być po prostu kwestia tego, w którym miejscu talia leżała w pudełku. Nie wszystko musi znaczyć.
Kolczasta, ale z drugiej strony jak już wiesz, że ta karta jest uszkodzona, to i tak inaczej na nią patrzysz w rozkładzie. Ja bym nie umiała zignorować tego, że akurat ta a nie inna karta ma przetarty róg. Remigiusz, czy ty w ogóle zauważasz ją częściej niż inne?
Krysia, tak, zauważam ją. Nie wiem czy to dlatego, że wiem że jest przetarta, czy dlatego że ona sama jakoś... wyróżnia się w tasowaniu. Ale to jest właśnie to co mnie niepokoi - czy moje patrzenie na tę kartę jest już zaburzone przez to, że znam jej stan fizyczny?
To jest chyba kluczowe pytanie, które postawiłeś Remigiusz. Bo jeśli wiesz, że karta jest uszkodzona, to za każdym razem jak wychodzi, możesz nieświadomie przykładać do niej większą wagę. To już nie jest czyste odczytanie, to jest interpretacja zabarwiona wiedzą o fizycznym stanie kart. Czy to nie przekłamuje rozkładu?
Kolczasta porusza ważny punkt, ale chcę dodać jedno - ten mechanizm działa tak samo z każdą kartą, którą mamy jakiś stosunek emocjonalny. Ktoś dostał talię od kogoś bliskiego, kto odszedł - każda karta niesie tę pamięć. Fizyczne uszkodzenie jest tylko bardziej widoczne. Remigiusz, jak długo masz tę talię i skąd pochodzi?
Ametystia, kupiłem ją sam, w zwykłym sklepie z planszówkami, jakieś dwa lata temu. Nie ma żadnej historii sentymentalnej. Ale to co mówisz o emocjonalnym stosunku do karty - to mnie trafia. Bo Księżyc to faktycznie karta, z którą jakoś mi zawsze ciężej.
O rany, Remigiusz, to nie jest przypadek! Księżyc ci ciężko idzie i ona ma przetarty róg? To jakby talia sama ci coś pokazuje! Ametystia, czy to znaczy, że karty z którymi mamy trudniej energetycznie mogą właśnie szybciej się fizycznie niszczyć?
Azalia, a dlaczego wykluczasz że oba mogą być prawdą jednocześnie? Że zapamiętał uszkodzenie właśnie tej karty i że ta karta niesie silniejszy ładunek? To nie są wykluczające się wyjaśnienia.
