Dobra, ale co Remigiusz ma zrobić z tą talią? Ciągle rozmawiamy o tym dlaczego i jak, a nie pada żadna konkretna odpowiedź. Wymienić czy nie wymienić?
Grazynka, nie ma jednej odpowiedzi, bo to zależy od tego, co Remigiusz chce osiągnąć. Jeśli uszkodzone karty go rozpraszają przy czytaniu, to jest już powód żeby wymienić talię albo wyłączyć te karty. Ale jeśli sobie z tym radzi - to nie ma przymusu. Remigiusz, czy te uszkodzenia cię rozpraszają podczas rozkładu, czy radzisz sobie z nimi normalnie?
Ja chcę zapytać o coś praktycznego - a czy w ogóle można kupić pojedyncze karty do talii zamiast całej nowej? Bo nie wiedziałam, że to jest opcja, i jak moja talia by się uszkodziła, to wolałabym nie kupować całej od nowa.
Wiktoria, o ile wiem to zależy od wydania i wydawnictwa. Niektóre starsze talie w ogóle nie są już dostępne, więc kupienie jednej karty jest niemożliwe. Ale ja się na tym nie znam za dobrze. Ktoś wie więcej?
Kolczasta, szczerze to nie. Nie wiedziałem, że to w ogóle możliwe. Ale zastanawiam się teraz czy to by nie było dziwne - mieć jedną wydrukowaną kartę wśród reszty. Jak kupujesz używaną książkę i ktoś wkleił tam jedną stronę z innego egzemplarza.
Ale Remigiusz, wróćmy na chwilę do tego co powiedziałeś wcześniej o etyce rozkładu. Skończyliśmy na tym, że bałeś się robić rozkład bez zgody tej osoby. Po całej tej dyskusji - zmienił się twój stosunek do tego? Czy dalej masz ten opór?
Lebiodka, trochę tak. Pentagrama wcześniej powiedziała coś o tym, że to jest wróżba dla siebie, nie działanie na drugą osobę - i to mi dało do myślenia. Bo ja pytam o jej myśli, ale tak naprawdę odpowiedź dostanę ja, nie ona. Ona nie jest w żaden sposób angażowana w ten rozkład. Chyba to rozumiem teraz lepiej.
Remigiusz, to jest dobre rozróżnienie. Ale zostaje jeszcze jedno pytanie, które wcześniej gdzieś zginęło w dyskusji - co zamierzasz zrobić z informacją, którą dostaniesz z rozkładu? Bo etyka nie kończy się na samym rozkładzie, zaczyna się też w tym, jak tę wiedzę wykorzystasz.
To jest ciekawe co Celestyn mówi, bo ja nigdy o tym nie myślałam. Jak coś wiem o tym, co ktoś o mnie myśli - czy to z kart, czy z rozmowy, czy po prostu z obserwacji - to i tak zawsze muszę zdecydować co z tym zrobię. Więc nie wiem, czy sam rozkład to jest w ogóle etyczny problem, skoro problem jest później?
Szamanka, a właśnie! To jest bardzo mądre. Bo jakby ktoś mi powiedział po prostu: 'wiem co ona o tobie myśli' - to czy to jest nieetyczne? Nie wiem, może cały ten problem jest bardziej w głowie Remigiusza niż w samej praktyce? Remigiusz, nie złość się, mówię to życzliwie.
Mirek ma rację, że to jest ciekawa obserwacja. Choć myślę, że właśnie to, że Remigiusz w ogóle stawia sobie to pytanie - zanim zrobi rozkład - to świadczy o tym, że podchodzi do tego poważnie. Większość ludzi po prostu by zrobiła i nie pytała. Więc może właśnie dlatego ta dyskusja ma sens.
Dobra, to po tej całej dyskusji chyba wiem już trochę więcej. Ale wróćmy do samego rozkładu, bo od tego zaczęłem. Irenka napisała, że to dobrze, że w ogóle zadaję sobie te pytania przed zrobieniem rozkładu. Ale teraz mam inne pytanie - czy ktoś z was faktycznie robił kiedyś ten rozkład o tym, co ktoś o was myśli? I co z niego wyszło? Bo trochę za dużo rozmawiamy o etyce i za mało o tym, jak to w ogóle działa w praktyce.
Robiłam. Kilka razy. I za każdym razem wychodziło coś, co miało sens - ale dopiero po fakcie, jak już wiedziałam więcej z rozmowy z tą osobą. Więc nie wiem, czy to karta mi to powiedziała, czy sama to gdzieś wiedziałam, a karta tylko to wyciągnęła. Remigiusz, co chcesz zrobić z tym, co dostaniesz?
No właśnie, Pentagrama pyta to samo co Celestyn wcześniej i nikt nie odpowiedział normalnie. Remigiusz, serio - po co ci ta informacja? Bo jak to jest ktoś, z kim jesteś w konflikcie, to co zrobisz jak karta powie, że ona myśli o tobie źle? Albo dobrze?
Grazynka, to jest osoba, z którą straciłem kontakt i nie wiem dlaczego. Nie ma żadnego konfliktu, po prostu przestała odpisywać. I chcę wiedzieć, czy to z jej strony jest jakaś uraza, czy po prostu życie. To tyle.
O rany, Remigiusz, to teraz wszystko ma sens! To jest zupełnie inne pytanie niż to, co sobie wyobrażałam. Myślałam, że to jest o kimś z kim masz na co dzień kontakt. A tak to jest o kimś, kto zniknął - i to chyba jeden z najczęstszych powodów, dla których ludzie w ogóle sięgają po karty, nie?
Lebiodka, ale to jest trochę ryzykowne myślenie. Bo jeśli nie możesz sprawdzić, czy karta miała rację, to możesz sobie wmówić cokolwiek. Dostaniesz kartę, która powie 'ona myśli o tobie pozytywnie' i co - Remigiusz będzie czekał? Albo odwrotnie - dostanie coś trudnego i zamknie temat w głowie, bo 'karty powiedziały'.
Nikodem dobrze wskazuje na pewne ryzyko. Remigiusz, powiedz mi jedno - czy jeśli karta powie ci, że ta osoba żywi do ciebie urazę, to zamkniesz temat? Czy to będzie dla ciebie sygnał, żeby spróbować mimo wszystko napisać?
Celestyn, szczerze - nie wiem. To jest uczciwa odpowiedź. Może bym napisał, żeby mieć pewność. Albo może bym sobie powiedział, że rozumiem i odpuścił. Ale chyba właśnie o to chodzi, że chcę mieć jakiś punkt wyjścia do decyzji, której sam nie mogę podjąć bez informacji.
Ale chwilę - czy karty to naprawdę 'informacja'? Znaczy, rozumiem że dla wielu osób tutaj tak, ale jakby to powiedział ktoś z zewnątrz, to by chyba zapytał: skąd karta wie, co ta kobieta myśli? Remigiusz, nie atakuję, serio pytam - co ty w to wierzysz?
Kuba, Szamanka - nie tłumaczę sobie tego w sposób dosłowny. Nie myślę, że karta magicznie skanuje jej umysł. Myślę raczej, że rozkład pomaga mi wyciągnąć to, co ja sam gdzieś czuję albo widzę, a nie potrafię nazwać. To tyle. Może to jest tylko projekcja, ale projekcja też może być użyteczna.
To co Remigiusz powiedział jest dla mnie jednym z bardziej uczciwych ujęć tego, jak tarot może działać. Nie jako wyrocznia, tylko jako lustro. I w tym kontekście pytanie o 'przywołanie energii' tej osoby, które było w tytule tego wątku - trochę inaczej brzmi, prawda? Jeśli to jest lustro tego, co ty wiesz, to nie przywołujesz jej, tylko swoje własne odczucia na jej temat.
Kolczasta, to jest naprawdę świetna obserwacja, dzięki! Ale mam pytanie - bo jeśli to jest tylko projekcja tego, co sam wiem, to po co w ogóle rozkład? Nie prościej po prostu usiąść i pomyśleć? Albo zapisać? Remigiusz, czy próbowałeś po prostu spisać, co myślisz, zanim sięgnąłeś po karty?
Mirek, próbowałem. I to kręci się w kółko, bo głowa analizuje to samo po raz dwudziesty. Karty dają mi coś innego do pomyślenia - dosłownie inny obrazek, który wyrywa mnie ze schematu. Nie wiem czy to magia, ale na poziomie psychologicznym - działa.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam pytanie, może naiwne - Remigiusz, jak masz już zrobić ten rozkład, to jaką talie weźmiesz? Tę uszkodzoną? Bo jakoś nie wróciliśmy do tego, a to był chyba jeden z głównych tematów na początku.
Wiktoria pyta to, o czym ja myślałam od kilku postów. Remigiusz - zdecydowałeś już coś z tą talią? Bo jak będziesz robił rozkład, a Księżyc wyskoczy z przetartym rogiem, to czy to nie będzie cię rozpraszać?
Grazynka, Wiktoria - nie zdecydowałem. I chyba wezmę ją taką jaka jest, przynajmniej na ten jeden rozkład. A potem zobaczę co wyszło i zdecyduję. Może właśnie Księżyc wypadnie i coś mi to powie - niekoniecznie o niej, ale o mnie i o tym, że ta karta wciąż jest dla mnie trudna.
