Remigiusz, to ciekawe co mówisz o Księżycu z przetartym rogiem. Ale serio - czy uszkodzona karta w tym konkretnym rozkładzie nie będzie jednak rozpraszać? Pytam bo sama mam jedną kartę z zagiętym narożnikiem i za każdym razem jak wylosowuję akurat ją, to zamiast myśleć o sensie, myślę o tym rogu.
Wiktoria, rozumiem dokładnie to uczucie. Ale z drugiej strony - może właśnie o to chodzi? Że to rozproszenie też jest częścią komunikatu? Nie mówię, że to pewne, ale chyba tak do tego podejdę.
No dobra, ale Remigiusz - kiedy w końcu ten rozkład zrobisz? Bo dyskutujemy tu już naprawdę długo, a ty nadal nie wiesz, co ta osoba o tobie myśli. Coś konkretnego planujesz, czy to zostanie w sferze teorii?
Wróćmy na chwilę do tego pytania z tytułu, bo mi się kręci po głowie. Czy robiąc rozkład o tym, co ktoś o nas myśli, naprawdę przywołujemy jego energię? Bo Ametystia mówiła, że to bardziej lustro Remigiusza niż skan tej osoby - ale w tarot jest też ten element, że intencja kieruje energią. Jak to jest?
To co Pentagrama opisuje, to jest właśnie praca z czakrą trzeciego oka - odbieranie informacji spoza siebie. Remigiusz, jeśli chcesz żeby rozkład faktycznie dotknął energii tej osoby, a nie tylko twoich projekcji, powinieneś przed rozkładem otworzyć się na odbiór, nie na analizę. Inaczej to jest tylko twoja głowa.
Okej, ale mam pytanie do całej dyskusji - czy ktokolwiek tutaj zrobił kiedyś rozkład o tym, co konkretna osoba o nim myśli, i potem miał jakiś sposób to sprawdzić? Czyli ta osoba sama powiedziała, co myślała, i okazało się że karta miała rację? Bo to byłoby dla mnie interesujące.
O, ja miałam raz coś podobnego! Zrobiłam rozkład o koleżance i wyszła Mistrzyni Mieczy, co interpretowałam jako chłód i dystans z jej strony. I kilka tygodni później ona sama mi powiedziała, że miała wtedy do mnie żal o jedną sprawę. Oczywiście to może być zbieg okoliczności, ale...
Słucham tej dyskusji od dawna i mam jedno małe pytanie. Remigiusz, pisałeś że weźmiesz tę uszkodzoną talię. Czy uszkodzone karty mają dla ciebie jakieś specjalne znaczenie, czy po prostu je ignorujesz w interpretacji?
Irenka, szczerze - nie wiem jeszcze. To jest właśnie ta rzecz, którą próbuję sobie ułożyć. Część z mnie mówi, że uszkodzona karta to sygnał, który trzeba uwzględnić. Część mówi, że to tylko zużyty papier. I chyba zależy mi na tym, żeby to być w tym rozkładzie i po prostu zobaczyć, co poczuję.
A ja mam zupełnie inne pytanie, może głupie - Remigiusz, czy ta osoba, o której myślisz, wie w ogóle, że tarot istnieje? Pytam serio, bo zastanawiam się, czy to ma jakieś znaczenie. Czy jej własne przekonania cokolwiek tu zmieniają.
