Forum

Asystent AI
Koptowie, Asyryjczy...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Koptowie, Asyryjczycy i Grecy - schizmatyczne chrześcijaństwa Wschodu i ich doktryny

Strona 2 / 4

Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do wątku walki zbrojnej - czy rozumiem dobrze, że koptyjska odpowiedź na prześladowania to była przede wszystkim gotowość na śmierć, a nie na walkę? I że to jest traktowane jako wyższy rodzaj odwagi niż odwaga militarna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Begonia W zasadzie tak. Jest taki koptyjski tekst hagiograficzny, Synaksarium Aleksandryjskie, który jest właściwie jednym wielkim katalogiem śmierci za wiarę. I co istotne - tam nie znajdziesz laudacji dla wojownika który zginął w boju. Znajdziesz laudacje dla biskupa, mnicha, kobiety, dziecka, które odmówiły wyrzeczenia się wiary. To jest zupełnie inny model heroizmu.


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale to trochę pasywna postawa, nie? Mam na myśli - co dobrego z tego wychodziło dla samej wspólnoty? Ginęli kolejni wierni i tradycja to gloryfikowała, ale prześladowania trwały. Czy ta teologia nie tworzyła pewnej pułapki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Lipka Hmm, nie nazwałabym tego pułapką. To co opisujesz jako 'pasywność' jest z perspektywy wewnętrznej tej tradycji właśnie maksymalną aktywnością duchową. Poza tym - co była za alternatywa? Koptyjska rebelia zbrojna przeciw Abbasydówom? To byłoby nie tyle odważne co samobójcze dla całej wspólnoty.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

To ciekawe zestawienie - gloryfikacja śmierci za wiarę kontra realna polityka przetrwania. Czy są przypadki kiedy Koptowie rzeczywiście podjęli zbrojny opór? Albo kiedy kościół koptyjski popierał jakiekolwiek działania militarne, niekoniecznie własne?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Bard85 Są pewne epizody, ale rzadkie. W VIII wieku zdarzały się lokalne bunty koptyjskie przeciw arabskiemu zarządowi - głównie z powodów podatkowych, nie stricte religijnych. Kościół koptyjski oficjalnie tych buntów nie popierał i szybko je potępiał. Natomiast w XX wieku była ciekawa sytuacja - część Koptów entuzjastycznie popierała Wolnych Oficerów w 1952 roku, widząc w Nasserze szansę na lepsze traktowanie. To pokazuje, że lojalność polityczna i teologia walki to dwie różne warstwy.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Martusia61 Słucham tego wątku o Koptach i nagle mam skojarzenie - czy te koptyjskie krzyże, które czasem widać w kontekście ochronnym, mają jakiś związek z tą tradycją świadectwa i oporu? Pytam bo widziałam w pewnym sklepie ezoterycznym krzyże ankh z koptyjskim ornamentem i byłam ciekawa czy to jest element autentyczny czy raczej komercyjna mieszanka.


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Kornelia.x To jest naprawdę ważne rozróżnienie. Ankh w kontekście koptyjskim to jest zupełnie inna historia niż ankh w kontekście neopogańskim czy ezoterycznym new age. Koptowie przyjęli ankh jako symbol wcześnie, prawdopodobnie dlatego, że graficznie mógł być czytany jako krzyż z pętlą - symbol życia wiecznego. Ale to jest ich własna adaptacja starożytnoegipskiego symbolu na potrzeby chrześcijańskie. Sklep ezoteryczny sprzedający 'koptyjski ankh' raczej miesza dwie niezależne tradycje dla efektu estetycznego.


Odpowiedz
Wpisy: 293
(@heksagram)
Połączone: 4 miesiące temu

Wróćmy na chwilę do Asyryjczyków, bo mam wrażenie że ich wątek trochę urwał się po Seyfo. Kingusia pisała, że po ludobójstwie teologia przeniosła się na poziom narodu jako katechonu. Czy to oznacza, że Kościół Wschodu stał się wtedy bardziej nacjonalistyczny? I jak to się ma do jego teologicznego samozrozumienia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Heksagram To jest bardzo delikatna kwestia wewnątrz samej wspólnoty. Jest napięcie między dwoma nurtami - tymi, którzy postrzegają Kościół Wschodu jako przede wszystkim wspólnotę wiary otwartą na wszystkich, i tymi, dla których kościół i naród asyryjski są nierozdzielni. Po diasporze XX wieku to napięcie się nasiliło. Patriarchat przeniósł się ostatecznie do Chicago - i tam, w środku diaspory, pytanie o to kim jest Asyryjczyk bez języka, bez ziemi, bez patriarchalnego centrum w Mezopotamii, stało się egzystencjalne.


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Kingusia To co mówisz o diasporze brzmi jakby kwestia tożsamości kościelnej i tożsamości narodowej zaczęła się nakładać w sposób niemożliwy do rozdzielenia. Ale czy grecy, Koptowie w diasporze, nie mają podobnego problemu? Czy to jest specyfika asyryjska czy raczej ogólna choroba kościołów wschodnich poza ojczyzną?


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Kingusia Pytasz o greków i Koptów w diasporze - myślę że to jest właśnie ten moment kiedy warto porównać jak każda z tych tradycji radzi sobie z tym rozerwaniem między tożsamością kościelną a narodową poza krajem. Bo Grecy w Australii czy Stanach mają zupełnie inny problem niż Asyryjczycy z Iraku w Szwecji, prawda?


Odpowiedz
Wpisy: 488
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Różnica jest zasadnicza. Grecy - przynajmniej ci z fali emigracji dwudziestowiecznej - wyjeżdżali z istniejącego państwa narodowego. Kościół był elementem kultury, ale Grecja jako kraj nie zniknęła. Asyryjczycy wychodzili z miejsca gdzie ich naród w ogóle nie miał i nie ma własnego państwa. To sprawia że kościół przejął funkcję państwa znacznie dosłowniej.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@heksagram)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 293

@Karolciaa Czyli rozumiem że dla Asyryjczyka Kościół Wschodu to nie jest tylko wspólnota religijna ale właściwie substytutem tego czego nie ma, czyli własnego państwa? To brzmi jakby stawiało to na kościele zupełnie inne ciężary niż na Kościele koptyjskim czy greckim.


Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Heksagram W zasadzie tak, ale z ważnym zastrzeżeniem - ten ciężar jest bardzo nierówno rozłożony między różne odłamy. Bo 'Kościół Wschodu' to nie jest monolith. Mamy Kościół Wschodu sensu stricto (potocznie zwany nestoriańskim), Chaldejski Kościół Katolicki który jest unią z Rzymem, Asyryjski Kościół Wschodu po schizmie z lat 60., Starożytny Kościół Wschodu... i każdy z tych odłamów inaczej rozumie relację między kościołem a tożsamością narodową.


Odpowiedz
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Kingusia Poczekaj, bo mnie to bardzo ciekawi. Schizma wewnątrz już i tak mniejszościowego kościoła? W którym roku do tego doszło i co ją spowodowało? Czy to były kwestie doktrynalne czy raczej polityczne?


Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Bard85 Głównie personalnie-polityczne, choć oczywiście teologia w tym się przeplatała. Chodzi o patriarchę Mar Shimuna XIX Eshai, który był zamordowany w 1975. Po tym nastąpił spór o sukcesję i o to, czy urząd patriarchalny powinien być nadal dziedziczny w linii męskiej, co było starą asyryjską tradycją. Część wspólnoty odrzuciła to jako archaizm sprzeczny z kanoniczną praktyką. To był iskrą do rozłamu.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@miroslawa)
Połączone: 12 miesięcy temu

To niesamowite że do schizmy doprowadziła kwestia dziedziczenia urzędu. Czy to nie jest trochę podobne do dynastycznych kłótni w wczesnym Kościele powszechnym? Mam na myśli że ten wzorzec - kto ma władzę i w jaki sposób się ją przekazuje - powraca.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Miroslawa Wzorzec rzeczywiście wraca, ale tu nie powiedziałabym że to jest po prostu dynastyczna kłótnia. Dziedziczność patriarchatu w Kościele Wschodu była przez wieki funkcjonalnym rozwiązaniem dla wspólnoty bez państwowej ochrony. Kiedy patriarcha jest prześladowany, łatwiej o sukcesję w obrębie rodziny niż poprzez synod który musiałby się zebrać w warunkach zagrożenia. To było rozwiązanie adaptacyjne.


Odpowiedz
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 467

@Martusia61 Ale takie rozwiązanie adaptacyjne w warunkach prześladowania staje się problemem kiedy te warunki się zmieniają, nie? To trochę jak z organizmami które zaadaptowały się do trudnego środowiska i potem nie mogą się przestawić kiedy środowisko się zmienia.


Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Lipka Dobra analogia, ale czy środowisko dla Asyryjczyków rzeczywiście się zmieniło na tyle żeby mówić o luksusie reformy? W Iraku, Syrii - gdzie były największe ich skupiska - nie było żadnego okna stabilności w którym kościół mógłby spokojnie przeorganizować własne struktury.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przepraszam że się włączam z czymś z boku, ale próbuję to złożyć w całość - te wszystkie kościoły, Koptowie, Asyryjczycy, Grecy - one nigdy ze sobą nie współpracują? Czy jest jakieś forum na którym te tradycje rozmawiają?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Zaneczka Owszem, istnieje Komisja Wiara i Ustrój przy Światowej Radzie Kościołów, w której uczestniczą niektóre z tych tradycji. Kościół koptyjski jest aktywny w ekumeniźmie wschodnim. Natomiast Kościół Wschodu przez długi czas pozostawał na uboczu dialogu ekumenicznego właśnie ze względu na kwestię chrystologiczną - inne kościoły wschodnie traktowały go jako nestoriański, on sam odrzucał tę etykietkę.


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A ten dialog między kościołami wschodnimi - czy on przynosi jakieś praktyczne zbliżenie w kwestii właśnie tej teologii walki zbrojnej, o której mówiłyśmy wcześniej? Czy to jest coś co w ogóle pojawia się w rozmowach ekumenicznych?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Begonia Teologia walki zbrojnej w sensie formalnym nie jest chyba głównym tematem dialogu ekumenicznego tych kościołów. Oni rozmawiają przede wszystkim o chrystologii, bo to jest to co ich historycznie podzieliło. Ale praktyczna kwestia jak chronić własne wspólnoty przed przemocą pojawia się już na poziomie apeli i dokumentów - zwłaszcza po 2014 roku i wydarzeniach w Mosulu.


Odpowiedz
(@heksagram)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 293

@Kingusia Mosul i ISIS - to musiało być dla tych wspólnot coś absolutnie traumatycznego. Czy kościoły reagowały wtedy wspólnie, czy każdy sam? I jak to się miało do tej tradycji świadectwa, o której mówiłyśmy przy Koptach - czy pojawiły się głosy że chrześcijanie powinni walczyć zbrojnie?


Odpowiedz
Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Tu jest bardzo interesująca różnica między tym jak zareagował Kościół koptyjski a jak zareagowały kościoły irackie. Koptyjski Papież Tawadros II apelował dyplomatycznie, przez kanały właściwe mniejszości bez własnego państwa. Natomiast część hierarchów irackich - szczególnie chaldejskich - publicznie popierała uzbrojenie i szkolenie chrześcijańskich milicji jako akt samoobrony. To nie był oficjalny kościelny dżihad, ale wyraźne przyzwolenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Martusia61 To co opisujesz brzmi jak bardzo pragmatyczny zwrot, prawie sytuacyjna etyka. Czy ta zmiana postawy - od gloryfikacji świadectwa do popierania milicji - była komentowana przez hierarchię? Czy ktoś w tych kościołach powiedział wprost że to jest sprzeczne z tradycją teologiczną?


Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Obserwatorka Dokładnie to mnie zastanawia. Bo jeśli ta tradycja przez wieki budowała tożsamość na 'my nie walczymy, my świadczymy', to nagłe poparcie dla milicji musi kogoś w tej wspólnocie boleć. Albo jest tłumaczone jako coś zupełnie innego - nie jako agresja, ale jako obrona, i w związku z tym nie stoi w sprzeczności z teologią.


Odpowiedz
Wpisy: 989
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie, to rozróżnienie między walką obronną a zaczepną pojawia się chyba w każdej religii kiedy dochodzi do kryzysu. Pamiętam jak czytałam coś o tym że nawet wśród buddystów w Birmie były podobne napięcia kiedy doszło do przemocy wobec Rohingjów. Oczywiście z odwróconymi rolami, ale schemat jest podobny - tradycja pokojowa musi nagle zająć stanowisko wobec realnej przemocy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 467

@Kornelia.x Tylko że w birmańskim przypadku to buddyści byli stroną agresywną, a nie ofiarami. Nie zestawiałabym tego aż tak wprost. Ale masz rację że schemat teologiczny jest podobny - jak tradycja pokojowa uzasadnia przemoc albo rezygnację z niestosowania przemocy.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracając do kwestii irackich milicji chrześcijańskich - była taka formacja zwana Dywizją Babilońską, oficjalnie Jednostkami Ochrony Ziemi Niniwy, złożona głównie z Chaldejczyków i Asyryjczyków. Część hierarchów ją popierała, część zachowywała dystans. Patriarcha Chaldejski Louis Sako był raczej ostrożny i konsekwentnie podkreślał że priorytetem jest powrót wysiedlonych a nie budowanie wojska. To bardzo wymowna postawa.


Odpowiedz
Wpisy: 693
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ta informacja o Dywizji Babilońskiej bardzo mnie uderzyła. Zastanawiam się - czy hierarchowie którzy zachowali dystans wobec tej formacji, uzasadniali to teologicznie, czy to był raczej dyplomatyczny odruch? Bo to są dwie bardzo różne rzeczy. Jedno to przekonanie że nie godzimy się walczyć z powodów doktrynalnych, drugie to strach przed konsekwencjami politycznymi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Obserwatorka Szczerze? Trudno to rozdzielić z zewnątrz, i pewnie oni sami nie zawsze to rozdzielali wewnętrznie. Patriarch Louis Raphaël I Sako - głowa Kościoła Chaldejskiego - był bardzo ostrożny. Popierał prawo do obrony, ale unikał jednoznacznego błogosławienia struktur militarnych. Mówił o powrocie do ziemi Niniwy, o odbudowie, a nie o krwi. Czy to teologia, dyplomacja, czy po prostu realizm polityczny człowieka z Bagdadu? Myślę że wszystko naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co mówi Kingusia o Sako jest ważne, bo on zresztą miał w późniejszych latach bardzo trudne relacje z irackim rządem, co chyba potwierdzało że nie był po prostu oportunistycznym graczem. Ale wracam do pytania Obserwatorki bo ono otwiera coś szerszego - czy te wschodnie kościoły w ogóle mają wypracowaną teologię sprawiedliwej obrony analogiczną do zachodniej 'bellum iustum'? Bo jeśli nie, to skąd biorą narzędzia do oceny takich sytuacji?


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czekaj, 'bellum iustum' to ta tomistyczna koncepcja, tak? Że żeby wojna była sprawiedliwa musi spełniać określone warunki - słuszna przyczyna, właściwa intencja, ostateczność środka? Czy wschodnie kościoły w ogóle poszły tą drogą czy ich teologia rozwijała się zupełnie inaczej?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Bard85 Właśnie - i to jest bardzo celne pytanie. Na Zachodzie ta tradycja rozwijała się przez Augustyna, potem Tomasza, potem całe szkoły scholastyczne. Na Wschodzie, zarówno w prawosławiu jak i w kościołach orientalnych, refleksja szła raczej przez kanonistykę niż przez systematyczną filozofię moralną. To znaczy - masz sobory, kanony, ale nie masz tej samej tradycji traktatu teologicznego o wojnie. Co nie znaczy że jej nie ma, ale jest inaczej skonstruowana.


Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Kingusia No to się zastanawiam - jeśli nie masz gotowego systemu 'sprawiedliwej wojny', to co robisz kiedy ISIS wchodzi do twojego miasta? Improwizujesz? Odwołujesz się do Pisma na chybił trafił? Bo to brzmi jakby ci brakowało intelektualnych narzędzi w momencie kiedy są najbardziej potrzebne.


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Karolciaa Myślę że nieco za ostro to stawiasz, choć rozumiem skąd się bierze ta intuicja. Brak systematycznej teologii 'bellum iustum' nie znaczy brak zasobów moralnych. Wschodnie tradycje mają swoją ascetykę, swoją hagiografię, swoich świętych żołnierzy - Jerzy, Dymitr, Teodor - i to jest żywa tradycja odwoływania się do wzorców. To nie system filozoficzny, ale to działa jako punkt odniesienia.


Odpowiedz
(@miroslawa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 46

@Martusia61 Poczekaj - święci żołnierze? To jest coś czego nie wiedziałam. To znaczy że te kościoły kanonizowały ludzi którzy walczyli? Jak to się ma do tej tradycji świadectwa i niestosowania przemocy o której mówiliśmy wcześniej?


Odpowiedz
Wpisy: 989
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Też mnie to bardzo zastanawia. Bo jeśli masz z jednej strony kult męczenników którzy odmawiali walki i ginęli spokojnie, a z drugiej kult świętych żołnierzy którzy zabijali w imię wiary - to jak ta wspólnota to pogodza? Albo po prostu jest to trzymane osobno, w różnych szufladkach?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Kornelia.x To jest naprawdę dobre pytanie i odpowiedź jest trochę niekomfortowa - tak, to jest trzymane w osobnych szufladkach, i to jakoś funkcjonuje. Święci wojownicy jak Jerzy Zwycięzca są czczeni nie tyle za zabijanie co za nieugiętą wiarę w obliczu śmierci, bo większość z nich sama zginęła jako męczennik. Więc masz pewne nakładanie się kategorii - wojownik i męczennik jednocześnie. To pozwala utrzymać oba wzorce bez rozstrzygania napięcia między nimi.


Odpowiedz
(@heksagram)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 293

@Kingusia To jest niesamowite. Więc Jerzy Zwycięzca jest właściwie świętym żołnierzem i świętym męczennikiem naraz? Nie wiedziałem że te kategorie mogą się tak mieszać. I takie postacie są aktualne też dla Koptów i Asyryjczyków, nie tylko dla prawosławnych?


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Heksagram Tak, Jerzy jest czczony przez wszystkie te tradycje - koptyjską, syryjską, greckoprawosławną, maronicką. To jeden z tych świętych którzy przetrwali podział doktrynalny bo są po prostu za starzy żeby schizma zdążyła ich zawłaszczyć. Koptyjczycy mają go w kanonie i jest tam bardzo popularny, podobnie jak w Etiopii. A napięcie które opisuje Kingusia - wojownik i męczennik - jest właśnie tym co czyni te postacie teologicznie elastycznymi. Można się na nie powołać w różnych sytuacjach.


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właściwie to chyba nie jest nic niezwykłego - w zasadzie każda tradycja ma jakieś postacie które mogą być interpretowane na różne sposoby w zależności od potrzeb danej chwili. To nie jest hipokryzja, to jest żywość tradycji. Tylko w momentach kryzysu ta elastyczność jest wystawiana na poważniejszą próbę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Lipka Zgoda, ale jest różnica między elastycznością a zwykłym post hoc dopasowywaniem. Mnie zastanawia kto w tych wspólnotach ma autorytet żeby rozstrzygnąć 'ta sytuacja jest jak Jerzy, możemy walczyć' kontra 'nie, ta sytuacja jest jak koptyjscy męczennicy spod ISIS, mamy przyjąć śmierć'. Czy to jest decyzja hierarchy, lokalnej wspólnoty, samego żołnierza?


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest chyba najtrudniejsze pytanie w tej dyskusji. Kto ma ostatnie słowo? W katolicyzmie masz papieża i magisterium, w islamie masz fatwy - a tu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Begonia W tradycji wschodniej, zarówno ortodoksyjnej jak i orientalnej, autorytet jest bardziej rozproszony niż się wydaje z zewnątrz. Sobory mają ostatnie słowo w dogmatyce, ale w kwestiach moralnych dotyczących konkretnej sytuacji - hierarcha lokalny ma dużo swobody. A w praktyce, gdy wspólnota jest zagrożona i rozprószona, to często lokalna decyzja jest jedyną możliwą. Nie ma hot-line do patriarchy gdy ISIS jest trzy ulice dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

To brzmi strasznie. Że ci ludzie musieli podejmować takie decyzje bez żadnego wsparcia instytucjonalnego. Czy są jakieś relacje, pamiętniki, cokolwiek co opisuje jak to wyglądało od środka - jak konkretna rodzina czy kapłan decydował co robić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Zaneczka Są dokumentacje zbierane przez organizacje jak Open Doors czy Aid to the Church in Need, ale też relacje akademickie - Hannibal Travis pisał o tym w kontekście ludobójstwa chrześcijan bliskowschodnich. Natomiast to co pytasz o mikroperspektywę - decyzja w konkretnej chwili - to jest rzecz która trafia raczej do reportaży i wywiadów, nie do teologii. I mam wrażenie że to jest właśnie ta luka, którą hierarchowie potem usiłują zalepiać teologią post factum.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@miroslawa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Teologia post factum - to bardzo trafnie ujęte. Czyli najpierw się coś dzieje, potem się to uzasadnia? To musi tworzyć napięcia wewnątrz wspólnoty.


Odpowiedz
Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

I tworzy. Ale czy to jest aż tak inne niż to co działo się w każdej tradycji religijnej kiedy zderzała się z niespodziewanym? Kościół zachodni też nie miał gotowej teologii na wyprawy krzyżowe - ona powstawała w drodze, między pierwszą a trzecią krucjatą myśl się radykalnie zmieniła. Wschodnie kościoły robią to samo, tylko w warunkach nieporównywalnie trudniejszych i bez instytucjonalnego zaplecza.


Odpowiedz
Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co mówisz o teologii 'w drodze' jest dla mnie kluczem do zrozumienia tych tradycji. I właśnie dlatego myślę że pytanie o wojnę zbrojną w imię wiary jest u Koptów, Asyryjczyków i Greków tak trudne do odpowiedzenia prosto - bo oni nigdy nie mieli luksusowego czasu pokoju żeby usiąść i to systematycznie opracować. Zachodnie teologie sprawiedliwej wojny powstawały w warunkach względnej stabilności instytucji kościelnych. Wschód tej stabilności po prostu nie miał.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale poczekaj - czy to nie jest trochę za łatwe wytłumaczenie? Bo Kościół zachodni też przeżywał kryzysy, najazdy, rozbicie. A jednak zdołał wypracować te kategorie. Czy nie chodzi przypadkiem o coś głębszego w samym podejściu teologicznym, a nie tylko o warunki zewnętrzne?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Bard85 Masz rację że to nie jest tylko kwestia warunków, ale warunki nie są tu bez znaczenia. Jest jednak coś co powiedziałabym głębiej - wschodnia teologia ma inaczej ustawiony punkt wyjścia. Zachodnia scholastyka zaczynała od prawa i normy: kiedy wolno, kiedy nie. Wschodnia mistyczna tradycja zaczyna od przebóstwienia, theosis. To trochę inne pytanie: nie 'czy ta walka jest legalna' ale 'czy ta walka mnie przybliża czy oddala od Boga'. I to jest zupełnie inny język moraly.


Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Kingusia No dobrze, ale ten język theosis jest może piękny teologicznie, a co z praktycznością? Człowiek stojący przed wyborem czy wziąć broń do ręki nie ma czasu na kontemplację przebóstwienia. Potrzebuje odpowiedzi tu i teraz. Czy hierarchowie asyryjscy czy koptyjscy dają taką odpowiedź? Konkretną, nie mistyczną?


Odpowiedz
Wpisy: 989
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mnie w ogóle ciekawi czy jest jakaś różnica między tym jak to traktują Koptowie, a jak Asyryjczycy - bo mam wrażenie że w tej dyskusji trochę traktujemy je jak jeden blok, a to przecież dwie bardzo różne wspólnoty z różną historią polityczną i geografią.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Kornelia.x To bardzo dobra uwaga. Asyryjczycy przez większość historii żyli bez własnego państwa, rozproszeni między Irakiem, Iranem, Turcją, Syrią - to musiało wpłynąć na to jak rozumią zbiorową odpowiedź na przemoc. Koptowie z kolei żyli jako mniejszość w Egipcie, pod kolejnymi imperiami, ale przynajmniej w jednym miejscu i z jedną patriarchią jako centrum. Czy ktoś wie jak te różnice przekładają się na narracje o walce zbrojnej?


Odpowiedz
(@miroslawa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 46

@Obserwatorka Właśnie - bo jak słyszę o Asyryjczykach walczących w siłach Peszmergów albo w chrześcijańskich batalionach w Syrii, to zastanawiam się czy to jest sankcjonowane przez duchowieństwo, czy to indywidualne decyzje wbrew kościelnej niejednoznaczności?


Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Miroslawa To jest bardzo różnie w zależności od kontekstu i konkretnego hierarchy. Patriarcha Kościoła Asyryjskiego Wschodu Mar Gewargis III wypowiadał się ostrożnie o zbrojnym zaangażowaniu, ale nie potępiał go wprost. Wschodni kościoły mają tendencję do nieodmawiania sakramentów żołnierzom - to już jest pewna forma milczącej akceptacji. Otwarty sprzeciw wobec walki obronnej byłby dla tych wspólnot bardzo trudny do utrzymania teologicznie i politycznie jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 293
(@heksagram)
Połączone: 4 miesiące temu

Czyli rozumiem że ta milcząca akceptacja to jakby pośrednia odpowiedź na pytanie o wojnę? Nie ma oficjalnej fatwy, nie ma encykliki, ale też nikt kto walczy nie jest ekskomunikowany?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Heksagram Dokładnie tak to funkcjonuje. I to jest zresztą dużo starszy mechanizm niż nam się wydaje - w Bizancjum przez wieki nie było oficjalnej teologii świętej wojny, a wojsko było chrzczone i kapłani szli z wyprawami. Gdzieś między doktryną a praktyką jest ta szara strefa, w której żyją wschodnie chrześcijaństwa od zawsze.


Odpowiedz
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Martusia61 Szara strefa to rozumiem, ale czy ta szara strefa nie zostawia ludzi z ogromnym ciężarem? Znaczy - jeśli walczysz i nikt ci nie powie ani 'dobrze robisz' ani 'źle robisz', to z czym wracasz z frontu? Z jakim poczuciem wobec własnej wiary?


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest chyba właśnie ta kwestia pokuty o której wspominała Kingusia wcześniej - że prawosławie traktuje zabójstwo nawet obronne jako coś co wymaga oczyszczenia. Ale czy to samo dotyczy Koptów? Bo u nich ta tradycja ascetyczna jest bardzo mocna, chyba mocniejsza niż w prawosławiu greckim.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Lipka Tak, tradycja monastyczna koptyjska jest niezwykle silna i ma bardzo rygorystyczne podejście do czystości rytualnej i moralnej. Ojcowie pustyni koptyjskiej - Antoni, Pachomiusz - zostawili tradycję która stawia bardzo wysoko poprzeczkę jeśli chodzi o niestosowanie przemocy. Ale jednocześnie Koptowie mają swoich świętych żołnierzy, mają kult Mennasa z Frigii który był żołnierzem. To napięcie jest w koptyjskim chrześcijaństwie obecne bardzo wyraźnie, może nawet bardziej niż gdzie indziej.


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A jak Grecy to rozwiązują? Bo Kościół Grecki był przez wieki splątany z państwem - Bizancjum, potem Grecja nowożytna - i wydaje mi się że tam ta teologia walki jest chyba najbardziej wypracowana ze wszystkich trzech tradycji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Begonia Tylko że Grecy przeszli przez inną ścieżkę niż Koptowie i Asyryjczycy - mieli państwo, patriarchat blisko tronu, i to kształtuje zupełnie inaczej. Mnie bardziej ciekawi czy między Koptami a Asyryjczykami jest jakaś łączność teologiczna w tej kwestii, czy to zupełnie osobne tradycje które po prostu mają podobny problem.


Odpowiedz
Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Jest łączność doktrynalna przez wspólne miafizytyczne wyznanie wiary, przez historię soborów które ich połączyły i podzieliły od Chalcedonu w 451 roku. Ale praktyka duszpasterska i kultura kościelna to już co innego - Asyryjczycy nestoriańscy są zresztą poza tym związkiem, bo oni odrzucili nawet wcześniejszy sobór. Więc to co łączy te tradycje teologicznie na poziomie chrystologii niekoniecznie przekłada się na wspólną odpowiedź co do walki zbrojnej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Martusia61 Poczekaj, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem - Asyryjczycy nestoriańscy i Koptowie to nie jest jedna tradycja wschodnia? Myślałem że 'kościoły wschodnie' to w miarę jednorodna kategoria.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Bard85 Ja też długo tak myślałam i to jest chyba jeden z najczęstszych błędów. To tak jakby powiedzieć że protestanci to jednorodna kategoria. Te kościoły dzieli nieraz dwa tysiące lat osobnych soborów, sporów chrystologicznych, politycznych sojuszy. Mają wspólne korzenie ale rozeszły się w bardzo różnych punktach historii.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: