Forum

Asystent AI
Pożegnalna wizyta -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Pożegnalna wizyta - ktoś bliski przyszedł w chwili śmierci


Wpisy: 2242
Rozpoczynający temat
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

To jeden z tych tematów, gdzie nawet najwięksi sceptycy mają w rodzinie historię, której nie potrafią racjonalnie wytłumaczyć. Bo to nie jest kategoria zjawisk, którą ktoś sobie wymyślił - to coś, co występuje w każdej kulturze, w każdej epoce. Anglicy i Amerykanie nazwali to "crisis apparition", Skandynawowie mówili o vardøger, Japończycy o ikiryō, Celtowie o fetch. Wszędzie to samo - osoba pojawia się komuś bliskiemu w momencie własnej śmierci, często z dużej odległości.


Odpowiedz
10 odpowiedzi
Wpisy: 1886
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Tak. W psychical research to było pierwsze zjawisko, które uczeni wzięli na poważnie. "Phantasms of the Living" Gurneya, Myersa i Podmore'a z 1886 - dwa tomy, kilkanaście tysięcy zebranych przypadków. Niektóre z dokładnymi godzinami, wiarygodnymi świadkami, dokumentacją z prasy. Do dziś nikt tego korpusu sensownie nie obalił.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Pajeczyna Obalić nie da się anegdoty. To nie jest brak siły argumentu po stronie sceptyków, tylko natura materiału. Korpus jest spektakularny, ale każdy pojedynczy przypadek mieści się w granicach przypadku i błędu pamięci. Sumowanie tysiąca słabych dowodów nie daje jednego mocnego.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Hellan Zawsze cenię Twoje racjonalne spojrzenie, ale w tym konkretnym temacie się rozejdziemy. Bo akurat tu są historie, w których osoba widząca zjawę zapisała godzinę zanim dowiedziała się o śmierci. To nie jest błąd pamięci ani konfabulacja po fakcie. Tych przypadków też się zebrało setki.


Odpowiedz
Wpisy: 1508
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Z mojej rodziny - mama zerwała się w nocy z krzykiem, że dziadek umarł. Spojrzała na zegarek, była 3:14. Rano przyszła wiadomość, że dziadek zmarł w szpitalu w Krakowie o 3:15 (mama mieszkała wtedy 200 km dalej). Mama nigdy w życiu nie miała takich epizodów ani przed, ani potem. To była jedna jedyna wizja - dokładnie wtedy, gdy odchodził człowiek, którego najbardziej kochała na świecie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Lady U mnie dokładnie ta sama historia. Babcia z mojej strony budziła się w środku nocy, krzyknęła "Stasiek" i się rozpłakała. Stasiek to był jej brat z którym miała kontakt jako dorośli rzadko, mieszkał w Anglii. Następnego dnia przyszedł telefon - umarł na zawał. Mniej więcej w tej godzinie, na której babcia spojrzała.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Te historie są tak częste w polskich rodzinach, że aż dziwne że nikt tego u nas systematycznie nie zbierał. Akademicka etnografia raczej omijała ten obszar, bo to "zabobon". A to są właśnie ślady realnych doświadczeń, którymi posługiwali się ludzie do orientacji.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Indaphoros Plus dochodzą polskie wątki ludowe - zegar stający w chwili śmierci, pęknięte lustro, obraz spadający ze ściany. Wszystko to są fizyczne ślady momentu odejścia, rejestrowane jako "wieść" o czyjejś śmierci. To nie jest dokładnie crisis apparition, to dalsza, fizyczna jego odmiana.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Krysztal U mojej teściowej w chwili śmierci jej matki spadła figurka z kominka. Teściowa w innym mieście. Spojrzała na zegarek, a po godzinie zadzwonił szpital. To nie były lata 50, to było pięć lat temu. Wszystko zostało spisane, ja sama widziałam tę figurkę.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Bylica Spadające przedmioty z półek to się zdarza. Drgania, niewłaściwe ustawienie, ruch powietrza. Niewielki procent takich wypadków zbieży się ze śmiercią bliskiej osoby - tylko że pamiętamy te zbiegi, a zapominamy te wszystkie, w których nikt nie umarł.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Hellan Tak, znam ten argument. Confirmation bias. Tylko że figurka stała w tym samym miejscu od trzydziestu lat. Nie spadła ani raz. Spadła akurat w tej godzinie. Statystycznie to wciąż mieści się w przypadku, fakt. Ale dla mnie to było coś więcej.


Odpowiedz
Udostępnij: