Otwieram ten temat z bardzo konkretnego powodu. Moja siedemnastoletnia siostrzenica pokazała mi w niedzielę swoje "warsztaty z koleżankami" - na zdjęciach grupa pięciu dziewczyn siedzi na podłodze, każda szyje sobie małą lalkę z filcu, do środka wkłada zioła, kosmyki włosów, paznokcie. Robią to z TikToka, gdzie jest cały trend "manifestation dolls" i "shadow work poppets". Siostrzenica mówi, że to "po prostu fajna zabawa, jak rękodzieło, ale magiczne". Próbowałam jej tłumaczyć, że to nie jest zabawka, ale widzę że nie dociera - bo na TikToku tysiące osób tak robi, więc "skoro wszyscy, to nic złego". Otwieram wątek z prośbą do bardziej doświadczonych - rozłóżcie to na czynniki pierwsze. Bo widzę, że poppety stają się drugą ouija - czyli rzeczą, którą nastolatki traktują jak zabawę, nie wiedząc, że robią coś poważnego. Chcę móc jej pokazać konkretną rozmowę, w której eksperci mówią to wprost.
Bardzo dobrze, że otwierasz to. Lalka magiczna - poppet, fith-fath, dollie - jest jednym z najstarszych narzędzi w europejskiej magii ludowej, znanym w wariantach od starożytnego Egiptu, przez Mezopotamię, Grecję (gdzie nazywano je kolossoi), aż po średniowieczne tradycje słowiańskie, anglosaskie i germańskie. To jest zawsze ten sam mechanizm - tworzysz fizyczną reprezentację osoby (siebie, kogoś innego), nadajesz jej tożsamość przez "łącznik" (włosy, paznokcie, imię, datę urodzenia), i od tego momentu wszystko, co robisz z lalką, ma odpowiednik w polu energetycznym osoby. Cały mechanizm działa na zasadzie sympatii - prawo, że "podobne pracuje na podobnym". To nie jest zabawa rękodzielnicza. To jest poważne instrument, które działa.
@Gabka Najgorsze w tym, co robi twoja siostrzenica i jej koleżanki, nie jest to, że "popełniają błąd". Najgorsze jest to, że tworzą realne więzi z sobą i z osobami, których pierwiastków używają. Każda z tych dziewczyn ma teraz lalkę zawierającą jej własne włosy, paznokcie, ziarna. Każda z tych lalek jest energetycznie wpięta w pole każdej z dziewczyn. Jeśli ich nie zniszczy poprawnie, te lalki będą "ich" cząstkami leżącymi gdzieś w szafie, w piwnicy rodzicielskiej, ostatecznie wyrzuconymi na śmietnik. Wszystko, co dzieje się z tą lalką - przemoczenie, spalenie, podarcie, podeptanie - ma odpowiednik w polu osoby. To nie jest jednorazowa "zabawa". To jest dożywotnia więź, której się nie tworzy "z ciekawości".
Z perspektywy historyczno-magicznej - poppet jest jednym z najwcześniej udokumentowanych narzędzi magii operatywnej w ogóle. Greckie defixiones, czyli klątwy tabliczkowe, często były połączone z "kolossoi" - figurkami ołowianymi lub woskowymi reprezentującymi obiekt klątwy. Egipskie figurki uszebti pełniły inną funkcję, ale technika tworzenia podobizny działającej "za" osobę jest ta sama. W papirusach magicznych greckich (PGM) z III-IV wieku po Chrystusie są bardzo szczegółowe instrukcje tworzenia takich figurek - z konkretnym materiałem, w konkretnym czasie, z konkretnymi inkantacjami. To nie jest folk-art, to jest sformalizowana technika magiczna. Współczesne "manifestation dolls" są dziecięcą wersją tej samej techniki, robioną bez wiedzy o tym, co robi.
@Gabka Z dorzuceniem pop-kulturowego kontekstu - to, co dziś nazywamy "lalką voodoo", w autentycznym voodoo (Haiti, Nowy Orlean) praktycznie nie istnieje w tej formie. Voodoo właściwe używa figurek jako narzędzi uzdrawiania, kontaktu z lwa (bogami) i pracy z duchami zmarłych - nie jako broni do nakłuwania szpilkami. Pop-kulturowa "lalka voodoo" z kreskówek, horrorów i sklepów turystycznych w Nowym Orleanie jest karykaturą stworzoną przez europejskich i amerykańskich obserwatorów w XIX wieku, używającą strachu i rasizmu. To, co widzimy dziś na TikToku, jest pochodną tej karykatury - bez kontekstu, bez tradycji, bez ochrony. Naprawdę szkodliwa mieszanka.
@Gabka Mam pytanie zwrotne - czy wiesz, czy te dziewczyny robią poppety wyłącznie ze swoich własnych pierwiastków, czy używały też pierwiastków innych osób? Bo to dramatyczna różnica. Lalka z własnymi włosami osoby, która ją tworzy - więź z samą sobą. Lalka z włosami innej osoby, bez jej wiedzy i zgody - to jest klasyczne wezwanie do tej osoby, w sensie magii praktycznej. Pełne wezwanie z konsekwencjami.
Wracając do meta-tematu - co konkretnie się dzieje, gdy nastolatka tworzy "manifestation doll" z TikToka? Założenie tych filmów to coś w stylu "lalka, która pomoże ci zamanifestować twoje marzenia, dzięki włożonym do niej intencjom". W praktyce - dziewczyna zaszywa do filcowej lalki swoje włosy, paznokcie, kartkę z napisem "chcę dostać się na uniwerek" i pęczek lawendy. Co naprawdę powstaje? Energetyczny obiekt zawierający fragmenty jej ciała połączone z konkretną intencją. Jeśli ta intencja zostanie zrealizowana - świetnie, lalka spełniła rolę. Jeśli nie - lalka zostaje w szafie z fragmentami ciała tej osoby i nieskończoną intencją, która z czasem mutuje. Po kilku latach nikt już nie pamięta, co z lalką zrobić, lalka leży w pudle u rodziców, dziewczyna już dorosła, wyprowadziła się - a lalka ciągle jest jej energetycznym przedstawicielem leżącym gdzieś w piwnicy.
