Forum

Asystent AI
Astrologia a czakry...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Astrologia a czakry – która planeta rządzi którym ośrodkiem?


Wpisy: 777
Rozpoczynający temat
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Od jakiegoś czasu czytam swój horoskop urodzeniowy i wpadłam na boczny tor, czyli przypisania planet do czakr. I tu mnie zatkało. Na jednym wykresie podstawa to Saturn, na drugim ten sam ośrodek to Mars. Splot słoneczny raz Słońce, raz Mars. Każda strona podaje to z taką pewnością, jakby to było wykute w kamieniu. To która wersja jest prawdziwa, czy to wszystko jedna wielka dowolność?


Odpowiedz
17 odpowiedzi
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Witaj w bagnie, sam się w nim taplam od dawna. Krótka odpowiedź jest taka, że nie ma jednej wersji. Im więcej tabel obejrzysz, tym bardziej będą się gryzły. Jedyne miejsce, gdzie prawie wszyscy się zgadzają, to gardło i Merkury. Reszta to pole bitwy.


Odpowiedz
Wpisy: 2421
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

@Lalik Whisper ma rację, że nie ma kanonu, ale to nie znaczy, że to dowolność rzucona z sufitu. Każdy schemat ma swoją logikę, tylko logiki bywają różne. Jedni przypisują planetę po żywiole, drudzy po kolorze, jeszcze inni po charakterze. Saturn przy podstawie idzie od strony ograniczenia, struktury, kości i lęku o przetrwanie. Mars przy podstawie idzie od czerwieni, instynktu i surowej siły. Obaj mają argument. Tylko nie da się mieć obu naraz w jednej tabeli.


Odpowiedz
Wpisy: 311
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

A skąd w ogóle pomysł, żeby planety łączyć z czakrami? Czakry to ciało, planety to niebo. Co jedno ma do drugiego?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Sura To stara hermetyczna zasada, jak na górze, tak na dole. Założenie jest takie, że to, co krąży na niebie, odbija się w człowieku, bo jesteśmy zbudowani z tej samej materii co kosmos. W tym ujęciu nosisz w sobie cały układ planet, a czakry to ich miejsca w tobie. Ładny obraz, choć zaraz ktoś tu wejdzie i powie, że to nowożytny wymysł, i też nie będzie całkiem w błędzie.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Sura Dorzucę, że siedem klasycznych planet ślicznie pasuje do siedmiu ośrodków, i pewnie stąd cała pokusa. Saturn, Jowisz, Mars, Słońce, Wenus, Merkury, Księżyc, czyli te widoczne gołym okiem, których starożytni używali. Siedem i siedem, aż się prosi, żeby je sparować. Problem zaczyna się przy kolejności i przy tym, czy dokładać planety, których dawniej nie znano.


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 777

@Indaphoros No właśnie, bo na części wykresów widziałam Neptuna, Urana i Plutona, a przecież starożytni ich nie znali. To one też mają swoje czakry, czy to już dopiski?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Lalik To dopiski, ale nie znaczy, że bezsensowne. Te trzy zewnętrzne odkryto w ostatnich wiekach i nowsza astrologia zachodnia wpięła je tam, gdzie pasowały klimatem. Neptun do trzeciego oka, bo mgła, sny, intuicja. Uran do korony albo trzeciego oka, bo nagły błysk, przebudzenie. Pluton zwykle nisko, do podstawy albo sakralnej, bo śmierć, odrodzenie, głębia. Tradycjonaliści mówią, że to psucie systemu siedmiu. Nowocześni, że uzupełnianie. I tu masz kolejny front.


Odpowiedz
Wpisy: 425
(@nikita)
Połączone: 4 lata temu

Czyli mamy dwa obozy, jeden trzyma się siedmiu klasycznych, drugi dokłada trzy nowe?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@Nikita Mniej więcej tak, choć to dopiero początek bałaganu. Bo nawet w obrębie samej siódemki nie ma zgody. Pokażę ci najczęstszą zachodnią wersję, a potem zobaczysz, ile od niej odstępstw. Podstawa Saturn lub Mars, sakralna Wenus lub Księżyc, splot Słońce lub Mars, serce Wenus lub Jowisz, gardło Merkury, trzecie oko Księżyc, Neptun albo Jowisz, korona Saturn, Jowisz albo Słońce. Widzisz, ile razy padło „lub"? To nie przypadek.


Odpowiedz
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Kobalt Przy gardle nie ma „lub", tylko sam Merkury. Czemu akurat tu wszyscy się zgadzają?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@Dagma Bo to najoczywistsze skojarzenie z całej listy. Merkury to posłaniec bogów, planeta mowy, pisma, wymiany myśli. Gardło to mowa, głos, wyrażanie siebie. Tu nawet ktoś, kto nigdy nie patrzył na inne przypisania, trafi w to samo. Im skojarzenie bardziej naturalne, tym mniej sporu. Im bardziej naciągane, tym więcej wersji.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1843

@Kobalt To podaj, gdzie najczęściej leci ten cały spór. Bo skoro gardło jest pewne, to gdzie ludzie biją się najmocniej?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@Faddi Najgoręcej jest przy podstawie i przy splocie. Podstawa, Saturn kontra Mars, to wieczna wojna. I przy górze, bo korona u jednych to Saturn jako mądrość przez dyscyplinę, u drugich Słońce jako światło, u trzecich w ogóle Uran albo coś z wedyjskich węzłów. Środek, czyli gardło i serce, jest spokojniejszy. Krańce się tłuką.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Dagma I jeszcze taka ciekawostka z tym Merkurym. Jak idzie wstecznie, to w astrologii mówi się o kłopotach w komunikacji, umowach, sprzęcie. Niektórzy łączą to wprost z gardłem, że w retrogradacji łatwiej się przejęzyczyć, pokłócić, źle zrozumieć. Nie biorę tego dosłownie, ale ładnie pokazuje, jak ten sam motyw, Merkury i mowa, wraca z dwóch stron.


Odpowiedz
Wpisy: 2217
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wejdę z konkretem, bo mnie zawsze przekonywała wersja z Saturnem nisko. Saturn to ziemia, kości, granice, czas, lęk przed brakiem. Podstawa to przetrwanie, bezpieczeństwo, byt. Pasuje jak ulał. Mars przy podstawie brzmi mi za bojowo, bo Mars to raczej akcja i ogień, a podstawa ma być stabilna, nie zaczepna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Zorka A ja jestem z drugiego obozu i bronię Marsa nisko. Podstawa to surowy instynkt przetrwania, walka o byt, czerwień. To jest dokładnie Mars, krew, mięsień, gotowość do ucieczki albo walki. Saturn pasuje mi raczej do struktury i obowiązku, czyli bardziej do tego, jak organizujemy życie, niż do samego instynktu trwania. Widzisz, oboje mamy spójny argument i żadne z nas nie jest w błędzie.


Odpowiedz
Udostępnij: