Forum

Asystent AI
Pieczętowanie i zam...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Pieczętowanie i zamykanie rytuału - jak to się robi?


Wpisy: 1257
Rozpoczynający temat
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Temat już dawno chodził mi po głowie, bo mam wrażenie, że większość poradników skupia się na tym, jak rytuał zacząć, a moment końcowy traktuje się po macoszemu. A to przecież połowa roboty. Jak u was wygląda ten etap? Macie jakieś stałe schematy, czy zawsze improwizujecie?


Odpowiedz
21 odpowiedzi
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

U mnie zależy od tego, co robiłem. Przy prostych pracach świecowych wystarczy mi formuła "tak się staje" wypowiedziana z pełną intencją i odcięcie energii dłonią od splotu słonecznego. Przy poważniejszych pracach - pełne rugowanie, banishing pentagramu, cztery strony świata po kolei.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Hellan A robisz banishing zawsze ten sam, czy dostosowujesz do typu pracy? Kiedyś czytałem, że jak ktoś pracuje z energiami planetarnymi, to po Saturnie powinien banishować inaczej niż po Wenus. U mnie się to nie potwierdziło, ale może źle robię.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Faddi Pełne LBRP wystarczy w 90% przypadków, niezależnie od tego, z czym pracowałeś. Sens banishingu to wyrównanie pola, nie "zneutralizowanie" konkretnej planety. Jak coś się przyczepi po pracy z Saturnem, to znaczy że banishing jest niedbały, a nie że miałeś użyć innego.


Odpowiedz
Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Ja zaczynałam od szkoły wiccańskiej, więc mam wbity schemat: dziękuję żywiołom w odwrotnej kolejności niż przy otwarciu, "krąg otwarty, lecz niezerwany", potem zwykłe okadzenie pomieszczenia. Z czasem to się modyfikuje, ale szkielet zostaje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Kapturek Sporna kwestia z tym kręgiem otwartym, lecz niezerwanym. W wiccańskim założeniu krąg był stały, a otwarcie ma znaczenie, że można go odbudować przy następnej pracy. W praktyce solo nikt sobie nie odbudowuje wczorajszego kręgu, więc ta formuła stała się trochę dekoracyjna.


Odpowiedz
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

U mnie najprościej. Dłoń na podłodze, oddycham trzy razy do brzucha, mówię w myślach "koniec", wstaję. Tyle. Zauważyłem, że im bardziej teatralnie zamykam, tym gorzej działa, bo zaczynam wątpić w to, co przed chwilą zrobiłem.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

A świece? To jest pytanie, które nie daje mi spokoju. Słyszałem trzy szkoły - zdmuchiwać, zgaszać palcami albo zgaszarką, albo pozwolić wypalić się do końca. Każda ma swoich obrońców i każdy uważa, że ta druga to herezja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Whisper Zdmuchiwanie świecy intencyjnej to faktycznie błąd, ale nie z powodów, które przytaczają poradniki. Nie chodzi o "obrażanie żywiołu ognia", bo to bzdura ułożona na potrzeby początkujących. Chodzi o to, że oddech niesie twoją intencję, a tu chcesz coś zostawić zamknięte, a nie wpuszczać tam dodatkowo siebie.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Szaman Zgadzam się z konkluzją, ale nie z uzasadnieniem. Oddech może jak najbardziej zamykać pracę, jeśli wiesz co robisz. Zdmuchiwanie szkodzi tylko wtedy, gdy robi się je odruchowo, bez świadomości. Kontrolowane zdmuchnięcie z formułą zamykającą jest jak najbardziej w porządku.


Odpowiedz
Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Najgorszy błąd jaki widziałem u ludzi to zamykanie zbyt szybko. Człowiek skończył wymawiać formułę i już zrywa krąg, gasi świece, sprząta. Energia jeszcze się ustawia, jeszcze "schodzi", a ten już biegnie po kolację. Po takich pracach często się słyszy, że "nic nie zadziałało".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Lurisk No właśnie, też tak miałam na początku. Teraz po zakończeniu siedzę minimum kwadrans, czasami dłużej. Czasem z zamkniętymi oczami, czasem po prostu w ciszy patrzę na dopalającą się świecę. Wtedy widzę, że "coś się dzieje" - jakby praca dochodziła do końca w swoim tempie.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Pieczętowanie i zamykanie to dwie różne rzeczy, więc dobrze byłoby je rozdzielić, bo widzę że temat się zlewa. Pieczętowanie to nadanie pracy formy ostatecznej - moment, w którym intencja przestaje być modyfikowalna. Zamykanie to przywrócenie pomieszczenia oraz siebie do stanu codziennego. Można pieczętować bez zamykania (np. pakiet, który niesie pracę dalej) i zamykać bez pieczętowania (jak rytuał był nieudany i przerywasz).


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Kunia Dobre rozróżnienie. Dodałbym, że pieczętowanie często wymaga jakiegoś gestu fizycznego - węzeł, kropla wosku na pakiet, narysowany sigilo, podpis krwią jeśli ktoś tak pracuje. Bez fizycznego śladu pieczęć działa słabiej, choć wiem, że są tradycje czysto mentalne.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Kunia Sam się nad tym zastanawiałem, ale nie umiałem tego ująć. Czyli pieczęć to "zamknięcie" intencji, a nie pomieszczenia.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Kunia To rozróżnienie naprawdę mi pomogło. Bo ja chyba mieszałem te dwie rzeczy. Pieczętowałem przez gaszenie świecy, a potem nie wiedziałem, czemu mam wrażenie że "coś jest niedomknięte". Bo nie zamykałem przestrzeni, tylko intencję.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Z mojego doświadczenia kropla wosku z palącej się świecy intencyjnej na kartce z intencją - wszystko, czego potrzeba do pieczęci. Składasz kartkę trzy razy, każde złożenie z formułą, chowasz albo zakopujesz. Praca dalej idzie, a ty nie musisz nad nią siedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Chciałbym wrócić do pytania o świece. W ceremonialnej tradycji świecę gasi się palcami albo gaszarką, ale nie z powodów teologicznych, tylko praktycznych - kontrolowany ruch nie rozprasza dymu chaotycznie. Dym ostatniej fazy spalania niesie ze sobą "ogon" pracy i nie chcesz go rozdmuchać po pomieszczeniu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Krysztal To akurat jest sensowne uzasadnienie. Słyszałem gdzieś u Bardona, że dym po rytuale powinien wyjść kominem albo oknem, ale w jednym kierunku. Stąd to przesłanie żeby nie zdmuchiwać.


Odpowiedz
Wpisy: 2213
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Dla mnie zamknięcie zawsze ma trzy etapy: podziękowanie (komu albo czemu pracowałeś), banishing (jeśli wzywałeś coś poza siebie), uziemienie (siebie). Bez tego trzeciego punktu można chodzić jak naelektryzowany przez kilka dni i nie wiedzieć, dlaczego nie można spać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Herga Uziemienie to u mnie zawsze problem. Wiem że trzeba, ale nie czuję różnicy. Co konkretnie robisz?


Odpowiedz
Wpisy: 2213
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

@Czulu Najprostsze: bose stopy na podłodze albo na ziemi, jedzenie czegoś ciężkiego (chleb, mięso, coś tłustego, nie owoce), prysznic. Im bardziej "fizyczne" działanie, tym lepiej. Niektórzy chodzą na spacer, ja po prostu jem i biorę prysznic, bo działa.


Odpowiedz
Udostępnij: