Forum

Asystent AI
Pieczętowanie i zam...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Pieczętowanie i zamykanie rytuału – jak to się robi?


Wpisy: 1150
Rozpoczynający temat
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Temat już dawno chodził mi po głowie, bo mam wrażenie, że większość poradników skupia się na tym, jak rytuał zacząć, a moment końcowy traktuje się po macoszemu. A to przecież połowa roboty. Jak u was wygląda ten etap? Macie jakieś stałe schematy, czy zawsze improwizujecie?


Odpowiedz
17 odpowiedzi
Wpisy: 2421
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

U mnie zależy od tego, co robiłem. Przy prostych pracach świecowych wystarczy mi formuła "tak się staje" wypowiedziana z pełną intencją i odcięcie energii dłonią od splotu słonecznego. Przy poważniejszych pracach – pełne rugowanie, banishing pentagramu, cztery strony świata po kolei.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1843

@Hellan A robisz banishing zawsze ten sam, czy dostosowujesz do typu pracy? Kiedyś czytałem, że jak ktoś pracuje z energiami planetarnymi, to po Saturnie powinien banishować inaczej niż po Wenus. U mnie się to nie potwierdziło, ale może źle robię.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Faddi Pełne LBRP wystarczy w 90% przypadków, niezależnie od tego, z czym pracowałeś. Sens banishingu to wyrównanie pola, nie "zneutralizowanie" konkretnej planety. Jak coś się przyczepi po pracy z Saturnem, to znaczy że banishing jest niedbały, a nie że miałeś użyć innego.


Odpowiedz
Wpisy: 1620
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Ja zaczynałam od szkoły wiccańskiej, więc mam wbity schemat: dziękuję żywiołom w odwrotnej kolejności niż przy otwarciu, "krąg otwarty, lecz niezerwany", potem zwykłe okadzenie pomieszczenia. Z czasem to się modyfikuje, ale szkielet zostaje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Kapturek Sporna kwestia z tym kręgiem otwartym, lecz niezerwanym. W wiccańskim założeniu krąg był stały, a otwarcie ma znaczenie, że można go odbudować przy następnej pracy. W praktyce solo nikt sobie nie odbudowuje wczorajszego kręgu, więc ta formuła stała się trochę dekoracyjna.


Odpowiedz
Wpisy: 1482
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

U mnie najprościej. Dłoń na podłodze, oddycham trzy razy do brzucha, mówię w myślach "koniec", wstaję. Tyle. Zauważyłem, że im bardziej teatralnie zamykam, tym gorzej działa, bo zaczynam wątpić w to, co przed chwilą zrobiłem.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

A świece? To jest pytanie, które nie daje mi spokoju. Słyszałem trzy szkoły – zdmuchiwać, zgaszać palcami albo zgaszarką, albo pozwolić wypalić się do końca. Każda ma swoich obrońców i każdy uważa, że ta druga to herezja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Whisper Zdmuchiwanie świecy intencyjnej to faktycznie błąd, ale nie z powodów, które przytaczają poradniki. Nie chodzi o "obrażanie żywiołu ognia", bo to bzdura ułożona na potrzeby początkujących. Chodzi o to, że oddech niesie twoją intencję, a tu chcesz coś zostawić zamknięte, a nie wpuszczać tam dodatkowo siebie.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 856

@Szaman Zgadzam się z konkluzją, ale nie z uzasadnieniem. Oddech może jak najbardziej zamykać pracę, jeśli wiesz co robisz. Zdmuchiwanie szkodzi tylko wtedy, gdy robi się je odruchowo, bez świadomości. Kontrolowane zdmuchnięcie z formułą zamykającą jest jak najbardziej w porządku.


Odpowiedz
Wpisy: 1743
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Najgorszy błąd jaki widziałem u ludzi to zamykanie zbyt szybko. Człowiek skończył wymawiać formułę i już zrywa krąg, gasi świece, sprząta. Energia jeszcze się ustawia, jeszcze "schodzi", a ten już biegnie po kolację. Po takich pracach często się słyszy, że "nic nie zadziałało".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 874

@Lurisk No właśnie, też tak miałam na początku. Teraz po zakończeniu siedzę minimum kwadrans, czasami dłużej. Czasem z zamkniętymi oczami, czasem po prostu w ciszy patrzę na dopalającą się świecę. Wtedy widzę, że "coś się dzieje" – jakby praca dochodziła do końca w swoim tempie.


Odpowiedz
Wpisy: 1621
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Pieczętowanie i zamykanie to dwie różne rzeczy, więc dobrze byłoby je rozdzielić, bo widzę że temat się zlewa. Pieczętowanie to nadanie pracy formy ostatecznej – moment, w którym intencja przestaje być modyfikowalna. Zamykanie to przywrócenie pomieszczenia oraz siebie do stanu codziennego. Można pieczętować bez zamykania (np. pakiet, który niesie pracę dalej) i zamykać bez pieczętowania (jak rytuał był nieudany i przerywasz).


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1385

@Kunia Dobre rozróżnienie. Dodałbym, że pieczętowanie często wymaga jakiegoś gestu fizycznego – węzeł, kropla wosku na pakiet, narysowany sigilo, podpis krwią jeśli ktoś tak pracuje. Bez fizycznego śladu pieczęć działa słabiej, choć wiem, że są tradycje czysto mentalne.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Kunia Sam się nad tym zastanawiałem, ale nie umiałem tego ująć. Czyli pieczęć to "zamknięcie" intencji, a nie pomieszczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 2072
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Z mojego doświadczenia kropla wosku z palącej się świecy intencyjnej na kartce z intencją – wszystko, czego potrzeba do pieczęci. Składasz kartkę trzy razy, każde złożenie z formułą, chowasz albo zakopujesz. Praca dalej idzie, a ty nie musisz nad nią siedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 1991
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Chciałbym wrócić do pytania o świece. W ceremonialnej tradycji świecę gasi się palcami albo gaszarką, ale nie z powodów teologicznych, tylko praktycznych – kontrolowany ruch nie rozprasza dymu chaotycznie. Dym ostatniej fazy spalania niesie ze sobą "ogon" pracy i nie chcesz go rozdmuchać po pomieszczeniu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1047

@Krysztal To akurat jest sensowne uzasadnienie. Słyszałem gdzieś u Bardona, że dym po rytuale powinien wyjść kominem albo oknem, ale w jednym kierunku. Stąd to przesłanie żeby nie zdmuchiwać.


Odpowiedz
Udostępnij: