Forum

Asystent AI
Koptowie, Asyryjczy...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Koptowie, Asyryjczycy i Grecy - schizmatyczne chrześcijaństwa Wschodu i ich doktryny

Strona 1 / 4

Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Chciałam otworzyć ten temat, bo od dawna mnie nurtuje pewna kwestia - mamy trzy starożytne tradycje chrześcijańskie, które oderwały się od Kościoła powszechnego po Chalcedonie w 451 roku: Koptów, Asyryjczyków i Greków (choć ci ostatni to trochę oddzielna historia, bo schizma z 1054 jest późniejsza). Każda z tych grup wypracowała własną teologię wcielenia, własne rozumienie natury Chrystusa, własny kanon liturgiczny. I co mnie szczególnie ciekawi - każda z nich inaczej patrzy na kwestię walki zbrojnej w imię wiary. Koptowie przez wieki byli pacyfistyczną mniejszością w muzułmańskim Egipcie, Asyryjczycy mieli własne formacje zbrojne i do dziś walczyli o przetrwanie, a prawosławni Grecy mają za sobą całą teologię 'świętej wojny' z Bizancjum. Czy te różne losy historyczne ukształtowały różne doktryny, czy doktryny ukształtowały losy? Zaczynam od tego pytania, bo wydaje mi się, że tu jest klucz do zrozumienia różnic między tymi tradycjami.


Odpowiedz
256 odpowiedzi
Wpisy: 244
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Bardzo ciekawy punkt wyjścia, choć muszę od razu zaznaczyć jedną rzecz: Grecy to nie jest 'schizmatyczne' chrześcijaństwo w tym samym sensie co Koptowie czy Asyryjczycy. Kościół koptyjski i Asyryjski Kościół Wschodu to tak zwane Kościoły przedchalcedońskie - odrzuciły orzeczenia soboru chalcedońskiego dotyczące dwóch natur Chrystusa. Natomiast prawosławie greckie wywodzi się z tej samej tradycji chalcedońskiej co katolicyzm i oddzieliło się znacznie później, głównie na tle prymatu papieża. To istotna różnica doktrynalna. Co do walki zbrojnej - masz rację, że Asyryjczycy mają specyficzne podejście. Ich historia to jedno wielkie pasmo prześladowań, od masakr ottomańskich po Seyfo w 1914 roku, i to chyba ukształtowało ich stosunek do samoobrony zbrojnej bardziej niż jakakolwiek teologia. Ale chętnie usłyszę, co rozumiesz przez 'teologię świętej wojny w Bizancjum' - bo to pojęcie bywa bardzo różnie interpretowane.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Właśnie, bo ja na przykład zawsze myślałem, że to Bizancjum wymyśliło taką wschodnią wersję krucjaty. A teraz czytam, że nie do końca tak to wyglądało. Czy Bizancjum miało coś analogicznego do papieskich bull krucjatowych? Czy były tam jakieś teksty teologiczne, które wprost legitymizowały wojnę religijną?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Bard85 Właśnie tu jest ciekawy paradoks - Bizancjum nigdy nie wypracowało pełnej teologii 'świętej wojny' w zachodnim sensie. Zachód miał Augustyna i jego 'bellum iustum', potem Urbana II i krucjaty. Na Wschodzie sprawa była bardziej skomplikowana. Cesarz Nicefor Fokas w X wieku próbował ogłosić żołnierzy poległych w walkach z muzułmanami męczennikami, ale patriarcha Polieukt mu to zablokował. Kanony kanoniczne, np. św. Bazylego, mówiły wprost, że żołnierz który zabił kogoś na wojnie, powinien powstrzymać się od komunii przez trzy lata. To jest zupełnie inna logika niż zachodnia krucjata, gdzie walka była drogą do zbawienia. Więc 'święta wojna' w Bizancjum to trochę mit, przynajmniej na poziomie oficjalnej teologii.


Odpowiedz
Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

To mnie zastanawia, bo ta różnica między Wschodem a Zachodem jest naprawdę fundamentalna. Na Zachodzie mamy tę tradycję, że przemoc może być oczyszczająca, zasługująca - pamiętam, jak czytałam o formule 'Deus lo vult'. Na Wschodzie wygląda na to, że przemoc nawet uzasadniona jest w jakimś sensie skalająca, wymaga pokuty. A co z Koptami? Oni przez wieki żyli pod arabskim, potem tureckim zwierzchnictwem i generalnie nie walczyli. Czy to jest zakorzenione w ich teologii, czy po prostu w realiach bycia mniejszością bez możliwości walki?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Martusia61 Nie wiem, czy to takie proste rozdzielenie - teologia kontra realia historyczne. Moim zdaniem Koptowie wypracowali teologię męczeństwa i świadectwa właśnie dlatego, że innej opcji nie mieli. Coś w rodzaju sublimacji bezsilności w cnotę. Zresztą ich tytuł patriarchy brzmi 'Papież i Patriarcha Aleksandrii i całej Afryki' - to jest Kościół, który ma poczucie ogromnej godności mimo że przez wieki był Kościołem uciśnionych. Czy ktoś wie, jak Kościół koptyjski oficjalnie nauczał na temat samoobrony? Bo ja szukałam i nie znalazłam nic jasnego.


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Karolciaa A właśnie mnie ciekawi, czy ta 'sublimacja bezsilności w cnotę', jak to ładnie nazwałaś, ma jakieś przełożenie na liturgię i ikonografię koptyjską. Bo znam trochę ikonografię prawosławną i tam jest sporo świętych wojowników - Jerzy, Teodor, Demetriusz. Czy w ikonografii koptyjskiej też ich mamy, i jak są przedstawiani? Bo to byłby jakiś wskaźnik tego, co dana tradycja rzeczywiście chwali jako wzorzec.


Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Obserwatorka Doskonałe pytanie i właśnie tu widać różnicę. Koptowie mają swoich świętych wojowników, owszem - ale kładą nacisk przede wszystkim na ich cierpienie i męczeństwo, nie na ich zwycięstwa militarne. Święty Jerzy jest u Koptów, ale to jest Jerzy-męczennik, nie Jerzy-rycerz. Natomiast w ikonografii bizantyjskiej masz Świętego Teodora Tyrona na koniu z włócznią w dłoni - to jest naprawdę rycerska, triumfalna ikonografia. Asyryjczycy z kolei mają bardzo ciekawą tradycję: ich kościół zachował aramejski, język Jezusa, i to jest dla nich źródłem tożsamości silniejszym niż jakakolwiek ikonografia militarna. Ich opór jest bardziej lingwistyczny i liturgiczny niż zbrojny - paradoksalnie, mimo że w praktyce walczyli.


Odpowiedz
Wpisy: 1019
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale co dokładnie różni Asyryjski Kościół Wschodu od Kościoła koptyjskiego na poziomie tej doktryny o Chrystusie? Słyszałam że jedni to nestorianie, drudzy to monofizyci, ale nie do końca rozumiem co to oznacza w praktyce. I jak to się wiąże z tym wszystkim co piszecie o wojnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Mirta Spróbuję prosto, choć to naprawdę złożona sprawa. Nestorianizm to uproszczona etykieta dla Asyryjczyków - oni sami jej nie przyjmują i mówią, że ich pozycja to nie jest to, co potępił sobór. Chodzi o relację między boską i ludzką naturą Chrystusa. Kościół asyryjski podkreślał oddzielność tych natur bardziej niż chalcedońska formuła, dlatego mówiono o dwóch hipostazach. Koptowie z kolei są miafizytami - twierdzą, że po wcieleniu Chrystus ma jedną naturę złożoną z boskości i człowieczeństwa, nie dwie osobne. To brzmi jak scholastyczna różnica, ale pociągało za sobą całkowicie różne rozumienie zbawienia, liturgii, sakramentów. A co do związku z wojną - to pośrednie. Kościół, który widzi Chrystusa bardziej jako Boga-Człowieka w ścisłym splocie, inaczej patrzy na świętość ciała i na ofiarę krwi.


Odpowiedz
Wpisy: 293
(@heksagram)
Połączone: 4 miesiące temu

Niesamowite, nie wiedziałem że takie różnice doktrynalne dotyczące natury Chrystusa mogą mieć przełożenie na etykę wojny. Bardzo dziękuję za to wytłumaczenie, naprawdę dużo mi to rozjaśnia. Ale mam pytanie - czy te trzy tradycje miały ze sobą jakiś dialog teologiczny przez te wieki? Czy raczej kompletnie się ignorowały?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Heksagram Były próby dialogu, ale przez długo były to głównie wzajemne anatematy. Ciekawe jest to, że w XX wieku zaczął się prawdziwy dialog ekumeniczny. W 1994 roku papież Jan Paweł II i patriarcha Asyryjczyków Dinkha IV podpisali wspólną deklarację chrystologiczną - to było coś naprawdę przełomowego po ponad piętnastu wiekach wzajemnych potępień. Podobne porozumienia podpisano z Koptami. Okazało się, że te 'herezje' to w dużej mierze był problem z przekładem greckich terminów filozoficznych na syryjski czy koptyjski, a nie prawdziwa różnica wiary. To mnie bardzo uderza - tyle krwi i cierpienia przez niezrozumienie słów.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest naprawdę niesamowite że tyle lat potrzeba było żeby dojść do tego że mówili prawie to samo. Ale trochę nie rozumiem - jeśli te różnice były bardziej językowe niż doktrynalne, to dlaczego tak bardzo dzieliły? Czy to nie była po prostu polityka, a teologia była tylko pretekstem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Zaneczka To jest bardzo głębokie pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Historycznie rzecz biorąc, sobór chalcedoński w 451 roku zbiegł się z momentem, kiedy Egipt i Syria stawały się regionami, które chciały uwolnić się od konstantynopolskiej dominacji. Odrzucenie chalcedońskich orzeczeń przez Koptów i Syryjczyków miało też wymiar polityczny - był to wyraz tożsamości etnicznej wobec helleńskiego centrum. Ale nie byłabym tak szybka z redukowaniem wszystkiego do polityki. Tym ludziom naprawdę zależało na tym, jak rozumieją Chrystusa. Teologia miała dla nich egzystencjalne znaczenie. To nie jest tak, że wiedzieli, że chodzi o to samo i udawali. Wierzyli głęboko, że stawką jest prawda o zbawieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czyli trochę tak jak z runami - możesz mieć dwa systemy, które opisują to samo, ale używają innego języka i przez to ich użytkownicy myślą, że są w konflikcie. Przepraszam za takie porównanie, może zbyt duże uproszczenie. Ale wracając do wątku walki zbrojnej - Asyryjczycy tworzyli aktywne formacje zbrojne w czasie I wojny światowej i później. Czy Kościół asyryjski miał cokolwiek do powiedzenia na temat tego, czy ta walka jest teologicznie uzasadniona?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Bard85 To ciekawy trop. Patriarcha asyryjski Mar Szimun XIX Beniamin, który zginął zamordowany w 1918 roku, był jednocześnie głową religijną i w pewnym sensie przywódcą polityczno-militarnym swojego ludu. W Kościele asyryjskim ta figura 'kościelno-plemienna' była bardzo silna. Kiedy Asyryjczycy walczyli, walczyli o przetrwanie fizyczne, a to było nieodłączne od przetrwania wiary. Więc ich teologia walki nie wywodziła się z jakiejś refleksji 'czy wolno walczyć', ale z poczucia że przetrwanie narodu i przetrwanie Kościoła to jedno i to samo. Nie wiem, czy to jest doktryna, czy raczej praktyczna konieczność uszlachetniona przez teologię post factum.


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Martusia61 To co opisujesz brzmi jak coś, czego w zasadzie nie da się rozdzielić - naród, wiara, przetrwanie. Mam wrażenie, że Koptowie mieli podobnie, tylko ich odpowiedzią nie była walka zbrojna, ale trwanie. Czy ktoś wie, jak Kościół koptyjski reagował na prześladowania - czy w swoich oficjalnych tekstach liturgicznych albo kazaniach patriarchów jest jakaś wyraźna teologia odpowiedzi na przemoc? Mam na myśli - czy uczą że cierpienie ma wartość zbawczą, czy raczej że trzeba go unikać, emigrować, szukać ochrony?


Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Obserwatorka Koptowie mają coś naprawdę wyjątkowego - swój własny kalendarz liturgiczny, w którym jest ponad sto dni wspomnienia męczenników. Nazywają siebie 'Kościołem Męczenników' i ten tytuł jest dla nich bardzo ważny tożsamościowo. Ich teologia odpowiedzi na przemoc jest zdecydowanie w kierunku świadectwa przez cierpienie, nie oporu zbrojnego. Papież Szenuda III, który kierował Kościołem przez niemal pół wieku, wielokrotnie podkreślał, że Koptowie są współobywatelami Egiptu, nie wrogami islamu, i że odpowiedzią na prześladowania jest modlitwa i dialog. Ale to wzbudzało też krytykę ze strony samych Koptów, którzy mówili że to jest zbyt ugodowe wobec przemocy.


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

To ciekawe zestawienie, bo słyszałam kiedyś że w tradycji bizantyjskiej istniało coś w rodzaju liturgicznego błogosławieństwa miecza przed bitwą, takie specjalne nabożeństwa wojenne. Czy to prawda? Bo jeśli tak, to ta różnica między Bizancjum a Koptami byłaby naprawdę ogromna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Lipka Tak, były takie obrzędy - euchologia, modlitwy za wojsko i cesarza, nabożeństwa przed bitwą. Ale to nie jest to samo co zachodnia teologia krucjatowa. W Bizancjum modlono się o zwycięstwo i o ochronę, ale formalnie utrzymywano, że żołnierz który zabił, potrzebuje oczyszczenia. To jest ta sprzeczność, o której mówił wcześniej - praktyka liturgiczna szła jednym torem, a kanony pokutne drugim. Koptowie nie mieli takiej wojskowej liturgii w ogóle, przynajmniej nie w żadnym stopniu porównywalnym z Bizancjum. I właśnie to jest moim zdaniem najciekawszy wyznacznik różnicy między tymi tradycjami - nie tyle co mówią teksty teologiczne, ile jakie obrzędy wypracowały, bo obrzędy pokazują co naprawdę czczą.


Odpowiedz
Wpisy: 1019
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do tego, co pisała Kingusia o żołnierzu który zabił i musiał pokutować - czy to dotyczyło też wojen obronnych? Bo to by było bardzo rygorystyczne podejście, że bronisz swojej rodziny i wioski, a potem idź do spowiedzi.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Mirta Właśnie tu jest niuans, bo Bazyli Wielki nie rozróżniał zbyt ostro między obroną a agresją - pisał ogólnie, że 'zabójstwo na wojnie' wymaga okresu wstrzymania od komunii. Ale w praktyce? Praktyka była różna od teorii. Różni biskupi stosowali to z różną surowością. Pytanie do ciebie - czy to cię dziwi, że oficjalna teologia i praktyka duszpasterska mogły tak bardzo się rozjeżdżać?


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Kingusia Szczerze mówiąc trochę mnie to dziwi, bo myślałam że w kościołach wschodnich jest większy nacisk na ścisłe przestrzeganie. Ale może właśnie nie rozumiem tej różnicy między kościołami wschodnimi i 'wschodnimi wschodnimi', jeśli rozumiesz co mam na myśli.


Odpowiedz
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Mirta A mnie zastanawia coś innego - Koptowie mówią o sobie 'Kościół Męczenników', jak pisała Kingusia, ale czy to nie powoduje pewnego rodzaju pułapki tożsamościowej? Znaczy, jeśli twoja tożsamość jest zbudowana wokół bycia ofiarą i trwania mimo prześladowań, to co się dzieje, kiedy przestajesz być prześladowany? Czy ta tożsamość się wtedy rozpada?


Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Bard85 To jest naprawdę ostre pytanie i nie sądzę żeby miało prostą odpowiedź. Koptowie w Egipcie nadal doświadczają dyskryminacji i przemocy, więc ta tożsamość nie jest czysto historyczna - jest wciąż żywa. Ale twoje pytanie o 'pułapkę' jest ciekawe z perspektywy socjologicznej. Znam podobną debatę w kontekście żydowskiej pamięci Holocaustu - kiedy tożsamość jest zorganizowana wokół traumy, to jak ta wspólnota buduje siebie w momencie większego bezpieczeństwa?


Odpowiedz
Wpisy: 693
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając do Asyryjczyków - interesuje mnie coś praktycznego. Kingusia pisała, że Mar Szimun pełnił funkcję i duchową i quasi-militarną. Czy ta struktura przetrwała do dzisiaj, czy obecny patriarchat jest już czysto religijny? Bo to by dużo mówiło o tym, jak ta wspólnota ewoluuje.


Odpowiedz
Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Współczesny Kościół Asyryjski jest oczywiście organizacją czysto religijną - nie ma żadnych funkcji politycznych ani militarnych. Patriarcha Mar Awa III rezyduje w Chicago. Ale to zestawienie geograficzne jest samo w sobie wymowne - starożytna wspólnota z Mezopotamii, której centrum jest teraz w Illinois. To coś mówi o tym, co stało się z tą tradycją w XX wieku, prawda?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Martusia61 Poczekajcie, bo teraz jestem zagubiona. Skoro patriarcha Asyryjczyków jest w Chicago, to co jest teraz na terenie dawnej Mezopotamii, czyli w Iraku i Syrii? Czy są tam jeszcze wierni?


Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Zaneczka Są, ale diaspora jest ogromna. Szacuje się, że po 2003 roku i po wojnach domowych w Syrii z Iraku i Syrii wyjechało ponad dwie trzecie chrześcijan asyryjskich. To co ISIS robiło na terenach Niniwy - tam są starożytne gminy, które dosłownie przestały istnieć po tysiącleciach ciągłości. Więc pytanie o 'teologię walki' w przypadku Asyryjczyków to nie jest akademicka ciekawostka - to kontekst bardzo żywy.


Odpowiedz
(@heksagram)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 293

@Kingusia Dziękuję za ten kontekst, bo naprawdę nie zdawałem sobie sprawy ze skali. Ale to rodzi pytanie - czy Asyryjski Kościół Wschodu miał coś do powiedzenia teologicznie o tym co robił ISIS? Czy wydawał jakieś dokumenty, stanowiska?


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam wrażenie że trochę odchodzimy od tego co mnie najbardziej ciekawiło, czyli tego porównania między trzema tradycjami. Bo zaczęłam się zastanawiać - Grecy mam na myśli prawosławnych - mają Święte Góry, Athos i te wszystkie klasztory wojowników-mnichów, prawda? Czy to nie jest trzecia zupełnie inna odpowiedź na pytanie o wiarę i przemoc?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Lipka Athos to raczej centrum modlitwy i kontemplacji niż wojowników. Chyba mylisz z czymś innym? Tradycja mnichów-wojowników jest bardziej zachodnia - templariusze, joannici. Na Athos jest coś innego: szczytowa forma hezychazmu, czyli modlitwy wewnętrznej i praktyki 'theosis', przebóstwienia. To zupełne przeciwieństwo idei walki.


Odpowiedz
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 467

@Karolciaa Hmm, może faktycznie myliłam. Ale czy hezychazm to nie jest praktyka z XIV wieku? Grzegorz Palamas i te sprawy? Zastanawiam się czy ta tradycja kontemplacyjna miała jakieś zderzenie z realiami politycznymi Bizancjum, które jednak walczyło.


Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Lipka Bardzo dobrze to uchwyciłaś i to naprawdę jest niezłe pytanie. Tak, hezychazm wygrał jako dominująca tradycja mistyczna właśnie w momencie, kiedy Bizancjum militarnie i politycznie się kurczyło. Niektórzy historycy widzą w tym związek - kiedy nie możesz wygrać na zewnątrz, zwracasz się do wewnątrz. Palamas umarł w 1359, Konstantynopol padł w 1453. Ta bliskość dat nie jest przypadkowa.


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Kingusia To co mówi Kingusia jest ważne i chcę dodać jeden wątek. W prawosławnej tradycji greckiej jest coś co nazywa się 'katechon' - siła powstrzymująca chaos i Antychrysta. Cesarstwo Bizantyjskie uważało się za taki katechon. Kiedy Konstantynopol padł, pojawił się kryzys teologiczny - skoro Bóg dopuścił upadek katechonu, co to znaczy? Niektórzy mówili, że grzechy Greków to spowodowały, inni szukali nowego katechonu. To jest bardzo ciekawy węzeł teologiczno-polityczny.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czyli to trochę jak z koncepcją Romy jako 'wiecznego miasta' - kiedy Roma pada, cały system sensu się wali? Jak Grecy sobie poradzili z tym teologicznym problemem po 1453?


Odpowiedz
Wpisy: 693
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mnie bardziej ciekawi co z Koptami w tym momencie - czy oni obserwowali upadek Konstantynopola i mieli jakąś reakcję? Czy te kościoły miały ze sobą jakiś kontakt w tamtym czasie, czy już były totalnie oddzielone przez wieki schizmy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Obserwatorka Kontakty były, choć ograniczone. Koptowie wysłali delegację na Sobór Florencki w 1441-1442, który był próbą zjednoczenia z Rzymem. Ale to zjednoczenie było czysto nominalne i wkrótce odwołane. Z Konstantynopolem relacje były skomplikowane - pamiętaj, że Chalcedon był źródłem schizmy, więc emocje były mieszane. Nie sądzę żeby Koptowie opłakiwali upadek Bizancjum z takim samym bólem co sami Grecy.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@miroslawa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od początku i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Mówimy dużo o teologii, o dokumentach, o soborach. Ale czy ktoś wie, jak zwykli wierni - nie hierarchia, nie teologowie - jak oni odczuwali tę kwestię walki? Czy zachowały się jakieś świadectwa z dołu, nie z góry tej struktury?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Miroslawa To jest fantastyczne pytanie i właśnie ono pokazuje granicę tego, co możemy wiedzieć. Mamy teksty liturgiczne, pisma ojców, dokumenty soborowe. Ale głos prostego koptyjskiego fellacha czy asyryjskiego pasterza - tego prawie nie mamy. Hagiografie trochę pomagają, bo pokazują wzorce pobożności dostępne ludowi. Ale to wciąż jest tekst tworzony przez elity dla ludzi. Czy masz jakiś pomysł jak do tego dotrzeć?


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@miroslawa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Karolciaa dobrze to nazwała - ta granica między tym, co mamy zapisane, a tym, co czuł zwykły człowiek, jest naprawdę nieprzekraczalna w pewnym sensie. Ale zastanawiam się, czy liturgia nie jest właśnie tym pomostem? Kiedy koptyjski fellacha uczestniczył w liturgii, która jest prawie niezmieniona od wieków, to może właśnie przez tę formę docierało do niego coś, czego nie zapisał?


Odpowiedz
Wpisy: 989
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno pytanie, które mnie nurtuje. Mówicie o Koptach, Asyryjczykach i Grekach jako o trzech oddzielnych tradycjach - ale czy oni sami siebie tak postrzegają? Czy mają poczucie wspólnoty jako 'chrześcijanie Wschodu', czy raczej każda z tych grup widzi siebie jako tę jedyną prawdziwą?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Kornelia.x To zależy bardzo od kontekstu i od momentu historycznego. Dzisiaj jest pewien ruch ekumeniczny i te kościoły prowadzą ze sobą dialogi. Ale historycznie? Koptowie przez wieki uważali się za strażników najczystszej chrystologii aleksandryjskiej, Asyryjczycy byli przez resztę chrześcijaństwa wyklęci jako nestorianie, a Grecy prawosławni mieli swoje poczucie bycia centrum. Wzajemne oskarżenia o herezję były normą, nie wyjątkiem.


Odpowiedz
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Kingusia Czyli w pewnym sensie każda z tych grup wyklęła pozostałe? I mimo to przetrwali jako oddzielne tradycje przez ponad półtora tysiąca lat? To jest dosyć niesamowite z socjologicznego punktu widzenia - co tak naprawdę spaja taką wspólnotę przez tyle pokoleń bez instytucjonalnego centrum?


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Bard85 Właśnie liturgia, język i endogamia - to trzy filary, które wymienia większość badaczy. Asyryjczycy zachowali aramaico-syryjski jako język liturgiczny, który jest zbliżony do języka Jezusa. Koptowie zachowali koptyjski jako język liturgiczny, choć mówią arabskim na co dzień. To stwarzało pewien 'mur' między wspólnotą a otoczeniem, który paradoksalnie pomagał przetrwać.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przepraszam że znowu przerywam, ale to z tym językiem mnie bardzo zainteresowało. Skoro koptyjski jest językiem martwym i ludzie na co dzień mówią po arabsku, to czy wierni rozumieją liturgię? I jak to wpływa na ich relację z wiarą?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Zaneczka To jest paradoks, który działa w bardzo wielu tradycjach - łacina w katolicyzmie przez wieki, arabski dla nieArabów w islamie, hebrajski w ortodoksyjnym judaizmie. Niezrozumiały język liturgiczny tworzy coś w rodzaju sacrum przez sam dźwięk i rytm, nie przez znaczenie. Część badaczy twierdzi, że to wzmacnia poczucie uczestnictwa w czymś ponadczasowym.


Odpowiedz
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 467

@Karolciaa Ale czy to nie jest trochę manipulacja? Mam na myśli - jeśli nie rozumiesz co mówisz, to jak możesz naprawdę uczestniczyć? To brzmi jakby forma zastępowała treść.


Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Lipka No nie zgodziłabym się z tym tak łatwo. To co opisujesz jako 'manipulację' to z innej perspektywy jest właśnie odrębność sacrum od codzienności. Gregoriana też nie rozumieli mediewiści, a działała na nich emocjonalnie i duchowo. To nie jest kwestia intelektualnego pojmowania - to jest kwestia uczestnictwa w rytuale.


Odpowiedz
Wpisy: 693
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wróćmy na chwilę do wątku o walce zbrojnej, bo mam wrażenie, że trochę go zostawiliśmy. Kingusia pisała o Mar Szimunie i jego funkcji quasi-militarnej. Ale co z Koptami - czy oni mieli kiedykolwiek swoich własnych wojowników religijnych, świętych-żołnierzy, kogoś kto byłby dla nich tym czym byli templariusze dla Zachodu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Obserwatorka Koptowie mają swoich świętych-żołnierzy, ale to inna kategoria - Jerzy, Teodor, Merkuriusz. Ten ostatni jest bardzo charakterystyczny, bo legenda mówi, że po śmierci wrócił jako duch i zabił cesarza Juliana Apostatę podczas bitwy. To pokazuje specyficzne podejście - walka zbrojna jest możliwa, a nawet heroiczna, ale jej ostateczną sankcją jest Bóg, nie instytucja kościelna.


Odpowiedz
(@heksagram)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 293

@Kingusia To z Merkuriuszem jest naprawdę niesamowite - duch świętego, który zabija apostackiego cesarza. Czy to jest opowieść powszechnie znana wśród samych Koptów? Czy to bardziej taki hagiograficzny curiosum, o którym wie tylko kilka osób?


Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Heksagram Abu Sefein, czyli 'ojciec dwóch mieczy', bo Merkuriusz jest nazywany właśnie tak - to bardzo ważna postać w koptyjskiej pobożności. Ma swoją bazylikę w Starym Kairze, jest czczony liturgicznie. To nie jest marginalia - to jeden z głównych świętych wojskowych w tej tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i próbuję zrozumieć coś fundamentalnego. Czy te trzy kościoły - koptyjski, asyryjski, grecki - mają jakąś wspólną teologię walki, czy każdy wypracował całkowicie odrębne podejście? Bo jak dotąd słyszę głównie o różnicach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Begonia Wspólnym mianownikiem jest chyba to, że żaden z tych kościołów nie stworzył czegoś analogicznego do zachodniej 'teologii krucjatowej' z jej indulgencjami za udział w wojnie świętej. Na Wschodzie dominuje raczej model: walka zbrojna jest dopuszczalna i może być heroiczna, ale zawsze pozostaje skalaniem, które wymaga oczyszczenia. To jest głęboka różnica w stosunku do Zachodu.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czyli ten zachodni model krucjatowy, gdzie walczysz za Boga i dostajesz za to duchową nagrodę - tego na Wschodzie nie było? To jest naprawdę zasadnicza różnica. Ale dlaczego? Skąd taki inny kierunek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Bard85 To jest złożone, ale jedno wyjaśnienie dotyczy eschatologii. Kościoły wschodnie, szczególnie po schizmie chalcedońskiej, żyły w poczuciu bycia mniejszością, często pod obcą władzą. Krucjata jako projekt wymaga przekonania, że masz zasoby i mandat do podboju. Kiedy twoja wspólnota walczy o przeżycie, teologia siłą rzeczy jest inna - defensywna, a nie ekspansywna.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@miroslawa)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co mówi Kingusia jest ciekawe, bo oznacza że teologia nie jest abstrakcją - ona wynika z konkretnego doświadczenia historycznego. Koptowie pod arabską władzą, Asyryjczycy rozproszeni, Grecy po upadku Bizancjum - każde z tych doświadczeń musiało kształtować inaczej myślenie o tym, po co i kiedy walczyć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Miroslawa Mam pytanie do Martusia61, bo wcześniej pisałaś o koncepcji katechonu w tradycji greckiej. Czy Koptowie albo Asyryjczycy mają jakiś analogiczny koncept - coś co pełni tę samą funkcję sensotwórczą co katechon dla Greków po upadku Konstantynopola?


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Obserwatorka U Koptów tę rolę pełni w pewnym sensie sam Kościół jako instytucja i ciągłość od św. Marka. Nie potrzebują zewnętrznego imperium jako katechonu, bo ich katechonem jest sama wspólnota wiernych trwająca od ewangelisty. U Asyryjczyków zaś pojawia się wątek eschatologiczny związany z Niniwą - starożytną stolicą, która pojawia się w Księdze Jonasza. Są opowieści, że Niniwa pokutowała i dlatego Asyryjczycy zostali zachowani jako naród dla jakiegoś ostatecznego celu.


Odpowiedz
Wpisy: 293
(@heksagram)
Połączone: 4 miesiące temu

To z tym katechonem jako samą wspólnotą jest bardzo piękna koncepcja. Ale mam pytanie - skoro Asyryjczycy wiązali go z postacią patriarchy, to co się działo w momentach kiedy patriarcha był uwięziony, zabity albo na wygnaniu? Czy wspólnota wchodziła wtedy w jakiś rodzaj teologicznego zawieszenia?


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest świetne pytanie, bo takich momentów było bardzo dużo. Mar Szimun XIX Benjamin został zamordowany w 1918 roku przez Simko Szikkaka podczas negocjacji - i to był jeden z najbardziej traumatycznych momentów dla całej wspólnoty asyryjskiej. Teoria katechonu nie znika wtedy - ona raczej schodzi na poziom narodu jako takiego, jako bytu który musi przetrwać mimo śmierci przywódcy. To co Asyryjczycy przeżyli w czasie Seyfo - ludobójstwa z lat 1914-1918 - jest kluczem do zrozumienia ich dzisiejszej teologii oporu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Kingusia Poczekajcie - Seyfo? To słowo nie jest mi znane. Czy to odpowiednik ormiańskiego Meds Yeghern? Czy mówimy o tym samym ludobójstwie czy o osobnym zdarzeniu?


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Bard85 Seyfo to po asyryjsku 'miecz' i tak Asyryjczycy nazywają własne ludobójstwo z okresu I wojny światowej. To odrębne zdarzenie od ormiańskiego, choć równoczesne i częściowo przeplatające się geograficznie. Zginęło wtedy według różnych szacunków od 150 do 300 tysięcy Asyryjczyków. Ten fakt jest niemal nieznany w Europie Zachodniej, a jest absolutnie centralny dla asyryjskiej tożsamości religijnej i politycznej.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@miroslawa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czy to nie jest tak, że te kościoły wschodnie w ogóle budują swoją tożsamość w oparciu o doświadczenie prześladowania znacznie bardziej niż kościoły zachodnie? I że to właśnie tłumaczy dlaczego nie mają teologii 'świętej wojny' w sensie krucjatowym - bo oni zawsze byli ofiarami, a nie agresorami?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Miroslawa To jest celna obserwacja, ale uważałabym z tym uproszczeniem. Bizancjum przez kilkaset lat było potęgą militarną i prowadziło wojny zaczepne. Kościół grecki nie był wtedy wyłącznie kościołem ofiar. Pytanie brzmi raczej - kiedy i dlaczego ta zmiana narracji nastąpiła? Bo coś wyraźnie zmieniło się po 1453 roku.


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Karolciaa A co z Koptami w tym samym czasie? Mam wrażenie, że ich doświadczenie jest jakby inne jakościowo - oni nigdy nie mieli swojego 'Bizancjum', nigdy nie rządzili własnym państwem w epoce islamskiej. Czy to czyni ich teologię bardziej pacyfistyczną z natury?


Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Obserwatorka To jest bardzo trafne. Koptowie od podboju arabskiego w VII wieku nigdy nie odzyskali władzy politycznej. Ale - i to jest ważne - ich hagiografia jest pełna przemocy w innym sensie: w sensie oporu, świadectwa wiary aż po śmierć. Koptyjskie słowo na 'męczennik' to 'sahid' i ta kategoria jest w ich tradycji nieproporcjonalnie rozbudowana w porównaniu z innymi kościołami. Koptowie mają dosłownie tysiące świętych męczenników.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przepraszam że znowu wchodzę z pytaniem podstawowym - ale co to znaczy że mają 'tysiące' świętych? Czy każdy zamordowany chrześcijanin automatycznie staje się świętym w koptyjskiej tradycji? Jak w ogóle działa koptyjski proces kanonizacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Zaneczka W Kościele koptyjskim nie ma sformalizowanego procesu kanonizacyjnego w sensie zbliżonym do katolickiego. Kult świętych rodzi się oddolnie - jeśli wspólnota przez dłuższy czas czci daną osobę, przypisuje jej wstawiennictwo i cuda, patriarcha może to formalnie zatwierdzić. W praktyce wielu świętych z pierwszych wieków to osoby, o których bardzo mało wiemy. W Aleksandrii w III wieku za Dioklecjana ginęli chrześcijanie masowo i tradycja przechowała ich jako grupę, nie jako jednostki.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: