To rozróżnienie, które Geomantka stawia, jest naprawdę istotne. Bo 'czekam' i 'dotarłam' to dwa zupełnie różne stany ciała w śnie - jeden to napięcie, drugi to rozluźnienie. Sennaria, co czułaś fizycznie stojąc na tej mokrej trawie? Ciężkość czy lekkość?
Pytanie Wajdeloty nie brzmi dziwnie - pytasz o coś, co faktycznie zauważyłam. Przez kilka dni po tym śnie chodziłam jakby wolniej, uważniej. Bardziej czułam podłoże. Nie wiem czy to było ze snu czy z czegoś innego.
Jeśli mówisz o kilku dniach po śnie i zmianie w chodzeniu, to mnie to kieruje w stronę Księżyca w Koziorożcu albo tranzytu Saturna przez czwarty dom. Te transyty dosłownie zmuszają do spowolnienia i zakorzeniania. Czy pamiętasz mniej więcej kiedy był ten sen z mokrą trawą?
a jak dlugo trwala cala ta seria? od pierwszego snu ze zlota ziemia do tej mokrej trawy? bo jak to bylo pare miesiecy to jedno, a jak pare lat to juz inaczej to wyglada
Nierówny rytm to ciekawe. W astrologii takie nagłe przyspieszenie po długim wyciszeniu często idzie w parze z wyjściem jakiegoś tranzytowego cyklu. Ale nie będę spekulować bez dat. To co mnie bardziej zastanawia: czy między złotym a szarym wydarzyło się coś wyraźnego w życiu na jawie?
Słucham tej rozmowy i uderza mnie jedno - wszyscy skupiamy się na tym co oznaczają poszczególne kolory i fazy, ale chyba nikt nie zapytał wprost: czy w którymkolwiek z tych snów Sennaria wiedziała, że śni? Czy była w tym obecna świadomie?
Mnie wciąż zastanawia to z tym ciężarem który nie był jej własny. Sennaria mówiła o tym wcześniej przy czarnej ziemi. A teraz przy mokrej trawie jest lekkość. Czy to znaczy, że ten cudzy ciężar gdzieś w tym cyklu po prostu zniknął? Albo - i to mnie bardziej niepokoi - że wrócił do kogoś innego?
Tymianka pyta o to co mnie też nie daje spokoju. Czy ten ciężar po prostu zniknął? Nie wiem. Ale jest coś, co może mieć znaczenie - przy czarnej ziemi miałam w snach poczucie, że idę za kimś. Nie widziałam kogo, ale wiedziałam, że to nie jest moje tempo ani mój kierunek. A przy mokrej trawie - stałam sama, bez tego kogoś z tyłu. Może ciężar był związany z tym prowadzeniem?
To jest naprawdę ważne co mówisz. Idziesz za kimś, kto cię prowadzi, a potem stoisz sama. Ale zastanawiam się - czy przy tej czarnej ziemi czułaś, że idziesz za kimś z wyboru, czy że nie masz wyjścia?
To co opisujesz przy czarnej ziemi - zgoda na coś czego nie chcesz - ma bardzo konkretne ciało energetyczne. To nie jest rezygnacja, to jest zamrożona wola. W pracy z czakrami rozróżniamy te dwa stany dość ostro i zamrożona wola to blokada splotu słonecznego, nie serca. Sennaria, czy w tym czasie kiedy śniłaś tę czarną ziemię, miałaś na jawie podobne poczucie w jakiejś relacji albo sytuacji?
Słucham tego i myślę, że można to ułożyć też przez symbole tarota. Czarna ziemia z poczuciem przymusu bez sprawczości - to jest Jedenastka Mieczy albo Diabeł. Nie w sensie złym, ale w sensie 'wiem że to więzy, a mimo to zostaję'. I to co Sennaria opisuje jako dziwną zgodę - w tarocznym języku to właśnie ta karta. A mokra trawa ze spokojem i korzeniami? To już zupełnie inna para. Może Dwójka Kielichów, może Cesarzowa.
Czy ktoś wziął pod uwagę, że te cztery krajobrazy mogły odpowiadać czterem żywiołom? Złota ziemia - ogień albo ziemia w żarze. Szara - powietrze albo popiół po ogniu. Czarna - woda, głębina. Mokra trawa - ziemia po deszczu. Nie twierdzę, że tak jest, ale układa się całkiem wyraźnie.
Jeśli szara ziemia z wiatrem to Wagi albo Bliźnięta w aspekcie do Saturna, to ten wiatr mógłby być tranzytową komunikacją - coś mówi, ostrzega, sygnalizuje zmianę. A cisza przy czarnej - Koziorożec bez aspektów, głęboka praca bez słów. Tylko Sennaria, czy ten wiatr przy szarej był groźny czy obojętny?
To co Sennaria mówi o wietrze który idzie swoje - czy to nie jest właśnie ta sama sytuacja co z czarną ziemią i tym chodzeniem za kimś? W obu przypadkach jest jakaś siła zewnętrzna i Sennaria jest wobec niej... obok? Nie razem, nie przeciw, tylko obok?
Zatrzymuję się przy tym 'obok' bo to jest właśnie coś, o co chciałem zapytać wcześniej. Czy Sennaria w żadnym z tych snów nie była częścią tego co widzi? Nie złotą ziemią, nie wiatrem, nie deszczem - tylko obserwatorem stojącym przy tym? Bo jeśli tak, to nie jest brak sprawczości, to jest świadek. A rola świadka to zupełnie inny rodzaj obecności.
Świadek z wyboru to zupełnie inne doświadczenie niż ktoś kto stoi z boku, bo nie wie że może wejść. W pierwszym przypadku jest intencja, w drugim - brak świadomości opcji. Ale tu jest jeszcze trzecia możliwość: ktoś kto wie, że może wejść, i nie wchodzi, bo czuje że nie pora. Sennaria, kiedy stoisz przy tej ziemi która się zmienia - czy to jest 'nie chcę', 'nie mogę', czy 'jeszcze nie'?
Zatrzymałam się przy tym pytaniu na dłużej. Myślę, że 'jeszcze nie'. Bo nie ma w tym blokady, nie ma ściany. Jest raczej poczucie że stoję na progu i że wejście byłoby możliwe, ale nie teraz. Jakbym wiedziała że muszę najpierw coś zobaczyć z zewnątrz, zanim wejdę w środek.
To 'jeszcze nie' na progu - to jest dokładnie to co czuję kiedy słyszę sny o inicjacji. Nie w sensie jakiegoś rytuału, tylko że podświadomość szykuje teren zanim w ogóle pozwoli wejść. Czy Sennaria miała kiedyś sen, po którym poczuła, że już weszła? Jakiś kontynuant tych czterech?
Przerwa albo to że następny sen jeszcze nie przyszedł, bo coś w życiu na jawie jeszcze się nie ułożyło. Czy zauważyłaś jakiś związek między tym kiedy przychodziły te sny a tym co się działo na co dzień? Złota ziemia, szara, czarna, mokra trawa - czy to szło razem z jakimiś etapami?
To jest naprawdę wyraźna oś. Złota to jakiś Saturn-Jowisz w harmonii, ekspansja z entuzjazmem. Szara to Saturn sam, praca bez blasku. Czarna to dno tranzytu, może Saturn na IC albo opozycja. Mokra trawa to pierwsze wyjście z dna, może Neptun albo Księżyc wchodzą w trygon. Sennaria, nie wiem kiedy te sny były, ale gdybyś miała daty, to sprawdziłabym to z ciekawości.
Ja się tu zatrzymuję przy samej ziemi jako symbolu, bo ta dyskusja trochę odeszła od krajobrazu. Ziemia we śnie to nie tylko faza życiowa - to też ciało, zdrowie, to co mamy pod stopami jako bezpieczeństwo. Sennaria, czy przy tych snach zmieniało się coś z twoim poczuciem zakorzenienia w ciele, nie tylko w sytuacji życiowej?
To co opisujesz - ciało na ostatnim miejscu przy czarnej ziemi - jest bardzo zgodne z tym co mówiłem wcześniej o czakrze korzeniowej. Ale teraz chcę zapytać inaczej: czy w tym śnie z czarną ziemią miałaś ciało? Czułaś stopy, ciężar? Bo czasem w snach w których jesteśmy odcięci od korzeniowego, samo ciało senne jest niepełne.
Czytam to od początku i teraz dopiero łapię o co tu chodzi. Czyli zmieniający się krajobraz to nie jest jak obrazek na ekranie tylko dosłownie zmiana w ciele? Pytam bo mam sny gdzie ziemia podatka pode mną dosłwonie i zawsze myślałam że to lęk, ale może to jest właśnie to samo?
Słucham tej rozmowy o stopach i ziemi i myślę że jest tu coś o samej naturze krajobrazu we śnie jako czegoś żywego. W wielu tradycjach ziemia to nie tło tylko istota. Jeśli ziemia zmienia kolor - złoto, szarość, czerń, mokrość - to może nie ona się zmienia, tylko ty zmieniasz swoją relację z nią. To nie jest krajobraz który ewoluuje. To jest dialog.
Milczenie wobec ziemi to też odpowiedź, Sennaria. Ale właśnie - pytasz co mówiłaś, a ja bym odwrócił to pytanie: co ziemia czekała żebyś powiedziała? Bo dialog nie zawsze zaczyna się od słów. Czasem zaczyna się od tego że w ogóle stoisz i patrzysz, zamiast uciekać.
Ale jak w ogóle można 'odpowiedzieć' krajobrazowi we śnie? Stribog napisał o dialogu, Sennaria się zastanawia czy milczała - ale mechanika tego jest dla mnie niejasna. Czy chodzi o to że kolejny sen zmienia się w zależności od tego co czujesz w poprzednim? Że to jest jakiś feedback?
To by tłumaczyło dlaczego mokra trawa przyszła dopiero kiedy coś się ruszyło w życiu. Nie w śnie, tylko w życiu. Jakby ziemia reagowała na zewnątrz, nie na to co robiłam w środku samego snu.
