No właśnie, mi się wydaje że to ważne. Złota ziemia mogła być jednym obszarem, szara drugim, czarna trzecim. Jakby sen nie był o jednej drodze, tylko o trzech różnych przejściach jednocześnie.
hej, ale jak te trzy obszary mogą byc jednoczesne jak Sennaria szła przez nie po kolei, jeden za drugim? nie moge sie w tym połapac
No ale to jest trochę spekulacja, nie? Możemy skończyć z dowolną interpretacją, jeśli nie trzymamy się chronologii. Ja bym wolał zapytać Sennarię wprost: czy w momencie pierwszego snu działo się coś złotego, w momencie szarego - coś nieokreślonego, a w momencie czarnego - coś trudnego?
Rozpad starego to brzmi ciężko. Czy to znaczy, że ten czarny sen był nieprzyjemny? Bo wcześniej mówiłaś o skupieniu po przebudzeniu, nie o lęku, ale teraz rozpad brzmi inaczej.
o rozpadzie mi sie teraz przypomnialo ze kiedys snilam jak ziemia sie pode mna kruszyła, nie zmieniala koloru tylko sie rozpadala na kawalki i mialam uczucie ze moge zaraz spasc ale nie spadlam. i jak sie obudzilam to nie bylam przestraszona, tylko taka... pusta? czy to moze byc podobne do tego co opisujesz?
Ziemia, która się kruszy pod stopami, ale nie odpuszcza. I ziemia, która zmienia kolor, ale nie zagraża. Oba te sny mają kogoś, kto idzie przez przemianę i nie ginie.
Ale Sennario, jeśli trwasz - to czy w którymś z tych snów miałaś poczucie, że coś z ciebie odpada podczas przejścia przez kolejne kolory? Że wychodzisz z czarnej ziemi jako ta sama osoba co weszłaś w złotą?
lzejsza po snach to jest piekne. ja po tym moim ze krusząca ziemia tez mialam cos takiego, ale myslalam ze po prostu dobrze spalam. a moze to jednak nie bylo tylko o spaniu
Mogę zapytać o coś trochę z boku? Czy ktoś z was miał podobne sny ze zmieniającym się krajobrazem, ale bez żadnej lekkości po przebudzeniu? Bo zastanawiam się, czy lekkość jest wpisana w ten typ snu, czy to indywidualna odpowiedź.
Przy tej różnicy - uczestnik kontra obserwator - i przy tym, co Sennaria mówi o lekkości po każdym z trzech snów, zaczynam się zastanawiać nad czymś innym. Czy te sny zawsze pojawiają się samodzielnie, czy towarzyszą im inne sny tej samej nocy? Bo jeśli te trzy były częścią dłuższych sekwencji, kontekst może być inny.
a to zamkniete pomieszczenie przed czarnym snem to czy tez bylo ciemne? bo jak wypchnelo cie w czarnosc to moze to nie zmiana koloru gruntu tylko ten sam element w innej formie? przepraszam jesli glupie pytanie
Ta szarość zamkniętego miejsca i czarna ziemia jako wyjście - to mnie uderza. W tarota szarość często pojawia się jako stan przed wyborem, taki zimnokrwisty paraliż. A czerń Sennarii nie brzmi jak koniec ani zagrożenie, bardziej jak Sąd albo Świat - ziemia, która egzaminuje, ale nie pochłania. Czy w tym śnie miałaś poczucie, że ziemia coś od ciebie chce?
To brzmi troche jak rytuał, nie? Ziemia jako miejsce do składania tego co stare. Gdzies czytalam ze w rytuałach uziemiajacych chodzi o oddawanie energii ziemi, nie o branie od niej.
Ziemia, która przyjmuje bez pytania. Las, który obserwuje bez oceniania. Zastanawiam się, czy to nie jest sen o miejscu, które jest poza kategoriami dobrego i złego. Nie próba, nie nagroda, tylko coś, co po prostu jest i trwa dłużej niż my.
Ale ta 'lekkość bez bycia ocenianą' - czy to nie jest trochę przerażające? Że coś bierzesz od ciebie i nie mówi ci co, i nie daje w zamian, i po prostu jesteś lżejsza? Pytam serio, bo dla mnie taki sen miałby posmak utraty, nie katharsis.
To z tym 'ciężarem który nie był mój' - słyszałem podobny opis w kontekście snów saturniańskich. Saturn jako ten, który zabiera to, co nosi się ponad swoje możliwości. Nie złośliwie, po prostu zgodnie z prawem. Czy w tym śnie był jakiś element, który sugerowałby czas albo cykl? Bo Saturn jest bardzo rytmiczny.
Lato, jesień, zima - to jest w zasadzie sekwencja schodzenia. Wzrost, opadanie, spoczynek. Nie mówię, że to dowód na cokolwiek, ale taki sen o złotej ziemi latem ma zupełnie inne otoczenie niż czarny zimowy. Ciekawe, że nie było wiosennego - chyba że jeszcze nie był.
a nie bylo jeszcze czwartego snu po zimowym? bo jak jest zloty, szary, czarny to jakby brakuje bialego albo zielonego na wiosne. moze ten cykl nie jest skonczony?
mokra trawa i deszcz to juz brzmi bardziej jak cos zyje na nowo niz jak nowy element serii. moze dlatego ze po zimie i czarnej ziemi cos musialo zakielkowac? czy ta trawa byla taka sama pod stopami jak w poprzednich snach?
Stopy i ziemia... w czakrach to jest korzeniowa, pierwsza. Jeśli przez wszystkie sny informacja idzie przez stopy, to moze twoja podswiadomosc albo dusza ciagle pracuje nad tym samym korzeniem, tylko za kazdym razem z innej strony?
Uczciwa odpowiedź. Skłaniam się ku temu, że to objawy procesu, który dzieje się głębiej - nie sny go wywołują, ale go odzwierciedlają. To znaczy, że lekkość, którą Sennaria czuje po przebudzeniu, nie pochodzi z samego snu, ale z czegoś co przez sen zostało dopuszczone do świadomości. Sen był przepustką, nie przyczyną.
Jeśli dobrze rozumiem - sen przepuszcza coś co i tak się dzieje, tylko normalnie nie ma do nas dostępu? To trochę jak wentyl? Ale wtedy dlaczego nie każdy ma takie sny przy podobnych procesach w życiu?
Forma jest wtórna - to jest zdanie, przy którym chcę zostać. Bo może dlatego sny ze zmieniającym się krajobrazem są tak różne dla różnych ludzi: złota ziemia, krusząca się, czarna, mokra trawa. Każde z nich to ten sam impuls w innym opakowaniu.
Zatrzymuję się na tej mokrej trawie i deszczu, bo jeśli Sennaria ma rację i to jest czwarty element serii - to cała sekwencja zrobiła pełne koło: lato, jesień, zima, wiosna. I to nie jest kres, to jest reset. W tarocie taka sekwencja to nie koniec historii, to zamknięcie cyklu przed otwarciem nowego. Ciekawi mnie, co śni się dalej.
Zatrzymuję się na tym, co napisała Geomantka - reset, nie koniec. To jest dokładnie to, co czułam po tym śnie z mokrą trawą, tylko nie umiałam tego nazwać. Nie było poczucia domknięcia, było poczucie: zaczyna się od nowa, ale z innym ciężarem. Jakby ta sama gleba, ale po opadach.
A czy w tym śnie z mokrą trawą była jakakolwiek zmiana pod stopami w trakcie snu, czy ziemia była przez cały czas taka sama? Bo w poprzednich opisywałaś, że krajobraz się zmieniał - tutaj też coś się przesuwało czy była jedna, stała scena?
To jest bardzo charakterystyczne. W tarocie moment bez ruchu po sekwencji przemian to zazwyczaj Świat albo As - nie zatrzymanie, tylko pauza przed nowym cyklem. Czy coś w tym śnie sugerowało, że czekasz, czy raczej że już dotarłaś?
