Coś, co mnie cały czas męczy. Po niektórych moich pracach miewam wyjątkowo wyraziste sny - czasem z elementami pasującymi do intencji, czasem zupełnie z innej beczki, ale zapamiętane na długo. Po innych pracach śpię jak kamień i nic. Pytanie - czy te sny w ogóle coś znaczą, czy to raczej autosugestia, bo mózg "był rozgrzany" tematem? Bo widzę że na forum opinie są podzielone.
U mnie zalezy mocno od tego, ktorego dnia po pracy. Pierwsze trzy noce po wiekszej pracy traktuje powaznie, bo to wtedy podswiadomosc przerabia swieza energie. Po tygodniu juz mniej, po dwoch tygodniach to sa zwykle sny. Reszta to dla mnie klasyczne przeniesienie codziennosci w nocna faze i nie podpinalbym tego pod rytual.
Stara dyskusja i nigdy nie znajdziemy konsensu, ale wrzuce swoje - ludzie potwornie idealizuja sny po rytualach. Spales po pracy, na ktorej sie zaangazowales emocjonalnie, w pomieszczeniu pelnym dymu kadzidlanego, po godzinach koncentracji. Sen jest po prostu intensywniejszy niz zwykle, bo organizm ma wiecej do przerobienia. To biologia, nie magia. Reszta to confirmation bias.
Skoro juz o dziennikach - kto z was prowadzi? Bo dla mnie to podstawa. Bez zapisu nie ma rozmowy o snach po rytuale, sa same anegdoty. Anegdoty potem ludzie podpieraja dowodami i dochodzimy do nikad. Z dziennikiem prowadzonym 5+ lat zaczyna wychodzic struktura.
A czy sa takie znaki w snach, ktore rzeczywiscie sa wskaznikiem skutecznosci? Bo czytalam w kilku miejscach o "klasycznych" symbolach - woda, ogien, drzwi otwarte, drzwi zamkniete. Czy to sie sprawdza, czy to wymysl popularny?
Mam doswiadczenie po pracy odcinajacej, ze pierwsze trzy noce zawsze snia mi sie drzwi - raz otwarte, raz zamkniete. Po pracy uzdrawiajacej snia mi sie zwierzeta, najczesciej psy. Nie wiem czy to cos znaczy w sensie obiektywnym, ale wiem ze to moj wzorzec. Po dwudziestu latach mam swoje "kody" i one sa spojne.
A co ze snami, w ktorych pojawia sie osoba, ktorej praca dotyczy? Bo to dla mnie zawsze sygnal, ale chcialabym uslyszec inne perspektywy.
Skoro mowimy o osobach - mam takie spostrzezenie. Sny, w ktorych osoba "do mnie mowi", sa innym rejestrem niz sny, w ktorych ja "widze z daleka". Mowiaca to dla mnie dialog z sytuacja (nawet jesli to projekcja). Widziana z daleka to obraz statyczny, niewchodzacy w interakcje. Pierwsze daje informacje, drugie nie.
A koszmary? Bo to chyba najtrudniejsza kategoria. Po niektorych pracach miewam koszmary, mocne, z poczuciem zagrozenia. Nie wiem czy traktowac je jako sygnal, ze cos poszlo nie tak, czy ze praca jest wlasnie skuteczna i przewraca rzeczy.
@Cohen To brzmi sensownie. Mam tak po kapielach rytualnych z sola i ziolami - pierwsza noc czesto ciezka, druga lzejsza, trzecia juz normalna. Wczesniej myslalam, ze robie cos zle. Teraz widze ze to moze byc normalne wyrzucanie.
A mozna jakos prosic o sen? Bo czytalem o technikach inkubacji snu, gdzie sie zasypia z konkretnym pytaniem. Czy to dziala po rytuale, czy raczej jest osobna technika?
