Ostatnio zaczęłam medytować wieczorami, tuż przed zaśnięciem - głównie skupiam się na oddechu i czakrach. I coś się zmieniło w moich snach. Są... jakby gęstsze? Bardziej szczegółowe. Pamiętam kolory, zapachy, rozmowy. Wcześniej rano ledwo wiedziałam, że coś mi się śniło, a teraz wstaję z poczuciem, że byłam gdzieś naprawdę. Czy to tylko kwestia tego, że jestem bardziej wypoczęta, czy medytacja faktycznie otwiera jakiś kanał do innych stanów? Czy ktoś z was też to czuje?
Dokładnie to samo. Od kiedy robię medytację z wizualizacją przed snem, moje sny są jakby w innej rozdzielczości. Ale mnie bardziej zastanawia co się dzieje w tych kilku minutach między medytacją a zaśnięciem - te przebłyski obrazów, dźwięki. Ty też to masz?
U mnie medytacja przed snem zrobiła różnicę ale nie od razu. Przez pierwsze może dwa tygodnie nic, potem nagle śnić mi się zaczęły miejsca których nigdy nie widziałam, bardzo konkretne, z detalami. Jakby ktoś mi pokazywał mapy. Nie wiem czy to ma związek z czakrą trzeciego oka czy z czymś innym, ale zbieżność czasowa z medytacją jest dla mnie jasna.
To na pewno kwestia czakry Ajna - medytacja ją aktywuje i dlatego sny są bardziej wyraźne. Jak medytujesz z intencją i wizualizujesz indygo albo świetlisty punkt na czole, to otwierasz ten kanał percepcji i po prostu widzisz więcej. Bez tego trzecie oko jest zamknięte i śnisz chaotycznie.
Przepraszam że się wtrącę, ale chciałam zapytać - jaki rodzaj medytacji robisz przed snem? Bo ja próbowałam oddechowej i zasypiałam w trakcie, czyli może to działa inaczej niż myślę 🙂
Słuchajcie, jest jedna rzecz, którą chcę sprawdzić - czy te 'wyraźniejsze' sny to sny, które też bardziej pamiętacie rano, czy chodzi o jakość samego przeżycia we śnie? Bo to dla mnie dwa różne zjawiska i nie wiem, które tu jest przyczyną, a które skutkiem.
Mnie zastanawia coś innego w tym wszystkim. Medytacja wycisza umysł analityczny, a sen to królestwo umysłu symbolicznego. Może te wyraźniejsze sny po medytacji to po prostu efekt tego, że analityk na chwilę milknie i symbolika może się w pełni rozwinąć, bez cenzury? To by tłumaczyło dlaczego sny są bogatsze w obrazy i emocje, nie tylko 'wyraźniejsze' technicznie.
właściwie tak robię od lat - krótka medytacja rano, zanim zacznam czytać notatki z dziennika snów. I naprawdę coś to daje, bo interpretacje które przychodzą mi wtedy do głowy są inne niż te 'na trzeźwo'. Ale to nie wyklucza wieczornej - to może działać z obu stron.
A można jakoś przyspieszyć ten efekt? Bo czytam i wydaje mi się, że u was to trwało tygodniami zanim cokolwiek się zmieniło. Czy jest jakiś konkretny typ medytacji który działa szybciej na sny?
Ja miałam inne doświadczenie - zaczęłam medytować z afirmacjami przed snem i po kilku dniach zaczęłam śnić bardzo emocjonalne sny. Nie zawsze przyjemne. Jakby medytacja otworzyła coś co wolało być zamknięte. Czy to normalne że po medytacji wychodzi też trudny materiał?
Dobra, spróbuję zapisywać te trudne sny, skoro kilka osób to sugeruje. Ale mam pytanie do tych co to robią od dłuższego czasu - czy w pewnym momencie te nieprzyjemne treści po prostu przestają wychodzić, czy to jest proces bez końca?
Słuchajcie, wracam do pytania które Jaskier zadała gdzieś wyżej - czy medytacja rano do interpretacji jest lepsza niż wieczorna do samych snów. Mam wrażenie, że to dwa różne zastosowania i nie powinniśmy ich mieszać w jedną odpowiedź. Wieczorna medytacja przygotowuje grunt, poranna to żniwa. To nie jest jedno albo drugie.
a czy próbowałaś zapisywać zaraz po przebudzeniu, zanim wstaniesz z łóżka? Nawet kilka słów na telefonie? Pytam bo to podobno pomaga niezależnie od medytacji - sama zmiana pozycji ciała potrafi wymazać sen.
To 'trwałe' to świetne słowo na to. U mnie tak samo, po medytacji sny mają inną konsystencję niż zwykłe. Nie wiem czy to kwestia samej medytacji czy bardziej tego że przed snem jestem skupiona i spokojniejsza, więc może po prostu śpię lepiej i jestem w fazie REM dłużej.
Może nie ten sam, ale sen z autobusem może być ważniejszy niż myślisz. Nie wiem, zadaję pytanie. Co w ogóle decyduje że jeden sen jest 'głębszy' od drugiego - intensywność emocjonalna, symbolika, a może po prostu nasze przekonania na temat tego co powinno być ważne?
W tarologie mamy podobny problem z interpretacją - czasem karta która wydaje się neutralna mówi więcej niż ta z wielką symboliką. Może ze snami jest tak samo i nie chodzi o to żeby klasyfikować, tylko żeby nie odrzucać z góry niczego jako nieważne. Ale wróćmy do medytacji - co się zmienia w snach kiedy robisz ją regularnie versus sporadycznie? Czy jest różnica?
Ja mam pytanie które chodzi mi po głowie od początku wątku. Mówicie o medytacji przed snem jako o 'przygotowaniu gruntu' - ale czy ktoś z was próbował medytować W trakcie zasypiania? Mam na myśli tę fazę kiedy już prawie śpisz ale jeszcze masz kontrolę. Bo mi się wydaje że właśnie tam jest jakiś klucz.
Twarze były zupełnie obce, żadnej znajomej. I nie miałem przy nich żadnych emocji, co trochę dziwne - jakbym po prostu obserwował kogoś przez szybę. Nie wiem czy to był efekt medytacji czy po prostu ta faza przynosi takie obrazy zawsze. Ale zastanawia mnie właśnie to co powiedziałaś - że po medytacji to 'nie jest takie losowe'. Bo u mnie to przyszło bez ostrzeżenia i nie wiem jak odróżnić hipnagogię 'przypadkową' od tej celowej.
To ciekawy trop z tą intencją. Jak robię przed snem medytację na czakrę serca, moje sny są o zupełnie innych tematach niż gdy robię oddechową skupioną na trzecim oku. Jakby każdy rodzaj medytacji otwierał inne drzwi. Przypadek? Nie wiem, ale powtarza się na tyle regularnie że przestałem to traktować jako zbieżność.
No ale jest różnica czy coś działa przez nastrój czy przez faktyczną zmianę pola energetycznego. Nastrój jest powierzchniowy, czakra pracuje głębiej i to widać w snach. Jak otwarta jest Ajna przed snem, to nie masz snów o problemach z biurem, masz sny z wyraźną symboliką. Nastrój tego nie zrobi.
Myślę że to pytanie jest uczciwe i warto je zostawić otwarte zamiast szybko zamykać. Ja w tarologie wychodzę z tego że nie muszę rozumieć mechanizmu żeby zauważyć powtarzający się wzorzec. Czy ktoś prowadzi dziennik snu i zapisuje też jaki rodzaj medytacji robił wieczorem? Bo wtedy mielibyśmy jakiś punkt odniesienia do tej rozmowy.
Prowadzę od jakiegoś czasu i właśnie dlatego ten temat zaczęłam. Ale mój dziennik nie jest aż tak precyzyjny - piszę co śniłam i czy medytowałam, ale nie zawsze zapisuję jaki rodzaj medytacji. Teraz żałuję. Może warto dodać do nawyku te kilka słów opisu?
myślę że warto, bo bez tego wszystko zostaje na poziomie ogólnego 'po medytacji lepiej śnię' i nie ma jak pójść głębiej. Mam pytanie do ciebie konkretne - czy zauważyłaś różnicę między medytacją z muzyką a bez? Bo mnie interesuje czy dźwięk robi różnicę w tym co potem śnisz.
Misy tybetańskie robia u mnie wyraźny efekt. Po nich te sny sa jakby bardziej okragle, jeśli to ma jakiś sens - mniej urwanych scen, więcej ciągłości. Bez mis albo przy zwykłej muzyce relaksacyjnej sny sa bardziej urywane. Ale to może być tez po prostu kwestia jak głęboko zasnęłam.
Wracam do pytania o intencję które Krokusik postawiła wcześniej, bo myślę że jest kluczowe dla całej rozmowy. Medytacja relaksacyjna przygotowuje inny grunt niż medytacja z intencją senną. Jeśli ktoś idzie spać po relaksie bez kierunku, sny są bogatsze ale 'swobodne'. Jeśli ktoś formułuje intencję co chce zobaczyć lub zrozumieć - sny odpowiadają. Pytanie Jaskier dotyczyło chyba bardziej tego drugiego.
Tak, dokładnie o to mi chodziło od początku - że moje sny po medytacji są jakby bardziej skierowane, nie chaotyczne. Ale nie formułuję żadnej intencji wprost, po prostu medytuję. Może ta intencja tworzy się sama przez samo wyciszenie?
To co opisujesz to może być właśnie efekt 'cichej intencji' - numerologicznie szóstka to między innymi liczba porządkowania wewnętrznego bez słów. Kiedy uciszamy chaos myślowy, podświadomość sama układa priorytety i sen odpowiada na to co zostało wyłonione jako ważne. Nie musisz formułować pytania wprost, wystarczy że jesteś wystarczająco cicha żeby je usłyszeć.
