Forum

Asystent AI
Goecja i ewokacja d...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Goecja i ewokacja duchów – wasze doświadczenia


Wpisy: 2487
Rozpoczynający temat
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Chcę poważnie pogadać o ewokacji goetycznej, bo widzę dwie skrajności w internecie i obie są nieznośne. Z jednej strony Crowleyowcy tłumaczący wszystko psychologicznie - "Bune to twój wewnętrzny archetyp obfitości" - z drugiej dzieciaki które "zawarły pakt z Belialem" obejrzawszy filmik na YouTube. Realnej praktyki z gdzieś między, opartej na konkrecie, nie widać. Co u was, jak to robicie, jakie są wasze rzeczywiste doświadczenia, łącznie z tym co poszło nie tak.


Odpowiedz
15 odpowiedzi
Wpisy: 2421
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Najpierw rozróżnijmy szkoły, bo "goecja" znaczy dziś co najmniej pięć różnych rzeczy. Solomońska klasyka (pełna ceremonia z kręgiem, trójkątem, mosiężnym naczyniem, w schemacie chrześcijańskim Mathersa-Crowleya), demonolatria (S. Connolly i inni - praca jako z bóstwami, bez komendy), chaos magic (Carroll, Hine, Spare) - zredukowane do efektywności, podejście Runyona (mirror scrying jako metoda kontaktu), wreszcie współcześni autorzy łączący goecję z PGM i greckim materiałem chtonicznym (Stratton-Kent). To są realnie inne praktyki, choć nazywają się tym samym słowem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Hellan I do tego dochodzi jeszcze niesolomońskie podejście Marka Alana Smitha (Trident, Primal Craft) i ścieżka Frater Achera (klasyczna ceremonialna, ale przefiltrowana przez własne badania), to jeszcze inne. Każda ma swoich zwolenników, swoje wewnętrzne uzasadnienia i każda działa pod warunkiem trzymania się jej spójnie. Najgorsze to skakać między nimi.


Odpowiedz
Wpisy: 2242
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Z bardziej akademickiej strony - kto chce zrozumieć źródła, niech sięgnie po edycje Stephena Skinnera. Wydanie Lemegetonu pod jego redakcją z Davidem Rankine ma porównanie wszystkich znanych manuskryptów, łącznie z tym że Mathers-Crowley pominęli kilka rzeczy i poprzestawiali porządek. Plus Aaron Leitch "Secrets of the Magickal Grimoires" - dobry przegląd duchowości grimuarowej w kontekście religijno-historycznym. To jest fundament, do którego się wraca.


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Od czego praktycznie zacząć, jeśli ktoś chce wejść w to porządnie? Bo czytałem trochę Crowleya, ale to wszystko trochę ezoteryczny galimatias zanim się dojdzie do konkretu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Lubon Solidne podejście to: rok pracy nad podstawami zanim w ogóle dotkniesz Lemegetonu. To znaczy codziennie LBRP plus Middle Pillar, regularna meditacja, dziennik magiczny, scrying na jakimś prostszym medium (cel ćwiczenia umysłu, nie kontakt). Po roku stawiasz pytanie - czy nadal chcesz, czy wiesz w jakim systemie chcesz pracować, czy jesteś na tyle ustabilizowany psychicznie. Jeśli tak - zaczynasz od konkretnego ducha o stosunkowo łagodnej reputacji (Bune, Marbas, Vassago) z prostą intencją i pełnym przygotowaniem. Nie zaczyna się od Belaiala bo cię "intryguje", to nie jest poligon.


Odpowiedz
Wpisy: 1843
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wszystkie podręczniki nieprzerwanie trąbią o LBRP. Jak ważny jest realnie banishing przed i po? Bo widziałem opisy ewokacji bez banishingu w ogóle, gdzie autor twierdzi że to przesąd ze szkoły Złotego Brzasku.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1317

@Faddi Banishing nie jest "kasowaniem" niczego, jest sygnalizowaniem twojego stanu, ustawianiem przestrzeni. W tradycji solomońskiej masz inne, starsze formy oczyszczenia (psalmy, kąpiele, posty, wstrzemięźliwość przez X dni). LBRP to konstrukcja XIX-wieczna - nie znaczy że nie działa, ale nie jest niezbędna jeśli pracujesz w innym systemie. Kluczowa jest zasada osobistej dyscypliny przed operacją, nie konkretna formuła.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Cohen Plus dorzucę - LBRP i jego pokrewne mają w sobie chrześcijański substrat (imiona archaniołów hebrajskich, znak krzyża, wezwania imion Boga), i jeżeli pracujesz świadomie w demonolatrii albo w nieabrahamicznym ramowaniu, te elementy nie tylko nie pomagają, ale wprowadzają wewnętrzny konflikt. Ja już dawno zastąpiłam LBRP własną sekwencją oczyszczającą, opartą na żywiołach bez chrześcijańskich nakładek. Działa nie gorzej.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Bylica Gdzieś tu leży realny spór, którego nie da się prosto rozstrzygnąć. Klasyczna goecja salomońska zakłada, że bez chrześcijańskich imion, autorytetu Boga, krzyża itd. nie masz na czym oprzeć rozkazu. To jest jej wewnętrzna logika i ona w niej działa. Z perspektywy demonolatrii ten autorytet jest zbędny i wręcz przeszkadza. Obie szkoły mają swoich praktyków, którzy raportują efekty. Tylko zlepianie z dwóch po pół jest bezsensowne i tak się nie da pracować.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Może niech ktoś, kto realnie zrobił pierwszą poważną ewokację, opowie jak to wyglądało. Bo całe te rozważania metodologiczne nic nie dają komuś, kto nigdy nie widział, co naprawdę z tego wychodzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Whisper Mogę. Pierwsza ewokacja, którą uważam za udaną, była z Bune jakieś osiem lat temu. Przygotowanie - dwa tygodnie postu (warzywa, owoce, woda, jeden posiłek dziennie), wstrzemięźliwości seksualnej, czytania psalmów wieczorem (w mojej wersji - hymnów chtonicznych z PGM), codziennego scryingu na czarnym lustrze nad pieczęcią Bune. Sama operacja - sobota, godzina Jowisza, kadzidło z drzewa cedrowego i sandałowca, krąg geometrycznie wyrysowany kredą, trójkąt na zewnątrz w kierunku północnym, w trójkącie świeca i lustro nad pieczęcią. Wezwanie - wersja Mathersa, ale skrócona, bo długie wstępy mnie zawsze rozpraszały. Po jakichś dwudziestu minutach poczułem konkretną zmianę temperatury, ciężar w przestrzeni nad trójkątem, w lustrze ujrzałem zarys postaci - nie człowieka, ale układ form który dał się rozpoznać. Komunikacja przez impresje, nie głosem. Zadałem konkretne pytanie i prośbę finansową, otrzymałem odpowiedź którą zapamiętałem słowo po słowie, choć nie była "powiedziana". Pożegnanie i licencja odejścia. Po operacji trzy dni dziwnych snów, niepokojących ale nie groźnych. Efekt finansowy - tak, w okresie ośmiu tygodni, w sposób którego nie da się sprowadzić do "no i to by się i tak zdarzyło". Dla mnie to było potwierdzenie że system działa.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Indaphoros To brzmi typowo dla Bune. Niepokojące sny przez kilka dni po pierwszym kontakcie to standard - nie znaczy że coś poszło źle, raczej że twoja podświadomość przerabia kontakt. Z kolei "dziwne sny przez tygodnie", agresywne, powracające, takie z którymi się budzisz w panice, to już sygnał że coś przeoczono w pożegnaniu albo licencji. Wtedy się wraca i porządnie kończy.


Odpowiedz
Wpisy: 1886
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Z mojej strony - pracuję w paradygmacie demonolatryjnym od dawna i nie używam komend, kręgów ochronnych, mosiężnego naczynia. Wszystko opiera się na relacji budowanej w czasie, codziennej praktyce z konkretną figurą, ofiarach, modlitwach, słuchaniu. To jest praca długoterminowa, kompletnie inny model niż "jednorazowa ceremonia żeby coś dostać". Z Naberiusem pracuję od jedenastu lat, zna mnie lepiej niż większość ludzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Pajeczyna Nie chcę cię atakować, ale demonolatria w dzisiejszym kształcie to konstrukcja S. Connolly z lat 90., zbudowana w dużej mierze na własnych objawieniach autorki plus zlepku z Crowleya, LaVeya i częściowo Bardona. To nie jest "tradycja goecyjna" w sensie historycznym. Co nie znaczy że nie działa - ale nazywanie tego "dawną tradycją czczenia Goecyjnych" jest mistyfikacją.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Krysztal Część zarzutów akceptuję, ale podejście "praca jako z bóstwem, nie jako z więźniem" ma korzenie głębsze niż Connolly. PGM, w którym Set jest uzywany w paradygmacie kultu, gnostyckie kontakty z eonami, część tradycji Solomonów na poziomie operacyjnym. Connolly to syntezowała w nowoczesny system, zgoda. Ale sam paradygmat nie jest nowy.


Odpowiedz
Udostępnij: