No ale to trochę kwestia kury i jajka. Nie wiesz czy ziemia zmieniła się bo ty coś zrobiłaś na jawie, czy może sen z mokrą trawą pojawił się właśnie wtedy żeby dać ci energię do tego ruchu. Sny prorocze działają obie strony tej ulicy.
Siendem tygodnie to długo. Czy przez te siedem tygodni nie było żadnych innych snów o ziemi, czy po prostu nic nie pamiętałaś? Bo to by dużo zmieniło w tym co tu omawiamy.
Korytarze i wnętrza zamiast krajobrazu - to brzmi jakbyś się gdzieś schowała. Czy nie na zewnątrz, to do środka. Może w tym czasie coś przetwarzałaś na innym poziomie, zanim ziemia była gotowa znowu się zmienić.
Albo ziemia w tym czasie odpoczywała. Jak ugór. Nie martwa, tylko leżąca odłogiem przed następnym cyklem. To by pasowało do mokrej trawy która przyszła po tym - coś kiełkowało pod spodem przez te siedem tygodni.
Czyli żeby ziemia mogła znów zmienić kolor, najpierw trzeba było wejść do środka i coś tam zostawić albo przepłakać. Jak rytuał oczyszczenia przed wejściem na nowy teren. Czy ktoś miał podobną kolejność - najpierw zamknięta przestrzeń, potem powrót do krajobrazu?
Ja miałem coś takiego ale odwrotnie. Najpierw byłem na otwartym polu, potem wciągnęło mnie do środka jakiegoś budynku bez okien i stamtąd wyjście było bardzo trudne. Czy to znaczy że robiłem to w złej kolejnosci?
Poczekalnia bez okien to bardzo saturnowy obraz, to mi się skojarzyło. Saturn właśnie tak działa - zatrzymuje, każe czekać, nie pozwala widzieć co na zewnątrz. I to nie jest kara, tylko część procesu. Sennaria te korytarze też mogły być saturnowe, zanim Neptun czy Pluton dały tę mokrą trawę.
Nie wiem za dużo o astrologii, ale to co obie opisujecie - poczekalnia, dwunasty dom, praca wewnętrzna - to bardzo dokładnie oddaje tamten czas. I teraz zastanawiam się co jest następne. Mokra trawa nie była ostatnim snem w tej serii, tylko ostatnim który pamiętam wyraźnie. Może krajobraz jeszcze się zmieni.
Ostatni sen który pamiętam z tej serii to mokra trawa, ale jest jeszcze jeden który mam gdzieś w notatkach i nie opisywałam tu. Ziemia była tam pofałdowana, jakby oddychała. Nie zmieniała koloru, tylko kształt - takie wolne fale pod stopami. Nie wiedziałam czy to trzęsienie ziemi czy coś żywego.
Oddychająca ziemia - to brzmi zupełnie inaczej niż zmiana koloru. Czy czułaś strach, czy raczej coś jakby zdumienie? Bo to dość duża różnica - ziemia która zmienia barwę to jedno, a ziemia która żyje pod tobą to chyba inny komunikat.
To co opisujesz - fale przez podeszwy, skupienie, słuchanie - jest bardzo bliskie temu co w pracy z czakrą korzeniową nazywa się 'uziemionym odbiorem'. Nie wchodzisz w ziemię, tylko pozwalasz jej mówić do siebie od dołu. Czy ten sen był przed mokrą trawą czy po?
Kolejność tu może być naprawdę ważna. Bo jeśli fale były przed mokrą trawą, to wyglądałoby jakby ziemia najpierw 'budziła się' w tym sensie fizycznym, a dopiero potem pokazywała zmianę na poziomie koloru. Trochę jak napięcie przed rozładowaniem.
Więc to jest jakiś postęp? Najpierw statyczne tło, potem zmiana koloru którą obserwujesz, a na końcu ruch który czujesz przez ciało. Coraz głębszy kontakt. Czy to nie jest trochę tak jakby ziemia we śnie cię stopniowo dopuszczała bliżej?
Właśnie to samo myślę. Ale jak to rozumiać praktycznie? Że coś rośnie w relacji między Sennarią a tym co ziemia reprezentuje, czy że te sny są jakimś cyklem który ma swój rytm niezależnie od niej?
To niesamowite że ciało samo to wiedziało zanim ty to połączyłaś z głową. Chodzenie boso po ziemi to jest jedno z najprostszych ćwiczeń uziemiających jakie znam i tu nie z książki, tylko z potrzeby. Czy to zaczęło się przed czy po snach z falami?
To co mówisz że to jedno doświadczenie rozłożone na jaźń i sen - to brzmi bardzo mądrze ale trochę nie rozumiem mechanizmu. Czy sen wpłynął na to że chodziłaś boso, czy chodzenie boso wywoałało ten sen? Albo jedno i drugie jednocześnie ale jak to fizycznie działa?
Ale to chyba trudno zweryfikować, nie? Bolek76, jak odróżnić że coś działa jak 'kanał' od tego że po prostu dwie rzeczy zaszły jednocześnie przez przypadek? Pytam serio, bo sama mam takie momenty i nigdy nie wiem co myśleć.
Ten przykład z listami jest szczególnie wymowny, bo to nie był dosłowny pożar tylko transformacja przez ogień. Sen pokazał symbol, ty wykonałaś analogiczne działanie na poziomie codzienności. To jest dokładnie to co Jungowie nazywają 'działaniem sennym w jawie' - kiedy psyche przesuwa się przez symbol do czynu.
Właśnie o to mi chodzi - że to nie była decyzja, którą podjęłam świadomie. Po prostu kilka dni po tym śnie usiadłam z tymi listami i wiedziałam, że trzeba to spalić. Jakby sen przygotował grunt pod coś co i tak musiało się wydarzyć.
A czy czułaś w tamtym momencie, że to jest związane ze snem? Czy dopiero teraz, patrząc wstecz, to połączyłaś?
Ale jak patrzyłas na daty to czy nie mogło to być zwykłe przeoczenie? Mam na myśli że jak szukamy wzorców to możemy je znaleźć nawet jeśli ich nie ma. Nie mówię że tak jest tylko pytam bo sam tak mam i nie wiem co z tym zrobić.
Poza tym jest jeszcze kwestia emocjonalna. Przypadkowa zbieżność jest neutralna, nie ciągnie za sobą żadnej energii. A to co Sennaria opisuje - i z akwarium i z listami - brzmi jakby każde z tych działań miało w sobie jakiś ładunek. Coś się zamknęło albo otworzyło.
Tak. Przestałam śnić o tej osobie. Nie od razu, ale w ciągu może tygodnia te sny po prostu ustały. Wcześniej wracały regularnie, przez kilka lat. Myślałam że to zbyt proste żeby to powiedzieć głośno, ale chyba to był rytuał, tylko że zainicjowany przez sen, nie przez mnie.
To jest bardzo ważna obserwacja i wracam do tematu snów o krajobrazie, bo myślę że jest tu połączenie. Transformacja przez ogień w jawie, poprzedzona snem o pożarze, przerwa w snach o osobie - to sugeruje że twoje sny o zmieniającej się ziemi też mogą być czymś więcej niż symbolem stanu. Mogą poprzedzać konkretną przemianę. Czy coś istotnego działo się w twoim życiu w okolicach tych snów z falami pod stopami?
A dlaczego miałoby to być nadinterpretowanie? Zmiana miejsca pracy to jest dosłownie zmiana fundamentu pod codziennością. Codzienny grunt się przesuwa. To że symbol jest czytelny nie znaczy że jest banalny.
Ale Sennaria, skoro sny z falami i zmiana pracy zbiegły się w czasie - to który był pierwszy? Wiedziałaś już że odejdziesz, czy sny pojawiły się zanim podjęłaś decyzję?
Zezwolenie ziemi - to jest piękny sposób to powiedzieć. Mam wrażenie że rzadko myślimy o snach o krajobrazie jako o czymś co nas wspiera albo potwierdza, a nie tylko ostrzega lub przepowiada.
