Śnię o tym od jakiegoś czasu i nie wiem, co z tym zrobić. Chodzę po terenie, który znam - łąka, las w oddali, niebo jak zawsze - i nagle ziemia pode mną zaczyna zmieniać kolor. Najpierw zielona trawa robi się złota, potem szara, potem jakby popielata i spękana jak suche dno jeziora. Las w tle gęstnieje, zmienia kolor na czarny, a niebo przechodzi od błękitu do czegoś w rodzaju ciemnozielonego. Wszystko to dzieje się powoli, jakbym obserwowała przyspieszony film o zmianie pory roku, ale nie takiej, którą znam. Budzę się z poczuciem, że byłam gdzieś bardzo daleko. Zastanawiam się, czy to symbolika przemiany, bo sporo się u mnie zmienia ostatnio, albo coś zupełnie innego - może przekraczam granicę między światami? Czy ktoś miał podobne sny, gdzie sam krajobraz był jakby żywą istotą zmieniającą swój stan?
To co opisujesz od razu mi się skojarzyło z motywem ziemi jako żywej istoty - nie tła, ale podmiotu snu. To rzadkie i myślę, że znaczące. Zmieniające się kolory terenu często są interpretowane jako wskaźnik stanu energetycznego miejsca lub samej śniącej. Złoto może oznaczać szczyt, szarość i popioły - wygaśnięcie lub oczyszczenie. Ale mam do ciebie pytanie: czy w tym śnie czułaś strach, gdy ziemia zmieniała się pod nogami, czy raczej spokój albo ciekawość? Bo to dużo zmienia w odczycie.
Też miałem raz sen gdzie grunt pod nogami zaczą zmieniać kolor, ale u mnie to było bardziej jak brąz przechodzący w czerwień i czułem się jak na obcej planecie. Nie wiedziałem co to znaczy więc to pominołem. Teraz żałuję że nie zapisałem szczegółów. Sennaria a ten las - czy był w śnie groźny, czy raczej jak obserwator?
Ziemia zmieniająca kolor to w astrologii klasyczne skojarzenie z przejściami planetarnymi, szczególnie jak Saturn wchodzi w nowy znak. Mam wrażenie, że sporo takich snów pojawia się właśnie przy takich przejściach. Czy wiesz kiedy to sny zaczęły się pojawiać? Bo jeśli to ostatnie kilka tygodni to spokojnie mogę sprawdzić co się wtedy działo na niebie.
Słucham tej dyskusji i myślę, że gubimy coś ważnego. Sennaria napisała, że czuła się jak przy czymś ważnym, że nie powinna przerywać. To brzmi jak doświadczenie graniczne, nie tylko symboliczne. Miałaś poczucie, że jesteś obserwatorem tej przemiany, czy byłaś w niej jakoś uczestnikiem? Bo to by mogło powiedzieć więcej o tym, czy jesteś świadkiem zmiany, czy sama nią jesteś.
To co mówisz o byciu punktem przejścia - to brzmi dla mnie jak coś, co czytałam o energetycznych węzłach w przestrzeni. Ale nie wiem czy dobrze to rozumiem w kontekście snów. Czy takie rzeczy w ogóle mają sens w śnieniu? Że człowiek staje się miejscem a nie tylko osobą?
Tymianka, to jest bardzo stary motyw w tradycjach szamańskich. Śniący jako oś, wokół której obraca się zmiana świata - to pojęcie axis mundi przeniesione w doświadczenie snu. Nie jest to nic mglistego, niektóre tradycje wręcz trenują śniących, żeby rozpoznawali ten stan i nie uciekali z niego. Ale zanim pójdziemy dalej - Sennaria, ile razy ten sen się powtórzył i czy krajobraz za każdym razem zmienia się tak samo, czy inaczej?
To jest bardzo istotny szczegół. Progresja snu - każde kolejne pojawienie się idzie dalej w sekwencji - to jeden z wyróżników snów inicjacyjnych w wielu tradycjach. Nie mówię, że masz teraz biec do szamana, ale warto zadać sobie pytanie: czy coś w twoim życiu też postępuje etapami, krok po kroku, w jakimś procesie, który jeszcze się nie zakończył?
to ciekawe że ten sen idzie dalej za każdym razem, bo u mnie jak mam powtarzający sen to zawsze jest tak samo jak klisza. A tutaj jakby film się kontynuował. Czy mozna prosic seny o ciag dalszy? znaczy czy sa jakeis techniky zeby wrócic do tego samego miejsca?
Czytam to i myślę o czymś innym - te zmiany koloru ziemi, złota, szara, czarna - czy to nie mogłoby być rodzajem mapy? Że śpisz przez kolejne warstwy jakiegoś miejsca albo stanu? Nie wiem jak to ująć, ale mam wrażenie jakby to była podróż w głąb, nie w przestrzeni, tylko w jakości miejsca.
No dobra, przyznaję że Sylweria miała rację że nie warto było tego na siłę wiązać z jedną planetą. Ten trop z warstwami i cyklem ziemi brzmi lepiej dla tego konkretnego snu. Ale nadal mnie ciekawi ten czarny las jako obserwator - to nie jest neutralna figura. Co wy myślicie, kto lub co ten las reprezentuje?
Może ten las to nie jest obserwator z zewnątrz tylko ta część, która jeszcze nie zmieniła? Jakby czarna ziemia dopiero do niego zmierzała i dlatego stoi i czeka.
To co powiedział Stribog to jest naprawdę ciekawy punkt widzenia i chciałbym go rozwinąć. Jeśli przemiana idzie od centrum, od miejsca gdzie stoisz, to las jako niezmieniony obszar może być czymś, czego transformacja jeszcze nie dotknęła w tobie samej. Nie zewnętrznym obserwatorem, ale twoją własną częścią, która czeka. Mam jedno pytanie, Sennario - czy w tym śnie masz jakieś poczucie, że do lasu chcesz wejść, czy raczej czujesz że powinnaś zostać gdzie jesteś?
To co opisujesz z tym 'nie teraz' - to brzmi jak pewien rodzaj wewnętrznej zgody na rytm przemiany. Nie wymuszasz, nie cofasz, dajesz się prowadzić kolejności. To może być równie ważne jak same kolory ziemi.
właśnie, mi sie wydaje ze jak cos we snie omijamy ze strachu to budzimy sie z nieprzyjemnym uczuciem w zoladku, a jak to jest spokojne ominiecie to jest inaczej. czy tak? bo u mnie tak to chyba dziala
Gracja90, dokładnie tak to u mnie działa. Po tym śnie budzę się z jakimś dziwnym skupieniem, nie z lękiem. Raczej jakbym przez chwilę coś rozumiała, czego nie potrafię później złożyć w słowa. I to skupienie zostaje ze mną przez jakiś czas po przebudzeniu.
To skupienie po przebudzeniu, o którym piszesz - czy ono jest za każdym razem takie samo, czy się zmienia tak jak sam sen? Bo jeśli sen postępuje i dochodzi coraz dalej, to może i to uczucie jest inne po każdym razie?
Gleba, która leży odłogiem, jest czarna. I nie jest martwa.
Czytam to wszystko i myślę, że nigdy nie miałam snu, który by tak konsekwentnie postępował. Zawsze jak mam powtarzające się sny to są urywki, nie ciąg. Sennario, czy prowadzisz dziennik snów na bieżąco, czy odtwarzasz to z pamięci? Bo ta szczegółowość, którą opisujesz, jest zadziwiająca.
A czy zapisujesz też to odczucie po przebudzeniu, to skupienie o którym mówiłaś? Bo teraz jak porównujesz poszczególne sny, to to byłoby bardzo ważne żeby mieć to równolegle z opisem snu.
Mam troche inne pytanie, może głupie. Ten las jest czarny od poczatku, czyli zanim ziemia dotrze do czarnego, on juz jest czarny. To znaczy ze jest przed przemianą, czy ze jest juz po niej? Bo nie wiem czy dobrze to rozumiem.
To mnie zatrzymało przy ekranie. Że las ją obserwuje. Bo tak właśnie to czuję - że on nie czeka na mnie jako cel, ale jest tam jako... świadek? I za każdym razem jest tak samo czarny i tak samo nieruchomy, bez względu na to, jak zmienia się to, po czym idę.
Ale świadek to brzmi trochę niepokojąco, nie? Jak coś, co patrzy. Nie czujesz żadnego napięcia od strony lasu, żadnego ciągnięcia albo odpychania?
Neutralność lasu i jego niezmienność przy zmieniającej się ziemi - to może wskazywać, że las reprezentuje coś poza cyklem. Coś, co istnieje niezależnie od kolejnych warstw. W niektórych interpretacjach to byłoby coś w rodzaju wyższej jaźni albo pola, do którego się zmierzamy, ale które samo nie podlega transformacji.
Przy tym układzie - złoto, szarość, czerń i las jako cel lub rama - zastanawiam się, czy macie poczucie, że ten sen może być powiązany z konkretną fazą życia Sennarki. Bo te trzy sny nie pojawiły się w próżni, prawda? Czy był jakiś konkretny czas między nimi?
Trudno powiedzieć dokładnie, bo nie zapisywałam dat każdego snu z myślą o takim porównaniu. Ale patrząc wstecz - każdy z tych snów pojawiał się w momentach, kiedy coś się realnie zmieniało. Nie wielkie trzęsienia ziemi, ale takie wewnętrzne przesunięcia, które dopiero po czasie rozpoznaję jako przełomowe.
A czy zmieniało się zawsze to samo, czy za każdym razem co innego? Bo jeśli za pierwszym razem była zmiana w relacjach, a za drugim np. w pracy albo w tym, jak postrzegasz siebie, to te kolory mogłyby być naprawdę mapą różnych obszarów życia.
