Nie, to wcale nie jest głupie. 'Zobowiązanie' to bardzo precyzyjne słowo. Czy możesz spróbować opisać co ona robi kiedy się pojawia? Co trzyma, w jakiej pozycji stoi, jak na ciebie patrzy? Szczegóły mogą dużo powiedzieć o tym, czego potrzebuje.
Papiery albo list - to jest konkretny symbol. W snach dokumenty, listy czy zwoje często oznaczają nierozwiązaną sprawę, coś co nie zostało przekazane, niedokończoną historię. Czy w snach jest jakaś wskazówka dokąd te papiery powinny trafić? Do kogo?
Albo może odwrotnie - może to nie chodzi o to co jest w tych papierach, tylko o to że ona je wciąż trzyma i nie może oddać? Jakby czekała aż ktoś po nie przyjdzie? Przepraszam za głupie pytanie ale tak mi się skojarzyło.
Cofnięcie się bez strachu, to jest ważny szczegół. W symbolice run Isa - zatrzymanie, czekanie, lód - pojawia się właśnie wtedy, gdy coś nie jest gotowe. Nie ma tu presji, jest tylko: jeszcze nie teraz. Zastanawiam się czy Fedora czeka na coś, co musi się najpierw dopełnić po tej stronie. Może te dokumenty kuzynki są właśnie tym warunkiem.
Albo Fedora czeka aż Asterka będzie gotowa. To nie musi być zewnętrzny warunek. Czasem przekaz nie może być odebrany, bo odbiorca musi najpierw osiągnąć pewien poziom gotowości. I może ten wątek na forum, te rozmowy, to zapisywanie snów - to jest właśnie ta praca przygotowawcza.
Zgadzam się z tym co mówi Halszeczka, ale chcę wrócić do czegoś konkretnego. Asterka, wspomniałaś o liście lub papierach. Czy kuzynka szukała w archiwach jakichś dokumentów, które mogły należeć do kobiet z tej linii? Testamentów, listów, aktów własności? Pytam dlatego, że jeśli sen pokazuje ci papiery, a kuzynka szuka w archiwach - może jej poszukiwania i twoje sny zmierzają do tego samego miejsca.
Zaczekaj - mówisz, że daty się nie zgadzają. O ile mniej więcej? Bo jeśli chodzi o kilka lat, to mogło dojść do błędu w zapisie, literówki skryby, mylenia dat - archiwa parafialne pełne są takich nieścisłości. Ale jeśli to różnica dziesięcioleci, to faktycznie mamy do czynienia z czymś innym i warto to osobno potraktować.
Detektyw bez licencji - to akurat bardzo trafne określenie dla kogoś, kto pracuje ze snami rodowymi. Ale wiesz co mnie uderza? Przekazanie ziemi kościołowi to nieprzypadkowy gest. To mogło być pokutą, spłatą długu, albo próbą uregulowania czegoś, co nie dawało spokoju. Czy w snach jest jakiś motyw ziemi, pola, własności? Cokolwiek co mogłoby łączyć się z tym przekazaniem?
Teraz jak pytasz, to sobie przypominam jeden sen, który zawsze mi się wydawał mało ważny - byłam na łące, ale wiedziałam że to 'nasza' łąka, i szłam wzdłuż czegoś, co wyglądało jak rząd kamieni. Nie mur, po prostu kamienie w ziemi. I było to uczucie, że przekraczam coś ważnego. Ten sen miałam może trzy razy i nigdy go nie zapisałam, bo nie wydawał mi się związany z Fedorą.
Rząd kamieni to może być symbolika granicy między światami, ale może też być dosłowna granica działki. Ciekawe jest to, że Asterka go zignorowała właśnie dlatego, że wydawał się 'zwykły'. Często najbardziej konkretne sny odrzucamy jako mało duchowe, bo oczekujemy dramatycznych wizji, a nie topografii.
Ta 'wiedza, która po prostu jest' to jeden z najbardziej charakterystycznych śladów pamięci rodowej w snach. Nie wizja, nie głos, nie symbol - tylko pewność, która nie ma źródła w jawie. Mam podobne zapisy w moim dzienniku snów, kilka razy dotyczyły rzeczy, które potem ktoś z rodziny potwierdził. Asterka, czy próbowałaś kiedyś intencjonalnie wejść w ten sen przed zaśnięciem? Ustalić, że chcesz do niego wrócić?
To ostrożne podejście jest zdrowe. Nie trzeba od razu iść na całość. Można zacząć od czegoś bardzo prostego - przed zaśnięciem, spokojnie, sformułować pytanie w myślach. Nie rozkaz, nie wołanie, tylko pytanie. 'Chciałabym zrozumieć więcej.' I tyle. Bez oczekiwania konkretnej odpowiedzi. Czy coś takiego wydaje ci się możliwe do spróbowania?
Przepraszam że wchodzę, ale mam pytanie do Tarninki - czy takie zadawanie pytania przed snem nie przypomina trochę technik lucid dreaming? Czy to jest to samo, czy coś zupełnie innego jeśli chodzi o mechanizm?
Zgadzam się z tym rozróżnieniem. I chcę jeszcze wrócić do jednej rzeczy, bo mi nie daje spokoju - Asterka wspomniała, że Fedora cofnęła się kiedy podeszła bliżej. Ale teraz mamy nowy element: sen z kamieniami, w którym Asterka już sama wie, że coś jest 'nasze'. Czy to nie sugeruje, że przekaz jednak postępuje? Że Fedora nie cofa się na stałe, tylko w odpowiednim momencie cofa, a w innym daje znać inaczej?
Nie wiem, czy powinnam je rozdzielać. Dla mnie one zawsze czuły się jak jeden obraz, choć przychodziły oddzielnie. Ale po tym co piszecie, zastanawiam się - może za bardzo sklejam to, co chcę widzieć jako całość? Trudno mi ocenić z zewnątrz własne sny. Dlatego tu piszę, szczerze mówiąc.
To co napisałaś na końcu, Asterka, jest według mnie kluczowe - że trudno ci ocenić z zewnątrz własne sny. Bo właśnie to jest pułapka, w którą wpadamy przy pracy z pamięcią rodową. Sklejamy fragmenty, bo czujemy, że do siebie pasują, i za chwilę nie wiemy już, co było w śnie, a co dopisała nasza potrzeba sensu. Mam to samo w swoich notatkach - są zapisy, przy których po miesiącu nie mogę stwierdzić, czy ta spójność była w śnie, czy ja ją zbudowałam. Dlatego pytam: jak dokładnie prowadzisz dziennik? Czy zapisujesz zaraz po przebudzeniu, dosłownie, czy dopiero rano z pamięci?
Ja miałam tak samo na początku. Teraz trzymam małą latarkę i notes przy łóżku i piszę nawet trzy słowa, hasłami, zaraz po przebudzeniu. Nie zdania, tylko: Fedora, kamienie, okno, zapach. I potem te hasła wystarczą żeby rano całość wróciła. Może coś takiego by ci pomogło? Bo ta mgła po przebudzeniu to jest właśnie moment, kiedy sen jest najbliżej.
A ja mam pytanie, bo czytam to wszystko i zastanawiam się - czy jak zapisujesz tylko hasła, to potem nie ryzykujesz, że uzupełniasz je własną fantazją? Znaczy, słowo 'kamienie' może rano znaczyć coś innego niż to, co śniłaś. Nie mówię, że to złe, tylko zastanawiam się jak to działa w praktyce.
Wracam do wątku, który zostawił Jaroslaw, bo myślę że to ważne - pytanie o to, co zmienia rozdzielenie tych snów interpretacyjnie. Asterka, jeśli przyjmiemy, że sen z Fedorą i sen z kamieniami to dwie osobne nitki - jeden to przekaz od kogoś, drugi to twoje własne wspomnienie rodowe - to co inaczej rozumiesz w tym układzie? Bo może właśnie to rozdzielenie dałoby ci coś nowego.
Można odróżnić po jakości snu. Sen z przekazem od kogoś konkretnego ma inną strukturę niż sen z własnej pamięci. W tym pierwszym jest jakiś dystans - widzisz kogoś, kto coś robi, ktoś stoi przy oknie. W tym drugim jesteś w środku i wiesz bez wyjaśnienia. Asterka opisywała oba te rodzaje i sama powiedziała, że w śnie z kamieniami wiedziała, a w snach z Fedorą - obserwowała. Myślę, że to mówi samo za siebie.
Niekoniecznie 'twoje' w sensie wymyślone - ale tak, to może oznaczać, że to twoja własna dusza przechowuje pamięć o tym miejscu. Fedora mogłaby wtedy być kimś, kto do tej pamięci należy, ale kto przychodzi z zewnątrz. Dwie rzeczy z tej samej historii rodzinnej, ale z różnych perspektyw.
Ale mam pytanie, może głupie - jeśli Fedora jest 'z zewnątrz' jak to mówi Damellaa, to dlaczego się cofa kiedy Asterka podchodzi bliżej? Jeśli chce przekazać coś ważnego, to czemu nie pozwala się zbliżyć?
Asterka, masz zapisane jak dawno temu Fedora pojawiła się po raz pierwszy? Pytam, bo zastanawiam się czy jej wizyty mają jakiś wzorzec - częstsze w pewnych porach roku, po pewnych wydarzeniach, przed czymś?
Jesień to ciekawy trop - Wszystkich Świętych, Zaduszki, czas kiedy w tradycji ludowej 'zasłona' między żywymi a umarłymi jest cieńsza. Niekoniecznie ezoteryka, po prostu ta pora roku jest historycznie związana z pamięcią o przodkach. Może twój system jest na to wrażliwy, nawet nieświadomie.
Ja bym jeszcze sprawdziła, czy nie ma połączenia z rocznicami rodzinnymi. Daty śmierci, urodzin, imienin - szczególnie jeśli nie wiemy dokładnie kiedy Fedora żyła, to może jakieś inne daty z linii rodowej aktywują te sny. Wiem, że to brzmi jak szukanie na siłę, ale czasem to naprawdę działa.
To że imię przyszło ze snu, a nie z historii rodzinnej, nie musi oznaczać, że jest zmyślone. Może właśnie odwrotnie - gdybyś je skądś słyszała, to by się nie wyróżniało. A ty je pamiętasz i czujesz, że jest czyjeś. Mam jedno pytanie, bo to może być ważne: czy kiedy ona się pojawia, mówi do ciebie po imieniu, czy jesteś dla niej tylko obserwatorką?
Ale jeśli ona cię nie widzi, to skad w ogóle wiadomo, że to jest przekaz a nie np. po prostu 'odtwarzanie' czegoś co było? Znaczy, może to jest jak zapis, a nie kontakt? Przepraszam jeśli pytanie głupie, ale naprawdę nie wiem jak to odróżnić.
