Kilka razy zdarzyło mi się obudzić z tym dziwnym, naglącym poczuciem, że muszę coś powiedzieć konkretnej osobie. Nie pamiętam snów w całości, tylko to ostatnie wrażenie jakby ktoś powiedział mi wprost: 'idź, powiedz jej to'. Raz zadzwoniłam do koleżanki, bo po prostu nie mogłam tego puścić. Okazało się, że miała bardzo ciężką noc i potrzebowała rozmowy. Ale nigdy nie wiem, czy to moja intuicja, czy coś przyszło z zewnątrz. Czy ktoś miał podobnie? Chodzi mi szczególnie o to uczucie, że wiadomość nie jest dla ciebie, tylko masz ją komuś przekazać.
Miałem tak raz. Obudziłem się i wiedziałem tylko jedno zdanie, bez kontekstu. Nie miałem pojęcia co to znaczy ani do kogo. Po kilku godzinach zadzwonił brat i zanim cokolwiek powiedział, to już wiedziałem, że to do niego. Przekazałem mu to zdanie, długo milczał. Powiedział tylko, że to coś co mówił mu dziadek, który odszedł kilka lat temu. Nie mam wyjaśnienia. Ale jak masz to naglące poczucie zaraz po przebudzeniu, to jak długo ono trwa? Bo u mnie zaciera się po paru godzinach jeśli nie zareaguję.
Czytam i mam ciarki. Też miewam takie budzenia, ale u mnie to nie jest konkretna wiadomość, tylko poczucie, że ktoś bliski potrzebuje pomocy i że to pilne. Raz nie zadzwoniłam, bo stwierdziłam, że to pewnie nic, za wczesna pora. Do tej pory mnie to gryzie, bo tej osobie tego dnia coś się naprawdę przydarzyło, nic poważnego, ale jednak. Jak wy podejmujecie decyzję, żeby działać? Szczególnie jeśli to środek nocy albo osoba, z którą nie jesteście blisko?
Zastanawiam się czy to nie jest kwestia tego, że w nocy czakra serca jest otwarta inaczej niż w dzień i po prostu łapiemy sygnały których normalnie nie zauważamy. Coś jak empatyczne strojenie się do bliskich. Czy to nie byłoby tłumaczenie dla tych nagłych pobudek z poczuciem, że ktoś potrzebuje kontaktu?
Słucham tej rozmowy z ciekawością, bo sama sceptycznie podchodzę do takich rzeczy. Ale ta historia Pereplut08 z tym zdaniem dziadka to jednak trudna do zlekceważenia. Mam tylko takie przyziemne pytanie: czy ktoś z was prowadzi jakiś zapis takich pobudek? Żeby sprawdzić ile z tych 'pilnych wiadomości' rzeczywiście miało pokrycie w rzeczywistości, a ile to było fałszywe alarmy? Bo bez takiej weryfikacji trudno mi ocenić, czy to wzorzec, czy przypadki które zapamiętujemy, bo potwierdziły nasze przekonania.
Dorzucę coś z innej strony. W numerologii godzina przebudzenia ma znaczenie. Jeśli ktoś budzi się regularnie o tej samej porze z takim uczuciem, to może nie być przypadek. Nie mówię, że wiadomość dosłownie przybywa o 3:33 bo tak jest, ale te powtórzenia sygnalizują, że coś w naszym rytmie energetycznym jest zsynchronizowane z czymś zewnętrznym. Kamilka, a ty budzisz się zawsze o podobnej porze kiedy to przychodzi, czy to jest losowe?
Godziny 3:00 do 5:00 to w numerologii czas powiązany z cyfrą 3 jako trójcą i przejściem, ale też z vibracyjnie najcieńszą zasłoną między planami istnienia. Wiele tradycji niezależnie od siebie wyznaczyło właśnie ten przedział jako 'godzinę wilka' albo czas przebudzenia duchowego. To nie jest element jednej mitologii, pojawia się w celtyckich przekazach, w sufickich praktykach nocnej modlitwy, w tybetańskim systemie dzikpa. Jeśli budzisz się w tym przedziale z naglącym przesłaniem, trudno to zbagatelizować jako przypadek biologiczny. Ale Pytonissa ma rację, zapis to podstawa żeby wyciągać wnioski.
A ja mam takie głupie pytanie może. Czy to musi być wiadomość do konkretnej osoby? Bo raz obudziłem się z tym poczuciem, że powinienem coś zrobić, nie powiedzieć komuś, ale zrobić, i nie wiedziałem co ani komu. I to uczucie było tak mocne, że nie mogłem zasnąć. Czy to może być ta sama kategoria zjawisk?
Mnie zastanawia jedna rzecz w tym wszystkim. Mówicie o budzeniu się z wiadomością, ale czy ta wiadomość zawsze jest jasna co do treści? Bo dla mnie to jest kluczowe pytanie. Jeśli ktoś budzi się i wie dokładnie co i komu przekazać, to coś innego niż ogólne poczucie że trzeba działać. W tym pierwszym przypadku bardziej skłaniam się ku czemuś zewnętrznemu, w drugim może to być intuicja ciała albo empatyczne strojenie się, jak mówiła Serenity.
Ja sie wtrące, bo mam podobne doswiadczenie ale troche inne. Obudziłam sie kiedys z absolutna pewnoscia że muszę zadzwonic do mamy i powiedziec jej żeby nie jechała gdzies. Nie miałam pojecia skąd to wiem, o co chodzi, po prostu wiedziałam. Mama sie troche zdziwiła ale nie pojechała. Następnego dnia okazało sie że na tej drodze był wypadek. Nie wiem co o tym myśleć do tej pory. Czy to możliwe że sen dosłownie mnie ostrzegł za kogoś innego?
to był spokój ale taki dziwny, jakby ktoś mi polożył reke na ramieniu i spokojnie powiedzial co mam zrobic. Nie było paniki, bardziej taka stanowczosc. I właśnie ta spokojnosc była chyba tym co sprawiło że posłuchałam. Jak by to był lęk to pewnie bym sie wzbraniała i uznała ze to głupie.
Ta różnica którą opisujesz, spokój kontra lęk, to coś na co warto zwrócić uwagę. W pracy z kartami i ze snami widzę podobny wzorzec: przekazy które mają coś rzetelnego za sobą często mają właśnie ten chłodny, spokojny ton. Natomiast lęk we śnie zwykle produkuje sam umysł, to projekcja, nie przekaz. To oczywiście nie jest reguła absolutna, bo bywa inaczej, ale ta jakość spokojnej pewności którą opisujesz Stello, pojawia się u wielu osób opisujących podobne doświadczenia. Czy ktoś z was miał wiadomość naglącą, ale pełną niepokoju? Ciekawi mnie jak to wtedy wyglądało.
Właśnie to bez kontekstu jest dla mnie ważnym sygnałem. W pracy z kartami mówię klientom to samo, że jeśli odpowiedź przyszła zanim zadałeś pytanie, to znaczy że nie pochodzi z twojej głowy. Tu jest analogia, moim zdaniem. Ale mam pytanie do Kamilki i do Stelli: czy ta wiadomość kiedy pochodzi ze snu zawsze dotyczy kogoś bliskiego? Czy zdarzyło się wam czuć, że macie coś przekazać zupełnie obcej osobie?
Mnie tylko raz i właśnie do mamy, wiec nie wiem jak z obcymi. Ale zastanawiam sie teraz nad tym co Pietruszka pyta, bo to by zmieniło całą interpretacje. Jeśli wiadomosc dotyczyłaby kogoś kogo nie znasz, to skad miałabys wiedziec do kogo isc? To musiałoby być bardziej jasne chyba, bardziej konkretne. Kamilka, ty miałaś kiedy coś takiego?
Nie do obcej osoby. Zawsze to ktoś kogo znam, mama, przyjaciółka, raz brat. Ale właśnie ta kwestia konkretności jest ważna. Im osoba bliższa, tym bardziej czuję kto to jest, nie myślę sobie kto, po prostu wiem. Ciekawe czy odległość emocjonalna wpływa na jakość sygnału. Wajdelota, czy w tej tradycji szamańskiej o której mówiłeś, jest coś o tym jak bliskość między nadawcą a odbiorcą wiadomości wpływa na jej siłę?
to ciekawe pytanie i uczciwie powiem, że w źródłach które znam nie ma jednej odpowiedzi. Ale jest tam coś, co można by przetłumaczyć jako 'nić duszy', czyli połączenie energetyczne między osobami które były w kontakcie. Im silniejsza nić, tym łatwiej wiadomość po niej przechodzi. Coś jakby impedancja w obwodzie elektrycznym, jeśli wolisz obrazowy skrót. Czy to znaczy, że do obcych nie da się? Raczej że do obcych potrzeba bardzo silnego bodźca po tamtej stronie. Masz przypadki kiedy ta nić była słaba ale wiadomość i tak dotarła?
Mnie ta 'nić duszy' bardzo przemawia, bo zawsze miałam wrażenie, że te moje pobudki dotyczą tylko konkretnych osób, i to nie wszystkich bliskich, tylko niektórych. Jakby z pewnym i ludźmi ta nić jest grubsza. I mam takie małe spostrzeżenie, te pobudki z wiadomością mam najczęściej po ludziach z którymi akurat jestem w jakimś napięciu albo niedomówieniu. Czy ktoś ma podobnie? Że to nie jest przypadek kto przychodzi?
Właśnie to 'i tak by tak się stało' jest dla mnie zawsze tym miejscem gdzie się zaczynam kiwać na krześle. Nie mówię, że te doświadczenia nie są prawdziwe, bo historia Stelli i te Gosi wyglądają na coś więcej niż przypadek. Ale skąd wiemy, że nie było po prostu tak, że mama miała jechać gdzieś niebezpiecznego i Stella gdzieś o tym słyszała i zapomniała, i sen to przetrawił? Pytam szczerze, nie złośliwie, bo chcę zrozumieć co odróżnia tę wersję od wersji z przesłaniem.
Właśnie mój przypadek z dziadkiem był taki. Nie miałem żadnego kontekstu. Dziadek nie chorował, nic nie zapowiadało, żadnych rozmów o nim ostatnio. Obudziłem się ze zdaniem które powiedział mi we śnie i musiałem to powiedzieć mamie tego samego dnia. Mama się popłakała bo to było zdanie które dziadek mówił tylko do niej, prywatne, i ja go po prostu nie mogłem znać. Jak mam to wytłumaczyć inaczej?
Mnie w całej tej rozmowie uderza coś, o czym jeszcze nikt nie powiedział. Mówicie o tym że wiadomość jest dla kogoś innego, że jesteście przekaźnikiem. Ale czy zastanawialiście się, że może wiadomość jest jednocześnie dla was i dla tej osoby? Że wybór właśnie was jako przekaźnika nie jest przypadkowy i sam w sobie coś mówi o waszej relacji z tą osobą albo o etapie w którym jesteście?
z numerologii właściwie. Pracuję z ścieżkami życia i często widzę, że przekazy które ktoś odbiera są spójne z jego własnym numerem i etapem cyklu. Jakby los dobierał kuriera nieprzypadkowo. To oczywiście nie odpowiada na pytanie skąd wiadomość pochodzi, ale sugeruje że jesteś w tym aktywna, nie tylko bierna. Co o tym myślisz?
Dodam tutaj tylko jedno spostrzeżenie do tego co Chryzoprazkaa mówi o kurierze. W numerologii mamy coś takiego jak rok osobisty, który co roku się zmienia i wyznacza na co jesteśmy w danym czasie otwarci. Lata z cyfrą 2, 7 i 9 to okresy gdzie przepływ informacji między planami jest intensywniejszy, bo to lata wyciszenia, refleksji i zamknięcia cyklu. Jeśli ktoś doświadcza takich pobudek z wiadomościami regularnie, warto sprawdzić w jakim roku osobistym jest teraz. Kamilka, wiesz jaki masz rok?
Przepraszam że się wtrącam bo tu są sami bardziej doświadczeni, ale chciałam zapytać, bo czytam od początku i też miewam takie przebudzenia, rzadko, ale miewam. Tylko moja wiadomość zawsze jest dla mnie, nie dla kogoś innego, coś jakby głos który mówi mi żebym czegoś nie robiła albo żebym na coś uważała. To jest ten sam rodzaj doświadczenia o którym rozmawiacie, czy to coś innego?
Ale właśnie chciałam zapytać, bo nikt mi jeszcze nie odpowiedział, czy to że wiadomość jest dla mnie samej, a nie dla kogoś innego, znaczy że to inny rodzaj przebudzenia? Czytam całą tę rozmowę i czuję że moje doświadczenie jest trochę z boku tego o czym mówicie.
raczej refleksji, tak. Taki głos który mówi żebym zadzwoniła do mamy albo żebym nie robiła czegoś, na co się zbierałam. Nie ma tego parcia żeby natychmiast komuś coś powiedzieć. Bardziej jak własne sumienie które przemówiło przez sen. Ale zastanawiam się teraz czy to w ogóle można nazywać wiadomością czy to po prostu intuicja.
Mnie to co Pietruszka mówi bardzo do czegoś prowadzi. Bo jeśli intuicja jest kanałem, to można ten kanał jakoś oczyścić, poszerzyć? I wtedy wiadomości byłyby wyraźniejsze? Pytam bo mam wrażenie że u mnie te przebudzenia są bardzo rozmyte, coś pamiętam, ale nie jestem pewna czy dobrze.
Wracając do tej kwestii rozmytości, bo mnie to dotyczy też. Ja mam przebudzenia wyraźne dopiero od kilku lat. Wcześniej budziłam się z 'czymś' i to się rozpływało zanim zdążyłam chwycić. Dopiero jak zaczęłam prowadzić dziennik snów, od razu przy łóżku, to wyraźność się poprawiła. Nie wiem czy to kwestia kanału czy po prostu treningu pamięci, ale efekt jest.
