To co Honorek opisuje jako 'przychodzące' zamiast 'wychodzącego' to klasyczny sposób w jaki ludzie odróżniają intuicję od zwykłej myśli we wszystkich tradycjach, w których pracowałam. Nie twierdzę, że to dowód, ale to nie jest też przypadkowe - zbyt wiele osób opisuje to niezależnie od siebie, żeby to zignorować.
Wracam do mrowienia przy czole, bo Hania pytała wcześniej czy to tylko przy tym typie snów. Próbowałam to śledzić przez ostatni czas i mam wrażenie, że pojawia się dokładnie przy tych snach, gdzie nie ma dialogu, tylko bezpośrednie rozumienie. Przy emocjonalnych snach, nawet bardzo intensywnych, tego nie ma. Więc jednak coś różnicuje.
Czytam ten wątek od początku i mam jedno proste pytanie: czy ktoś z was próbował przed snem zadać konkretne pytanie - nie słowami, ale nastawieniem - i dostał coś, co przypominało odpowiedź właśnie w tej 'ciszy bez słów'? Nie wiem czy to możliwe, ale skoro mówimy o komunikacji bez słów, to może intencja działa podobnie?
Też próbowałam czegoś podobnego, ale przez przedmiot - trzymałam kamień przed snem i myślałam o sytuacji, o której chciałam się dowiedzieć czegoś więcej. Nie zawsze się sprawdza, ale kilka razy po takim przygotowaniu miałam sny bez słów, tylko z tym uczuciem, że coś wiem. Może intencja naprawdę otwiera coś, co normalnie pozostaje zamknięte.
Słucham tej dyskusji i myślę, że może problem z weryfikacją jest wbudowany w naturę tego zjawiska. Jeśli przekaz przychodzi bez słów, to jego weryfikacja słowami i logiką może być po prostu nieodpowiednim sposóbm do oceny. Nie twierdzę, że mamy przyjmować wszystko bezkrytycznie, ale może kryterium trafności nie jest jedynym, które ma sens.
Zastanawiam się nad tym, co Kaja napisała. Jeśli oceniamy ten typ snów według kryteriów, które pasują do normalnego poznania, to może nigdy ich nie złapiemy. Ale to brzmi trochę jak 'wierzę, bo nie można sprawdzić'. Jak wy to sobie układacie w głowie, żeby być uczciwymi wobec siebie, ale jednocześnie nie zamykać się na coś, co może być prawdziwe?
Ale jak możesz zapisywać przypadki, gdy 'nic nie wyszło', jeśli w ogóle nie wiesz, czego się spodziewać? To jest właśnie mój problem - ten przekaz jest tak mglisty, że potem możesz do niego dopasować prawie wszystko.
Bardzo dziękuję za ten opis Spellbound, bo to pierwsze wytłumaczenie, które cokolwiek dla mnie rozjaśniło. Mam pytanie - czy ta 'wiedza o kierunku' kiedyś wskazywała ci w złą stronę? Czy zawsze jest właściwa?
Ten wątek z 'urwanym przekazem' jest ciekawy. Ja też miewam coś takiego w snach, że wiem że 'za chwilę się dowiem' i potem się budzę dokładnie w tym miejscu. I zostaje mi tylko to napięcie przed wiedzą, bez wiedzy. Czy u was też tak bywa?
Wróciłam do tego wątku bo coś mnie tu trzyma. Mam pytanie do Majka01 i Spellbound - czy zauważyłyście jakiś związek z tym jak zasypiasz? Chodzi mi o to, czy te sny przychodzą po spokojnym zaśnięciu, czy też wtedy, gdy zasypiasz szybko i bez myślenia?
Słuchajcie, to co Hania64 pytała i co Majka01 opisuje, łączy mi się z czymś, o czym czytałam przy świadomym śnieniu. Tam też mówi się, że jakość przejścia sen-jawa wpływa na jakość całego snu. Może ten typ snów - cisza, bezpośredni przekaz - jest po prostu wymagający energetycznie i potrzebuje idealnych warunków, żeby w ogóle zaistnieć?
A ja chcę zapytać o coś innego. Mówimy dużo o tym, co się dzieje po przebudzeniu i jak to weryfikować. Ale czy ktoś miał kiedyś takie doświadczenie, że w tym śnie ciszy wiedziała coś o drugiej osobie? Nie o sobie, nie o sytuacji, tylko o tym co przeżywa ktoś inny?
Poczekajcie - to co Jasnowidka60 opisuje to jest coś zupełnie innego niż to o czym myślałam pytając. Ona nie tylko odebrała stan tej osoby, ale tamta osoba też coś czuła. To nie jest jednostronny odbiór, to jest jakieś spotkanie. Czy tak to rozumiecie?
Dokładnie to mnie w tym wątku najbardziej zastanawia. Że jeśli ta cisza to nie jest mój monolog z podświadomością, tylko realny kontakt - to po obu stronach powinno być jakieś echo. Jasnowidka60 chyba trafiła w coś bardzo istotnego.
Ja mam inne pytanie, może bardziej przyziemne. Czy ktoś próbował celowo wywołać taki sen? Nie przypadkowo odebrać, tylko świadomie ustawić intencję przed zaśnięciem na konkretną osobę i zobaczyć co wróci?
A może cisza w tych snach to po prostu brak materiału? Bo skoro mózg nie ma wystarczająco dużo informacji o stanie danej osoby, to zamiast wymyślać obrazy - zostawia lukę, którą my interpretujemy jako 'przekaz'? Pytam szczerze, bo nie umiem tego odrzucić.
Dobra ale wróćmy do konkretów - bo Honorek.2 zapytał o celowe wywoływanie. Skoro intencja przed snem daje obrazy, a nie ciszę, to jak w ogóle wchodzić w ten stan? Czy on zawsze musi przyjść sam?
U mnie zawsze przychodził sam, nigdy na zawołanie. I właśnie to sprawia że mu ufam bardziej niż snom z intencją. Coś co przychodzi bez zaproszenia i mówi bez słów wydaje mi się mniej podatne na to co sama chcę usłyszeć.
To co Spellbound powiedziała o 'mówieniu bez słów' - siedzę przy tym od dłuższego czasu. Czy to znaczy, że jest jakiś poziom komunikacji głębszy od symboliki, głębszy od obrazów, gdzie nie ma formy w ogóle? Bo jeśli tak, to co w nas to odbiera?
Słucham całej tej rozmowy i mam wrażenie, że wszyscy kręcimy wokół czegoś, czego nie potrafimy nazwać. I może to jest właśnie cecha tego doświadczenia - że język jest za gruby żeby to opisać. Ale zastanawiam się, czy to że jest nieopisywalne znaczy, że jest prawdziwe, czy że go nie ma.
Mam jeszcze jedno wspomnienie z takiego snu, które chcę dorzucić. Po przebudzeniu zostało mi nie tylko to poczucie wiedzy, ale też coś jak zobowiązanie. Jakby sam fakt że to odebrałam, nakładał na mnie jakiś obowiązek reakcji. Czy ktoś z was miał coś takiego?
Ale jak długo można czekać na ten zewnętrzny sygnał? Bo jeśli ktoś jest w złym stanie i ty odebrałaś to we śnie - to może właśnie ten sen był sygnałem żeby działać? Nie rozumiem dlaczego czekanie miałoby być lepsze.
Jasnowidka60 trafia w coś co chyba jest kluczowe dla całego tematu. Ta cisza, ten przekaz bez słów - on mówi nam coś, ale nie mówi nam czy to nasze czy cudze. I może właśnie to jest granica tego rodzaju komunikacji.
Chcę się zatrzymać przy tym rozróżnieniu. Bo 'moje czy cudze' to jest właśnie pytanie o kierunek przepływu. Czy ta cisza w ogóle ma kierunek? Czy może jest jak pole, które oboje zajmujemy jednocześnie i żadne z nas nie jest nadawcą?
A jeśli to jest rezonans, to co go wywołuje? Bo struny rezonują kiedy mają tę samą częstotliwość - co by znaczyło, że te dwie osoby muszą być jakoś nastrojone do siebie. Emocją, historią, energetyczną bliskością?
Słucham Honorek.2 i mam pytanie może głupie - czy takie powiązanie astrologiczne jest warunkiem koniecznym, czy tylko jednym z możliwych? Bo mam wrażenie że sprowadzamy to do czegoś zewnętrznego i mierzalnego, a sama Spellbound mówiła że to przychodzi bez zaproszenia.
Ja mam jeden taki marker, który pomaga mi osobiście. Kiedy sen jest moim niepokojem o kogoś - budzę się zmęczona i z lękiem. Kiedy to był ten rodzaj ciszy o którym tu mówimy - budzę się spokojna, nawet jeśli treść była poważna. Ten spokój po przebudzeniu jest inny od zwykłego.
