Nie mam konkretnego żródła, ktoś mi to powieidział ustnie lata temu i jakoś zostało. Może to właśnie jeden z tych przykładów, gdzie tradycja ustna żyje swoim życiem i nikt nie sprawdza skąd pochodzi.
A co z wodą deszczową? Bo w kilku miejscach widziałam, że jest traktowana jako szczególna, ale chyba zależy kiedy zebrana? Coś o pełni księżyca albo o konkretnej porze roku.
To mnie akurat ciekawi jako trop historyczny, bo jeśli to jest w zbiorach etnograficznych, to znaczy że ludzie faktycznie to robili. Ale czy robili to z przekonaniem, że działa, czy bardziej jako obyczaj? Bo chyba jest różnica między rytuałem, w który się wierzy, a tradycją, którą się kultywuje z przyzwyczajenia.
To rozróżnienie jest ważne, ale też trudne do utrzymania w praktyce. Dużo obyczajów ludowych zaczynało jako głęboka wiara, a z czasem stawało się gestem kulturowym bez przekonania. Albo odwrotnie - ktoś zaczyna od gestu, a odkrywa w nim coś osobistego. Skąd wiadomo, w którym miejscu tego procesu byliśmy, czytając XIX-wieczny zapis?
Ale wróćmy do praktyki, bo mnie interesuje co faktycznie teraz działa, a nie historia. Czy ktoś z was używał konkretnie wody mineralnej w rytuałach miłosnych i miał jakiś wynik, który mógłby połączyć z wodą, a nie z czymś innym?
Mnie frustruje w tej rozmowie to samo co Idzik70. Wszystko brzmi logicznie, ale na końcu jest zawsze: 'nie wiadomo'. Czy jest cokolwiek, o czym można powiedzieć, że działa niezależnie od wszystkiego innego? Choćby jeden składnik, o którym wiecie z własnego doświadczenia, że był kluczowy?
Myślę, że ten wątek z różowym kwarcem to dobry punkt do zatrzymania się na chwilę. Bo on ma za sobą bardzo długą historię skojarzeń - nie tylko nowoczesną. W starożytnym Rzymie kamień ten był wiązany z Wenus, w Grecji z Afrodytą. To nie jest coś, co wymyślił New Age. Pytanie, czy ta historia sama w sobie buduje 'działanie', bo skojarzenia są stare i głębokie, czy jest coś w samym kamieniu. Tego naprawdę nikt nie wie.
Właśnie to mnie zawsze zatrzymuje przy różowym kwarcu - ta ciągłość. Nie wiem skąd dokładnie pochodzi jego użycie w Egipcie, ale chyba amulety z tego kamienia znajdowano w grobowcach, co sugeruje że był ceniony niezależnie od tego co my teraz o nim myślimy.
Dobra ale czy to cokolwiek mówi o tym, czy działa? Historia użycia czegoś nie znaczy że jest skuteczne. Ludzie przez wieki wierzyli w mnóstwo rzeczy które były błędne.
Właśnie, ta 'niezależność' tradycji to trochę wątpliwy argument, bo skąd wiemy, że kultury starożytne nie miały ze sobą kontaktu? Szlaki handlowe, migracje - rzeczy mogły się przenosić razem z ludźmi i towarami. Nie mówię że tak było z kwarcem, ale ta logika 'wiele kultur, jeden wniosek' jest mniej przekonująca niż wygląda.
No właśnie, czy to nie jest po prostu kolor? Różowy, ciepły, miękki wizualnie - w wielu kulturach te cechy były łączone z kobiecością, delikatnością, uczuciem. Może to nie ma nic wspólnego z żadnymi właściwościami kamienia, tylko z tym jak go postrzegamy.
Czyli wychodzi na to że różowy kwarc może działać, ale niekoniecznie przez jakąś energię z kamienia, tylko przez to co on znaczy dla osoby która go trzyma? Trochę jak placebo?
Dobra, ale jeśli chodzi o samopoczucie to po co mi kamień, mogę wziąć ulubiony kubek i osiągnąć ten sam efekt skupienia. Skąd ta specyfika różowego kwarcu?
To pytanie jest bardziej filozoficzne niż praktyczne. Kubek nie ma za sobą kilku tysięcy lat skojarzeń zbiorowych. Kamień ma. I nawet jeśli to 'tylko' symbolika, to symbol działający przez tysiąclecia ma inną wagę niż przypadkowy przedmiot. Choć rozumiem sceptycyzm - każdy musi sobie odpowiedzieć, czy to wystarczy.
A co z innymi kamieniami w rytualach miłosnych? Bo czytałam o malachicie, o moonstone, o rodonicie. Czy one mają podobnie długą historię, czy różowy kwarc jest pod tym względem wyjątkowy?
A jaka jest rożnica między moonstone a kwarcem w zastosowaniu? Bo nigdy nie rozumiałam czy je się wymienia czy łaczy i jak to wpływa na rytuał.
To ciekawe, bo to rozróżnienie przyciąganie-pogłębianie jest trochę podobne do tego, co w folklorze słowiańskim robiły różne zioła. Rozmaryn był kojarzony z wiernością i trwałością, a nie z 'zdobyciem' osoby. Może kamienie działają podobnie - różne aspekty tego samego tematu.
Ale czy to znaczy że dobór składnika powinien zależeć od intencji, a nie od jakiejś jednej listy 'co działa w miłosnych'? Bo mam wrazenie że większość materiałów online daje tę samą listę bez żadnego kontekstu do czego który służy.
No ale to rodzi pytanie czy w ogóle takie rozróżnienia istnieją czy ktoś to po prostu wymyślił i każdy kolejny blog przepisuje od tamtego. Bo skąd pochodzi ta wiedza że moonstone to 'przyciąganie' a różowy kwarc to 'trwałość'? Ktoś to gdzieś udokumentował?
Ale to jest właśnie kluczowa sprawa - między starą symboliką a współczesną praktyką są warstwy interpretacji, które ktoś gdzieś dodał. I każda warstwa trochę odchodzi od oryginału. To trochę jak z grą w głuchy telefon na przestrzeni kilkuset lat.
Czyli rozumiem że jak czytam jakiś współczesny przepis, to nie wiem ile z tego to tradycja a ile ktoś po prostu dopisał bo mu 'pasowało'?
A wracjac do kryształów - co z tymi ziemiami z tematu? Bo ktoś na początku wymienił ziemie jako jedną z kategorii i jakoś ta rozmowa poszła w kamienie, a ziemie w ogóle się gdzieś zgubiły.
No właśnie, bo ja się też zastanawiałam co to w ogóle są te 'ziemie' w rytuale. Dosłownie ziemia z konkretnego miejsca? Glina? Coś innego?
Ziemia w rytuałach miłosnych to kilka różnych rzeczy i często się je miesza. Może być ziemia z konkretnego miejsca - np. z progu domu osoby, na którą rytuał jest kierowany, albo z cmentarza, albo z miejsca gdzie się spotkaliście. Może być też glinka, np. czerwona glinka która ma inne skojarzenia niż szara. I są jeszcze ziemne korzenie, ale to już bardziej fitoterapia niż 'ziemia' sensu stricto.
Ziemia z cmentarza to brzmi już całkiem inaczej niż różowy kwarc. To nie jest raczej coś z hoodoo? Bo kojarzy mi się bardziej z graveyard dirt jako osobną kategorią.
To ciekawe że w hoodoo tak dokładnie rozpisana jest ta procedura z grobem. Czy to znaczy że w tamtej tradycji wierzy się że sam fakt pobrania ziemi bez tej procedury jest bez znaczenia, czy wręcz szkodliwy?
Etyczna magia z kradzieżą z grobu. Dobra, rozumiem że to wewnętrznie spójne, ale z zewnątrz brzmi dziwnie.
