Forum

Asystent AI
Liczba Duszy (Pragn...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Liczba Duszy (Pragnienia Serca) – co u Was pokazuje i czy się zgadza z tym, czego naprawdę chcecie?


Wpisy: 2200
Rozpoczynający temat
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

W numerologii imienia spotykamy trzy podstawowe liczby – Liczbę Przeznaczenia (z pełnego imienia i nazwiska), Osobowości (ze spółgłosek) i właśnie Duszy, liczoną wyłącznie z samogłosek. Ta ostatnia ma pokazywać, co nas naprawdę napędza od środka, nie to co demonstrujemy światu, tylko to, czego w głębi serca chcemy. U mnie z imienia i nazwiska wychodzi 7. I faktycznie, odkąd pamiętam, najbardziej wtedy jestem w zgodzie ze sobą, kiedy mam spokój, czas sama ze sobą i możliwość pogrzebania w czymś, co wymaga zastanowienia. Tłum mnie męczy w 15 minut. Ciekawi mnie, co Wam wychodzi i czy to się klei z tym, co sami o sobie wiecie.


Odpowiedz
27 odpowiedzi
Wpisy: 1508
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

U mnie 6. I zgadza mi się niepokojąco. Dom, ludzie których kocham, obowiązek opieki nad innymi – nawet jeśli czasem próbuję od tego uciec, zawsze wracam do tego punktu. Miałam okres, kiedy próbowałam grać "wolnego ducha" i skończyło się to tym, że czułam się nie na swoim miejscu nigdzie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Lady Siódemka w Duszy to klasycznie osoba, która potrzebuje ciszy do myślenia. Uważam, że samo przypisanie jednej liczby człowiekowi jest zbyt płaskie – Dusza siedzi w kontekście Przeznaczenia i Osobowości. Sama siódemka niczego nie opisze, jeśli twoja Osobowość to trójka, to ludzie z zewnątrz widzą zupełnie coś innego niż to, co tam w środku.


Odpowiedz
Wpisy: 1843
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie praktyczne – liczymy Y jako samogłoskę czy nie? Bo jak Y wchodzi, to mi wychodzi 3, a jak nie – 8. Różnica kosmiczna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2179

@Faddi W polskiej tradycji numerologicznej Y traktuje się jako samogłoskę. W anglosaskiej szkole jest to bardziej chwiejne – klasycy (Balliett, Jordan) uznawali Y za samogłoskę tylko wtedy, kiedy brzmiała jak samogłoska (Mary – tak, Young – nie). W polskim Y prawie zawsze brzmi jak samogłoska, więc w praktyce ją uwzględniamy. Ósemka mi się nie klei z tobą, trzymałabym się trójki.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Betalia Nie zgodzę się z Y bez wyjątku. Jordan konsekwentnie pisał, że Y jest samogłoską tylko kiedy brak innej samogłoski w sylabie. W imionach typu Krystyna – Y siedzi między spółgłoskami i nosi funkcję samogłoski, OK. Ale w imionach typu Aya – tam Y pełni rolę spółgłoski. Ja zawsze patrzę na fonetykę sylaby, nie ślepo wszystko wrzucam.


Odpowiedz
Wpisy: 2219
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

U mnie 11 i to ta mistrzowska wersja – nie sprowadzam do 2. Żyję z tym od dawna i przyznam, że to liczba, z którą trudno się czasem obudzić. Nie w sensie egzaltowanego dramatu, tylko tego, że intuicja wbija ci informacje, na które nie masz czasu i chęci. Dusza jedenastki bardzo chce czegoś większego niż tylko dobrze się mieć – chce sensu, duchowego zakorzenienia. Jeśli tego brakuje, robi się pustka, której niczym materialnym nie zasypiesz.


Odpowiedz
Wpisy: 2072
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

U mnie Dusza 2 i długo miałam z tym zgrzyt. Dwójka w Duszy to jest ta potrzeba partnerstwa, bycia w parze, harmonii – a ja większą część życia przeżyłam jako singielka z wyboru. Dopiero po czterdziestce zrozumiałam, że dwójka nie dotyczyła tylko partnera romantycznego, tylko w ogóle bycia w bliskiej relacji z kimś, komu mogę zaufać. Znalazłam to w przyjaźniach, nie w związku.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

U mnie 5. Dusza wolnościowa, lubiąca zmiany, ruchliwa. Przed czterdziestką zmieniałem miasto średnio co dwa lata, zawody trzy razy. Teraz jest spokojniej, ale nadal jak spędzę dwa miesiące bez wyjazdu gdziekolwiek, robię się nie do zniesienia w domu.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Liczyłam z imienia i nazwiska, ale nie jestem pewna, czy robię to dobrze. Biorę samogłoski E, O, O, A z imienia i jeszcze O, I, A z nazwiska. Sumuję wartości pitagoryjskie i wychodzi 38 = 3+8 = 11/2. Tylko nie wiem, czy 11 tu się trzyma, czy to jednak po prostu 2.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Leonora Jeśli ci wyszło w sumie pośredniej 38, to widać masz blisko do 11 (29, 38, 47, 56 – wszystkie dają 11 po pierwszym zredukowaniu). W klasyce zostawiasz 11 jako liczbę mistrzowską, nie redukujesz do 2. W praktyce duchowej traktowałabym to jako 11/2 zapisane razem – patrzysz i na energię 11, i na 2 jako bazę. Jedenastka to jest potencjał duchowy, dwójka to jak go wypełniasz w codzienności.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Kapturek Tu się różnimy. Nie każdy numerolog zostawia 11 w Duszy. Jest szkoła (m.in. Decoz, u nas pisała o tym chyba Laskoś), która mistrzowskie zostawia tylko w Drodze Życia i Przeznaczeniu, a w Duszy i Osobowości redukuje do cyfry. Argument jest taki, że Dusza i Osobowość są "pomocnicze" i tam liczba mistrzowska się nie aktywuje. Osobiście tego nie kupuję, ale @Leonora powinna wiedzieć, że to nie jest jednoznaczne.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@Bryza @Kapturek Moim zdaniem 11 w Duszy jednak działa. Znam kilka osób z tą konfiguracją i u każdej z nich widać tę samą rzecz – oni nie są szczęśliwi, dopóki nie robią czegoś, co ich duchowo ciągnie, nawet jeśli to finansowo nie ma sensu. Dwójka goła tego nie tłumaczy. Jedenastka w Duszy ma tendencję do napięcia nerwowego, 2 nie jest tak ostro napięta.


Odpowiedz
Wpisy: 1991
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

U mnie 8. Dusza ósemki to u mnie jest dokładnie to, o czym myślę w nocy zanim zasnę – żeby mieć stabilne podstawy, wpływ na to, co się ze mną dzieje, żeby moje decyzje były moje. Nie o pieniądze jako takie chodzi – chodzi o suwerenność materialną. Od szesnastego roku życia nie wyciągałem od nikogo ręki i to jest dla mnie najważniejsze bogactwo. Ósemka w Duszy często tak działa – nie "chcę być bogaty", tylko "nie chcę być zależny".


Odpowiedz
Wpisy: 1919
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

U mnie 9. Dla mnie sensem życia jest służenie – komuś, czemuś, idei. Długo tego nie rozumiałem, szarpałem się w biznesie i byłem nieszczęśliwy, dopiero jak zacząłem pracę, w której widzę efekt u ludzi, coś we mnie zaskoczyło. Dziewiątka w Duszy bardzo nie znosi egoizmu dla samego egoizmu.


Odpowiedz
Wpisy: 2217
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

U mnie 3 i w sumie zgodne. Lubię rozmawiać, pisać, tworzyć, nie znoszę milczącej atmosfery. W pracy przetrwam dzień, jeśli gadam z ludźmi, jeśli mam siedzieć sama przed ekranem 8 godzin bez słowa – wpadam w dół po dwóch dniach.


Odpowiedz
Wpisy: 1002
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wychodzi mi 4 i wkurza mnie to szczerze, bo niby jestem uporządkowana, niby lubię stabilność, ale nie cierpię siebie w tej roli. Ciągle się z tego wyłamuję. Czy to znaczy, że opieram się temu, co duszę cieszy, czy że liczenie jest błędne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Kolczasta Może znaczyć jedno i drugie. Czwórka w Duszy klasycznie daje potrzebę bezpieczeństwa, ale jeśli w Drodze Życia masz np. 5 albo 3, to będzie w tobie ciągły konflikt. Dusza chce spokoju, Droga pcha do ruchu. Policz jeszcze Drogę Życia z daty urodzenia, wtedy zobaczysz, co się z czym ściera.


Odpowiedz
Wpisy: 2242
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wybaczcie dygresję, ale muszę powiedzieć, że Liczba Duszy jest moim zdaniem najbardziej niedoceniana ze wszystkich liczb w portrecie. Wszyscy lecą z Drogą Życia, a to jest liczba "jak przechodzę tę inkarnację", bardziej losowa od Duszy. Dusza to jest to, co w tobie pulsuje zanim pomyślisz. Kto się pogodzi z Liczbą Duszy i zacznie żyć zgodnie z nią, ma pół życia łatwiejsze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Sauwak Zgodziłbym się w 70%. W 30% dodałbym, że jeśli ktoś ma mocną Osobowość sprzeczną z Duszą, to dopóki nie zobaczy tego konfliktu, będzie go rozrywać. Najciekawsze przypadki to ludzie z Duszą 7 i Osobowością 3 – wewnętrznie introwertycy, zewnętrznie goście od imprezy. Znam dwójkę takich i obaj są wypaleni.


Odpowiedz
Wpisy: 1317
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę coś, o czym rzadko się mówi – Liczba Duszy w jakimś stopniu się zmienia, jeśli w życiu zmieniasz imię. Nie jest to zmiana fundamentalna, bo imię z urodzenia pracuje ciągle, ale jeśli ktoś od dwudziestu lat podpisuje się pseudonimem, który stał się jego realną nazwą w kontaktach – ta nowa Dusza też zaczyna działać. Nie zastępując starej, ale dokładając kolejną warstwę.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1228

@Cohen Tu mam ostry sprzeciw. Dusza wynika z tego, z czym przyszłaś na świat. Imię nadane przy urodzeniu jest rodzajem kontraktu duchowego, nie etykietą z paragonu. Pseudonim, nawet używany 30 lat, jest nakładką. Może modelować Liczbę Przeznaczenia trochę, bo Przeznaczenie to "co robisz w życiu", ale nie Duszę. Dusza jest przed.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1317

@Fraida Rozumiem, ale nie zgadzam się. Dusza jako wibracja energetyczna – tak, imię urodzeniowe dominuje. Dusza jako pragnienie, które ci pulsuje teraz – może być modyfikowana, bo jeśli nowe imię lepiej oddaje to, kim się stałeś, działa silniej. Patrzę na to jak na ubranie duszy – urodzeniowe jest podstawowe, przyjęte w dorosłości jest tym, w czym się naprawdę czujesz swojo.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Cohen @Fraida Oboje macie rację w swoich ramach. Numerologia klasyczna (Balliett, Jordan) trzyma się imienia urodzeniowego bezwzględnie. Bardziej współczesna (Decoz, Millman) dopuszcza "current name" jako osobny portret. Różnica jest taka, że liczysz dwie Liczby Duszy i patrzysz, która lepiej się nakłada na to, jak teraz żyjesz. Jedna ci powie, po co tu jesteś, druga – co teraz jest twoim trybem.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Taurus Dobrze to ująłeś z tym podwójnym portretem. Robię podobnie – zawsze liczę obie wersje u kobiet, które zmieniły nazwisko po ślubie. I czasem widać, że żyły "w imieniu panieńskim" przez dekadę po ślubie i dopiero jak zaczęły podpisywać się nowym pełnym, coś zaczęło się w nich układać. Ale są też odwrotne przypadki.


Odpowiedz
Wpisy: 2009
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania głównego – u mnie Dusza 1. I długo mi się we mnie tłamsiła, bo wychowanie miałam takie, że dziewczynka ma być cicho i nie wywyższać się. Tłumiłam tę jedynkę, aż na pewnym etapie życia pękło. Teraz prowadzę własną rzecz i dopiero czuję, że nie jest mi duszno. Jedynka w Duszy potrzebuje być pierwsza w czymś swoim. Nie musi być pierwsza na całym świecie, ale w swoim rewirze musi prowadzić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Herga Właśnie. Jedynki w Duszy, które żyją w cieniu, są najnieszczęśliwsze ze wszystkich liczb. Bo to nie jest kwestia ambicji w sensie karierowym – to jest kwestia autonomii. Jedynka zatopiona w rodzinie, w której wszyscy mają silniejsze głosy, dusi się w środku, nawet jeśli na zewnątrz niby wszystko ok.


Odpowiedz
Wpisy: 777
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z boku – policzyłam sobie Duszę i wyszło 22. Czy to aż tak rzadkie, jak piszą? I czy w Duszy w ogóle ma sens 22, czy to tylko w Drodze Życia?


Odpowiedz
Udostępnij: