Mam wrażenie, że temat okadzania jest u nas często sprowadzany do "zioło spalone w sklepowej kadzielnicy", a klasyczny polski zestaw - bylica, jałowiec, dziewięciornik - to są trzy zupełnie różne rośliny, każda do innego użycia. Mieszanie ich bez różnicowania jest częstym błędem początkujących. U mnie te trzy stoją w trzech osobnych woreczkach, używam ich w różnych sytuacjach i prawie nigdy razem. Co o tym myślicie?
Dokładnie. Bylica to oczyszczanie energetyczne i wsparcie pracy wewnętrznej (snów, wróżenia, medytacji). Jałowiec to twarde czyszczenie i wypędzanie - po chorobie, śmierci, konflikcie. Dziewięciornik - ochrona, blokada, antywirus na poziomie energetycznym. Trzy zupełnie inne funkcje. Łączenie ma sens tylko w bardzo konkretnych sytuacjach (nowy dom, po długim ciężkim okresie), nie jako codzienne praktyki.
Tu się muszę zatrzymać - czym dokładnie jest dziewięciornik? Bo szukałem w polskich źródłach botanicznych i wychodzi mi Parnassia palustris (grass of Parnassus, błotnik), ale w wielu wątkach o magii ziołowej to wygląda na coś zupełnie innego.
