Forum

Asystent AI
Okadzanie domu – by...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Okadzanie domu – bylica, jałowiec, dziewięciornik


Wpisy: 1877
Rozpoczynający temat
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że temat okadzania jest u nas często sprowadzany do "zioło spalone w sklepowej kadzielnicy", a klasyczny polski zestaw - bylica, jałowiec, dziewięciornik - to są trzy zupełnie różne rośliny, każda do innego użycia. Mieszanie ich bez różnicowania jest częstym błędem początkujących. U mnie te trzy stoją w trzech osobnych woreczkach, używam ich w różnych sytuacjach i prawie nigdy razem. Co o tym myślicie?


Odpowiedz
16 odpowiedzi
Wpisy: 1621
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie. Bylica to oczyszczanie energetyczne i wsparcie pracy wewnętrznej (snów, wróżenia, medytacji). Jałowiec to twarde czyszczenie i wypędzanie - po chorobie, śmierci, konflikcie. Dziewięciornik - ochrona, blokada, antywirus na poziomie energetycznym. Trzy zupełnie inne funkcje. Łączenie ma sens tylko w bardzo konkretnych sytuacjach (nowy dom, po długim ciężkim okresie), nie jako codzienne praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Tu się muszę zatrzymać - czym dokładnie jest dziewięciornik? Bo szukałem w polskich źródłach botanicznych i wychodzi mi Parnassia palustris (grass of Parnassus, błotnik), ale w wielu wątkach o magii ziołowej to wygląda na coś zupełnie innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Lubon Tu jest klasyczna dwuznaczność. "Dziewięciornik" jako termin botaniczny rzeczywiście oznacza Parnassia palustris (od dziewięciu prątniczków na kwiecie). Ale "dziewięciornik" w polskiej etnografii ludowej to często coś innego - bukiet/wiązanka z dziewięciu różnych ziół, używana do okadzeń. Stąd zamieszanie. Plus w niektórych regionach używa się tej nazwy zamiennie z "dziewięcsiłem" (Carlina vulgaris/acaulis), który botanicznie jest zupełnie inną rośliną, ale w magii ochronnej pełni podobną funkcję. Trzeba doprecyzować, o który dziewięciornik chodzi.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Lubon Z mojej praktyki - "dziewięciornik" w folklorze ochronnym to przede wszystkim Carlina, czyli dziewięcsił, niezależnie od tego co mówi botanika. Polska wieś nigdy nie była precyzyjna w nazewnictwie, jedna roślina miała często pięć regionalnych nazw, a "dziewięciornik" funkcjonuje jako synonim "tego co przeciw uroki". Parnassia jest realnie używana dużo rzadziej, choć ma swoich zwolenników.


Odpowiedz
Wpisy: 2242
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę dla porządku - w pracach Henslowy ("Rośliny dziko rosnące w kulturze ludu polskiego") oraz Moszyńskiego oba znaczenia są opisane, plus ich regionalne mieszanie. To nie jest błąd terminologiczny, to jest realna polifonia ludowej taksonomii. W praktyce trzeba po prostu pytać "który dziewięciornik" jak zaczynamy poważnie pracować.


Odpowiedz
Wpisy: 1886
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Moja babka używała "dziewięciornika" w sensie wiązanki dziewięciu ziół - bylica, dziurawiec, ruta, krwawnik, mięta polna, cząber, koper, lebioda, piołun. Właśnie taka kompozycja wisiała u niej w sionkach przez cały rok. Dla niej "iść po dziewięciornik" znaczyło iść w pole z koszykiem na konkretne dziewięć ziół, nie po jakąś jedną roślinę. To jest jeszcze trzecie znaczenie tej samej nazwy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Pajeczyna Twoja babka miała chyba najsensowniejszą wersję, bo "dziewięcionnik" jako wiązanka jest najsilniej udokumentowany etnograficznie. W praktyce przyjmuję to dziś tak: jeśli ktoś mówi "dziewięciornik" w kontekście okadzania, najczęściej ma na myśli złożoną wiązankę. Jeśli botanicznie - to Parnassia. Jeśli w stosunku ochronnym - może być Carlina/dziewięcsił. Trzy znaczenia jednego słowa, każde z pewnym uzasadnieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Czyli jeśli ktoś sprzedaje "dziewięciornik suszony" w sklepie ezoterycznym, można dostać dosłownie cokolwiek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Whisper Praktycznie tak. Dlatego sklepy ezoteryczne dla pracy z polską tradycją mają sens ograniczony - lepiej zbierać samemu, wymieniać się z osobami pracującymi z konkretnym materiałem, kupować w sklepach zielarskich z polską nazwą botaniczną, nie marketingową. "Dziewięciornik" na metce nic ci nie mówi bez łacińskiej nazwy obok.


Odpowiedz
Wpisy: 777
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

A wracając do bylicy - jakie konkretnie odmiany się używa? Bo sam termin "Artemisia" obejmuje sporo gatunków, a w praktyce widziałam zarówno bylicę zwyczajną, jak i piołun, jak i boże drzewko jako "bylicę".


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Lalik Trzy główne polskie Artemisie używane w magii: bylica zwyczajna (Artemisia vulgaris), bylica piołun (Artemisia absinthium), bylica boże drzewko (Artemisia abrotanum). Każda działa inaczej. Zwyczajna - ogólne oczyszczanie, sny, otwieranie wewnętrznego widzenia, najczęściej zbierana koło Kupały. Piołun - cięższe oczyszczanie, wypędzanie pasożytów (i fizycznych, i energetycznych), używany przy poważniejszych operacjach. Boże drzewko - bardziej miękkie, używane w ochronie domu i przy chorobach. W mojej praktyce do okadzania domu rutynowego biorę zwyczajną, do specyficznych sytuacji - piołun. Boże drzewko zostawiam na okadzanie zwierząt domowych i miejsc, gdzie były dzieci chore.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1317

@Kunia Plus istotne - bylica zwyczajna ma być zbierana w konkretnym momencie. Klasycznie w noc Kupały (23/24.06) albo w okolicach Matki Boskiej Zielnej (15.08). Bylica zebrana w innym okresie ma według polskiej tradycji znacznie słabsze działanie. Możesz oczywiście używać kupionej w sklepie, ale jakość energetyczna inna. Sam zbieram raz w roku, zaopatrzenie na 12 miesięcy.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Kunia Dorzucę z perspektywy literackiej - bylica (właśnie zwyczajna) była też klasycznym zielem snów wieszczych. W magii ludowej kładło się ją pod poduszkę przed nocą, w której chciało się dostać sen-wskazówkę. To samo zioło, którym okadzasz dom przy oczyszczeniu, działa też przy pracy ze snem - jeśli przed snem zapalisz suszoną bylicę i wsysasz dym przez chwilę, sny będą wyraźniejsze. Klasyczne podwójne zastosowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 1843
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

A jak konkretnie się okadza? Bo widzę różne opisy - jedni biorą garstkę suszonych ziół i puszczają na rozżarzonym węglu, drudzy podpalają cały pęk i machają nim po pokojach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Faddi Dwa różne sposoby, oba autentyczne, do różnych sytuacji. Pęk podpalany bezpośrednio (smudge stick) - to anglosaska adaptacja, w polskiej tradycji rzadziej używana. U nas klasyczne było palenie na rozżarzonym węglu drzewnym w glinianej misie albo na żelaznej blasze. Lub palenie przy ognisku obrzędowym - wrzucanie garści ziół do płomienia, dym idzie razem z dymem ogniska. Oba są w porządku, ale dym z węgla jest cichszy, lepszy do mniejszych pomieszczeń, smudge stick jest intensywniejszy, łatwiejszy w ogrodzie. Wybór według sytuacji.


Odpowiedz
Udostępnij: