Mam coś, czego nie umiem sobie wytłumaczyć z tego życia. Od dziecka panicznie boję się głębokiej wody, choć nigdy się nie topiłam ani nic mi się nad wodą nie stało. Do tego raz w życiu, przy pierwszym spotkaniu z pewną osobą, poczułam natychmiastową, bezsensowną niechęć, jakbym ją skądś znała i miała z nią rachunki. Czytałam, że takie rzeczy nosi się z przeszłych wcieleń, że karma siedzi w czakrach. Wierzycie w to, czy to wymysł, żeby sobie wyjaśnić niewyjaśnione?
Te dwie rzeczy, które opisujesz, lęk bez przyczyny i instynktowna niechęć do kogoś bez powodu, to klasyczne przykłady, które zwolennicy karmy podają na pierwszym miejscu. Ja sam mam podobny lęk wysokości bez żadnej historii. Czy to dowód na przeszłe życia, nie wiem. Ale że jest w tym jakiś wzorzec, którego nie da się wyjaśnić tym życiem, to czuję.
@Kasiulka25 Powiem od razu, gdzie stoję, a potem to rozwinę. Sama idea, że nosimy coś z wcześniej, jest stara i poważna, ma oparcie w klasycznej myśli indyjskiej. Ale to popularne „karma siedzi w czakrze gardła, bo cię w przeszłym życiu uciszono" to już nowsza, zachodnia opowieść. W klasyce karma nie siedzi w konkretnej czakrze. Siedzi gdzie indziej, o czym zaraz powiem. Więc zanim odpowiemy „tak czy nie", trzeba rozdzielić, o czym właściwie mówimy.
A jak karma nie siedzi w czakrach, to gdzie? Bo dla mnie laika brzmiało to logicznie, że skoro mamy ośrodki energii, to tam się to zbiera.
Dorzucę nazwy, bo bez nich będzie mgliście. Te odciski to samskary, czyli ślady po doświadczeniach, i wasany, czyli utajone skłonności i pragnienia. To jest karma w formie zsiadłej. Magazyn nazywa się karmaśaja, dosłownie składnica karmy. Co istotne, przy nowym wcieleniu pamięć zostaje wymazana, dostajesz nowe ciało, imię, rodziców. Jesteś niby nową osobą. Ale te same wasany przechodzą i to one tłumaczą, czemu jedno dziecko od urodzenia jest lękliwe, a drugie zadziorne. Skłonność stara, osoba nowa.
Są jakieś rodzaje tej karmy, czy to jeden wielki worek wszystkiego, co kiedykolwiek zrobiliśmy?
Zwykle czytam o duchach, ale to mnie zatrzymało. Skoro klasyka mówi, że karma jest w ciele przyczynowym, to skąd wziął się ten popularny pomysł, że siedzi w konkretnych czakrach? Ktoś go po prostu wymyślił?
To trochę jak z kartami. Nie wierzę, że karta dosłownie zna przyszłość, ale układ pomaga mi nazwać to, co czuję. Może z tymi przeszłymi życiami jest podobnie, że to sposób opowiadania o sobie, a nie reportaż z faktów.
A jak to się ma do tego, o czym był osobny wątek, czyli do ran z dzieciństwa? Bo skoro jakiś wzorzec mam od dziecka, to skąd mam wiedzieć, czy to z tego dzieciństwa, czy z przeszłego życia? Granica się zaciera.
