Mam takie pytanie bo ostatnio poznalam chłopaka i jest między nami jakas chemia ale to dopiero jakis miesiąc. Czy jest sens robić rytuał miosny na kogos tak wczesnie? Czy nie lepiej poczekać az sie lepiej poznacie? Bo z jednej strony mam wrazenie ze to moze sie wymknąc a z drugiej strony nie wiem czy to nie za szybko żeby juz cokolwiek robic
Oj to jest właśnie jedno z tych pytań przy których sama się zastanawiam. Tez kiedyś byłam w podobnej sytuacji i dlugo siedziałam z tym w głowie. nie zrobiłam nic i potem żałowałam, ale nie wiem czy to dlatego że rytuał by coś zmienił czy po prostu sama za mało działałam. Ciężko ocenić.
Miesiąc to stanowczo za krótko. Trzeba zeby energia między wami okrzepla, zebyscie mieli jakiś wspólny fundament. rytuał na kogos kogo ledwo znasz to jak stawianie domu bez fundamentow. Magia potrzebuje czegos z czym może pracować
To jest cikeawy aspekt z tą energią na początku znajomości. Myślę, że ten pierwszy etap to jest bardzo dużo projekcji z obu stron i to jest właśnie cos co może zaburzać intencję. Tzn. robisz rytuał na wyobrażenie osoby, a nie na nią samą. Ale to działa w obie strony, bo ta osoba też Cię jeszcze nie zna, więc to co ją przyciaga do Ciebie to też częściowo projekcja.
Ja mam takie pytanie do całej dyskusji bo sam bylem w podobnej sytuacji czy rytual milosny na nową osobę to jest w ogóle dobry pomysl niezaleznie od czasu? Tzn. zstanawiam się nad tym aspektem wpływania na czyjas wolną wolę w momencie gdy ta osoba jeszcze nawet nie zdążyła podjąć wlasnej decyzji. 😉
Rozróżniam i myślę że to jest kluczowe dla całej dyskusji o czasie. Jeśli robisz coś na przyciągnięcie, to tak naprawdę pracujesz głównie na sobie. Usuwasz własne blokady, wzmacniasz pewnosc siebie, kierujesz dobrą energię w konkretna stronę. Przy takim podejściu czas znajomości ma mniejsze znaczenie. Ale jeśli chcesz żeby ktoś się w Tobie zakochał wbrew swojej naturalnej trajektorii, to jest zupełnie inna sprawa.
Ale czy nie jest tak, że każdy rytuał miłosny de facto wplywa na druga osobę, nawet jesli to niby "przyciąganie"? Bo jednak chodzi o to zeby ta osoba zareagowala, prawda? Trochę nie rozumiem tej granicy. 🙂
No właśnie, chemia jest i to jesst chyba główny powód dlaczego w ogóle o tym mysle. boje sie że to zniknie albo że on sie rozejrzy w inna strone zanim zdążymy zbudować cokolwiek. Moze to jest głupie ale tak to odczuwam.
Czy ta obawa żeby coś nie zniklo to nie jest wlassnie sygnal że lepiej bylobby popracowac nad tym poczuciem braku bezpieczeństwa niz nad rytuałem na niego? Pytam szczerze bo sam raz bylem w podobnej sytuacji i zrobilem pewne rzeczy których potem trochę zalowalem.
Mnie zastanawia inna rzecz. mówicie o czasie jako o czymś mierzalnym, miesiac, trzy miesiące, rok. Ale może to nie czas mierzy gotowość do rytuału tylko głębokość tego co jest miedzy wami? Znam przypadki gdzie ludzie po trzech tygodniach mieli silniejsze połączenie niż innni po dwóch latach. i to polaczenie dawalo konkretny material do pracy.
Mam wrażenie że ta rozmowa krazy wokół jednego pytania którego nikt jeszcze wprost nie zadał. Czy Rgielka chce żeby on był z nią, czy chce żeby on chciał być z nią? To brzmi podobnie ale to są dwa zupełnie różne punkty wyjścia do jakiegokolwiek rytuału.
To pytanie Azalii mnie uderzyło. chce zeby on chciał byc ze mna. ale czy to nie jest to samo? Chyba nie rozumiem tej różnicy o ktorej piszesz.
Chcieć żeby ktoś byl z tobą to stan docelowy, czyli wynik. Chcieć żeby ktoś chciał być z tobą to wpływanie na jego wewnętrzny stan, na to co czuje i jak myśli. To drugie to jest już zupełnie inna rozmowa o tym co wlasciwie chcemy osiągnąć rytuałem.
No i to jest właśnie problem z tymi rytualami kiedy robisz je na kogoś kogo ledwo znasz. Nie masz punktu odniesienia. Nie wiesz co jest naturalne w jego zachowaniu, a co ewentualnie zmienione. Przynajmniej po roku znajomosci masz jakis baseline.
Słucham tej dyskusji o czasie i myślę sobie że może stawiamy złe pytanie. Nie "kiedy" tylko "po co". Jeśli Rgielka boi się że on odejdzie, to może zanim w ogóle zacznie myśleć o jakimkolwiek rytuale, warto by było spytać siebie skąd ta obawa pochodzi. Czakra serca zablokowana strachem to nie jest najlepsza baza do pracy z intencją miłosną. 😛
Co by to w praktyce oznaczało, to oczyszczanie intencji? Jak sie to robi? Czy to jest coś co mozna zrobić samemu czy potrzeba kogoś?
Ja robiłam kiedyś prosta pracę z różowym kwarcem i afirmacjami skupionymi na sobie przed tym zanim cokolwiek innego robiłam. Nie powiem że magicznie wszystko się ułożyło, ale weszłam w kolejne kroki z zupelnie innym nastawieniem. może to i wystarczy na tym etapie dla Rgielki
Rozumiem skąd to poczucie ale nie chodzi o nieskończony łańcuch przygotowań. Chodzi o to żeby nie wchodzić w rytuał kiedy emocje są w środku takim kotlem. Czasem wystarczy kilka dni, żeby trochę ochłonąć i zobaczyć sytuację jaśniej. To nie jest wielomiesięczny projekt.
Ojej, właśnie, Azalia to dobrze ujęła. Nie ma tutaj żadnej procedury którą musisz przejść krok po kroku. To bardziej kwestia czy siedzisz z tym tematem w spokoju czy w panice. I to jest uczciwe pytanie do siebie, ktore można sobie zadac w pięć minut.
Ale czy ta panika nie jest po prostu naturalna kieddy kogoś lubisz i boisz się że nic z tego nie wyjdzie? Bo nie wiem jak inaczej miałoby to wyglądać chya że ktos jest zupelnie oderwany od uczuć?
No to jest trochę psychologizowanie a nie ezoteryka. Rozumiem że intencja ma znaczenie, ale nie przesadzajmy z tym że wszystko rozkłada sie na przekonania i lęki niektóre rytualy po prostu dzialaja albo nie, niezależnie od twojego stanu emocjonalnego.
Pytanie jest dobre. ale tam jest inny mechanizm, specjalista ma inny rodzaj skupienia, to nie jest ta saa sytuacja co osoba robiąca coś po raz pierwszy z glowa pełną chaosu. Nie wiem czy mozna to bezpośrednio porównywać. 😛
Wracając do pierwotnego pytania Rgielki bo trochę odpłynęliśmy. Runy, przynajmniej w tej tradycji w której pracuję, sugerują że timing nie jest sprawą kalendarza tylko gotowości. Gebo pojawia się wtedy kiedy jest przestrzeń na wymianę. Jeśli tej przestrzeni nie ma, data nie ma znaczenia.
A skąd niby wiem czy ta przestrzeń jest? To brzmi pięknie ale bardzo abstrakcyjnie dla kogos kto nie ma doswiadczenia z runami ani z niczym specjalnie.
To bardzo uczciwe pytanie. Praktycznie rzecz biorąc, przestrzeń to stan w którym nie działasz z przymusu. Kiedy możesz wyobrazić sobie że ta osoba wybiera kogoś innego i to nie jest dla ciebie katastrofa. To nie znaczy że musi ci być wszystko jedno. Ale nie możesz działać z desperacji.
Numerologicznie patrząc, data wejścia w relację tez ma znaczenie, ale właśnie nie w sensie ile dni minęło, tylko jakie energie były aktywne w moomencie pierwszego spotkania. rgielka, znasz datę kiedy poznalas tę osobe? Bo to daloby jakiś obraz tego co tam w ogóle jest.
Dobra, to żebym mogła cokolwiek powiedzieć, podaj mi tę datę w wiadomości albo tutaj jeśli nie masz nic przeciwko. Będę patrzeć na liczbę dnia miesiąca i roku razem, bo samo pierwsze spotkanie to jest moment w ktorym zaczyna się coś tworzyć i ta data mówi dość dużo o tym co tam jest w zalążku.
