Ale wróćmy na chwilę do tych kryształów bo chyba to było główne pytanie w temacie na początku. Co konkretnie z różowych kwarców przy rytuałach miłosnych - czy to faktycznie coś innego niż inne odmiany kwarcu, czy to bardziej kwestia symboliki koloru?
Różowy kwarc to ta sama sieć krystaliczna co kwarc przezroczysty, różowy kolor pochodzi od śladowych ilości manganu lub tytanu. Z perspektywy litoterapii przypisuje mu się działanie na sferę emocjonalną i serce, ale to klasyfikacja symboliczna a nie chemiczna. Natomiast w tradycji jest bardzo długa historia użycia właśnie tego kamienia przy miłosnych rytuałach - amulety różowokwarcowe znaleziono w wykopaliskach z Mezopotamii. Więc ma i historię i tradycję, tylko nie chemię.
To intresujące że tak stare kultury sięgały po ten kamień - ale czy wiemy czy robili to dlatego że faktycznie coś czuli, czy dlatego że kolor różowy kojarzył im się z miłością? Czyli znowu - symbol czy coś więcej?
Okej ale jeśli przez tysiące lat różne kultury niezależnie od siebie wybierały akurat ten kamień do tych samych celów, to czy to nie jest jakiś argument? Nie mówię że dowód, ale argument.
To może wróćmy do wód bo to chyba zostało urwane. Padło że wody z krzemionką inaczej się zachowują pod względem fizykochemicznym. Ale czy ktoś wie coś o wodach siarkowych albo żelazistych w kontekście rytuałów? Bo znam tradycje gdzie konkretny typ źródła miał bardzo precyzyjne zastosowanie.
Ja chcę się zapytać o coś praktycznego bo czytam ten wątek i trochę mi się kręci w głowie od tej teorii. Jeśli nie mam dostępu ani do konkretnych kryształów ani do specjalnych wód ani do ziemi z jakiegoś miejsca, to co zostaje? Czy to ma sens w ogóle robić?
No dobra ale ta odpowiedź trochę mnie zostawiła z niczym. Rozumiem że zależy od tradycji, zależy od celu, zależy od czego tam jeszcze. Ale mnie chodzi o coś konkretnego - jeśli mam dostęp do wody z kranu, zwykłego kwarcu który leży gdzieś w szufladzie i do ziemi z ogródka, to czy to jest w ogóle sensowny zestaw do czegokolwiek? Czy to bardziej dekoracja?
Ziemia z własnego ogroku to akualt może być lepsza niż z jakiegoś przypadkowego miejsca, czytałam że w voodoo i hoodoo ziemia ze swojej posesji ma inne znaczenie niż obca. Chodzi o to że jest z twojego terenu, z twojej przestrzeni. Więc może nie taki zły zestaw?
Okej to teraz mam nowe pytanie bo wcześniej nie myślałam o ziemi w ten sposób. Skąd wiadomo które miejsce ma taką energię? Czy to jest coś co się czuje, czy raczej jest jakiś klucz symboliczny?
Myślę że w praktycznych tradycjach to jest bardziej klucz symboliczny i skojarzeniowy niż kwestia wyczucia. Skrzyżowanie to miejsce spotkania dróg - więc symbolizuje spotkanie, decyzję, kontakt. Cmentarz to kontakt z przodkami albo z duszami. Las to dzikość, nieujarzmione instynkty. To logika sympatie i podobieństwa, którą można prześledzić w większości tradycji od starożytności.
To jest dokładnie pytanie które ja sobie zadaję przy każdym składniku. Kiedy substytut jest pełnoprawny a kiedy to tylko samouspokojenie. I nie mam na to dobrej odpowiedzi szczerze mówiąc.
Ale tu jest chyba różnica między symbolem a nośnikiem, nie? Dąb ma co najmniej fizyczne właściwości, strukturę, zapach, historię wzrostu. Plastik tego nie ma. Natomiast ziemia z ogródka i ziemia ze skrzyżowania to biochemicznie podobne materiały, różnią się głównie historią miejsca. Więc argument na rzecz 'prawdziwego' składnika jest mocniejszy przy drewnie niż przy ziemi.
Ta obserwacja z drewnem jest niezła. W litoterapii i mineralogii podobny argument pada przy kamieniach syntetycznych kontra naturalnych - spinel syntetyczny i naturalny są identyczne chemicznie, ale część tradycji twierdzi że kamień naturalny niesie zapis geologiczny, czas formowania, kontakt z konkretnym miejscem w ziemi. Tego syntetyk nie ma. Analogicznie można by patrzeć na ziemię - to co ją różnicuje to nie skład chemiczny a historia miejsca.
Mam pytanie bo trochę się gubie - jeśli historia miejsca ma znaczenie dla ziemi, to jak to się ma do wody? Bo woda też ma historię, przez wiele miejsc przepływa zanim trafi do butelki. Czy woda mineralna ma jakąś historię miejsca czy tylko skład?
Czyli wracając do kryształów - różowy kwarc vs przezroczysty. Jeśli to ta sama sieć krystaliczna i różnią się tylko śladowym metalem, to co konkretnie w różowym kwarcu miałoby działać inaczej? Czy to naprawdę jest o manganie i tytanie czy jednak o kolorze?
Szczerze? W klasycznej litoterapii zachodniej nie spotkałem podziału na 'różowy kwarc manganowy' i 'różowy kwarc tytanowy'. Traktuje się je jako jeden kamień. To by mogło znaczyć albo że ta klasyfikacja jest za gruba, albo że skład chemiczny nie jest tu rzeczywiście kluczem a kolor i ogólny charakter kamienia już są.
To nie jest głupie pytanie bo w wielu przepisach które czytałam kolor świeczki jest osobnym składnikiem z własną logiką. Różowa świeczka przy rytuałach uczuciowych to standard. Ale kamień i świeczka to chyba nie to samo - świeczka się spala i kończy działanie, kamień zostaje.
A ja mam pytanko z innej strony - czy macie doświadczenia gdzie zmiana składniku wyraźnie zmieniła jak się czułaś podczas rytuału? Nie wynik, bo to trudno ocenić, ale samo odczucie w trakcie? Bo zastanawiam się czy to jest w ogóle coś mierzalnego z naszej strony.
Różowy kalcyt ma jeszcze jedną cechę która go odróżnia - jest miękki, bardzo łatwo ulega zarysowaniu, i część tradycji przywiązuje wagę do trwałości materiału. Kamień który można zniszczyć mechanicznie jest traktowany inaczej niż coś twardego jak kwarc. Nie twierdzę że to decydujące, ale to argument za tym żeby jednak nie traktować wszystkich różowych kamieni jako tej samej kategorii.
a czy ta trwałość materiału ma jakieś uzasadnenie poza tym że 'trwały = lepszy'? bo brzmi jak coś co ktoś kiedyś powiedział i potem wszyscy powtarzają. skąd ten pomysl że kwarc który zarysować trudniej jest silniejszy przy rytuałach niż kalcyt?
To jest uzasadnione inaczej w różnych tradycjach. W niektórych systemach twardość Mohsa ma bezpośrednie przełożenie - im twardszy minerał, tym bardziej stabilna i trwała praca. Ale jest też zupełnie odwrotna interpretacja, że miękki kamień jest bardziej podatny na naładowanie intencją, bo jego struktura jest mniej 'oporna'. Więc masz rację, że nie ma tu jednej spójnej odpowiedzi.
ale jeśli dwie tradycje mówią dokładnie odwrotne rzeczy o tej samej cesze fizycznej, to czy to nie jest sygnał że ta cecha w ogóle nie ma znaczenia i każda tradycja dopasowuje uzasadnienie do wniosku który i tak już ma?
Słucham tej rozmowy i mam jedno spostrzeżenie z boku. Dużo tu mówimy o składnikach w oderwaniu od tego jak są łączone. W numerologii też jest tak że sama cyfra 7 nic nie mówi - dopiero w kontekście reszty wykresu nabiera znaczenia. Zastanawiam się czy z kryształami i ziemią nie jest podobnie - że pytanie 'który kamień działa' jest może źle postawione, bo kamień nie działa sam.
dobra ale żeby wrócić do wody bo ten wątek mnie intryguje - ktoś wcześniej wspomniał wodę deszczową. Czy woda zbierana podczas pełni działa inaczej niż zebrana w nowiu? Czytałam różne rzeczy ale nie wiem co z tego jest praktykowane a co tylko teoria.
